poniedziałek, 7 maja 2018

Bezradna Ciocia Dobra Rada.

W zyciu kazdego czlowieka, chocby byl najwiekszym cwaniakiem i wszystkie rozumy pozjadal, nadchodzi taki dzien, ze sam jest bezradny. Nie zebym uwazala sie za jakas alfe z omega, ale zakladajac kacik "ciocia dobra rada", zakladalam go z mysla o takich kompletnych laikach, jakim ja bylam na poczatku mojej komputerowej kariery. Ktos mi cos tlumaczyl, a ja nie znalam podstawowych pojec, jak scrollowanie czy enter, byl to dla mnie jakis zawodowy belkot, z ktorego kompletnie nic nie rozumialam. A niewiele bylo zdjec czy rysuneczkow pogladowych, gdzie szczalka wskazywalaby, ktory to ten "enter" na przyklad. Stad moj pomysl na kacik lopatologiczny ze zdjeciami i wydaje mi sie, ze niektorym z Was mocno sie przydal, co najmniej w akcji logowania sie na bloggerze czy g+.
No i chyba popadlam w jakis samozachwyt, ktory oslabil moja czujnosc i zaczelo mi sie wydawac, ze te najprostsze funkcje nie stanowia dla mnie zadnego problemu. Ach, jakze sie mylilam!
Przyjezdzam ci ja z Polski, odpalam laptoka i wszystko gralo i buczalo. Do momentu, kiedy pokazala sie strona na panelu administracyjnym bloggera z postami, bo chcialam na szybko skonstruowac nowy post z tulipanami w roli glownej. O ile bowiem strona glowna panelu byla jak zwykle po polsku, to strona z postami pojawila sie, nie wiedziec czemu, po angielsku. Nawet mi to specjalnie nie przeszkadzalo w pracy, choc niekoniecznie sie spodobalo, przeciez po wieloletnim blogowym doswiadczeniu, znalam na pamiec polozenie wszystkich linkow i posty moglam konstruowac nawet wtedy, gdyby napisy byly po chinsku. Nie w tym tkwil problem.
Gorzej, kiedy przyszlo do zaprogramowania publikacji posta, bo otoz nagle, zamiast godziny 00.00, ktora zawsze wybieram, pokazaly sie dwie 12.00, jedna AM, druga PM. No nie, nie myslcie sobie, ze nie wiedzialam, o co chodzi, ale ktora z nich to polnoc, a ktora poludnie, to juz nie wiedzialam. Od czego jednak wujek gugiel? On musi wiedziec, on wie wszystko! A gowno! Tak tam bylo pokretnie tlumaczone, na jakichs forach odpowiadajacych na pytania publiki, bylo raz tak, raz inaczej, wiec im bardziej czytalam, tym bylam glupsza. No ze tez te anglojezyczne ludzie nie mogo miec jak wszyscy inni zegara 24-godzinnego! Spedzilam nad rozwiazaniem tego problemu sporo czasu i wreszcie znalazlam, ale logicznie nie da sie tego wytlumaczyc. No bo wezmy poludnie, poludnie to umownie godzina 12.00. PM to po poludniu, AM przed poludniem, ale ta dwunasta jest w samym srodku i sam diabel nie wie, jak oni ja traktuja, czy jest przed czy po. To samo zreszta z polnoca. W koncu wpisalam wedle porady AM, zaprogramowalam i, o dziwo, bylo prawidlowo, post ukazal sie o polnocy. Ufff...
Jednak to wszystko tak mnie rozzloscilo, ze postanowilam ten angielski usunac. No bo wdarl sie na moje tereny bez zaproszenia, intruz jeden! Jak wyjezdzalam, to go nie bylo, a kiedy wrocilam, tkwil tu i sie rzadzil na moim blogu. Ruszylam po panelach w poszukiwaniu language, bo na szczescie to slowko jeszcze pamietalam. I co? Ano jajco! Nie chcecie wiedziec, ile razy nastawialam na polski albo niemiecki, zatwierdzalam, a ta angielska cholera nie chciala mi zniknac. Ile czasu spedzilam w guglach, probujac znalezc remedium na tego szkodnika. A on nic, tkwil tam nieporuszony i tylko usmiechal sie szyderczo pod wasem. Nawet w odruchu rozpaczy fidbaka wyslalam temu blogeru, ale do dzisiaj nikt nie zareagowal. Nie wyobrazacie sobie, jak bardzo bylam swoja niemoca wkurzona.
Ale chyba jednak cos tam zmajstrowalam niechcacy, bo kiedy nastepnego dnia rano wlazlam na bloga, wszystko bylo jak dawniej i kolejne wpisy moglam juz zaprogramowac na godzine 00.00, czyli po ludzku. Pewnie wszystkie te moje zabiegi nie wystarczylo zatwierdzic, ale dodatkowo wystartowac laptoka od nowa, zeby zadzialalo.
Czy ja mam za malo problemow w zyciu albo za duzo czasu, zebym dodatkowo musiala sie zmagac z jakims angielskim inwazorem, bezczelnym i bezwstydnym intruzem?





52 komentarze:

  1. Niczego nie zmajstrowałaś. Ten angielski pojawił się u wszystkich (albo u większości) na jeden dzień i musiał być wynikiem jakiejś awarii na serwerze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dlaczego nikt mnie o tym nie poinformowal? A ja, jak ta goopia, wypowiadam wojny maszynom, ktore musialy miec niezly ubaw. Foch!

      Usuń
    2. Acha, to nie tylko ja tak miałam, a juz myślałam, że coś pomajchrowałam, bo czasami ukazuje mi się meldunek, że mogę sobie języki pozamieniać. Aktualnie mam w blogu niemiecki, zdaje mi się, że przedtem miałam polski?? Bo mi to wsio rybka i czasami nie kojarzę różnicy.

      Usuń
    3. Mam podobnie, np. ogladajac telewizje, nie zawsze do mnie dociera, czy ogladam polska czy niemiecka, a juz zwlaszcza podczas reklam, bo nadaja te same tylko w innym jezyku. :)))

      Usuń
  2. Właśnie, ja też miałam angielski i bardzo się mnie to nie podobało tesz 😉 na szczęście się naprawiło.
    Angole mają swoje własne koncepcje i nic na to nie poradzisz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz na komentarz wyzej, u Frau Be. Moglam se walczyc z tymi angielskimi wiatrakami do us... smierci. :)))

      Usuń
  3. Ja jestem takim laikiem.I jeszcze do dziś myślałam,że Panterka siedzi zawsze do 24 aby post się o tej godzinie ukazał.Dziś mnie wyprowadziłaś z błędu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty, Gosia, naprawde? :))) To kiedy ja bym spala?

      Usuń
    2. Z ciekawosci szukalam tego miejsca do zaplanowania godziny ukazania sie wpisu, alem nie znalazla. Taka noga ze mnie.

      Usuń
    3. Mam material na kolejny post w kaciku Ciocia Dobra Rada. :)))

      Usuń
  4. To i u mnie się ten angielski pojawił. Ale że to akurat przyjazny mi język to zostawiłam. Uznałam że to oręż do walki z tym Niemcem na A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pacz, Rybenka, a ja myslalam, ze mi sie umiejetnosci stepily. :)))

      Usuń
    2. u mnie to się zbiegnęło z npowym lapkiem i myślałąm, że to jakaś nowelizacja przypadkowa
      i u mnie się wyświetla napis po polsku, gdzoe kliknąć żeby mieć dowolny inny język

      Usuń
    3. U mnie tez sie wyswietla, ale probowalam zmienic ten jezyk bezskutecznie. :)

      Usuń
    4. aaaaaaaa
      ech, ten blogger

      Usuń
    5. To nie blogger, to wyzsze sily zewnetrzne.

      Usuń
  5. Ale cyrk, bo u mnie odwrotnie, mialam porzadnie wszystko po angielsku i nagle okolo tygodnia temu, zaczal mi sie polski wtracac tam gdzie nie trzeba, np data, najpierw miesiac a potem dzien, co za durnota, dzisiaj 5/7/2018, czytam 5lipca, drugi przyklad szukam po angielsku lokalizacji sklepu w Melbourne a na mapie po polscu jakies informacje o innych sklepach w poblizu, zupelnie mi niepotrzebne, jeszcze sie po polsku troszcza ile mi czasu zajmie dojazd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Slowem jedna wielka kolomyja powstala i to nie z naszej winy, a ja sie zamartwiam i robie sobie wyrzuty, zem goopia. :)))
      Z ta data to rzeczywiscie w Polsce swiruja, a przez dziesieciolecia bylo normalnie, to musieli zrobic po amerykansku. Na szczescie w Niemczech jest normalnie.

      Usuń
  6. Ha! Sparzywszy się razy kilka na arbitralnie wypowiadanych, przeze mnie oczywiście, opiniach, zaczęłam być ostrożna:D:D:D. A jeśli chodzi o komputer czy komórkę, to wciąż się czegoś uczę. Jednak ostatnio bardzo byłam z siebie dumna, bo mój mąż, informatyk zresztą, nie wiedział, jak skadrować zdjęcie w telefonie, a ja umiałam mu pokazać. No, ale on nie bawi się takimi rzeczami, a ja lubię robić zdjęcia, a że kadrowanie w trakcie fotografowania średnio mi wychodzi, to muszę kadrować później:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem najbardziej z siebie dumna, kiedy ktores z moich dzieci wychowanych w koncu z komputerami, pyta mnie o cos, jak to sie robi. A jeszcze do niedawna to ja bylam ciemna jak tabaka w rogu. :)))

      Usuń
  7. MNie z kolei jakies potora tygodnia temu z jakos wzgledow pojawil sie jezyk portugalski i nie znika...tez sobia z nim daje rade ale wolabym polski...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A probowalas zmieniac w ustawieniach?

      Usuń
    2. Wiec weszlam do ustawien i byl tam jezyk portugalski-brazylijski!! wyobraz sobie...jakim cudem sie pytam?
      Zmienilam na polski juz jez ok!!! wiec dzieki ciociu dobra rado!

      Usuń
  8. Ciągle jestem do tyłu ze znajomością różnych funkcji komputera i boję się ruszać bo zepsuję. Niestety ciężko nauka mi idzie, ale starość nie radość. Na szczęście posty piszę rzadziej i wrzucam jak napiszę, bo ustawiać mi się nie chce, ale to chyba potrafię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno bys umiala, to proste jak konstrukcja cepa. I nie ma sie czego obawiac, nic nie zepsujesz, a najwyzej cos sobie skasujesz.
      Jak sie nie przewrocisz, to sie nie nauczysz (chodzic) i tak samo jest z kompem.

      Usuń
  9. Wiem jak to jest :) na szczęście am w domu bezpłatną całodobową pomoc w tym zakresie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie mam, wiec z tego powodu musialam sie sama nauczyc i w miare mozliwosci sama sobie pomagam, a kiedy juz to zawiedzie, dopiero wzywam mojego guru. Nie chce naduzywac jego uprzejmosci, wiec robie to jak najrzadziej.

      Usuń
    2. Ja mojego dokarmiam więc specjalnie łaski nie robi :))))

      Usuń
    3. Nie no, ja guru tez dopieszczam, kiedy przychodzi. :)))

      Usuń
  10. Też przeżyłam zdumienie, gdy na pulpicie nawigacyjnym wykwitł mi język angielski i to na cały piękny dzień.No cóż, serwer jak człowiek, może zachorować. A że nie podali komunikatu? O byle katarze królowej angielskiej się komunikatu nie podaje, o "drobnej" awarii jakiegoś serwera też nie. Zresztą być może, że był to efekt ostatnich aktualizacji Windows 10, bo te ostatnie Windowsy i ich ciągłe aktualizacje zawsze coś narozrabiają i często googlowcy muszą coś na prędce improwizować, żeby jako/tako wszystko grało.
    Podobno na przeglądarce Chrome po ostatniej aktualizacji ( a było z 15 różnych zmian) występował nawet "efekt niebieskiej śmierci ekranu" a przeglądarka nie wykonywała żadnych pleceń i trzeba było resetować komputer wyłączając go brutalnie z sieci. Te wojenki na linii Microsoft-Google może i są zabawne, ale zawsze godzą w użytkowników. Odkąd mam Windows 10 wyraznie wzrósł mi wskażnik ilości używanych przekleństw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem z dziesiatki bardzo zadowolona, nie mam z nia zadnych problemow (tfu tfu odpukac), a jako przegladarki od poczatku uzywam Firefoxa i tez jestem zadowolona. Ostatnio chromowcy skarza sie, ze nie moga komentowac na blogach mimo, ze sa zalogowani na bloggerze. Cos ten Chrome jest nie do konca dopracowany.

      Usuń
    2. Po 10-tce juz miechem zadarzalo mi sie rzucac conajmniej w czterech jezykach :(. Co gorsze, z ta wredota nawet tutejszgo PIT-u nie mozna zlozyc. Na szczescie w lapku zostawilam 7-ke i przynajmniej finanse nie beda mnie scigac. Z przegladarek od poczatku jestem wierna Operze i nigdy sie na niej nie zawiodlam :).

      Usuń
    3. Też korzystam z Firefoxa.Ale wnerwia mnie nowość w Firefoxie w postaci tych miniaturek stron. Może gdybym nie dzieliła kompa ze ślubnym to by mi nie przeszkadzało, ale teraz mi to przeszkadza.

      Usuń
    4. Niekoniecznie. Przez całe życie (internetowe) byłam fanką Firefoxa i zagorzałą przeciwniczką Chrome. Po czym Firefox zaczął knocić i musiałam się przeprosić z Chrome, który współdziała ze mną jak należy.

      Usuń
    5. Ja juz poprzedni lapek mialam z ósemka, a ona jest praktycznie taka sama jak dziesiatka, wiec specjalnie mi to nie przeszkadzalo, nie musialam sie ponownie przestawiac, jak to mialo miejsce, kiedy siodemke zastapila ósemka.
      A ostatnio naszej kolezance cos tak bardzo zainfekowalo Opere, ze wszystkim znajomym z fb wysylalo z jej konta tony spamu. Musielismy usunac ja ze znajomych, dopoki nie uporzadkuje sprawy z tym wirusem na przegladarce.

      Usuń
    6. Anabell, musisz koniecznie zanabyc wlasny lapek! Cale szczescie, ze moj kompletnie niekumaty, wiec mam swoj do dyspozycji. Nie podzielilabym sie! :)

      Usuń
    7. Frau Be, co Ci znowu Firefox knocil? Ja mam go od poczatku i nigdy nie mialam z nim problemow.

      Usuń
    8. Opery jak dotad nic mi nie tknelo, przynajmniej tej na kompa/lapka, bo srajfonowej nie znam. Fakt, ze po FB sie nie szlajam, a i antywirus mi natychmiast reaguje na cokolwiek podejrzanego.

      Usuń
    9. Chyba czlowiek pozostaje wierny tej przegladarce, z ktora zaczynal kariere, przyzwyczaja sie. Mnie raz kiedys cos sie stalo z Foxem, juz nie pamietam, wiec przeszlam szabko na Chrome. Ale jakos mnie nie zachwycilo, wiec rownie szybko powrocilam na Foxa.

      Usuń
  11. A ja domyśliłam się, że bloger zwariował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Ty, Jaska, jestes jasnowidz. :)))

      Usuń
    2. Czasami czarnowidz, ale zależy na co paczam.

      Usuń
    3. No w tym przypadku na bloggera paczalas. :)

      Usuń
  12. Też miałam ten angielski na bloggerze. Ale przeszło, minęło jak sen i już niby z nim spokój (odpukać!):-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No masz! Wszyscy mieli, a nikt sie nie odezwal i nie poskarzyl, pozwalajac mi myslec, ze zglupialam. :)))

      Usuń
  13. Tyż miałam angielski, ale że bloggerowi się od czasu do czasu czka, więc sobie pomyślałam, że pewnie niedługo mu przejdzie, no i przeszło na drugi dzień. A jeszcze Chrome zaproponowało mi tłumaczenie strony i skorzystałam z tej propozycji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej ponad siedmioletniej karierze na bloggerze (do rymu!) jeszcze mi sie nie zdarzylo takie pomieszanie jezykow. Blogus czasem swirowal, to fakt, ale po polsku. :)))

      Usuń
  14. Kochani moi, a wiecie co wystarczyło zrobić, aby język blogera przestawił się jeszcze tego samego dnia na polski? Nie żadne grzebanie w ustawieniach i bezsensowne zmienianie języka(co i tak niewiele dało), ale, uwaga, uwaga, w pasku wyszukiwania stron(nie wiem jak on się fachowo nazywa, w każdym razie w miejscu gdzie wpisujecie adresy stron www) wpisać tylko i wyłącznie www.blogger.com. Bo założę się, że większość z nas, jeżeli nie wszyscy, korzystali z funkcji autouzupełniania bądź ulubionych stron, a wtedy po prostu po www.blogger.com pojawia się jeszcze dalszy ciąg adresu strony, który w sumie nie jest tak bardzo potrzebny :). Nie pytaj mnie Aniu jak do tego doszłam, bo to tak naprawdę była metoda prób i błędów - być może skuteczna. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to nie wpadlabym nigdy w zyciu. Ale podejrzewam, ze w tym przypadku niewiele by to pomoglo, jezyk by sie nie zmienil z powrotem na polski, bo to blogger cos napsocil. O tym jednak dowiedzialam sie dopiero dzisiaj z komentarzy, wczesniej myslalam, ze tylko u mnie byly zaklocenia.

      Usuń
  15. Też mi się kilka dni temu ta angielska wersja pokazała i też podobnie wkurzyła. Chyba restart pomógł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, restart nie pomogl, to byla jakas ichnia usterka i sami ja w koncu zlikwidowali.

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.