niedziela, 29 maja 2016

Nie tylko Monte Cassino.

Natura weszla w kolejny etap, margarytkowo-makowo-rumiankowo-chabrowo-jakistam. Bardzo lubie maki, sa wyjatkowo malownicze, choc nietrwaloscia przebijaja wszystkie inne. Wystarczy byle powiew wiaterku, a juz gubia platki. Do wazonu to juz calkiem sie nie nadaja, szkoda.
Specjalnie dla FrauBe polowalam na grubodupcewy i kilka nawet udalo mi sie ustrzelic. Wuala i niech wychodzi szybko z tego rowu marianskiego.































Zebyscie czasem nie odetchneli z ulga, ze to juz koniec kfiatkuf, trawek i robaszkuf, oznajmiam, ze  bedzie jeszcze ciag dalszy. Bo skoro juz tak sie dla Was poswiecilam i wlazlam w te trawy po pas, nie zwazajac na boreliozy i inne choroby smiertelne przenoszone przez te male cwaniaki, to poszlam z pstrykaniem po bandzie i po calosci. Tyle zdjec natrzaskalam, ze MUSZE sie nimi z Wami podzielic. Niech no ktos steknie, ze za duzo, to szczele takiego focha, ze nie napisze nic przez nastepne 10 lat. Nnno!





46 komentarzy:

  1. Piekny ten grubodupiec w locie :)). Jak sie dobrze przyjzec, niesamiwite bogactwo z tych kfiatkuf wylazi. Nawet nie mysl o tych boreliozowatych krwipijcach, ale ogladaj sie dokladnie. Dzisiaj, a wlasciwie juz wczoraj, tez sie nadstawialam, ale dropie warte tego byly (zwlaszcza samce sa piekne), juz o zolnach, czy kraskach nie mówiac. Wiecej kfiatkuf poprosze :) (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kfiatki na razie beda jeszcze tylko jutro, zeby dokonczyc cykl z tego jednego spaceru, a potem trza troche przyhamowac, bo kazdy przesyt jest zdrowotnie niewskazany. :))) Nawet kfiatkowy.

      Usuń
  2. Kfiatki mogą być! A szczególnie bławatki i maki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze nie masz makow dosyc? Mnie juz nieco zaczerwienilo sie w oczach. :)))

      Usuń
  3. Kfiatki fajnie sie ogląda, a co do kleszczy to straszą że w tym roku wyjątkowo dużo i źeby uwaźać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie strasza, tylko taka jest smutna prawda, ze to dziadostwo nie wymarzlo przez zime, ktora byla zbyt lagodna (nie dla mnie ;))
      Nie chodzimy z Kira w trawe, a jednak czasem przynosi do domu pasazera.

      Usuń
  4. Dwa posty pelne pieknych kwiatkow, bo dopiero dzisiaj czytalam, ogladalam dzisiejszy, i wczorajszy post. Uwielbiam wszystko co kwitnie tak na dziko, posadzone przez nature, rumianki nie tylko sa piekne, ale tez pieknie pachna.
    Maki, chabry mocno zapamietane jako kwiaty dziecinstwa, wchodzenie w pola i zrywanie. Kwiaty koniczyny byly kwiatkami na wianki. A dzisiaj tutaj przez wiele lat tesknilam do widoku pokrzywy, bo nigdzie jej nie bylo, az nagle pojawila sie jedna w donicy w ogrodzie w tamtym roku, podlewalam, dogladalam i w tym roku roku mam kilkanascie pokrzyw w kilku donicach. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co robisz z pokrzywy? Mozna do salatki dodawac lub do nalesnikow. Ja dodaje tylko do nalesnikow ale tylko mloda pokrzywe. Na starsza i wyrosnieta tylko patrze i podgladam utajone zycie roznych larw ozdabiajacych rosline. Przyznam, ze to podgladanie jest troche na granicy obrzydzenia... W wiekszosci pokrzywe omijam, zeby mnie nie 'zbomblowala' :/

      Usuń
    2. No swiat sie konczy! To my tu z pokrzywami walczymy, jako z uciazliwym chwastem, a nasza Terenia hoduje je sobie w doniczkach, dba i podlewa. To w Australii nie rosna dzikie i wstretne pokrzywo-chwasty?

      Usuń
    3. A Echo na dodatek zywi sie pokrzywami. Jak te larwy podgladane! Bo chyba nawet kozy pokrzyw nie jadaja, zeby sobie jezorkow nie poparzyc!
      Koniec swiata! I okolic! :)))))

      Usuń
    4. Oczywiscie, uzbrajam sie po zeby w zelazo (z pokrzyw) i doprawiam C kwasnosciami do smaku pod jezykiem. Pokrzywa jest doskonala roslinka na przedwiosniu. Ja tam moglabym przejsc calkiem na korzonki, ale sie nie znam i moglabym je podgryzc innym i by im dokuczaly. Tez mam swoj krzak pokrzyw, podlewam i pielegnuje ale na donice nienwpadlam. Nic straconego jeszcze. Obok koperku, szczypiorku, majeranku, miety i bazyliki zmiesci sie i pokrzywa. :))) Larw nie dopuszcze za nic, sama te pokrzywe oskubie z lisci i lodyg.
      Pantero, chcesz przepis na nalesniki z pokrzywa i to bez glutenu? Moge doslac lub przeslac. :)))

      Usuń
    5. A w zyciu! Nie bede zarla pokrzyw!!! Zeby sobie jezyk bomblami usiac? Never! Wczesniej trzeba to zielsko pozrywac, wiec i rece beda poparzone.
      Nie, nie i jeszcze raz NIE!

      Usuń
    6. A szpinak to palaszujesz, chrupiesz marchewke, musujesz ziemniaki. Pokrzywa jest od nich o wiele lepsza pod wieloma wzgledami :). Domagam sie rownouprawnienia dla pokrzywy!!! A co? :DDD

      Usuń
    7. Ale ziemniaki i marchewka nie parza jezyka, no chyba, ze z nachalnosci pochlania sie je za gorace. :))) Szpinaku jesc nie powinnam, podobnie szczawiu, ze wzgledu na moje nerki i tendencje kamienne.

      Usuń
    8. No to wlasnie tonami powinnas wcinac 1 minute gotowana pokrzywe cieta nozyczkami w rekawiczkach. Postudiuj wlasciwosci pokrzywy to mi przyznasz racje. :))))

      Usuń
    9. Tak czy tak umre. I wole umrzec chorsza, niz poparzona. :)))

      Usuń
    10. Po pokrzywie umiera sie pokrzywionym, jak dzielo sztuki? Nie 'cesz' stanac na postumencie w muzeum?

      Usuń
    11. Ps. A za popa nie musisz wychodzic zamaz. :D (popazona)

      Usuń
    12. To Ty bedziesz pokrzywiona i poparzona. :)))

      Usuń
    13. :D ...ale bez pampersa i cewnika. :DDD
      Duzo zdrowka bez pokrzyw zycze! :D i pieknych zdjec makowo-blawatno-margarytkowych.

      Usuń
    14. Podobno zlego diabli nie biora, jak mawial moj dziadek. A ja przeciez zla kobieta jestem. ;)

      Usuń
    15. O Aniolku święty. To sie u rogatych nie spotkamy. Uuuuuu. Znam to powiedzenie nie od dziadka co prawda to prawda. :D

      Usuń
  5. Polne kwiatuszki to ja zawsze z przyjemnością oglądam.Jak tam Kira się czuje ?Miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kirunia czuje sie jak na sinusoidzie, raz lepiej, raz gorzej. Jakos nie mozemy jej do konca ustabilizowac. W ogole jesc nie chciala, musielismy zmienic jej jedzenie, choc w zasadzie powinna jesc tylko dietetyczne.
      Czasem mam wrazenie, ze jej tylko szkodzimy tymi wszystkimi zabiegami.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. I tylko tyle masz do powiedzenia? Jestem rozczarowana. Dla Ciebie narazam zdrowie i zycie, a Ty tylko bzyk i juz? Foch!

      Usuń
    2. Ależ mój bzzzzyk to najwyższy objaw atencji!
      A oszczędność wyrazu bierze się stąd, że zachwyt nad pomarańczową dupką odbiera mi mowę!

      Usuń
    3. Aaa, no chyba, ze tak. :))

      Usuń
  7. Zapachnialo laka, rozbzykalo sie owadami, a ja co robie w tej Warszawie? trzeba gdzies na wies, narazajac sie na te wszystkie boreliozy...czekam na dalsze kfiatuszki, pszczolki, trzmiele

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam szczescie, ze nie musze nigdzie specjalnie wyjezdzac, bo wszystkie te cuda i skarby mam na wyciagniecie reki, doslownie kilka krokow od domu. Kiedys nie wyobrazalam sobie zycie nie w wielkim miescie, teraz za zadne skarby nie wrocilabym do duzego miasta, juz czasem Getynga jest mi za duza. :)

      Usuń
  8. Pojedynczy chaber pokonał drogę... na moim pulpicie ;-))

    OdpowiedzUsuń
  9. Dawaj,dawaj, bo ja aż takich ukwieconych łąk nie mam,a burza mnie przegoniła i nie zrobiłam żadnych zdjęć,buuuuuu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to bylo? Chwalmy laki (uonki) ukwiecone... czy jakos tak. :)

      Usuń
  10. apropo,s margaretek i innych kfiatków, to przesadziłam trochę w progach domu, bo do niedana była łąka przepiękna naturalna z mnogością margaretek...ale sąsiad musi zarobi i rozpruto i wybebeszono łąkę i czymś obsadzono pole uprawne i sypią chemią więc już nie mam skąd brać margaretek, rumianków i innych naturalnych bukietów... nie ma już łąk, są na wagę złota, a ja się denerwuję, bo nie mam gdzie chodzić z Erną, żeby nie brnąc w chemii po pas i nie truć psa. Przy tej dawnej łące rośnie czarny bez z którego robiłam nalewki i soki, ścięli też krzaki bzu... ekh wszysko schodzi na psy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sa na swiecie ludzie, dla ktorych najlepszym wyjsciem byloby zabetonowanie wiekszosci terenow zielonych, a na reszcie rozsypanie ton rundupa, zeby zaden chwast nie mial szansy urosnac. Jedynie genetycznie zmienione zboza i sztucznie pedzone owoce, ktorych nawet robaki nie chca tknac.
      Swiecie, dokad zmierzasz?

      Usuń
  11. Dobra z Ciebie kobieta, Panterko :)) Uchwyciłaś tyle grubodupcewów i innych stworów :)
    A maki, margarytki, chabry ( u nas mówi się modraki) można fotografować bez końca i co roku od nowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sie chyba starzeje, Lidka, bo jakos wczesniej wszystko to zupelnie mnie nie rajcowalo. Bylo, bo bylo, ale rownie dobrze moglo nie byc. A teraz czlowiek zachwyca sie byle bzykadlem i chwastem. :)))

      Usuń
    2. Ja to nie wiem jak my przeżylim w dzieciństwie, na bosaka po trawach latalim, po chaszczach w chowanego się chowalim i za krowimi ogonami w wakacje chodzilim i co? i żaden paskud się nie wpiął w skórę. :))
      Straszliwe zatrzęsienie kleszczy wprost wszędzie są ale na szczęście u nas na działce wszystkie wyginęły u sąsiadów również.
      Zwierzaczki maja obróżki na wszelki wielki dla sumienia spokojności. :)
      Maki uwielbiam, kwiatków jest w sam raz żaden przesyt jutro tez obejrzę z przyjemnością. :)Dupki zawsze usiłuję po puchatych dupkach pogłaskać zwiększają wtedy buczenie zirytowane, ale nie odlatuje. :))
      Uwielbiam je. :)

      Usuń
    3. Faktycznie, kiedys kleszcze byly rzadkoscia. Czlowiek chodzil po lasach, tarzal sie w trawie, wylegiwal na lakach - i nic. Ale tez zimy byly mrozne i cale to talatajstwo bylo na smierc zamrozone, a teraz przezywaja wszystkie i rozmnazaja sie na potege.
      Byl u nas Placzek na weekend, wyciagnelam z niego dwa kleszcze, a na spacerach uwazalam, zeby po krzakach i trawach nie latal. Strasznie duzo tego.

      Usuń
  12. Ach!!!! Wprawdzie nie dla mnie te kfiatki i robaczki, ale oglądnęłam z zachwytem. Kocham maki!
    Zdjęcie bąka w locie boskie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No robaczki moze nie dla Ciebie, ale zeby kfiatki? Wez, Gosia! :)

      Usuń
  13. Kwiatki cudo! Kocham maki, ale chabry tez są cudne! A margerytki tez fajne. Tak jak napisałaś wcześniej, chyba z wiekiem człowiek robi się wrażliwszy :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zebym w mlodosci calkiem niewrazliwa byla, docenialam piekno natury zawsze, ale teraz zwracam wieksza uwage na szczegoly, na calosc i czesto popadam w zachwyt, zatrzymuje sie, przygladam, wdycham, slucham... Ehhh...

      Usuń
  14. i koniczyna czterolistna się załapała :) w dzieciństwie z jej kwiatków wianki plotłam, teraz rzadko widuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzie Ty widzisz te czterolistna? Ja juz nawet przestalam szukac, bo to i tak nic nie da.

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.