piątek, 26 maja 2017

Chrzaszcz...

... ktory nie brzmial w trzcinie.
Najpierw bowiem przyfrunal na balkon, czym wprawil Bulke w gleboka euforie. Zobaczylam katem oka ruch na balkonie, natychmiast wiec pobieglam po aparat, ale kiedy wrocilam do pokoju, Bulka pilnie cos majstrowala przy koszyczku Toyi. Okazalo sie, ze ow bzykacz tamze zakotwiczyl, a co gorsze, wpadl w szczeline miedzy materacykiem a sciana koszyczka. Wydlubalam go stamtad i polozylam na podlodze.


Chrzaszcz postanowil na wszelki wypadek udawac nieboszczyka w nadziei, ze zostawi sie go w spokoju.


Maly cwaniak! To zadzialalo rzeczywiscie i Bulka poszla sobie gdzie indziej. Bo skoro to cos przestalo sie ruszac, nie ma juz na co polowac, a stac i wachac... nuuudaaa...


Tymczasem Miecka zainteresowala sie robalem, ale tez nie na dlugo, bo TO lezalo skamieniale ze strachu. Fuknela tylko z dezaprobata i poszla dalej.


Robal uznal, ze pora zmartwychwstac, skoro zagrozenie minelo. Wystawil kopytka spod pancerzyka i wolno powedrowal w kierunku otwartych drzwi balkonowych. Tego jednak trzeba bylo Bulce! Natychmiast zauwazyla ruch i od nowa probowala bawic sie robalem.



A potem wrocila ze spaceru Toya i ona tez natychmiast zainteresowala sie tym czyms, co znow zastyglo w bezruchu, bo co bedzie ryzykowalo. A tak, moze nie zauwaza i uda sie umknac.


Tym razem jednak wywalilo sie kolami do gory, zeby juz nikt nie mial watpliwosci, ze jest martwe i dawno zdazylo juz wystygnac. Napastnik byl przeciez wiekszy od dwoch pozostalych.


Ja trzaskalam zdjecia w pozycji horyzontalnej, lezac niedyplomatycznie tylem do calego swiata, kiedy na to wszystko wszedl do pokoju moj slubny i lekko zdebial. Najpierw uwierzyl chrzaszczu, ze ten umarl na smierc, ale zapewnilam go, ze cwaniak tylko udaje, wiec litosciwie przeniosl go na balkon, na kwiatki. A ten od razu dostal takiego szwungu, ze poderwal sie do lotu. I tyle go widzieli.

I jeszcze migawki balkonowe dla tych bez fejsunia oraz corpus delikates, co Toya zrobila moim okularom i to w czasie, kiedy bylismy w domu.








86 komentarzy:

  1. Robal piekny i dosc spory nawet. A Ty nie badz taka skapa, co tam bedziesz Toyce jakis glupich okularów zalowac ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty mnie nie denerwuj, Leciwo! Nie dosc, ze mi sie koncowka wbija w skore, to bede musiala kilka godzin u optyka marnotrawic i jeszcze za to placic.
      Zeby ten obwies kosci nie mial do gryzienia i innych zabawek... Foch!

      Usuń
    2. Pantero,weź nie przesadzaj :-))gdyby Toya zezarła okulary,to wtedy nerwy uzasadnione.A tak to tylko sobie podgryzła "dziecko"musi sie czymś bawić:ppppp

      Usuń
    3. Se plajstrem okręć albo inszom izolacjom.Trza było pilnować a nie zostawiać w zasięgu zębów Toyki,ona tylko dokładniej pilnowała Twojej własności przed kocicami:):P

      Usuń
    4. Malo ma zabawek i roznych gryzakow? Malo??? Zezarla okulary, a ja slepa, toz to cios w moje jestestwo!
      Same se plastrujcie wlasne okulary. Moje lezaly na stole, wiec w miejscu niedostepnym. :(

      Usuń
    5. Ona po prostu juz czuje sie bezpieczna e absolutnie zadomowiona, a ze mlode to, wiec podgryza. Jeszcze sie do mebli nie dobrala? Hi, hi, gdybys widziala nogi kuchennych mebli u mojej przyjaciólki, to bys jej okulary odpuscila ... :))).

      Usuń
    6. Niech ona od mebli trzyma sie z daleka, zwlaszcza od moich antykow, a najlepiej od wszystkiego niech sie trzyma i poprzestanie na wlasnych gryzakach. Bo szaszlyki z psa zrobie! Albo oddam Chinczykom.

      Usuń
  2. Az się mnie gęba od rana rozradowana stała :-)))
    Moj Bułczyk na pierwszym planie:-)
    Taki mały chrząszcz a tylu atrakcji zwierzakom dostarczył:-)Szkoda,ze nie mial poczucia humoru,przeciez nikt by go nie zjadł hehehe
    No i widzę ze Toya z całym towarzystwem juz sie ułożyla-milo popatrzeć :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, mielim z jednym chrzaszczem wiecej zabawy niz z wszystkimi zabawkami dostepnymi w domu. :))

      Usuń
  3. Całe szczęście ,że masz towarzystwo dobrze wychowane
    i nie morduje bez powodu :-))
    Śliczny żuczek...
    A Ślubny to porządny facet...:-)
    Uratował życie żuczkowi.
    Szkoda okularów...i kasy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnosze wrazenie, ze gdyby zuczek byl mniej pancerny, a bardziej jadalny, nie wyszedlby z tego zywo.
      Dzisiaj ide tracic czas u optyka, przy okazji poddam sie badaniom wzroku i zamowie sobie nowe okulary do czytania.

      Usuń
  4. No! Jeden normalny w tej rodzinie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pozory, ale czasem zachowuje sie normalnie. :)))

      Usuń
    2. Zareagował właściwie, w odróżnieniu od Was, bando morderców i zwyrodnialców :)

      Usuń
    3. Taaa, wlasciwie. Zamordowac go chcial i tylko moja zimna krew i wyjasnienie, ze maly udaje nieboszczyka, uratowaly go przed zaglada. :ppp

      Usuń
  5. Toż to prawie skarabeusz..a jego obecność przynosi szczęście i pieniądze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie robi jednak roznice, ale sprobuje uwierzyc w swoje szczescie. :)))

      Usuń
  6. Ależ one się już zakumplowały :)! Coś pięknego :D... Chrząszcz ładny i mądry ;), mogłabym być takim chrząszczem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Ty zdajesz sobie sprawe, jak stresujace jest zycie takiego zuczka? Po tym, co wczoraj sie wydarzylo, bedzie mial traume przez cale zycie. :)))

      Usuń
    2. a wiesz ile ja mam traum na całe życie, nie będąc mądrą i ładną jak chrząszcz? to chociaż to by było :P

      Usuń
    3. Ale nie ma zagrozenia, ze ktos Cie pozre. :)))

      Usuń
  7. Sprytny mały owad.A zdjęcie pupcio-nosacze super.Powoli robi się z nich zgrana paka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto nie przezyl tego armagiedonu we wlasnym mieszkaniu (nienajwiekszym) i dwumiesiecznej separacji z wlasnym chlopem od loza, ten nie moze sobie wyobrazic, jak olbrzymia jest ulga, kiedy wszystko powraca do normy.
      Dzisiaj wlasnie dokonalismy ostatecznej przeprowadzki chlopa na lono, czyli do lozka. :)))

      Usuń
  8. Lubię patrzeć jak ten pies z kotem tak razem💙
    Okularów jakby żal jednakowoż

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idem dzisiaj tracic czas i pieniadze do optyka, trza reperowac te zauszniki, a tak zupelnie przy okazji dam sobie zbadac wzrok i zamowie nowe bryle. Co mam dwa razy chodzic...

      Usuń
    2. Czyli powinnaś podziękować Toyi, że wypędziła ciem do optyka, przecież nowe okulary do czytania są Ci potrzebne ;)
      Takie cwane są nie tylko chrząszczyki, kiedyś miałam okazję obserwować kosa. Kręciłam się obok gąszczu cisów, a w nich musiało być gniazdo, bo w pewnym momencie zauważyłam kosa leżącego z łapkami w górze, a po pewnym czasie ten pozorny trup znikł ;) Słyszałam o takim zachowaniu ptaków, że udają martwe aby odciągnąć uwagę od gniazda :)

      Usuń
    3. I nie ma tego złego..:)

      Usuń
    4. No macie racje, bylam u optyka, okularki zreperowane i jak nowe, a druga para zamowiona, bo mi sie trochu oczka popsuli.
      Rzeczywiscie nie ma tego zlego, bo tak nie chcialoby mi sie isc. :)

      Usuń
    5. No widzisz, jaka mądra psinka?? Mówi Tobie, co masz w domu zrobić, co się psuje, co trzeba naprawić ;)
      Historia z chrząszczem super :))
      Ja dzisiaj wróbelka wyrwałam z paszczy kota. Ale nie mojego, tylko u rodziców, bandziorki jednej. Upolowała wróbla, latała z nim jak szalona, a potem podbiegła do mamy, bo myslała chyba, że ta ją pochwali za ten łup. A tu niespodzianka. Podeszłam ja, kotę za kark, wróbla puściła, kota do domu ... ehhhh .... bandziory jedne.

      Usuń
    6. Odleciał i mam nadzieję, że przeżył.

      Usuń
    7. No i dobrze! Bidulek, moze na przyszlosc bedzie bardziej uwazal.

      Usuń
  9. piękny ci on i jaki mądry )) lubię takie chrząszcze...tu kiedys przyszedł taki wielki z rogami jelonek ogromny na całą rękę. A nas bombardują chrząszcze majowe ale one się wywalają na plecy i koniec z nimi niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli gupie som, jak nie umieja sie podniesc. Ten moj to cwaniak jakich malo. :)))

      Usuń
  10. Takie male cos a tyle radosci i napisalas dla nas piekna historyjke, usmialam sie i fajne zdjecia, zakonczenie szczesliwe, tak lubie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z takiego beleczego mozna fajny poscik stworzyc, wystarczyl maly zuczek w mieszkaniu. :)))

      Usuń
  11. No, u mnie ktos (nie bede palcem pokazywala!) przyniosl ostatnio cme. Robila dokladnie to samo co Twoj chszonszcz, az wzielam i wynioslam na zewnatrz. Sie natychmiast otrzepala i tyle ja widzieli :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pacz, takie bezmozgowce, a jakim cfaniactwem sie wykazuja. Myslalby kto, ze to jakies rozwiniete gatunki. :))

      Usuń
  12. Chrząszczyk super:) Widocznie jednak był mało jadalny, skoro przeżył. Takie na przykład komarnice albo koniki polne bezwzględnie kończyły w paszczy naszego Songa, czasem tylko jakaś noga została...
    Poprzedni post bardzo ciekawy. Strach pomyśleć, że gdyby u mnie polio nie zostało wcześnie rozpoznane i rozlazło się po organizmie, to mogłabym skończyć w takiej machinie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba jeszcze nie bylam szczepiona na polio, bo pamietam chlopca z sasiedztwa, ktory na to chorowal, wiec musialo nie byc jeszcze szczepien. Pozniej stalo sie to rutyna. Dlatego nie moge nadazyc myslowo za rodzicami, ktorzy nie chca szczepic dzieci.

      Usuń
    2. Nie ty jedna... A pózniej rozpacz i potworne pretensje do lekarzy, ze nia sa cudotwórcami, jak to bylo tutaj pare tygodni temu.

      Usuń
    3. A z drugiej strony slyszy sie o jakichs poszczepiennych komplikacjach zdrowotnych, ktorych nie bylo za naszych czasow. A moze byly, tylko nam nie mowiono?

      Usuń
    4. Nie bylo blyskawicznego rozchodzenia sie wiadomosci. Komplikacje zawsze moga sie zdarzyc, tak jak i rozbicie sie samolotu. Przestaniemy wiec latac?

      Usuń
    5. Nie! Ani nie przestaniemy szczepic.

      Usuń
  13. Zanim dotarło do mnie, ze nie masz polskiej czcionki, zastanawiałam się, co to właściwie za tytuł- chaszcze, chrzaszcz, o zgrzytaniu?????? Piękny chrząszcz. zachował się typowo jak.....wiewiórka. Wpadł w stupor.:):):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie wiedzialam, ze wiewiorki tez uzywaja takich trikow. Ten chrzaszcz wczoraj naprawde mnie rozsmieszyl, z poczatku sama myslalam, ze Bulka zamordowala go w koszyczku Toyi, a ten tylko udawal :)))

      Usuń
    2. Wiewiórka, kiedy spostrzega, że ktoś ją obserwuje, zastyga nieruchomo i potrafi w jednej pozycji tkwić długo. To mnie dziwi, bo wtedy można z łatwością ją upolować.
      Ten chrząszcz ma prześliczne kolory.

      Usuń
    3. Natura jest madra i wyposaza zwierzaki w rozne instrumenty obronne. Juz ona wie, co robi i dlaczego.

      Usuń
  14. Co za ulga, że udało mu się ujść tej dziczy:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pies, dwa koty i jeszcze ja z aparatem. Oraz slubny, ktory najpierw uwierzyl w smierc zuczka, a potem go uratowal. :)))

      Usuń
  15. Piękny chrząszczyk- kruszczyca najprawdopodobniej. Zaczną buczeć u mnie niedługo na bzach :) Hordami! :) Ależ się cieszę!!! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tylko jeden hord zabzyczal, ale za to jak! I od razu cala rodzina miala zajecie i rozrywke. :))

      Usuń
  16. Kochana, Toya wzięła się wychowywanie domowników.Od tej chwili zawsze nim coś odłożysz pomyślisz czy to aby nie jest w zasięgu jej paszczęki. Mój jamniś nauczył moją córkę, by zawsze wieszała swój plecak w miejscu do tego wyznaczonym a nie porzucała na podłodze. Po prostu któregoś dnia wyciągnął z plecaka jej dowód osobisty i z lekka go pogryzł.Gdy poszła wymienić dowód panie w biurze uśmiały się serdecznie. Mam nadzieję, że Toya nie połknęła żadnego fragmentu oprawki, bo byłby to większy koszt i kłopot niż tylko wymiana oprawki na nową.
    Tak sobie pomyślałam, że zapewne w przyrodzie nie ma padlinożerców konsumujących padłe chrząszcze i stąd ta owadzia strategia.A ten to nawet urodny był, w takim zielono-tęczowym pancerzyku. Może szkoda, że nie cyknęłaś fotki i mężowi- zapewne jego mina na Twój widok była z tych bezcennych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okulary juz zreperowane i teraz beda lezaly w szufladzie szafki nocnej, a nie na niej. Ale wszystkiego nie da sie przewidziec, wiec pewnie czekaja nas jeszcze inne niespodzianki.
      Nasz pierwszy piesek Hakus pogryzl ojcu dyplom magisterski, introligator z trudem go odratowal. :))

      Usuń
  17. ☺ Jednak Toya wiedziała, co zrobić, żebyś wymieniła okulary na nowe...☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pacz, jakie madre! Skad wiedzialo? :)))

      Usuń
  18. cudne :) a chrząszcz jaki cfffffaniak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mnie zdumial zasobem cfaniactwa pod tym niewielkim pancerzykiem. :))

      Usuń
  19. Świetnie opowiedziana historyka, chyba żuczek nie byłby smaczny do schrupania,ale bronił się wspaniale:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przypuszczalabym, ze owady maja takie cwane metody. Ale skuteczne, jak widac.

      Usuń
  20. Mądre masz zwierzaki, a ze ładne, to wiesz:) Ile razy mam powtarzac...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko majo po mnie, te urode, i ten intelekt. :)))

      Usuń
  21. Odpowiedzi
    1. My sie nie stresowali, chyba tylko zuczek. ;)

      Usuń
  22. Czyli na moment miałaś dodatkowe zwierzę w domu. :)

    Okularów szkoda, wiem po sobie ile jest bólu jak trzeba coś zmienić, coś naprawić. Wtedy kombinuję z jakimiś poprzednimi okularami, niezbyt to w sumie dobre, ale wolę tak nawet niż po omacku poruszać się po świecie.

    Pozdrawiam!
    Mozaika Rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byl nieproszony gosc, ja takich zwierzat w mieszkaniu miec nie chce i zawsze szczuje na nie koty. Pieknie poluja na cmy i inne badziewie.
      Okulary zreperowali mi na miejscu, a przy okazji zamowilam nowe. Uzywam tylko do czytania.

      Usuń
  23. Aleście sobie zabawę kosztem biednego chrząszcza urządziły Dziewczyny! Dobrze, że Ślubny się zlitował nad biedakiem.
    p.s. moja kicia już się na tyle dobrze poczuła, że ostatnio myszkę przyniosła. I zagryzła na naszych oczach, nie było co ratować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze zrobila, gryzoni i szkodnikow sie nie ratuje. Przynajmniej nie bedziecie miec myszy w domu. :)

      Usuń
  24. No w sumie to już jak uważasz. Poza tym hodowla żuków/chrząszczy nie jawi się jakoś specjalnie pasjonująco. Poza tym masz dość spory zwierzyniec.

    Pozdrawiam!
    Mozaika Rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie! Maz, trzy corki (na szczescie juz poza domem), pies, dwa koty i troche much. Wystarczy w zupelnosci. :)))

      Usuń
  25. Rany, cos Ty teraz "wymyslila"? Meralgia z parestezjami? (polazlam poczytac i juz mam pojecie) ZDROWIEJ!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To to maly pikus, choc dokucza. Najgorsze sa problemy z krazeniem.
      Chyba sie koncze.

      Usuń
    2. NIE! przejsciowy kryzys!

      Usuń
    3. Myslisz? Czy tylko mnie pocieszasz? :))

      Usuń
  26. Jestem ABSOLUTNIE o tym przekonana. Konsekwencje stressu teraz wylaza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ciagu ostatnich kilku dni dowiedzialam sie, ze zmarla moja znajoma, w moim wieku i kolega mojej sredniej corki. To tez mnie tak przybilo, bo to nie wiek na umieranie. Ehhh...

      Usuń
  27. Faktycznie nie jest, ale przenoszenie tego na siebie to proszenie sie o klopoty :(. Nasze szare komórki nieco za bardzo wplywaja na cala reszte, czasami pozytywnie (efekt placebo), ale czesto tez w druga strone, jesli sie temu poddamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz jak ze mna jest, nie jestem dosc odporna na przeciwnosci. Za duzo naraz wali mi sie na glowe, nie zdaze uporac sie z jednym, kiedy wali sie seria nastepnych nieszczesc. I tak bez konca, nie ma w moim zyciu pozytywnych zdarzen. Jestem juz tym zmeczona i wypalona.

      Usuń
    2. Anus, sa pozytywne zdarzenia (i tutaj to nie miejsce na wyliczanke), tylko masz trudnosci z wywindowaniem ich ma pierwsza pozycje!

      Usuń
    3. Gina w powodzi tych zlych, ktorych jest zdecydowanie wiecej.

      Usuń
  28. cuuuuuuuuuuuuudne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakosciowo takie sobie, ale tu chodzilo o tresc, a nie o technike. ;)

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.