poniedziałek, 30 maja 2016

Cala reszta.

No, to teraz zblizamy sie do szczesliwego konca moich wypraw na kleszcze. W tamta strone wedrowalam sobie walem nad torami ICE, a z powrotem droga wzdluz torow, po ich przeciwnej stronie i znacznie nizej polozona od poziomu tychze. Tam na dole roslo najwiecej makow, podczas gdy margerytki opanowaly caly wal. Przedzierac sie musialam takim oto korytarzem wsrod traw:


Po powrocie do domu z tego wrazenia dostalam takiego swiadu, jak co najmniej przy rozmowach o wszach. Ogladalam sie skrupulatnie, posilkujac sie lusterkiem, bo nie tak dawno musialam ratowac slubnego przed niechybna zguba z odnozy kleszcza, ktory wgryzl mu sie w ten... no... hmmm... I qrna, nie smiac mi sie tu! Wdowom bym sie prawie zostala albo co najmniej nie moglabym ze sprzetu korzystac, a to na to samo wychodzi. Mnie jakos tym razem nie imaly sie te cholerniki, moze mam juz ocet zamiast krwi?
Powiadajo, ze swieta Zofija klosy rozwija i dotyczy to nie tylko zboz, wszystkie trawy kwitna na wyscigi, a co jedna, to fajniejsza.






Rzepak wyglada juz mniej interesujaco, szkoda, ze ta zolc sie juz skonczyla.


Kwitna tez dzikie roze, niezapominajki i jakies blizej niesprecyzowane inne cudawctwa, a na drzewach wisniowych i mirabelkach pokazaly sie owocki, choc jeszcze malenkie i zielone.












Ani sie obejrzymy, jak nadejdzie jesien...
Po drodze uslyszalam spiew jakiegos ptaka, byl glosny, wiec i ptak powinien byc duzy. To bylo cos w rodzaju cwierkniec z lekkim zaspiewem. Zatrzymalam sie i zaczelam przeszukiwac wzrokiem drzewo, z ktorego dochodzily te dzwieki. Troche to trwalo, zanim go zlokalizowalam wsrod gestych lisci. Spojrzal na mnie czujnym oczkiem, ale ani na chwile nie przerwal koncertu. Trwalam tak jak zahipnotyzowana, bo do tej pory kojarzylam tego slicznego stworka z calkiem innymi odglosami i nawet nie wiedzialam, ze on umie w ogole spiewac i to naprawde ladnie. Tadam!



Dla niekumatych przedstawiam: dzieciol maly, zwany dzieciolkiem.
I na koniec dla fanklubu Kiruni migawki z  kroplowek, na ktore chodzimy codziennie od czwartku, a dzisiaj chyba ostatni raz.



Ile ta psina ma w sobie cierpliwosci, jaka jest zdyscyplinowana. Lezy sobie bez smyczy, nie trzeba jej pilnowac, nie ma zagrozenia, ze wstanie i pojdzie. Taki jeden wlew trwa ok. poltorej godziny. Trzeba tylko uwazac, czy nie przestaje kropic, bo czasem przy poprawianiu pozycji, zegnie lapeczke nie tak i zatknie wenflonik. Wystarczy tylko lapecke wyprostowac. Moja kochana bidula.






75 komentarzy:

  1. Bidulka... No co ja mam powiedziec? Szkoda mi wszystkich stworzonek, a taka psinka jak cierpi to juz w ogole. Kiruniu, niech Ci bedzie juz w kocu lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem mam wrazenie, ze my jej tylko szkodzimy tym nadmiernym leczeniem.

      Usuń
  2. Czasem aż bije po oczach, jak mądre są zwierzęta i... jak głupia jest przy nich spora część ludzkości.
    Taka mnie refleksja naszła w środku nocy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Kira niestyty gorzej i nie wiem, co z tego wyniknie...

      Usuń
    2. Trzymam kciuki z całych sił...

      Usuń
  3. Trzymam kciuki za Kirunię. Dzielny pies... :). No i piękne wycieczki robisz. Kleszczy też się boję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba te wszystkie kciuki i fluidy nie pomogly, jest zle, a nadzieja na lepiej ulata.

      Usuń
  4. Dużo, dużo głasków dla psiny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś ominął mnie ten ostatni post z 27 maja o Kirze, klinice, etc. Biedna, biedna Kirunia, i biedni Wy. Tym bardziej wymiziaj psinę ode mnie.

      Usuń
    2. Chyba przyjdzie nam sie pozegnac, jest zle.

      Usuń
  5. Biedna psinka!Całuski w mordeczkę. A Twoja wyprawa owocna jak zwykle w ciekawe zdjęcia przyrodnicze! Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście Kirunia jest wyjątkowo cierpliwa. Jak widziałam pierwsze zdjęcie na FB to uświadomiłam sobie, że jakby trzeba było podłączyć do kroplówki mojego Bazyla to by była niezła jazda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cala ta meczarnia na nic, nie jest dobrze.

      Usuń
  7. Myślę, że w sprawie leczenia Kiry lub jego zaprzestania najwięcej może powiedzieć jej stały lekarz.Weterynarze z reguły nie mają tendencji do uporczywego
    podtrzymywania zwierzęcego życia, jeśli to sprawia zbyt wiele cierpienia.To są zawsze najtrudniejsze chwile w życiu każdego posiadacza zwierzątka.
    Dawno nie widziałam takiej pięknej łąki. Nic dziwnego, że Cię wszystko swędziało, to były kwitnące trawy, a więc mogą ich pyłki uczulać przy takiej intensywnej ekspozycji.
    Czasem nawet nie wiemy, że mamy na coś uczulenie, dopóki nie wystawimy się na dłuższy i bliższy kontakt z danym alergenem.
    Pomiziaj Kirunię i szepnij jej w uszko, że jest bardzo dzielną sunią a do tego śliczną.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze, ze lekarze nie umieja postawic ostatecznej diagnozy, nikt nic nie wie, pies cierpi, a ja odchodze od zmyslow.

      Usuń
  8. Afera ta, na szczęście, krótka,
    Gdy zimna baba i ciepła wódka!
    Chyba, że jeszcze
    Kleszcze!

    ściskam, Anno - Mario i upierdliwie zapraszam
    p.s. interpelacja w sprawie cyców (po góralsku):
    - Cy ty mie jus niy kochos, cyco?!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaterku, ja mam Ciebie w czytelni i zawsze zagladam, kiedy jest nowy post. Nie zawsze tylko komentuje.

      Usuń
  9. Jaki to mądry zwierz

    A tak konkretnie to gdzie sobie to lusterko wkładasz? :pp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdzie, tylko tyly ogladalam.

      Usuń
    2. A ja myslalam, ze pod pache albo pod kolano. :DDD
      Do nas podchodza takie syberyjskie z tajgi i co roku pra na przod. Juz ich jest wiecej niz tych rodzimych. Najgorsze, ze to talatajstwo z tajgi odporne na mrozy. :((

      Usuń
    3. To rzeczywiscie problem. Te nasze przynajmniej wymarzna, jak jest porzadna zima.

      Usuń
    4. a ja myślałam, że o ten swój sprzęt sie martwisz ;))

      Usuń
    5. Bez sprzetu moglabym zyc, ale nie wiem, jak bede zyla bez Kiry.

      Usuń
  10. Biedna Kirunia :(( Głaski dla mnie przesyłam i mizianki♥
    Uwielbiam takie łąki ... a Tobie niezapominajka się nawet trafiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedlugo nie-zapominaj-ka bedzie bardzo przydatna. :(

      Usuń
  11. Dzielna i kochana sunia ♥ Piękne zdjęcia ...

    OdpowiedzUsuń
  12. Aniu podziwiam Twoja walkę o Kirę :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kira cudowne psisko, walczcie o Nią jak długo możecie...przypomniałaś mi mojego kota Starego ... i mam teraz lekkiego doła, trzymaj się kobieto, trzymajcie się kobiety !!będzie dobrze

    OdpowiedzUsuń
  14. Niezmiennie dobre fluidy dla Kiry.
    A z tym mężem=sprzętem to tak na poważnie? czy on o tym wie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O czym? Ze mial kleszcza?

      Usuń
    2. Aaa, o ten fragment mi chodziło: "Wdowom bym sie prawie zostala albo co najmniej nie moglabym ze sprzetu korzystac, a to na to samo wychodzi."
      ale skoro z Kirą źle to nie mam już ochoty na żarty. :(((((((((((

      Usuń
    3. Mnie tez jakos nie po drodze z zartowaniem.

      Usuń
  15. Pięknie to na zdjęciach wszystko pokazałaś, w obu postach. A dzięciołka to Ci się dopiero udało ustrzelić!. Ja już kiedyś przyuważyłam go śpiewającego (dokładnie nie pamiętam, kilka lat temu). Też się zdziwiłam, ale teraz już wiem, jak śpiewa. Ja też zaryzykowałam życie i dzięki temu w końcu udało mi się narwać w przydrożnych rowach margerytek, a potem, obrzeżu pola, chabrów; przyznam się, że "ukradłam" przy okazji kilka kłosów żyta:)))
    Nie wszystkie roślinki poznaję, ale na 11. zdjęciu masz kalinę, a na 16. piękną odmianę głogu. 10 to chyba jakiś dereń, ale ręki sobie uciąć nie dam.
    Kiedy patrzę na biedną Kirunię, przypomina mi się nasza Przylepa; ona też znosiła kroplówki bez protestu, ale bardzo się bała weterynarza, więc musiałam stać przy niej, mówić do niej i głaskać po łebku, bo kiedy tylko chciałam odejść, ona też się podnosiła. Niechże się jej choć trochę poprawi, biedulce, drapki za uszki jej ślę.
    A propos kleszczy: dawno temu wybraliśmy się na jagody czy grzyby(?) do lasów łańskich, z bratem mojego męża. Już wtedy kleszcze zaczynały się panoszyć, więc odpowiednio się ubraliśmy i ostrzegłam dzieci, żeby nie właziły w paprocie i wysokie trawy. Za to szwagier włożył szerokie bermudy i łaził gdzie popadnie, za nic mając ostrzeżenia: Oblazły go takie malutkie kleszcze, a najwięcej obsiadło jego męskie klejnoty; jego żona miała niezłą jazdę z usuwaniem tych krwiopijców; było ich chyba ze trzydzieści sztuk. Do tej pory, jak ktoś wspomni, mamy z tego niezłą zabawę, choć teraz, to raczej mówimy, że miał szczęście, że te france niczym go nie zaraziły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha! Jak chcesz mieć maki w wazonie, to trzeba je zerwać w zamkniętych albo ledwo rozchylonych pąkach; rozwiną się i trochę postoją.

      Usuń
    2. Aaa, niech sobie rosna, w naturze lepiej wygladaja.

      Usuń
  16. Pięknie jest teraz na łąkach - maki, chabry... Wczoraj byliśmy na rowerach w miejscu gdzie czas się zatrzymał. Niby szkoda, że nie miałam aparatu, ale na rower nie lubię go brać.
    Kirunię proszę uściskać!

    OdpowiedzUsuń
  17. Kira z podlaczona kroplowka przypomniala mi moj pobyt w szpitalu i caly czas kroplowki, pomoglo mi miejmy nadzieje ze i Kirze pomoze.
    Jak zwykle piekne zdjecia, kwiaty, tyle kwiatow i sliczny ptak, mowisz dzieciolek, bo ja sie nie znam, pokrzywe za to szybko rozpoznalam kiedy zaczela rosnac, byla mniejsza niz na centymetr, to bylo rok temu, z brzydkiej donicy przesadzilam ja to takiej ladnej ceramicznej, w tym roku mam duzo, lubie patrzec na nie jak szybko rosna, no i sa ladne, przez wszystkie poprzednie lata nie widzialam pokrzywy tutaj. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na poczatku mieliemy wrazenie, ze kroplowki pomagaja. Teraz juz takiego wrazenia nie mamy, nie ma poprawy, jest zle.

      Usuń
  18. Dobrze że przynajmniej kroplówki Kiruni nie sprawiają bólu i nie ma stresu. Kochana psinka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sprawiaja, ale i niewiele pomagaja. Jest niedobrze.

      Usuń
  19. Kochana Kirunia,serce boli ,że musi cierpieć,dielna jest bardzo.I Ty też!

    OdpowiedzUsuń
  20. Aniu kochana ♥♥ wiem jak bardzo boli.

    OdpowiedzUsuń
  21. Kocham pieski, w ogole zwierzaki!!! Kirunia sliczna i bardzo jej wspolczuje, i Wam, bo wiem cos o tym, jak sie czujecie. Bylam w podobnej sytuacji w ub. roku we wrzesniu. Musielismy, niestety, z ogromnym bolem serca, uspic naszego schorowanego, 15-letniego pieska. Do dzis nie moge o tym mowic, bo zaraz ryczec mi sie chce... Oby bylo dobrze:)
    Łaki teraz przepiekne, a tak na marginesie, to pytam sie, czy ten kleszcz nie mial innych miejsc na ciele Twojego męża, zeby sie czepiac??? No horror wtedy przezylas! Nie zazdraszczam i pozdrawiam (nastepnym razem zrob mezowi jakas ochrone na drogocenne czesci ciala:) Widze Ciebie oglądajaca swe tyły w lusterku!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj komentarz Ninki, okazuje sie, ze kleszcze po prostu kochaja meskie klejnoty.
      A Kira? Chyba skonczy sie zle. Jutro wiecej napisze.

      Usuń
    2. I cieplo, i skora nie taka gruba.

      Usuń
  22. Biedna Kirunia :(.
    Laki przepiekne, ale tylko od patrzenia na te trawy juz kicham. Mam szczescie, ze gatunku na który jestem ostro uczulona tutaj nie ma. Szkoda, ze ta orgia kfiatkuf juz sie powoli konczy. (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, dla alergikow to nielatwy okres, kiedy wszystko kwitnie i pyli. Tylko w zimie mozna normalnie oddychac i zyc. Ja na szczescie nie mam takich dolegliwosci i moge sobie lezec albo hasac po lakach.

      Usuń
  23. Taa, kleszcze są upierdliwe. Co gorsza znam kilkoro ludzi z boleriozą i nie jest to fajne. Dlatego depczę dziadostwo kiedy tylko znajdę (a w koziarni znajduję niestety każdego dnia) i nawet obrzydliwy trzask mnie nie rusza.
    Kirunia- trzymaj się psinko. Masz takie mądre i cierpliwe oczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przygotowujemy sie na ostatecznosc, jest bardzo zle.

      Usuń
  24. Kochana Kirunia: ) i cudowne zdjęcia. Cmok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie jedne z jej ostatnich zdjec...

      Usuń
  25. Biedna Kurulka. Ja też w niepokoju, wlasnie Mopek ma rwane ząbki i czyszczone, widziałam, jak się słania na łapkach po głupim jasiu, a potem go zostaiłam. Za kilkanaście minut idę go odebrać. się denerwuję, nigdy nie był usypiany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zabki nie daje sie pelnej narkozy, tylko krotkotrwalego oglupiacza, wiec nie ma powodu do niepokoju. Bedzie dobrze!

      Usuń
    2. Tak też mówiła wet.Ale jak tak mi usnął przy nogach to serce zapikało. Jeszcze kilka minut, po 20 idziemy.

      Usuń
    3. Już w domku. 16 ząbków wytrzaskanych. Przyszedł na własnych łapkach.Śpi teraz.

      Usuń
  26. Po powrocie z pracy poszłam z Luna nap łąkę.Pięknie tam.A Twoje zbliżania bardzo lubię podziwiać.Aniu i Kiruniu jest mi smutno.Przytulam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kira juz nigdy nie pojdzie na zadna lake, nigdzie.

      Usuń
    2. Jejku, a może jednak...będzie jakiś przełom i wróci do zdrowia?? Bardzo Ci współczuję Aniu, to czekanie, co będzie, wykańcza.

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.