środa, 11 września 2019

Dzien powszedni.

Pokaze Wam migawki z naszej codziennosci, to glownie dla tych, ktorzy nie maja konta na fb, bo tam zamieszczam wpisy na biezaco. Prowadze bardzo monotonne zycie, ale nie jest ono nudne, bo zwierzaki codzien dostarczaja nowych atrakcji. Z Toyka chodzimy niby wciaz tymi samymi trasami, a wygladaja one kazdego dnia inaczej, inne jest niebo, zmienia sie barwa lisci na drzewach, spotykamy innych psich kumpli, widujemy inne kwitnace kwiatki. Na innych blogach powialo jesienna melancholia, wpisy porobily sie takie jakies filozoficzne, czasem smutnawe. Chorujemy, umieraja nasi bliscy albo znajomi, w polityce wrze, tocza sie wojny, kreatywnosc na niektorych blogach wprawia mnie w szczery zachwyt - codziennosc.
Na spacerach jest tak slicznie, choc zdarzalo nam sie juz dzwonic po tatusia z SOS, zeby podjechal po nas, bo zlapal nas deszcz, a obie z Toyka nie lubimy moknac.


Prawdziwy nawlociowy festiwal

Sloneczniki ciesza oczy swoim energetycznym wygladem








Pogoda sprzyja balonowaniu

W roznych wydaniach, ten zeppelin byl wielka atrakcja w Getyndze



Coraz czesciej wracamy do domu po zmierzchu...

... dni sa odczuwalnie sporo krotsze


Drzewa uginaja sie od owocu, mozna zbierac i robic przetwory





Czasem trafi sie taka atrakcja


Przygotowanie do babiego lata?

Nasza slynna "siodemka" autostrada A7 ze wschodu na zachod Europy


Woda tak, zamoczyc brzusio NIE!





Czasem trafi sie czapla, ale zdjecia telefonem nie wychodza za dobrze


Wyglada groznie i kapie. Tatus, ratuj!

W sama pore, bo lunelo jak z cebra



W domu tez sie nie nudzimy, koty dostarczaja nam rozrywki. Na codzien wojna trwa, ale jak trafi sie jakas zablakana cma, to zwieraja szyki i dosc zgodnie na nia poluja.








Biedny Burek spac nie moze, takie tupanie za cma
Bylam w magazynie mebli uzywanych w poszukiwaniu odkurzacza dla mamy,  bo wole dobry uzywany niz tani nowy, ktory jest do niczego. Odkurzacza nie znalazlam (pozniej zamowilam w internetach), ale za 3 euraski zanabylam filcowe jajo. Wielka uciecha dla futer.














Teraz juz jajo sie znudzilo, poczeka na lepsze czasy i ponowne zainteresowanie. I jeszcze codzienne chwile zlapane w telefoniczny obiektyw.

























Tym razem to by bylo na tyle... Do nastepnego!
I jeszcze jedno. Tak sobie przegladalam posty o Toyce, az natknelam sie na TEN. Nawet zapomnialam, ze go napisalam i wzruszyl mnie na nowo. Teatralno, dedykuje go Tobie...








60 komentarzy:

  1. Aniu, dobrze, że jest taka codzienność, bo jesteśmy w ruchu, spotykamy nowych ludzi na swojej drodze. Niby codziennie tak samo, ale inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fotogeniczna jest Twoja codzienność i okazuje się, że wcale nie monotonna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ostatnio tak nam pogoda sprzyjala, mozna bylo spacerowac do wypeku.

      Usuń
  3. Wiem dobrze, bo też co dnia spaceruję po tej samej okolicy, a za każdym razem zobaczę coś nowego. Przestałam jednak nosić ze sobą aparat. Teraz spaceruję ot tak, dla siebie. Dla spokoju.

    Czyżby pilot śmigłowca musiał nagle za potrzebą, że staną w krzakach?

    Filcowe jajo kojarzy się ze wszystkimi zakazanymi rzeczami, do jakich koty lubią włazić. Np. damska torebka. :D

    Zauważyłam, że masz fajny mebel. Ten rzeźbiony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez rzadziej pakuje aparat, jest duzy i ciezki, a telefonem tez od biedy da sie zrobic zdjecie, wiec po co dzwigac. :) Pogoda jest sprzyjajaca spacerom, wiec korzystamy, poki sie da i poki nie wystrasza nas wichury i deszcze.
      Ten helikopter to nasz Christoph z kliniki uniwersyteckiej, ratunkowy. Wyladowal, bo pewnie ktos z domkow naprzeciwko potrzebowal pilnej pomocy. Juz nieraz bylam swiadkiem, jak ladowal na srodku skrzyzowania, policja wstrzymywala ruch i pilnowala, a oni ratowali.
      Ten mebel to skrzynia, ktora ktos chcial wyrzucic, a ktora ja przytulilam i adoptowalam, mam jeszcze szafke do kompletu, ale stoi w piwnicy, bo mi sie w chalupie nie miesci. ;)

      Usuń
    2. Daj Boże żeby moi sąsiedzi wyrzucali TAKIE meble. O__O

      Usuń
    3. Skrzynia jest bardziej zniszczona, niz widac na zdjeciu, ale mnie to nie przeszkadzalo, bo az tak mocno nie rzuca sie w oczy.

      Usuń
  4. Przegląd jak tralala!
    U was słoneczniki tak pięknie wyglądają, a te które rosły w okolicach Sułowa, które pokazywałam, częściowo zostały zebrane, a częściowo są jeszcze na zagonach ale sczerniałe.
    Dzień już skrócił się na tyle, że zaczęłam robić zdjęcia wschodów słońca bo świta już o 6.00 a nie o 4.00 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz juz i nasze sloneczniki sa przekwitniete, glowki maja zwieszone, platki opadniete. I tak chyba wszystko pojdzie na przemial i posluzy jako zielony nawoz naturalny pod przyszloroczne zasiewy.
      Cos w tym roku nie chce mi sie wstawac i lapac wschodu slonca, a przez okno sie nie da, jak u Ciebie.

      Usuń
  5. Cholera jasna, Ty i te Twoje tunele! Ile razy wyskakuje na mnie z komputera jakiś tunel, tle razy dostaję zawału i bezdechu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale na koncu mojego tunelu jest swiatelko, zatem idz w strone swiatla... Ten tunel jest piekny, zreszta ja lubie wszystkie tunele, maja w sobie cos magicznego.

      Usuń
    2. A mnie nawet pod mostem przejść ciężko, wciągam głowę w ramiona, garbię się i najchętniej zamknęłabym oczy, ale nie mogę, więc wlepiam wzrok we własne buty.
      https://fraube2.blogspot.com/2017/10/433-wszyscy-jestesmy-pierdolnieci.html

      Usuń
    3. Wszyscy jestesmy tentego, ale niektorzy jakby bardziej :)))

      Usuń
    4. Mnie "zatycha" od tuneli i podmostów, ale są bardziej tentego ode mnie. Widzą matki boskie i rozmawiają z duchami, koniecznie świętymi...

      Usuń
    5. :))))) W moim otoczeniu brak takich egzemplarzy. Na szczescie.
      Dla nich.

      Usuń
    6. Natomiast ja mieszkam w Polsce i to wyjaśnia wszystko :)

      Usuń
  6. Na pewno sie nie nudzisz z taka gromadka. Ale Miecka z Buleczka sie ciagle obchodza na odleglosc i tylko cmy moga je zjednoczyc:))
    Uparte stworzenia.
    Ja jak zawsze najbardziej zachwycona Toyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Star, dlugo trwalo, nie bylo latwo, ale teraz Toya jest tak ulozona, ze nie wiem, obydwaj guru z psiej szkoly nie uwierzyliby wlasnym oczom. Taka jestem z niej dumna, a ona tak sie stara. Fajna jest.
      Miecka i Bulka to takie typowe kobietki, sycza na siebie, czasem ktoras pacnie lapka, ale bija sie i kloca jak dzieci w szkole, krzywdy zadna nie ma. :)

      Usuń
    2. Miecka i Bulka to jak ja z moim starszym bratem w dziecinstwie i czasach nastoletnich. Klocilismy sie i packali po lbach ale jak tylko ktos wkroczyl (Tata lub Mama) zeby nas pogodzic to juz zwieralismy szyki i rodzic byl wrogiem:))) Jak ta cma w przypadku Twoich futer.

      Usuń
    3. Takie babskie pukanie po loczkach. :))
      Ja tam nie mialam sie z kim bic w dziecinstwie :(

      Usuń
  7. Jajo wygląda kozacko. :)

    Chyba Miećka Ci się zepsuła. Na dwóch zdjęciach pod koniec ma tak dziwnie łapki porozkładane. :) Ale i tak jest czym się zachwycać (chociaż ja to chyba najbardziej lubię pieseła Toyę).

    No fakt, od siebie nad Bałtyk to masz pewnie daleko. A i różne sprawy codzienno/rodzinne nie ułatwiłyby wyjazdu takiego.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miecka sie nie popsula, ino z duzym trudem robila sobie pedikuiry. Przytylo sie ciotce i zeby poogryzac paznokcie u nuszki, trza lapac karkolomne figury :)))
      Nad Baltyk to nawet nie wiem, ale pewnie dalej niz nad Morze Polnocne, dokad mam ok. 500 km.

      Usuń
    2. To dobrze. Bo zepsuty kot to problem chyba. :)

      Czyli wyprawa jeśli o ilość kilometrów chodzi.

      A najlepiej jak w Sieci zobaczyłem jak składa się prosto ten namiot i było mi wstyd nieco.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Bo najtrudniejsze okazuja sie najprostsze wyzwania. :)))))

      Usuń
    4. Ważne, że są dostępne źródła wszelakie, by rozwiązywać też takie problemy. :)

      Jak pada to można albo coś zwiedzać albo coś pić. Zdrowsze jest to pierwsze, a to drugie bywa ciekawsze czasem. :D

      Usuń
    5. Ilu ja fajnych rzeczy dowiedzialam sie z internetow, np. jak moge zdemontowac drzwiczki od piekarnika, bo miedzy szklami porobily sie zacieki i chcialam je w srodku umyc. :)))

      Usuń
    6. Mam tak samo. Ostatnio złapałem po raz kolejny bakcyla na kryminalistykę. Sporo jest różnych tekstów na ten temat w Sieci. A na Youtubie do już zatrzęsienie filmików, od głupich po naprawdę mądre.

      Już uzupełniam braki zdjęciowe. :)

      Pozdrawiam!

      Usuń
    7. A wiesz, ze nigdy nie zostalam fanka filmikow z yt, bardzo rzadko ogladam, a sama uzywam, kiedy chce pokazac jakis film na blogu, bo prosto z telefonu nie wchodzi, musze przez yt.

      Usuń
  8. A ten helikopterek co tak w krzaczorach robił?;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnoscia zostal wezwany do powaznego przypadku medycznego, bo to jest nasz Christoph, ratunkowy smiglowiec z duzej kliniki.

      Usuń
  9. Jesień idzie, a u mnie na blogu pierwszy troll się pojawił, czy bardziej pojawiła. Nic to, strząśniemy jak ulęgałki.
    Dobrze, że tata w odwodzie jest, to przyjedzie - po córeczkę szczególnie, bo jak to "dziecku odmówisz"?? ;))
    Jajco piękne, czasem na takim flomarku można perełkę trafić. Fajnie, że chociaż Bułka trochę poleżała, to się te trzy eurasy zwróciły ;) Znajomi nasi lotali w niedzielę teraz w Wolfsburgu na półmaratonie, a dzień wczesniej - szaleństwo oczywiście na jakimś targu, gdzieś byli, może w Braunschweig. Oni są nawiedzeni na tym punkcie, maja kompletne hopla, jeśli chodzi o zakupy za jedno euro ;)
    Cmocaski w słodkie mordki całej futrzastej trójcy i głaski ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż poleciałam do Cia
      Z zazdrości;)))

      Usuń
    2. Tez polecialam i... jprdl! Najgorsze, ze toto jest zarejestrowane i moze przypelznac do mnie, a ja sie nie certole. Anonimy maja lepiej, bo sa zablokowane, wiec to ratuje ich przed uslyszeniem gorzkiej prawdy.
      A kiedy Wy przyjedziecie na jakies biegi do Niemiec, najlepiej do Getyngi oczywista. :)

      Usuń
    3. Zaiste, jest co zazdrościć hehehe ..... takiej elokwencji i świeżego spojrzenia na blog :))))
      My na razie nie biegamy, bo Chłopu przyjeżdża ostatnimi czasy późno z pracy i jest padnięty. Na siłownię nie musi chodzić, ma ją w pracy i nawet mu coś za to płacą ;) ale na bieganie nie ma sił. Mnie się też nie chce :(( kurczę, no.

      Usuń
    4. Ups! Mnie tez sie nie chce.
      Epidemia jakas?

      Usuń
    5. Czy jest na sali lekarz? Najlepiej psychiatra ;)

      Usuń
  10. Jak dobrze, ze Toyka Cie obliguje do spacerow, a otoczenie ciagle jeszcze jest bogate przyrodniczo. Jest co ogkadac!
    Zwierzyniec domowy rozczula, jajo filcowe to absolutne dzielo sztuki, godne Salwatora Dali'ego. Podoba mi sie bardzo.
    Jade na wies jako opiekunka psa mego brata , ktory jest owczarkiem niemieckim, wielkimm jak krowa, ale o golebim sercu. Brat wybiera sie do sanatorium, wiec ciocia czyli mua spieszy pieska tulic...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz nie moge sie doczekac reportazy z Waszych spacerow. NO bo beda, prawda? :)))

      Usuń
  11. Ja się zabrać nie mogę a trochę zdjęć mam a to w fonie a to w aparacie... Za dużo mam atrakcji z Mefim. Wycalowac kotki ode mnie a Toyce dać smakolyka!🌹

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest! :))) Moj telefon na szczescie przesyla zdjecia tak, ze jak na blogu nacisne "zdjecia z telefonu", to mi sie pokazuja w lapku. Tak to sobie jakos skonfigurowalam i to jest bardzo wygodne.

      Usuń
  12. Tak codzienność ale powiem że piękna i radosna.Cieszmy się naszymi zwierzątkami póki są.A na spacerach pięknie.U mnie też.Lubię te kolory.Po pracy jak wychodzę z Lunką to też już szarawo.Jak wracam ciemno.Miecka z Bułką jak patrzą na ćmę to jak dobra komitywa.Jak patrzę na zdjęcie Toyki na łóżku z Miecką to mi tak fajnie.Pamiętam jak Toya je goniła i kotki były zamknięte w pokoju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona ich nawet nie gonila w morderczych zamiarach, ale bardziej z ciekawosci i typowo po psiemu, czyli burzliwie. A koty sie baly tej zywiolowosci i uciekaly, a ona miala imperatyw gonic wszystko, co biegalo. Bledne kolo! :)))

      Usuń
  13. AA przeczytałam testament i był tam mój wpis....Ze po Lackim była Lunka.A teraz po Lunce druga Lunka.Jak odchodzą tak bardzo boli....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to naprawde ostatni w zyciu pies, wiecej nie bedzie, bo by nas mogly przezyc.

      Usuń
  14. 😀 fajne zdjęcia.
    U nas osy pchają się do mieszkania, muszę pilnować, bo Robin poluje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Auc! No faktycznie trzeba uwazac, bo bedzie nieszczescie.
      U nas jakos tego roku bardzo niewiele os, az dziwne.

      Usuń
  15. napisałam wczoraj rano...i nie ma mojego komentarza.
    zobacz Pantero w czeluściach swoich internetów...

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękne zdjęcia z krajobrazów i domu cudowne zwierzaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjecia sa jakosciowo okropne, bo robione telefonem, ale chcialam Wam pokazac nasza wcale nie nudna codziennosc, a nie na kazdy spacer zabieram ciezki aparat. :)

      Usuń
  17. Trzeba przyznać przyjemny ten dzień powszedni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie tak, ze ja tylko z pem latam, czasem zdarza mi sie zrobic cos pozytecznego, ale wtedy nie robie zdjec. :)))

      Usuń
  18. Mieszkasz w miescie, a obok wiocha taka, ze hej! Pieknie po prostu!
    Zwierzaki jak zwykle zachwycaja, ale ja Toyke kocham najbardziej.

    Pozdrawiam:)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najlepsze, ze do srodmiescia tez mam rzut beretem. Bardzo strategiczna lokalizacja. :)
      Toya bardzo sie zmienila, ale dopiero teraz, po ponad dwoch latach zaczela tak naprawde sluchac. ;)

      Usuń
  19. Zwierzęta są wspaniałe! Ja z moim psiakiem też chodzę zawsze na spacer niby tą samą trasą, ale za każdym razem intrygują mnie inne rzeczy, a świat wygląda zupełnie inaczej. Fajne zdjęcia! Miłego weekendu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mily! Pogoda przecudna, jak z obrazka i na zamowienie. Dzisiaj znow mialysmy wyprawe i bylo naprawde wspaniale. :)

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.