czwartek, 6 grudnia 2018

Same dziwy.

Znaczy nie, ze panie lekkiej konduity, bardziej chodzi o zjawiska nadprzyrodzone. No bo bylam wczoraj z Toyka na spacerze i najpierw spotkalysmy wiosne.










Przysiegam, nic nie wypilam, ale nagle zaczelam miec zwidy wzrokowe. Pies rozciagal sie jak akordeon, rozdrabnial na mniejsze czasteczki, bylo ich dwoch, kilku, cale stada, a potem znow jeden, za to skladajacy sie z samego zadka ulozonego w harmonijke. Troche kangur, troche stonoga...
Zamykalam oczy, potrzasalam glowa, ale widziadlo nie chcialo zniknac.






W domu wrocila Toyka do swojej normalnej postaci.
Dla fanklubu jeszcze menazeria w roznych konfiguracjach.













W miedzyczasie Toyka miala maly wypadek, chyba przeszla po szkle i pociela sobie obie prawe lapki.













A teraz wracam na swoje dobrowolne wygnanie. Nie mam czasu ani ochoty pisac codziennie, mam naprawde sporo innych zajec.







70 komentarzy:

  1. Biedna psineczka :(. Fajne, choc oczoplasu dostalam :). Hmmmm, podaj dillera, bo moze to recepta na przezycie terazniejszosci :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecie pisalam, ze nic nie bralam ani nie pilam. Toya tak sama z siebie.
      Same dziwy. :))

      Usuń
  2. Dziwy dziwami, ale dobrze, że się publicznie odezwałaś. A że nie masz ochoty codziennie, to oczywiste, kiedyś musiał przyjść rykoszet po przymusie codziennego publikowania.
    Wychodź na prostą, bo jednak bez Ciebie to jakoś dupnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozwazam zakonczenie kariery, bo to wszystko nie ma sensu. Dobrze mi bez bloga.

      Usuń
    2. Cóż, w życiu tak naprawdę chodzi o to, żeby było dobrze.

      Usuń
    3. Mnie juz o nic nie chodzi, wszystko jest bez sensu.

      Usuń
  3. Poproszę, tak jak leciwa, o namiary na te, teges...😆😆😆
    Czy Pan P, który jest na zdjęciu zalicz się do menażeri??? 🤔🤔🤔
    Dziwnie jest bez Twoich wpisów...😠😠😠

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki znow pan P? Ja tam zadnego pana nie widze.

      Usuń
    2. Pod napisem - menażeria w różnych konfiguracjach....😘

      Usuń
    3. Kup se silniejsze bryle, to moja nuszka.

      Usuń
    4. Ups i Ty śmiesz twierdzić, że jesteś gruba...

      Usuń
  4. Biedna psiutka, ale to może przez to rozciąganie i powielanie się Toyka rozszczepiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamiast sie zaszczepiac, to ona sie rozszczepia.

      Usuń
    2. Ooo Balum sie odnalazł...

      Usuń
    3. Wszyscy powoli maja dosc tych blogow i sobie znikaja.

      Usuń
  5. Fajna fotograficzna technika 😎
    Kurczę, głębokie te rozcięcia, na jednej łapce szczególnie 😥
    Tojce szybkiego zagojenia życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz juz ranka ziarninuje i ladnie sie goi, ale dlugi czas co i rusz sie otwierala.

      Usuń
  6. Łoj, paskudne to rozcięcie.
    Też chcę wiosny! I to już natentychmiast!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My wiosne juz mamy, a w marcu pewnie przyjdzie spozniona zima i zamrozi wszystko do imentu.

      Usuń
  7. Jakiej techniki użyłaś by rozczłonkować Toykę? Przyznaj się! ;)
    Zdjęcie leżącej Toyi nosem w obiektyw THE BEST!

    p.s.Czy będziesz pisać czy nie to zawsze myślami jestem z Tobą ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Telefonem robie zdjecia, bo mi sie nie chce nawet aparatu brac ze soba, stracilam ochote na wszystko. I w tymze telefonie jest funkcja zdjec panoramicznych, kiedy sie cos rusza, to wychodzi takie poszatkowane i wydluzone.

      Usuń
  8. O, a tak się ucieszyłam że wracasz. Wcale się nie odzwyczaiłam od zaglądania, nie musi być codziennie, ale pusto bez Ciebie.
    Rozciągnięty pies bardzo intrygujący, budowla w tle także. Oj, chciało by się wiosny. Mam nadzieję, że łapeczki goją się dobrze. Bardzo mi się podobają zdjęcia menażerii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lapeczki goja sie i co najmniej rana wciaz sie od nowa nie otwiera. No i Toyka wreszcie nie musi walczyc z denerwujacymi bandazami.

      Usuń
  9. Nie wiedziałam, że pisałaś na blogu tylko i wyłącznie z nadmiaru wolnego czasu i z nudów;))) Z blogiem jak z mężem po latach, w pewnej chwili dostrzegasz ,że to nie jedyny facet na świecie.
    Biedna Toyka, boli a do tego musi w opatrunku chodzić, a tego to pieski nie lubią.
    Trzymaj się i porzuć te niecne myśli o zaprzestaniu pisania, po prostu pisz tylko wtedy, gdy Cię "natchnie".
    Toyka jako pies harmonijkowy- zabawne.A może to ukryta tęsknota za jamnikiem???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z kazdym słowem Anabell :) Tak, co się może wydawać nieprawdopodobne, poza blogiem jest też życie ;)))
      Anka, dobrze, że wróciłaś, w swoim tempie będziesz i o to chodzi :)
      A Toyki żal :((((
      ♥♥♥

      Usuń
    2. Sonic, ja wcale nie wrocilam. Blizej mi do calkowitego zaprzestania pisania, przestalo mi sie chciec i zalezec na czymkolwiek, a na blogu najmniej.

      Usuń
    3. Anabell, kocham jamniki, ale nigdy juz nie wzielabym nastepnego po tym, co stalo sie z Fuslem. Jamnik jest dla mnie zbyt ryzykowny.

      Usuń
  10. Zdjecia ze spaceru z rozciagnieta Toyka nie dla mnie, wrecz balam sie patrzec na nie.
    Co innego zdjecia zwierzaczkow w domu, mile, takie kochane, a w domu tak przytulnie.
    Smutno ze Toyka tak bardzo ma lapki poranione, to musi bolec, ale wyglada ze dzielnie znosi to cierpienie. Trzymam kciuki zeby sie szybko zagoilo i mniej bolalo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzielnie znosi. Tak dzielnie, ze kazdy opatrunek sciaga w trymiga. Kiedy zalozylam jej wlasne skarpetki i obwiazalam je plastrem, to trzymaly sie dluzej.

      Usuń
  11. I ja nie widzę w Twoich omamach nic zabawnego.Wolę normalne źwierzaczki.Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie te same dziwy, pączki na krzewach, niektóre już rozwinięte, w rabatach u sąsiada kwiaty cebulowe wydały świeże liście. Tylko czekać aż bociany znów przylecą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wprawdzie nie lubie zimy, ale ta wiosna w grudniu tez mnie niepokoi, to wszystko wbrew naturze.

      Usuń
  13. Biedna Toycia - niech jej sie lapki szybko zagoja!

    OdpowiedzUsuń
  14. Biedna psinka, jak ona patrzy to sie normalnie czlowiek rozplywa.

    Nie dziwie Ci sie, ze Ci sie nie chce i rozwazasz zakonczenie kariery, mnie tez taka wersja chodzi po glowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakos przestalam widziec w tym sens. Moze jak wroci mi ochota do zycia, to zachce mi sie cos napisac, na razie wszystko mnie mierzi i wqrwia.

      Usuń
  15. W oczach Tojki widac smutek i cierpienie spowodowane krzywda. I jak dzielnie i rozsadnie znosi opatrunek, nie roztargujac go.
    Wiem jak boli i w jakim niewygodnym miejscu bo tyle co zyletka wycinajac stara skore z piet sama se ucielam kawalek ciala i boli i utykam. Wiec sie solidaryzuje z Toba Toyko.
    I nie mial mi kto zalozyc opatrunku......
    Urlop od blogowania moge zrozumiec i przeczekac ale porzucenia nie! Byloby bez Ciebie jakos smutno i nie tak samo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic, nawet do mojej nieobecnosci na blogu wlasnym i na zaprzyjaznionych. Ehhh...

      Usuń
  16. Fajnie, że się odezwałaś, Panterko :)
    Cokolwiek postanowisz, będziemy musieli przyjąć, czy nam się to będzie podobało, czy nie ...
    Czas jest taki do kitu, a jeszcze różne problemy człowieka przygniatają, że nie ma na nic chęci... bo sama tak mam, zmuszam się czasem do jakiejś aktywności, suplementuję sporą dawką wit. D3 ...
    Toyka biedna z tymi opatrunkami, dobrze że się goi ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez w tym okresie lykam witamine D3, ale szczerze mowiac, gowno to pomaga.

      Usuń
  17. Toyka bidula, dobrze, że zaczyna się goić!
    A ja wierzę, że wrócisz do blogowania i cierpliwie czekam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, Marija, na dzisiaj wydaje sie to niemozliwe, ale moze...

      Usuń
  18. Najpierw myślałam że Toyka zaprzyjaźniła się ze stadem saren , a to jakaś fatamorgana psia ;-P
    Super foty zwierzyńca, a Miećka wyszła rewelacyjnie :-)
    Bardzo mi żal Toyki , kciuki za szybkie gojenie łapek ! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekujemy, ciociu Amyszko.
      Pierwsze zdjecie rozciagnietej Toyki wyszlo mi przypadkiem, a nastepne juz robilam specjalnie, bo spodobaly mi sie efekty.

      Usuń
    2. Efekty pierwsza klasa ;-)

      Usuń
    3. Jak masz w telefonie opcje zdjec panoramicznych, to wyprobuj na kotach. ;)

      Usuń
  19. Ojej,biedactwo.Zdjęcia przedziwne,taka wyyydłużona Toyka:))))) No a dlam nie to wręcz oczywiste te bazie w listopadzie i grudniu, w tym sezonie tez widzialam,tak wiec się nie dziwie wcale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat bazie na tych drzewach pojawialy sie dopiero gdzies kolo lutego, wiec teraz to stanowczo za wczesnie. Jak przymrozi, to bedzie klops.

      Usuń
  20. To może Toya coś powąchała? Wszystkie trzy są prześliczne, a spojrzenia Toi to sam miód!
    Przecież nie musisz pisać codziennie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musze w ogole pisac, przeciez jest tyle innych ciekawych blogow do ogarniecia.

      Usuń
  21. Pan piesek byl chory i lezal w lozeczku.... i przyszla czarna diablica i polozyla sie przy nim (niej) :) I tak pies z kotem razem na lozeczku... dziwy panie, dziwy :)))))
    A ta budowla to co? Moze to ona dziala magnetycznie i rozciaga zwierzeta? Nie podchodz, bo cie rozciagnie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta budowla to skaranie boskie, ktore stawiaja mi na terenach spacerowych, juz nawet zaczynaja budowac po drugiej stronie drogi, wiec pewnie niedlugo nie bedzie mozna tam w ogole chodzic. Buduja centrum logistyczne, a jeszcze niedawno rosla tam kukurydza, bylo cicho, spokojnie i bezpiecznie bez samochodow.

      Usuń
  22. Psice cmoknij w kufę ode mnie...biedna... nie dziwię się że nie masz awersję do pisania. W akcie desperacji zaczęłam usuwać bloga - po chwili żal mi się zrobiło i zaczęłam przenosić stare wpisy .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Calkiem usuwac byloby mi szkoda,w koncu to dziwlo powstawalo przez ponad 8 lat. Nawet, jesli nie podejme prowadzenia bloga, to zostawie to, co napisane, dla potomnosci.

      Usuń
  23. Nie wszedł wczoraj mój komentarz .Coś chyba z moim kompem.A pisałam,ze się cieszę ze napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  24. Początek znam z autopsji. Jak wczoraj do domu wracałem ze stażu to myślałem, że padnę. Było ciepło jak na zimę (w sumie to też dziwna sprawa), do tego padał jakiś mokry syf z nieba. Dziwna ta pogoda, nie ma co.

    A może tam są jakieś magiczne miejsca, które Toyę tak przekształciły? :)

    Bardzo profesjonalne opatrunki na łapkach, mam nadzieję, że rany się szybko zagoją. A dla wszystkich, co sądzą, że zwierzęta nie cierpią albo coś zdjęcia Toyki moim zdaniem są przykładem na to jak się mylą. Aż się razem z nią cierpi w jakimś stopniu. :(

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lapecki juz prawie zagojone, co najmniej na tyle, ze nie musimy zakladac jej opatrunkow ani bucikow na spacerkach.
      Te magiczne sily przeksztalcily mi pobliskie pola, dotychczas moje najblizsze tereny spacerowe, w centrum logistyczne. A konca budowy nie widac, wciaz powstaja nowe hale.

      Usuń
  25. A. Jeszcze jedno. Miećka na jednym ze zdjęć wygląda jak słup soli. :) Taka wpatrzona w przestrzeń. Ciekawe co było przyczyną?

    OdpowiedzUsuń
  26. To jednak nie jestem az takim matolem, bo od razu na mysl wpadla mi ta panorama ...
    Przykro mi, ze Ci zle ... Ze deprecha meczy i przygniata ... Zycze zeby Ci sie poprawilo, zeby zdrowie wrocilo. A czy bedziesz pisac tu dalej, to Twoj wybor, chociaz przykro bedzie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zeby to tylko deprecha, to byloby pol biedy. Ja sie zaczynam po calosci sypac, a poza tym sypie sie moj swiat.

      Usuń
  27. Nacieszylam oczy widokiem Toyki, biedna ci ona!
    Wszystkie konfiguracje zwierzynca przypadly mi do gustu:-)
    Trzymaj sie, Pantero!

    OdpowiedzUsuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.