czwartek, 16 czerwca 2016

Park rozany.

Tym razem, jadac jak pan maz przykazal, trafilismy bez bladzenia do Reinhausen, a po ilosci parkujacych wokol samochodow domyslilismy sie, gdzie sie kierowac, zeby znalezc sie jak najblizej rzeczonego parku z rozami, gdzie na powierzchni okolo hektara znajduje sie podobno ponad 2000 roznych odmian roz. Nie tylko zreszta wylacznie roz, jak zobaczycie na zdjeciach, ale na pewno w przewadze. Ja tam osobiscie nie doliczylabym sie az tylu odmian, ale wierze slowu pisanemu, to powtarzam. Pewnie roznice miedzy nimi nie sa duze, moze ilosc platkow albo odcien koloru.
Raz do roku, w czerwcu odbywa sie tam festyn, gdzie mozna kupic sadzonki, a do kompletu wyroby drobnych rzemieslnikow, garncarzy, metaloplastykow i im podobnych, wypic kawe, zjesc jakies ciacho albo tylko nawdychac sie obezwladniajacego aromatu, czy cieszyc oczy feeria barw i ksztaltow.
Niestety, mielismy pecha, bo juz na poczatku zwiedzania zaczal kropic drobny deszczyk, ktorego wcale sie nie wystraszylismy, w koncu nie jestesmy z cukru. Jednak z minuty na minute deszczyk przeobrazal sie w deszcz, wiec przerwalismy zwiedzanie i powoli zaczelismy sie ewakuowac na parking. Kiedy bylismy juz blisko samochodu, deszcz zmienil sie w ulewe, wiec w drodze powrotnej do domu mielismy darmowe mycie pojazdu, bo lalo jak z wiadra. Nie zdazylam nawet zapytac o cene sadzonek, albowiem poniewaz nie mozna bylo sie dopchac do punktu sprzedazy, bo Helgi i Helmuty (czytaj nie majacy nic do roboty niemieccy emeryci) kupowali tych sadzonek cale krocia, pewnie zeby posadzic sobie w i tak juz przepelnionych ogrodkach.



























Jak widac, miedzy rozami rosna maki ozdobne, irysy (w tym prawie czarne), piwonie i jakies pomniejsze leluje, ktorych nazw nie znam. Chcialam upolowac grubodupce dla Frau Be, ale troche mi na kark padalo, wiec dalam sobie spokoj i poprzestalam na malej osie i jakichs pluskwach.




76 komentarzy:

  1. Uau, ale piekne i jak tam pewnie pachnialo... (grrrr, zazdrosc mnie za serce szarpie, bom uwieziona w pracy jeszcze na dlugo) (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pachnialo obezwladniajaco, a kiedy deszcz zaczal kropic - jeszcze bardziej. Dlatego m.in. nie od razu dalismy noge. :)

      Usuń
  2. Podoba mi sie ogrom tej przestrzeni, ze mozesz tak bladzic pomiedzy rozami. Zdjecia jak zwykle piekne, to zdjecie ciemno purpurowe irysy i krzak rozy cudne.
    Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie snuli sie miedzy tym pieknem jak dusze na polach elizejskich i mysle, ze gdyby nie deszcz, nie byloby gdzie palca wetknac. ;=

      Usuń
  3. Cudne te róże!!!Generalnie nie przepadam za nimi,ale niektóre odmiany mocno siem mnie podobywują:-)
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja roze bardzo lubie, ale te stare, klasyczne gatunki, ktore jeszcze pachna w ten szczegolny sposob, np. herbaciane.:))

      Usuń
    2. Ja tez lubie te pachnace, ale w Toronto to gatunek prawie ze niespotykany :) roz pelno, a zapachy tylko w olejkach eterycznych (5ml za $40.00 :)

      Usuń
    3. Roze ciete to juz w ogole nie pachna, bo zapach to metan, a metan powoduje szybsze wiedniecie kwiatow. Zanim wiec te roze dotarlyby do nas z... Afryki, juz bylyby do wyrzucenia. Zapach mozna miec wlasny, z ogrodka.

      Usuń
    4. Masz racje, pamietam jak kupilam melona tutaj na farmie, jeden melon, a samochod pelen zapachu, a w melonach ze sklepu zero zapachu i zero smaku. To samo z truskawkami, brzoskwiniami, malinami, czeresniami itd. Nawet te z organicznych sklepow nie maja takiego smaku jaki pamietam z Polski. Smutne, ale prawdziwie

      Usuń
    5. Nie wiem, czy to jakies idealizowanie smakow i zapachow dziecinstwa, tesknota za krajem czy za utracona mlodoscia, ale rzeczywiscie wydaje sie, ze tamte smaki i zapachy byly znacznie bardziej intensywne, a jablka i sliwki mialy robaki w sobie. Teraz owoce sa takie... plastikowe, ze nawet robale nie chca ich zrec.

      Usuń
    6. Wszystko sztuczne. Nawet komary juz swedzaco nie dziabia, tylko zaraz Zika wirusa wstrzykuja.

      Usuń
  4. Ooo. To prawie tak jakbys u mnie byla, w naszym Rosenparku za jakies dwa tygodnie. Z tym, ze u nas pada slonce a zapowiadaja jeszcze sloneczne ulewy aby te roze mialy tez dobra oprawe pogodna. U nas brak tych imprez towarzyszacych ale za to ludzie na trawie robia sobie male pikniki czy po prostu sobie lez a do slonca i rozmawiaja. Ludzie jezdza tez tam na rowerach, po roznych alejkach. Ogladaja ptactwo w sadzawce i jedza lody popijane kawa w kafejce na wolnym powietrzu. Wiatr od ... jeziora chlodzi i nawilza, i wieje w plecy, i miesza zapachy.
    Szkoda, ze Wam deszcz troche przeszkodzil w ogladaniu i skrocil znacznie te odwiedziny wsrod Helg, Helmutow i Roz. Znow ciekawa wycieczka za Wami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u Was w biale noce nie zwyklo w ogole padac? A kto podlewa roslinki w Rosenparku? Wystarcza wiater od jeziora, zeby dostatecznie nawilzyc?
      A festyny mace w nim codziennie, jak czasu wystarczy i do roboty nie trzeba. :)))

      Usuń
    2. Nawilzanie? Ano maja taki system rurek z dziurkami, cala dobe nawilza, rurki sa ladnie zakamuflowane pod krzaczkami.
      Atmosfera piknikowa, nie festynowa trwa cale lato, przwie bez przerwy z tym, ze ludzie sie zmieniaja :) i tlo czyli kwiatki. Kilka altanek rowniez sprzyja posiadowkom. Cos te komary musza miec do jedzenia. :))
      No i niebo sie zachmurzylo cos z rana...

      Usuń
    3. Tu na odwrot, slonce sie przebilo, ale raczej na chwilke, choc dobre i to. :))

      Usuń
    4. No i u nas tez pare kropelek deszczu juz spadlo. Dobrze bo juz posucha byla i nawet trawniki pozolkly, moze teraz odzyja. Ja tam lubie jak pada tak samo gdy slonce swieci, byle rownowaga jakas bylaby zachowana.
      Dobrego dnia!

      Usuń
    5. Slowo-klucz: rownowaga. Dobrze byloby, zeby w nocy padalo, a w dzien swiecilo.
      Tobie rowniez, Echo, nie za duzo deszczu. :*

      Usuń
  5. Od razu zauważyłam fajne pluskwiaczki! Niestety, osa straszliwie anorektyczna, zero uroku, zero wdzięku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale tylko ta anorektyczka zechciala zapozowac. No i kwiaty tez staly spokojnie. :)))

      Usuń
    2. Ale kwiatki okrąglutkich, włochatych, ślicznych dupeczek nie mają!

      Usuń
    3. Mam rozumieć Frau Be, że lubisz takie soczyste, grubodupiaste owady? Będę więc i ja polować :)

      Usuń
    4. Frau Be podobnie owielbia wlochate dupki (ale tylko ze skrzydelkami, prosze nie wklejac meskich wlochatych! :))), jak Lidia pociagi, a Zante polne drozki. Ja zas mam pelne rece roboty. :)))

      Usuń
  6. Jasmin.. kocham, przypomina mi domowe podworko i wieczorne przesiadywanie na lawce pomiedzy krzakami jasminu :)
    Piwonie (z babcinego ogrodka) i bzy bija wszystkie kwiaty, szkoda, ze tylko chwilę kwitna :)
    Ania, zachwycam sie owadami na Twoich zdjeciach, nigdy za nimi nie przepadalam, ale na Twoich zdjeciach wygladaja ciekawie, niektore czarujaco. Robisz piekne zdjecia, z przyjemnoscia sie je oglada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje, Bozenko. Caly czas sie ucze fotografowania, bo im wiecej umiem, tym krytyczniej patrze na wlasne zdjecia.
      Dla mnie tez okres kwitnienia jest stanowczo za krotki, poczawszy od mniszkow na lakach, poprzez rzepak, maki, bzy czy jasminy. Niestety, taka rzeczy kolej, ze musi zostac czas na owocowanie. :)

      Usuń
  7. Ładnie,tak swojsko ogrodowo. wyobrażałam sobie, że róże będą rosły rzędami ,z nazwami gatunku,a tu całkiem inaczej,dużo róż krzaczastych,pnących,a to ci niespodzianka;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej drugiej czesci, do ktorej juz nie dotarlismy, rosly roze pojedyncze, o ile dobrze zdolalam wypatrzyc przez deszcz. Ale faktycznie, krzaczastych i pnacych bylo najwiecej.

      Usuń
  8. Codziennie mijam po drodze pole maków. I się z dzieckiem zachwycamy
    Nawet jak słabo widać zza strug deszxzu:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja juz bym tam z aparatem buszowala. :))

      Usuń
    2. Oj tam, oj tam. Zapakowalabym w folie.
      A co? Na bagnach te maki rosna? :)

      Usuń
    3. po prostu w Luksemburgu...

      Usuń
    4. No to po co mi wodoodporny? :)

      Usuń
  9. Jak bym tam włazła to chyba bym nie wyszła.Coś pięknego.Nie wiedziałam,że jest tyle odmian róż.Jaśmin mi kwitnie przed samą bramą.Co przechodzę to muszę go powąchać.Zdjęcia cudne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz jako druga piszesz o jasminie, a to wcale nie jest jasmin, tylko taka jasminopodobna odmiana rozy. Zwroc uwage na listki, sa typowo rozane, powieksz sobie zdjecie, Gosiu.

      Usuń
  10. A ja się właśnie zaczęłam zastanawiać, gdzie te dziewczyny widzą jaśmin...
    Szkoda, że nie było słońca, ale i tak zdjęcia piękne:) Bardzo mi się podoba ta róża na zdjęciu 22., podobna rośnie niedaleko, też z takimi podbarwionymi na purpurowo listkami. A na sąsiedniej ulicy ktoś pod blokiem zrobił prawdziwe rosarium na trawniku, jak będzie słońce to muszę koniecznie zrobić zdjęcia. Z kolei w sąsiedztwie mojej siostry rosną róże w formie drzewek, a w innym ogródku przepiękny krzew róży, takiej łososiowej. Róże to pełnia lata, choć bywa, że i w grudniu jeszcze kwitną, sama widziałam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cale szczescie, ze zaleznie od gatunki, roze ciesza oczy przez wiele miesiecy, praktycznie od czerwca do poznej jesieni kwitna.
      Z tym jasminem mozna sie na pierwszy rzut oka pomylic, ale juz na drugi widac, ze to jednak nie jest jasmin.
      Jak bede duza i bogata na tyle, zeby miec ogrod, beda tam na pewno roze i to w kazdym wydaniu, pnace, krzaczaste, drzewiaste i takie zwykle na dlugiej lodydze, a wszystkie bardzo pachnace. :))

      Usuń
  11. Piękne :) Szkoda, że zapachu nie czuć przez kompa ;)
    Róże w promocji dawali, że Helgi i Helmuty tak się po nie tłoczyli? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie nie wiem. Chcialam spytac, bo mialam pare groszy na wydanie, ale nie dopchalam sie do stoiska, a deszcz splywal mi juz za kolnierzyk. :))
      Nie wywiesili tez zadnego cennika.

      Usuń
  12. Zachlannosc Helguf i Helmutuf nie zna granic... ;)
    Szkoda, ze deszcz spadl, bo na pewno pobylibyscie tam dluzej.
    Juz dawno nie widzialam tylu odmian roz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnoscia tak predko bym stamtad nie wyszla. Moze jeszcze wybiore sie tam ktoregos slonecznego dnia w godzinach otwarcia. Jak nie zapomne. :)))

      Usuń
  13. Piękne kwiaty, a te czarne irysy to mnie urzekły najbardziej.
    I jak tam musiało pięknie pachnieć.

    OdpowiedzUsuń
  14. Pewnie zapach w tym parku niesamowity....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piekny nie do opisania. :)

      Usuń
    2. DD nie mogę do Ciebie wejść bo coś tam coś tam .

      Usuń
    3. A dobry masz adres?
      http://furtka11.blogspot.com/

      Usuń
  15. Szkoda, że deszcz przerwał wam taką przepyszną ucztę dla ócz, no i dla...nosa.
    Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaiste, wielka szkoda. Juz brak slonca mi przeszkadzal, ale ok. szlo wytrzymac. Natomiast deszcz pokrzyzowal wszystkie plany.

      Usuń
  16. Maki najpiękniejsze! I piwonie :)
    A co to są grubodupce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grubodupcew to trzmil. Ma taką cudną, okrąglutką i włochatą dupkę :)

      Usuń
    2. Ja samowolnie rozszerzylam to pojecie na dalsze robactwo. Powyzsza osa jest grupodupcewem anorektycznym. :))

      Usuń
    3. W ogóle to miał być trzmiel, "e" mi się zjadło.

      Usuń
    4. Nigdy bysmy sie nie domyslily. :ppp

      Usuń
    5. Tak właśnie myślałam :)))))

      Usuń
    6. To już wszystko wiem ;)))

      Usuń
  17. ta dwukolorowa mnie zadziwiła, odmieniec jakiś biało-różowy :) piękne miejsce i piękne zdjęcia :) (elaja)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz na mysli te z postrzepionymi platkami? Ja w pierwszej chwili myslalam, ze to gozdziki i dziwilo mnie, dlaczego rosna na krzaku. :)))

      Usuń
  18. Uczta dla oczu i czuje ten rozany zapach!!!
    Pamietasz "Jesienne roze, roze (?), herbaciane"? Kto to spiewal?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, ich zapach, a raczej roznorodnosc zapachow, jest nie do opisania. Kazdy gatunek ma swoj specyficzny odcien zapachowy. Ja najbardziej lubie zapach roz herbacianych (skad wiedzialas?), bo nie jest taki przeslodzony. :)

      Usuń
  19. Aniu do nas na działkę zapraszam, zrobiliśmy piękne rosarium, zakwitła też pnąca co na dach wlazła i są herbaciane i jeszcze nasze cudne złote- żółte róże, ale tym to daleko jeszcze do kwitnienia, za to już zakwitają dzikie róże co robią za żywopłot, te to pachną dopiero to co? wsiadasz na miotłę i lecisz k mnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak przepiekna masz dzialeczke, zdazylam zobaczyc na zdjeciach, ale chyba nie da rady obejrzec ja osobiscie, wiesz dlaczego.

      Usuń
  20. Piękna wyprawa wśród pięknych kwiatów, sama bym tam połaziła z aparatem... I dobrze, że tym razem się męża posłuchałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ile kwiatów, już się domyślam jaki musiał być aromat. Ostatnio też uciekałem przed deszczem.

    OdpowiedzUsuń
  22. Te ciemne irysy, prawie granatowe, zrobiły nam nie wrażeniem ogromne, kiss

    OdpowiedzUsuń
  23. i to są właśnie moje ulubione klimaty :) w kwiatach mogłabym siedzieć godzinami i się nie znudzić.
    piękne fotki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie i w Twoich okolicach sa jakies rozaria czy podobne parki. Masz talent do wyszukiwania ciekawych miejsc, wiec kto wie... :))

      Usuń
  24. odpoczynek dla oczu i dla duszy oglądając takie foty .Panterko a i Ty zapewne kapeczkę odskoczyłaś od problemów życia codziennego.
    Szukam adres Star i odwłok blady

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://bezodwrotu.blogspot.com/
      Nie musisz dziekowac. :)))

      Usuń
  25. no właśnie miałam zapytać co to za robale śmieszne ?? ale pluskwy mówisz ))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie mowiac, pluskwiaki, ale ja to nazywam pluskwami. :)

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe i obrazliwe komentarze beda usuwane.