poniedziałek, 5 marca 2018

Dziwidlo zakwitlo!

W piatek znow podjechalam do ogrodu botanicznego, zeby na wlasne oczy przekonac sie, jak daleko jest z dziwidlem. Wprawdzie codziennie wchodze na ich strone internetowa i nadziwic sie nie moge, jak szybko toto rosnie. Przed dwoma tygodniami mialo niespelna metr, teraz (w piatek 2 marca) juz 1,80. Z tym, ze w ostatnich dniach lekko zwolnilo przyrost, za to ten jego okwiat, taki pojedynczy nakrapiany jakby-lisc, zaczal wiednac. A to znak, ze kwitnienie juz blisko.
Niestety, coraz wiecej ludzi interesuje sie tym kuriozum i tym razem nielatwo znalazlam miejsce do zaparkowania, a w szklarni moglam tylko pomarzyc o zblizeniu sie do kwiatu. Miejsca niewiele, a ludzi od groma, slyszalam nawet jezyk angielski, wiec zainteresowanie jest z calego swiata.



Kamera uniwersyteckiego biura prasowego obserwuje wzrost dziwidla na biezaco



Widac juz przebarwienia platka (raczej plata) kwiatu

Okwiat zaczyna wiednac na brzegach


Juz ogloszono, ze w dniu kwitnienia ogrod botaniczny bedzie otwarty do polnocy, zeby wszyscy chetni mogli zobaczyc (i powachac he he he) ten wyjatkowy kwiat. TUTAJ mozecie porownac jego wyglad sprzed dwoch tygodni.
Taki to poscik przygotowalam w piatek wieczorem i chcialam go puscic w poniedzialek, nawet go sobie juz zaprogramowalam. A tymczasem...

Jak codziennie, w sobote rano rowniez zajrzalam na strone naszego ogrodu botanicznego, zeby zobaczyc, jak ma sie dziwidelko. No mialo sie, ale specjalnej roznicy w stosunku do dnia poprzedniego, nie bylo. Pomyslalam wiec, ze pewnie w sobote jeszcze sie nic nie wydarzy. Nie dalo mi nawet do myslenia zdjecie na fb naszej lokalnej gazety, Göttinger Tageblatt (ponizej ich zdjecie), gdzie pokazywano kolejke do szklarni. Zamiescilam na swoim profilu notatke nastepujacej tresci:
Mialam wczoraj duzo szczescia, bo wprawdzie dostep do samego dziwidla byl utrudniony, ale co najmniej do szklarni weszlam bez przeszkod. Dzisiaj wyglada to tak jak na zdjeciu, okres oczekiwania ok. 20 minut.
Bild könnte enthalten: eine oder mehrere Personen, Personen, die stehen, Pflanze, Himmel, Baum und im Freien



























To bylo ok. godziny 17.00, a niecale dwie godziny pozniej przypadkiem wpadla mi w oko notatka na innej lokalnej stronie, ze dziwidlo juz kwitnie. Tak sie wydarlam, ze chlop malo zawalu ze strachu nie dostal. W locie chwycilam aparat i pomknelam przez pustawe ulice do ogrodu botanicznego.Tym razem nie szukalam juz miejsca postojowego na ulicy w poblizu ogrodu, tylko wjechalam w miescie na podziemny parking. I jak sie okazalo, to byla dobra decyzja, bo wokol nie bylo ani jednego wolnego skrawka. Kiedy weszlam na teren, zwatpilam, bo kolejka byla gigantyczna, ale grzecznie ustawilam sie na jej koncu. Naiwnie oszacowalam ja na godzine stania, a stalam dwie.


Pierwsza godzina jakos jeszcze zleciala, pozniej robilo mi sie coraz zimniej, glownie w stopy i rece, choc mialam na sobie rekawice. Obok mnie staly dwie kobity w wieku srednim i bardzo mloda dziewczyna. Czekanie skracalysmy sobie podskakiwaniem i rozmowami, choc w troche gorzkim nastroju. Mowie: no tak, wprawdzie zobaczymy dziwidlo, ale jutro mamy gwarantowane zapalenie pluc z powiklaniami. Na co jedna z kobiet: a na nagrobkach umieszcza nam napis ZOBACZYLA DZIWIDLO I UMARLA. Jak Neapol. Tak sobie urozmaicalysmy stanie i posuwanie sie do przodu o centymetry, a im blizej wejscia, tym jakby wolniej.






















Te zdjecia sa kiepskie, bo robilam je telefonem, nie chcialam wyjmowac aparatu, bo po wejsciu do szklarni z mrozu od razu by mi zaparowal, a czasu na czekanie az para zejdzie z obiektywu - nie bylo. Wreszcie znalazlam sie w srodku, ale do kwiatka bylo jeszcze kilka metrow. Jednak smrod padliny rozchodzil sie do samego wejscia. Dopadly mnie lekkie mdlosci, wiec stalam z chusteczka przy nosie. Pozniej dowiedzialam sie od pracownicy ogrodu, ktora stala na strazy tego skarbu (ludzie, gdyby mogli, wlezliby do samej donicy), ze teraz wcale tak intensywnie nie smierdzi, jak ok. poludnia, kiedy kwiat dopiero co sie rozwinal, bo najwiekszy odór wylecial juz w powietrze i jego intensywnosc lekko zmalala. No nie wyobrazam sobie, jak cuchnal wczesniej. Przypominam, ze kwitnienie odbywa sie przez jedna noc, wiec roslina nie ma wiele czasu, zeby przywabic zapylajace ja padlinozerne insekty, stad ta intensywnosc smrodu. Stojac tam, o dziwo, w koncu sie do tego morowego powietrza przyzwyczailam i zapaszek zupelnie przestal targac moimi wnetrznosciami.
Kolejka posuwala sie dosc opieszale, kazdy bowiem postal chwile przed kwiatem, robil zdjecia i chcial sie naogladac na zapas, bo nie wiadomo, kiedy znow bedzie okazja zobaczyc to kuriozum, ktore zakwita raz na kilka lat. Po drodze zobaczylam drugi egzrmplarz Titanwurz i gdyby nie tabliczka informacyjna, nie zgadlabym, ze to ta sama roslina.


To ta gola lodyga obok tabliczki informacyjnej

Wyglada jak mlode drzewko

Jego korona
Nie wiem, jak to sie ma do wyrastajacego bezposrednio z ziemi gigantycznego paka (ponka) kwiatowego, nie jestem w stanie sobie tego wyobrazic ani jednego z drugim polaczyc, ale to tez jest Titanwurz.
Wreszcie zaczelam widziec poprzez  inne rosliny ten charakterystyczny falliczny srodek kwiatu.


Balam sie tylko, ze cala przesiakne tym trupim zapachem i bede musiala wszystkie klamoty prac i dezynfekowac, ale jakos nie wlazl mi w ubranie. I wreszcie...






A z tylu juz napieral tlum nowych ciekawskich, wiec trzeba bylo isc naprzod, czyli do wyjscia. Dwie godziny na mrozie, kwadrans w srodku i minuta przy kwiatku - oto bilans mojej sobotniej eskapady do ogrodu botanicznego. Kiedy wyszlam na zewnatrz, zobaczylam jeszcze wieksza kolejke od tej, w ktorej ja stalam, ciagnela sie do samego wejscia glownego. Ciekawe, czy przedluzyli czas otwarcia poza 24.00, skoro tylu ludzi chcialo ten smierdzacy cud natury obejrzec.


Dla ciekawych STRONA OB w Getyndze, gdzie pokazuje sie aktualny wyglad dziwidla na biezaco. Juz w niedziele rano platki kwiatu zaczely lekko wiednac, choc slupek stal jeszcze dziarsko we wzwodzie.
Zdjecie ze strony OB w Getyndze


W domu natychmiast wskoczylam do wanny, zeby jakos odtajac, bo stóp nie czulam prawie wcale. Mam nadzieje, ze moje poswiecenie nie zostanie okupione jakims ciezkim przeziebieniem. Ubrana bylam naprawde odpowiednio i w sobie zupelnie nie zmarzlam, tylko te stopy i dlonie mialam lodowate.

I to by bylo na tyle. Byliscie wraz ze mna na biezaco.

Wasza reporterka od spraw trudnych
Pantera







EDIT: Z internetu dowiedzialam sie, ze niektorzy dotarli do kwiatu dopiero po godzinie 2.00, po trzygodzinnym czekaniu na mrozie. Pracownicy OB poratowali czekajacych goraca herbata.











84 komentarze:

  1. masz zacięcie, rasowy reporter z Ciebie, zawsze czujna i gotowa do poświęceń! podziwiam :) i jak na daną minutę to zdjęcia rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i zyje w zdrowiu do dzisiaj, wiec chyba przezyje. ;)
      No chyba, zebym nie porzezyla, ale co najmniej zdazylam post zamiescic. :)))

      Usuń
  2. Moze i kfiutek smierdzi potwornie, ale jest na prawde piekny :). Tez bym te godziny na mrozie postala dla takiej atrakcji :))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby znow mial zakwitnac, czego mozna oczekiwac najwczesniej za trzy lata, to na pewno wezme ze soba termos. :))

      Usuń
    2. Obawiam się, ze nie ma takiej atrakcji, dla której dobrowolnie wystawiałabym swoje gnaty na mróz:)

      Usuń
    3. Oj tam! Chyba Ci nie wierze. :p

      Usuń
  3. Dzięki za Twoją determinację i poświęcenie. Jednak relacja bezpośredniej obserwatorki jest lepsza niz zaglądanie do encyklopedii. Kwiat imponujacej urody i niezwykły. Też bym stała żeby zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeszcze na podanej w linku stronie OB zamieszczono moja fotografie, wiec pelnia szczescia! :))

      Usuń
  4. Anusia, jesteś wspaniałą, naszą reporterką. Dziękuję, że mogłam zobaczyć to dziwadło.
    PS.
    Naocznie widziałam, jakieś 30 lat temu kwitnącą agawę, też była sensacją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to sensacja, ale smutna, bo agawa po kwitnieniu umiera, kwitnie tylko raz w zyciu. Dziwidlo pewnie jeszcze nam zakwitnie. :))

      Usuń
  5. Bardzo alez to bardzo doceniam poswiecenie i ten piekny reportaz :)
    odkad tylko pojawil sie tu wpis o tym dziwadle zagladalam codziennie na strone ogrodu i bylam troszke zdziwiona,ze nic tu wiecej nie slychac ,a tu prosze jaka piekna niespodzianka :)dzieki,dzieki wielkie za wszystko ,pozdrawiam Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie w niedziele nie zamieszczam postow, ale nawet gdybym zamieszczala, to od mojego powrotu z OB do polnocy, kiedy to post powinien sie ukazac, za nic nie zdazylabym zgrac i obrobic zdjec i jeszcze napisac tekst. Dalam tylko znac na fb, ze sie dokonalo i zapraszalam wszystkich na bloga. ;)
      Podobno ma byc jeszcze film z tego wydarzenia, wiec zagladaj na strone OB.

      Usuń
  6. O, wielki szacun! Zaimponowałaś mi! Dla czegoś takiego warto było spędzić te dwie godziny na mrozie! Sama bym to zrobiła! A kwiat jest piękny, przepiękny, niezależnie od woni, która wydziela.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Won jest obrzydliwie obrzydliwa, ale mozna sie przyzwyczaic, jak pokazuje moj przyklad. Jeszcze chwila, a przesiaklabym tym smrodem nieodwracalnie. ;)
      Widzialas zdjecia na stronie OB? Ma byc jeszcze film, sama jestem ciekawa.

      Usuń
    2. Widziałam. Twoje w niczym im nie ustępują.

      Usuń
    3. No bo na tej stronie jedno jest wlasnie moje. :)

      Usuń
  7. Super, że Ci się udało dotrzeć do dziwidła 😀 poswiecilaś się i Twoje poświęcenie zostało nagrodzone. Poza tym, kiedy człowiek widzi za sobą sporą kolejkę, to jakoś lżej mu na duszy 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ta za mna kolejka rosla, ale ta przede mna za wolno malala, a przez to, ze sople u tylka wisialy, zdawala sie byc jeszcze wolniejsza. ;)

      Usuń
  8. Dziennikarko od spraw nietuzinkowych,podziwiam Twoją determinacje🤗
    "Dziwadło"osobliwe,owszem,smrodzik zapewne też,ale za cholere bym nie stale tyle na tym zimnie,dlatego chylę czola😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, pewnie bys postala, zeby np. dzieciom pokazac te wyjatkowa rosline. Tam tez bylo pelno dzieciakow, mimo dosc poznej pory i przenikajacego zimna. Tyle ze mlodziez sobie biegala i nie marzla jak rodzice w kolejce. :)

      Usuń
  9. No Tak, Ty widziałaś dziwidlo, a ja mam zapalenie płuc! Ja poza tym brzydze się i.kekam takich roślin, za nic bym do tego nie podeszła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz wiesz, co powinnas ode mnie uslyszec? A NIE MOWILAM ? Ostrzegalam, radzilam, ale Tobie sie zdaje, ze jestes w pracy niezastapiona. :/
      Ja tez jestem z gatunku wielce obrzydliwych, szczegolnie jesli chodzi o zapachy, ale dalo sie wytrzymac ten trupi odor.

      Usuń
    2. Mówiłaś i już ZAWSZE będę Cię słuchać!!!

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Kwiatem jednej nocy powszechnie nazywa sie Epifyllum (https://pl.wikipedia.org/wiki/Epifyllum) albo legendarny kwiat paproci. To dziwidlo tez wprawdzie kwitnie przez jedna noc, ale nazywa sie inaczej. :)

      Usuń
  11. Dziękuje za sprawozdanie.Piękne to dziwadło.I takie ogromne zainteresowanie.Ale odorek pewnie był niezły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia to nie dziwadlo, choc jest dziwne. Jego nazwa to dziwidlo. :))
      Smrod byl bestialski, ale przezylam jakos. :)

      Usuń
  12. Czekałam na Twoją relacje! :))
    Niesamowite dziwadło i Ty niesamowita , przy tych kolejkach, mrozie i zapachu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jakze bym mogla Was zawiesc, przeciez czekaliscie na te relacje. :))

      Usuń
  13. Wow, dziękuję! Prawdziwa reporterka z Ciebie! Kwiat wydaje mi się mały, jak na te które widywałam w necie. Zapachu nie zazdroszę, jak i stania w kolejce,które by mnie bardzo zniechęciło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, ten zolty slupek dochodzi czasem do 3 metrow, a nasz mial tylko 1,80, ale i tak stanowil nie lada atrakcje. Mnie tam nic nie zniecheca, jak cos obiecam, to sie wywiazuje. Moglo byc zimniej, gdyby onemu zachcialo sie kwitnac kilka dni wczesniej, a wtedy nie wiem, czy bym wytrzymala.

      Usuń
  14. Fantasyczna relacja i poświecenie :-)))
    Kwiatek imponujący , ale cieszę się że nie czuję zapaszku ;-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapaszek byl powalajacy, wiec i ja sie ciesze, ze nie poszlam wczesniej, kiedy byl najnardziej intensywny.

      Usuń
  15. Niesamowite to dziwiło. Czasu miałaś na podziwianie tyle samo , co ja na potrzymanie kamiennego fallusa w Pompejach. Ja się nie dziwię ze stalas tyle czasu w kolejce tez bym stała. Aż mi się zachciało do Powsina tam nie ma Dziwidla ale różne inne ciekawostki roślinne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze i w stolicy macie jakies dziwidlo, a Ty o nim nie wiesz? W koncu nie zakwita czesto. Najlepiej popytaj, moze tez bedziesz miala okazje to obwachac. :)))

      Usuń
  16. Masz wytrzymałość, gratuluję 😎 fakt, zadziwiająca roślina. Szkoda, że u nas już nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz, tych dziwidel jest wiecej gatunkow, inne sa mniejsze i podejrzewam, ze Twoja sasiadka miala ktores z nich. To olbrzymie nie zmiesciloby sie w chalupie.

      Usuń
  17. Oglądałam kiedyś film z angielskiego królewskiego ogrodu botanicznego- właśnie z kwitnienia tegoż dziwidła.To była cała taka seria o tym ogrodzie botanicznym.Podziwiam Cię, bo ja za żadne skarby świata nie sterczałabym na mrozie by to obejrzeć. Nic dziwnego, że potem już Cię ten odór nie drażnił- gdy stoimy nieco dłużej w smudze jakiegoś intensywnego zapachu nasz zmysł powonienia przestaje po prostu reagować.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, ten smrod czulam przez caly czas, tylko pozniej juz nie wywolywal we mnie odruchu wymiotnego, bo chyba wlasnie sie przyzwyczailam. Z ulga jednak wyszlam z powrotem na swieze powietrze. :)

      Usuń
  18. Dziękuję, że stałaś dwie godziny na zimnie, przykro mi, że trochę Ci było zimno w ręce i nogi, ale mogłam zobaczyć ten niesamowity kwiat. Jego wygląd pewno Ci wynagrodził jego "zapach". Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyglad jego jest zaiste powalajacy z zachwytu. Jaka szkoda, ze kwitnie tak krociutko, bo chyba bylabym tam codziennie, zeby sie ponapawac.

      Usuń
  19. czytałam o dziwidle kiedyś, w "Kwietniku", muszę znaleźć ten artykuł, bo coś mi się mętnie przypomina, ze zostało wyhodowane w warunkach domowych. Nie tak do końca, bo chyba na jakimś strychu(?)
    Reportaż super, lecę popatrzeć na OB:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wiele gatunkow dziwidel (https://pl.wikipedia.org/wiki/Dziwid%C5%82o), w domach hoduje sie te mniejsze, ktore zreszta smrodem nie ustepuja tamtemu olbrzymiemu. Czekam niecierpliwie na obiecany przez OB film.

      Usuń
  20. Jesteś baaardzo dzielną Panterkom ale te one tak majo.
    Jak będzie filmik to proszę o linka;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama czekam z niecierpliwoscia na ten filmik, ale pewnie to jeszcze potrwa, bo musza go obrobic, bo przeciez nie pokaza calego nagrania z kilku dni. Kto by to wytrzymal obejrzec?. :)

      Usuń
  21. Kwiat piekny, dumny w swojej urodzie, robi wrazenie.
    Jakie to niesamowite, kwiat zakwitajac pachnie tak jakby wlasnie chcial odstraszyc a tu na przekor taki tlum ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On cuchnie, zeby przyciagac, a nie odstraszac. Musi zwabic w tym krotkim czasie roje owadow padlinozernych, zeby go zapylily. A ludzi pewnie chetnie by odstraszal, zeby go nie podgladali podczas seksu. :)))

      Usuń
    2. No i co, widzialas te owady ? na pewno nie, biedny kwiat, przez ludzi stracil seks, a moglo byc tak pieknie.

      Usuń
    3. Mysle, ze ludzie mu pomogli i odwalili owadzia robote jakimis pedzelkami. Biedna roslinka, calkiem jak recznie inseminowana krowa. :)))

      Usuń
    4. 😁 ano, czy zwierz, czy roślina, dostać sie w ludzką niewolę, to po ptakach.

      Usuń
    5. No, to straszne! Jak z jakim tfu! wibratorem. :)))

      Usuń
  22. U nas tez jest zawsze afera jak ten smierdziuch ma zakwitnac. Nigdy jeszcze nie mialam okazji poczuc. Najblizej bylam w Kornwalii w 2015 roku, co opisalam krotko tu: http://iwand71.blogspot.co.uk/2015/08/kornwalia-cz6.html
    Smierdziuch nazywa sie Amorphophallus Titanum czyli Gigantyczny Zniekształcony Kutas :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwona!!! :)))
      Jak juz, to fallus. :)))))
      Pamietam ten Twoj wpis i wlasny zachwyt.

      Usuń
    2. A to nie to samo? :-)))

      Usuń
    3. Nie no, fallus to we wzwodzie.

      Usuń
  23. Fajowski fotoreportaż, kwiat niezwykle efektowny!!! :)
    Prawdopodobnie też bym stała ;) Kiedyś w lutym przez 2h też na mrozie fotografowałam kazarkę, to taka odmiana kaczki ;)
    Mieliśmy przez kilka lat, tak zwaną gwiazdę szeryfa, to też kwiatek zapylany przez padlinożerne owady, miuchy na nim siadały. Kwiatki miał w kształcie gwiazdek, zapach miał nieprzyjemny, ale trzeba było się mocno zbliżyć aby go poczuć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, istnieje cala gromada kfiotkow, ktore sa zapylane przez padlinozercow i wszystkie one musza udawac, ze sa padlina, bo inaczej nikt by ich nie zapylil. Wszystkie cuchna na wyscigi. :))

      Usuń
  24. Reporterka od trudnych spraw spisała się na złoty medal! Anuś, kwiat naprawdę niesamowity. Kurczę, jakie dziwactwa są na świecie o których nawet fizjologom się nie śniło:)
    Mam nadzieję, że ewentualne przeziębienie wymoczyłaś.

    Miłego tygodnia życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez mam taka nadzieje, bo z pospiechu kaleson nie wzulam pod spodnie, choc maz za mna krzyczal, ale czasu nie bylo. :/ Dobrze, ze przekonal mnie do tej grubszej kurtki, bo zachecona dodatnimi temperaturami w dzien, chcialam wlozyc ciensza.

      Usuń
  25. Fascynujące, zazdroszczę tej przygody i tych widoków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak bedzie kwitlo nastempnom razom, to przyjedziesz ogladac, co? :))

      Usuń
    2. ale zanim dojadem to może się skończyć śmierdzenie:p

      Usuń
    3. No Rybenka, to przyjedziesz odpowiednio wczesniej i se poczekamy.

      Usuń
    4. ale jak sie dogadamy
      ja nie palę a Ty nie pijesz:pp

      Usuń
    5. Rybenka, trzeba bedzie znalezc kompromis, ja sie napije, Ty zapalisz i bedzie git.

      Usuń
    6. o, ja od zcasu do czasu to nawet chętnie:))

      Usuń
    7. Alkohol tez dla ludzi, wiec wieczor zakonczy sie kacem papierosowo-alkoholowym. Gandzie tez mam przygotowac? :)))

      Usuń
    8. a, to na bogato we wrażenia będzie!!Tylko czy po tym wszystkim damy radę jeszcze pójść do tego kfiatka??

      Usuń
    9. Damy. Oczywiscie.
      Moze jeszcze jakichs chlopakow poderwiemy, zeby nam sie czekanie nie dluzylo?

      Usuń
  26. Odpowiedzi
    1. Fakt, tak ladny jak smierdzacy.

      Usuń
    2. Miałam kiedyś na parapecie. Ładny, ale śmierdział. I zrobiłam, że przestał śmierdzieć ;P

      Usuń
    3. Pewnie wyladowal na kompostowniku?

      Usuń
  27. Jesteś reporterką pełną poświęcenia. Dzięki Tobie zobaczyłam piękny kwiat, który skojarzył mi się z zapalonym zniczem olimpijskim. Mogę się nim pozachwycać z pominięciem mrozu i smrodu, czyli w sposób luksusowy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tam ten kwiat jednoznacznie sie kojarzy, ale ja zawsze mialam skrety dewiacyjne. ;)

      Usuń
  28. Orety, ale dzielna jesteś! Lubię roślinki i kwiatki, ale nie wiem czy bym się zdecydowała na stanie w taaaaakiej kolejce. Znaczy wiem, że NIC by mnie do tego nie zmusiło. No ale dzięki Tobie możemy podziwiać to dziwadło... Warto było!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez uwazam, ze warto bylo. Nawet gdybym okupila cala akcje przeziebieniem, choc mam nadzieje, ze sie wywine. :)

      Usuń
  29. Dzięki i szacun za wytrwałość i w ogóle. Raczej nie powtórzyłabym Twojego wyczynu. Nie dość, że zimno, to jeszcze cuchnąco:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale idac tam nie wiedzialam, ze jest az tak zimno oraz nie domyslalam sie nawet zapachu, choc niby teoretycznie wiedzialam, ze smierdzi.

      Usuń
  30. jestem kontenta z OPISU i FOTEK - serdeczne dzięki składam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasciwie to powinnam wybrac sie tam teraz, zeby zobaczyc przekwitle dzwidlo. A moze ,i jakies owoce w dalszej przyszlosci.

      Usuń
    2. pomysł który sie podoba mi , bowiem jestem generalnie ciekawa ciągu dalszego

      Usuń
    3. Nie wiem tylko, czy znajde czas, bo mam wszystko nieco napiete.

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.