wtorek, 27 marca 2018

Chwile paniki.

Jestem psychicznie wykonczona, bo nie ma nic gorszego od choroby dziecka. I nie chodzi w tym przypadku o jakies banalne przeziebienie, czy nawet grype z goraczka dochodzaca do 41°, jak to mialo miejsce dwa tygodnie temu. Malvina przeszla chorobe dosc dzielnie, tyle ze byla w tym czasie niezwykle marudna, co w przypadku mojej corki, ktora sama byla chora, bylo nie lada obciazeniem. Wszystko dobrze sie skonczylo, mala zdrowa, a zycie plynelo sobie dalej.
W niedziele po poludniu dzieciak znow goracy, dostala wiec czopek i corka polozyla ja spac. Nagle rozlegl sie placz malej, corka stwierdzila, ze Malvinka zwymiotowala i wziela ja na rece. I nagle stwierdzila, ze Malvina leci jej na prawa strone, nie moze utrzymac glowki, a prawa raczka zwisa bezwladnie. Kiedy ja posadzila, mala upadla na prawo, nie mogla siedziec. Chciala postawic ja na podlodze, ale czy to za sprawa goraczki i ogolnego oslabienia, czy tez tego... nie wiem jak to
nazwac... postepujacego jednostronnego paralizu, mala znow poleciala w bok. Akurat byla u niej kolezanka z samochodem, wiec juz po nas nie dzwonila, tylko z nia pojechaly, lamiac po drodze wszystkie przepisy drogowe, do kliniki. Wprawdzie ten prawostronny bezwlad zaczal powoli ustepowac, ale lekarze zadecydowali, ze obie zostana na noc, mala na obserwacji, duza jako osoba towarzyszaca.Jak widac na zdjeciu, matki maja do dyspozycji skladane lozko, niezbyt wygodne, jak twierdzi corka, ale da sie przezyc, bo o wyspaniu mowy nie ma, nie ze wzgledu na niewygode, ale na koniecznosc dogladania dziecka przez cala noc.
Wbili jej wenflon w te mikro-lapinke, pobrali chyba cala krew do badan, podlaczyli do kroplowki, a na duzy palec u nogi zalozyli taki klips z czujnikiem. A ta wiercipieta wciaz cos kombinowala, wiec co rusz rozlegaly sie dzwonki alarmowe i takie to bylo spanie, bo od razu w pokoju pojawial sie caly sztab ludzi sprawdzac, co sie dzieje. W poniedzialek mala miala zaordynowane EEG, jeszcze nie znamy wynikow. Kiedy bylam je odwiedzic, Malvina miala jeszcze troche goraczke, ale ogolnie zachowywala sie normalnie, nawet momentami byla dosc wesola. Tyle na razie moge Wam powiedziec, jak bedzie cos wiadomo, to uzupelnie.
Fajny ten dzieciecy oddzial, wesoly, kolorowy, z wewnetrznym placem zabaw, kontenerem wszelakich zabawek. To oddzial zamkniety i zadne dziecko nie wyjdzie stamtad, bo otwieracz drzwi jest ledwie dostepny dla doroslego czlowieka, tak wysoko go na scianie zawiesili. Przy ladej pogodzie mozna wyjsc do parku i na zewnetrzny plac zabaw, oddzial ma wozki dzieciece do dyspozycji, a male maluchy dostaja pieluchy i kosmetyki do doopek. Nie trzeba sie o nic klopotac i mozna skupic na opiece.
Jesli wyniki beda dobre, to pewnie dzisiaj w poludnie zostana zwolnione do domu. Jesli...? One BEDA DOBRE!

EDYTKA: EEG nie wykazalo zupelnie nic, zadnych zaklocen i nieprawidlowosci, analiza krwi i moczu wzorcowa. Lekarze nie sa w stanie dojsc, skad wziela sie ta goraczka, wymioty i bezwlad prawej strony, ktory na szczescie  dosc szybko minal. Wiec dziecko jest niby zdrowe, prawdopodobnie zostanie dzisiaj wypisane ze szpitala, a my nadal nic nie wiemy, a co najgorsze, nie wiemy, czy to moze sie powtorzyc.




86 komentarzy:

  1. no to niepokój w tyle głowy zostanie :( oby się nie powtórzyło już nigdy! może to jakiś wirus, taka "jednodniówka"? oby

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze dzisiaj dowiem sie czegos nowego, to bym zaraz Wam napisala.

      Usuń
  2. Ależ stres ,wyobrażam sobie.Dobrze,że badania dobre,ale skąd sie to wzięło, o matko! Oby nigdy juz sie nie powtórzyło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle lat zyje, trojke wychowalam, ale czegos takiego jeszcze nie przezylam.

      Usuń
  3. Aż mnie w dołku ściska, jak to przeczytałam. Przypomniałam sobie jak mi córkę zatrzymali w szpitalu z podejrzeniem zapalenia opon mozgowych i pobierali z kręgosłupa płyn mózgowo-rdzeniowy.
    Warunki u Ciebie w szpitalu dziecięcym, a u nas to niemal niebo i ziemia jeśli chodzi o towarzystwo rodzicow. Zięć spędził 3 noce w niewygodnym fotelu bo inna wersja to była karimata pod łóżeczkiem dziecka. Same dzieci mają lepiej, ale ogólnie jest ciasno.
    Mam nadzieję, że malutkiej przejdzie i że to była tylko chwilowa niedyspozycja, chociaż objawy niepokojące i wyobrażam sobie jak bardzo się denerwowałaś. Przytulam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, warunki sa naprawde dobre, choc na dzien lozko rodzicow musi stac zlozone. Jest tez balkon, ale drzwi mozna otworzyc tylko na uchylek, dol jest zablokowany i drzwi sie nie otwieraja.

      Usuń
  4. OMG, nawet sobie nie wyobrazam ile strachu zescie sie najadly :(. Najwazniejsze, ze mala juz sie dobrze czuje. Dziwna sprawa :S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MNie od sluchania bylo slabo, a corka musiala na to patrzec i przezywac.
      Nawet lekarze czegos takiego nie widzieli, bardzo to dziwne i rzadkie.

      Usuń
  5. Matko jedyna, co to mogło być? Gdyby to się przy mnie stało, zeszłabym za zawał, bo pamiętam co było ze mną, ale ja stara już byłam, a tu dziecko?
    Współczuję Wam Anusiu i trzymam mocno kciuki, aby nigdy więcej!!!!
    Malvinko kochana, nasz kochany kwiatuszku, wracaj szybciutko do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekujemy, Anulka. Ona dalej ma goraczke, jest leczona objawowo, bo nikt nie wpadl, skad sie wziela.

      Usuń
  6. No właśnie to w takich razach jest wykańczające: człowiek nigdy nie zna dnia i godziny. Nie jest w stanie przewidzieć, jaka tu się czai niespodzianka. Na szczęście większość choróbsk wieku dziecięcego mija bez śladu i zapomina się o nich z kretesem. Życzę dzięciątku rychłego i trwałego wyzdrowienia*.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, ze to sie nigdy nie powtorzy, ale co sie corka strachu najadla, to jej. Biedna ta mala, dopiero miala te silna grype.

      Usuń
    2. A może są to pozostałości po grypie. Zdrówka dla małej i sił dla Was.

      Usuń
    3. Sugerowalysmy lekarzom, ze niedawno przechodzila grype, ale oni raczej nie widza powiazania.

      Usuń
  7. Aż dostałam gęsiej skórki...
    Można oszaleć z niepokoju w takiej sytuacji. .
    Niech to się już nigdy nie powtórzy.
    No ja tam westchne w sprawie po swojemu.
    Trzymajcie się♥️♥️♥️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rybenka, niewazne jaka metoda, wazne zeby poskutkowalo.

      Usuń
  8. I to wszystko - te bezsenne noce, te choroby, te nerwy bardzo szybko doprowadziły mnie do wniosku, że NIGDY WIĘCEJ! Ja się nie nadaje na matkę-Polkę, macierzyństwo w pierwszej fazie mi tak dojadło, że wolałabym dać się zarżnąć niż ponownie zapłodnić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, jako jedynaczka wiecznie teskniaca za rodzenstwem, od razu wiedzialam, ze bede miala wiecej dzieci, zeby nie zrobic im takiej krzywdy, jaka mnie uczyniono.

      Usuń
    2. Byłam jedynaczką przez 13 lat. Nigdy, przenigdy nie odbierałam tego jako krzywdy. Po odejściu Bartka - owczarka podhalańskiego, chciałam mieć kolejnego psa. Rodzeństwo nie marzyło mi się nigdy. I wtedy urodził się mój brat. Byłam wściekła na rodziców i obraziłam się na nich, czemu dałam wyraz mówiąc: zrobiliście to specjalnie, żeby mi nie kupić psa!

      Usuń
    3. 13 lat roznicy to naprawde kawal czasu, moglabys byc jego matka. W zasadzie. :))) Ja tam zawsze chcialam miec rodzenstwo, dzisiaj tez by sie przydalo.

      Usuń
  9. Biedna dziecinka...Biedni Wy, pełni lęku o nią. Mam nadzieję, że wyniki ostateczne pokażą, że jest wszystko w porządku, że to co ją "napadło"nie było bardzo groźne i już odeszło.
    Tulę mocno!***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj odebralam je ze szpitala. BEZ DIAGNOZY, jeszcze z goraczka, ktora beda dalej zbijac juz w domu i z zaleceniem, ze gdyby cos sie powtorzylo, maja natychmiast wracac.

      Usuń
  10. Macie niezle przeboje z Malwinka :( dobrze, ze jej lepiej, i wieksza choroba nie wyszla na jaw. Byc moze tak u niej objawia sie Fieberkrampf? Pociecha w tym, ze z tego sie wyrasta... Malej zdrowia, i niech szybciutko do domu moze, bo wszedzie pieknie, w domu najlepiej. Ona jest na 3 pietrze, tam, gdzie wychodzi sie do poczekalni ambulatorium laryngologicznego? Bo stamtad czesto wózki wyjezdzaja, jak na poczekalni siedze. Ale pod spodem tez jest oddzial pediatryczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znac po Tobie sile fachowa, otoz lekarze nie sa pewni, ale sugeruja, ze mogloby to byc nastepstwem wlasnie fiberkrampf (jak to po polsku powiedziec?). Natomiast skad wziela sie tak wysoka goraczka, nie sa w stanie ustalic. Wypuscili je do domu, ale gdyby sie powtorzylo, maja wracac.

      Usuń
  11. Okropne, szkoda wielka, że nie doszli przyczyn, bo to trochę dziwne objawy. Trzymam kciuki za małą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekarze maja przypuszczenia, ale nie sa pewni. Jak sugeruje Lucy powyzej, moglo to byc nastepstwo skurczow goraczkowych(?) - nie wiem, jak to przetlumaczyc na polski.

      Usuń
  12. Serdecznie współczuję strachu i nerwów!!!
    Z małymi dziećmi jest największy kłopot, bo same nic nie powiedzą, diagnoza jest trudniejsza, a sytuacja bywa dynamiczna . Przeżywałam takie choroby z dwójką naraz, szpitale też były, koszmar ...
    Niech córka rząda jak najwięcej badań, serduszko niech badają, to mogą byc powikłania po grypie.
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie je wypuscili do domu i tam corka bedzie walczyc z goraczka sama, a gdyby stalo sie cos niepokojacego, maja wracac. Przez trzy dni obserwacji nie dzialo sie nic.

      Usuń
  13. Dlatego mam dzieci z lekarzami, zawsze to bezpieczniej. A TK głowy nie zlecili?
    Repo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, na razie poprzestali na EEG, ale gdyby cos sie dziala, maja wracac i wtedy zrobia jej szersze badania. Problem z TK jest taki, ze musza dziecko usypiac.

      Usuń
  14. Rozumiem doskonale, przeżyłam coś bardzo podobnego z moim synem, kiedy miał tak około dwóch lat i to dwukrotnie; wymioty, leciał przez ręce, tylko temperatura była bardzo niska, nawet poniżej 35 stopni. Szpital oczywiście, tylko ja nie mogłam z nim zostać... badania wszelakie, nic nie znaleźli, więcej się nie powtórzyło. Podejrzewano nawet, że zjadł jakieś lekarstwa, ale po dokładnej analizie sytuacji, doszliśmy do wniosku, że nie było takiej możliwości. I do dziś nikt nie wie, co to było.
    Trzymajcie się, obserwujcie dziecko, mam nadzieję, że to może tylko jakieś zaburzenie termoregulacji i więcej się nie powtórzy. A objawy przy takiej wysokiej temperaturze u małego dziecka mogą być przerażające, choć nic poza gorączką się nie dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten niedowlad byl najprawdopodobniej skutkiem wysokiej goraczki, ale nie ustalono, skad wziela sie sama goraczka. Corka chciala juz do domu, bo w tej klinice tylko meczarnia i podobno kiepskie jedzenie, zadna z nich nie jadla :)
      Jakby dzialo sie cos niepokojacego, to maja natychmiast wracac.

      Usuń
  15. współczuję i trzymam kciuki za Małą. diagnozowanie takiego maleństwa jest zapewne szalenie trudne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie! Nie pogadasz, nie dowiesz sie co i jak. Ale juz sa w domu, z zaleceniem dalszej obserwacji malej przez corke.

      Usuń
  16. Ale przeżycia, współczuję. Taka niepewność jest okropna, mam nadzieję, że się wszystko wyjaśni. Ja kiedyś się zakrztusiłam, miałam podobne objawy, ale szybko mi minęło więc nie jechałam do szpitala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z poczatkami zapalenie nerwu twarzowego wpadlam na neurologie z gotowa diagnoza, ze mam wylew krwi do mozgu, bo tez mi zaczelo gebe paralizowac. Lekarze o malo mnie smiechem nie zabili. Ale doskonale pamietam swoj strach.

      Usuń
  17. Współczuje tego stresu i nerwów. Niech wnusia wraca do zdrowia. Oby ta sytuacja się już nigdy nie powtórzyła. A polska służba zdrowia powinna się dużo nauczyć od niemieckiej...naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta niemiecka tez pozostawia wiele do zyczenia, ale faktycznie nie ma porownania z polska, gdzie rodzice sypiaja na podlodze pod lozkami dzieci.

      Usuń
  18. Wspolczuje Wam z calego serca,bo znam ten paniczny strach o dziecko... Wnusi zycze zdrowia,a wam...wyjasnienia tego stanu. Brak diagnozy powoduje ogromny stres i ta lampka niepokoju nigdy nie gasnie. Oby sie juz nigdy nie powtorzylo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem, czy cokolwiek sie wyjasni, skoro nawet specjalisci kliniczni rozkladaja bezradnie rece. Trzeba miec nadzieje, ze sie nie powtorzy.

      Usuń
  19. Ojej, nie wesoło. Ale na razie trzeba spokojnie zaczekać na wszystkie wyniki badań, bo przecież jak mówią "nie ma dymu bez ognia". Teraz zdarzają się jakieś zupełnie dziwne choroby- moja koleżanka, z którą rozmawiałam niedawno opowiadała,że dostała jakichś przedziwnych, ostrych bóli nóg od stopy do kolana aż nie mogła kroku zrobić i w końcu trafiła do szpitala. I właściwie nie wiadomo co to było, lekarze twierdzili, że to może jakiś zmutowany wirus grypy ją dorwał, bo nieco wcześniej miała coś jakby grypę.
    Trzymam kciuki za Malwinkę-oby szybko dotarli do zródła tego incydentu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dotarli niestety. Jak wspomnialam w EDYCIE, wszystkie wyniki badan sa bez zarzutu, nie wiadomo tylko, skad wziela sie ta goraczka.

      Usuń
  20. No to jazda była.... Mam nadzieję, że już wszystko będzie dobrze. Trzymam za to mocno kciuki i ślę dobre myśli i modlitwy.

    OdpowiedzUsuń
  21. Może ten bezwład był spowodowany osłabieniem. Jak małe dziecko gorączkuje to zazwyczaj przelewa się przez ręce :(
    Nasza Maja tak miała jak była mała. Nieraz lecieliśmy z mężem na pogotowie, o dziecko niemal umiera na rękach. Jak tylko temperatura spadała - nieraz już na drugi dzień - dziecko śmigało jakby miało bateryjki w tyłku ;-)
    Zazwyczaj to była u niej angina :/
    Oby nigdy wiecej takich sensacji dla Was !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie bylo klasyczne "przelewanie sie" od goraczki, jakie mialo miejsce podczas niedawnej grypy, to bylo cos znacznie gorszego, stad nasza panika.

      Usuń
    2. Też byma wpadła w panikę :/

      Usuń
    3. Ja widzialam mala juz po tej akcji, ale corka byla smiertelnie przerazona.

      Usuń
  22. Aniu współczuję stresu.Oby się nie powtorzylo, ale szukajcie przyczyny, bo to dziwny objaw.Malvinka ma wszystkie potrzebne szczepienia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, corka bardzo pilnuje terminow szczepien, na szczescie nie jest antyszczepionkowa fanatyczka. Pewnie sie nigdy nie dowiemy, co to tak naprawde bylo, bo lekarze sa bezradni, nie mieli w zyciu takiego przypadku.
      Oby na tym sie skonczylo.

      Usuń
  23. Trzymam mocno kciuki, aby to była tylko jakaś chwilowa niedyspozycja i wszystko raz dwa się skończyło!

    Mój trzynastoletni w tej chwili bratanek, jak był malutki miał bardzo poważne problemy z krtanią, dusił się. Lekarze orzekli, że to przejściowe i skończy się około szóstego roku życia i tak właśnie było, ale do tego wieku, kilka razy do roku lądował w szpitalu.
    A teraz synek bratanicy, ma najprawdopodobniej wczesnodziecięcą astmę i też ciągle w szpitalu. I tak do końca nie wiadomo czy to na pewno ta astma. W tym szpitalu w którym tak często przebywa, warunki są bardzo dobre, łóżka polowe dla rodziców, tylko że za nie rodzic musi zapłacić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu za pobyt rodzica z dzieckiem w szpitalu, lozko i wyzywienie, placi na szczescie kasa chorych.
      Zinciu sprawil sie na medal w samotnej opiece nad Gapciem w domu. :)

      Usuń
  24. Bardzo wspolczuje, strachu co niemiara z malutka. Oby nigdy sie nie powtorzylo!
    Sle wspierajace mysli dla wszystkich trzech pokolen, ale zwlaszcza dla dzieciaczka :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo, bardzo wspolczuje tych przezyc.
    Dlaczego tak sie dzialo, mozna zwariowac ze strachu o dziecko.
    Jak dobrze ze to minelo, tylko dlaczego Malvinka to miala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, ze sie nie dowiemy, mozemy tylko snuc domysly razem z lekarzami, ktorzy w swojej praktyce czegos podobnego jeszcze nie widzieli.

      Usuń
  26. Makabra, toż to można zwariować. Choroba dziecka i nieznana przyczyna, to horror. Dobrze chociaż, że już przeszło. Zdrowia dla Malinki, a Wam spokoju życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz niech juz tylko przejdzie jej ta paskudna goraczka, ktorej przyczyn nikt nie jest w stanie znalezc. Obie sa juz w domu, z zaleceniem, ze jakby cos, maja natychmiast jechac z powrotem do kliniki.

      Usuń
  27. Moze to jakies powiklanie pogrypowe. Ale mozemy sobie gdybac, nie jestesmy lekarzami a tam mala ma chyba najlepsza opieke jaka jest dostepna. To musialo byc straszne, az sie boje myslec.
    A tak nawiasem mowiac, nie rozwazalyscie szczepionki na grype? U nas dla maluszkow jest doustna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba bedzie porozmawiac z pediatra na jesieni. Ja szczepie sie co roku i naprawde nie pamietam, kiedy mialam katar, nie wspominajac o grypie rawdziwej.

      Usuń
  28. Wazne ze sie skonczylo i jest dobrze. Na pewno strach pozostanie na dlugo bo to normalne, ze czlowiek po takim doswiadczeniu sie boi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby sie skonczylo, ale nadal nie znamy ani przyczyny goraczki, ani diagnozy w zwiazku z tym niedowladem. To takie polowiczne zwyciestwo.

      Usuń
  29. Najgorsze co może być, to choroba dziecka. Człowiek jest bezradny, ważne jest to, że Mała szybko trafiła do szpitala. Aniu, moc dobrych myśli przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki, Ataner, do faktycznie wielka trauma i strach.

      Usuń
  30. O rany, to faktycznie stan był dość poważny. Szkoda, że badania nie wykazały przyczyny tego stanu, nie dziwię się, że się obawiacie. Ale dobrze, że dziecko już znów zdrowe. Trzeba być dobrej myśli. I pilnować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze dobrze, ze badania niczego nie wykazaly, przynajmniej wiadomo, ze co najmniej fale mozgowe sa w porzadku. Sklaniam sie do teorii, ze byla to gwaltowna i rzadka reakcja na wysoka goraczke.

      Usuń
  31. BACM to skrót od ang. Benign Acute Childhood Myositis. Jest to rodzaj powikłania po przebytej niedawno grypie lub innej wirusowej infekcji. Objawia się poprzez ostry ból łydek, który odbiera dziecku władzę w nogach. BACM dotyka przede wszystkim dzieci, najczęściej chłopców.Leczenie BACM jest objawowe, polegające na podaniu środka przeciwbólowego. Po kilku dniach uciążliwość ustępuje.
    Taka informacje podał portal informacyjny z Rybnika na Śląsku, gdzie na oddziale pediatrycznym pojawiły się 4 przypadki nietypowej infekcji wirusowej połączonej z wysoką gorączką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mala miala cala prawa strone lekko niedowladna. Od tak malego dziecka nielatwo sie dowiedziec, co mu tak naprawde dolega, bo gadac toto nie umie, ino marudzi na potege. Ale ciekawe jest to, co piszesz. Niby lekarzom corka meldowala niedawna grype, ale jakos nie podjeli tematu. Najgorsza jest ta goraczka, ktora nie chce spadac, dzieciak jest wciaz na lekach przeciwgoraczkowych.
      Dziekuje za informacje.

      Usuń
    2. https://www.rybnik.com.pl/wiadomosci,nietypowy-wirus-w-rybniku-przez-infekcje-dzieci-przestaja-chodzic,wia5-3266-36350.html
      To jest link do artykułu. Nie mówię że chodzi o to samo, ale jakoś skojarzyło mi się z przypadkiem Twojej wnuczki.

      Usuń
    3. Fakt, podobnie tajemnicze powiklania wirusowo-pogrypowe. W zyciu o tym nie slyszalam. Jak sie okazuje, niemieccy lekarze tez nie.

      Usuń
  32. Teraz dopiero przeczytalam o wszystkim...Boże,można się wykończyc nerwowo!!Biedna Dziewczyneczka i jej Mama także...
    Z perspektywy mamy Koguta mogę powiedziec,ze wymioty przy b.wysokiej gorączce czesto występuja...oj Kogutkowi to sie zdarzyło pare razy.Lekarka mnie uczulala ze jak male dziecko ma 38 st.gorączku juz trzeba podac lek na zbicie,nie wolno czekać.
    Swego czasu mówilo sie o tzw.trzydniówce.dziecko mialo gorączkę przez 3 dni bez żadnych innych objawów...Kogut oczywiscie tez to mial,jak poszedl do przedszkola.

    Aniu życzę Malvince jak najszybszego powrotu do zdrowia,wierzę,ze to dziadostwo juz sie nie powtorzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje. Dzisiaj jest akurat trzeci dzien tej glupiej goraczki, wiec jesli to trzydniowka, to powinna sie skonczyc. Ale mala trzeba dalej obserwowac i zyc w obawie, ze wroci. Biedne to stworzenie, w ciagu dwoch tygodnie dwie tak powazne infekcje.

      Usuń
  33. A najgorsze chyba w tym wszystkim, ze czlowiek sie czuje taki bezradny...duzo zdrowka dla Malvinki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zebys wiedziala! Chcialoby sie odebrac jej te bole i niewygody zwiazane z choroba, a tu mozna sie jedynie bezradnie przygladac.

      Usuń
  34. Zdrowia ! Zdrowia i oby nic się nie działo!
    Pamiętam panikę jak mi się młody skaleczył szkłem w nogę - pogotowie, chirurgia, szycie na stole, wrzask płącz... Nigdy wiecej!

    Przy okazji: 🐇🐑Życzymy Wam: Spokojnych Świąt -
    najlepiej w gronie kocim rodzinnym,
    a jak już musicie koty zostawić to na krótko!
    (a najlepiej wcale!) Oraz dużo zdrowia,
    a także smaczności🥚 oraz mokrego... ogona🐣

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kotami raczej nie da sie pojsc w gosci. :))) Ale Toyka idzie z nami ofkors.
      Kocur, co tak wczesnie? Przeciez swieta jeszcze hen-hen, ale dziekuje i skladam wzajemne wyrazy. :*

      Usuń
  35. Na szczęście, że Małej wszystko ustąpiło. Trzymam kciuki, żeby już było dobrze. ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ustapil ten niedowlad, na szczescie, ale goraczka trzyma.

      Usuń
  36. Vany czas o Was myślę
    Jak ta gorączka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbijamy, bo sama nie chce ustapic, ale mloda juz w lepszym humorze.

      Usuń
    2. A to już coś!!!
      Ufff

      Usuń
    3. Calkiem ufff bedzie, kiedy ta goraczka niewiadomego pochodzenia wreszcie ustapi, ale jest widoczna poprawa.

      Usuń
    4. Tego się trzymajmy!!
      Rano od raz paczam na edytke!

      Usuń
    5. Jest edytka i to calkiem obiecujaca.

      Usuń
  37. Panterko przesyłam pozytywną energię.Co wy i mama Malwimki musieliście przejść.A co jest najgorsze,że nie wiadomo od czego to było.Trzymam kciuki aby wszystko wróciło do normy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekujemy, Gosiu. Chyba idzie ku lepszemu, choc goraczka jeszcze sie utrzymuje.

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.