sobota, 6 października 2012

Czas do domu.

Po smacznym sniadaniu nadszedl czas pozegnania. Jak ja tego nie lubie! Zwlaszcza, ze gospodyni i jej corka tak nas serdecznie goscily. Z mordka w podkowke zapakowalam sie do samochodu i ruszylismy w kierunku "nach Hause".


Raz jeszcze przecielismy Kanal Kilonski.



Moje slicznosci jakby czuly, ze jada do wlasnego koszyczka.



Tu sie nasza jazda zakonczyla na trzy kwadranse, stalismy w olbrzymim korku i zloscilismy sie. A specjalnie wyjechalismy wczesniej, niz planowalismy, zeby ominac popoludniowe godziny szczytu.



I tym razem nic nam nie zwalilo sie na glowy.



Köhlbrandtbrücke od innej strony.




W pelnej swojej okazalosci.





Jakies portowe urzadzenia, chyba dzwigi, nie znam sie.

A potem jeszcze troche jazdy i.... nie ma jak wlasne lozko!


Mysle, ze jak na cztery i pol dnia pobytu, mielismy niezwykle bogaty program zwiedzania.
Nie moge Wam niestety przekazac pisemnie, jak dobrze Ela gotuje, musicie uwierzyc mi na slowo.
Dla zainteresowanych mapka z zaznaczonymi na czerwono miejscami, gdzie bylismy.

I to juz tej historii koniec i bomba, kto nie czytal, ten traba!!!

12 komentarzy:

  1. śledziłam Waszą wycieczkę z zainteresowaniem, oglądałam zdjęcia i sobie pomyślałam tak - jak to dobrze, że ludzie opowiadają nam o tym, gdzie są, co widzą, zabierają nas w wirtualną podróż:) dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klarko, cala przyjemnosc po mojej stronie! Lubie fotografowac, a jesli jeszcze moge sie moimi doznaniami estetycznymi podzielic z innymi, to juz pelnia szczescia dla mnie.

      Usuń
  2. Chyba wszystkie Ele dobrze gotują :-)))
    Fajne własne łózko,
    ale dla higieny psychicznej dobrze jest od czasu do czasu wyrwać się z domu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie dla higieny psychicznej wyrwalismy sie z codziennosci. Bylo cudownie!

      Usuń
  3. Jak na cztery i pół dnia to pozwiedzałaś bardzo dużo mam nadzieję że choć trochę wypoczęłaś?
    Pozdrawiam Cię Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypoczelam psychicznie, bo cielesnie ciezko pracowalismy ;) Nogi wrastaly nam w zadki od maszerowania. Ale to urlopowe zmeczenie bylo uzdrawiajace, spalismy jak niemowleta. Jestesmy szczesliwi, ze moglismy spotkac sie po tylu latach, pogadac, powspominac i tyle nowego zobaczyc.
      Sciskam.

      Usuń
    2. Ta psychika jest nieraz ważna u mnie to samo niby 4 dni z hakiem wypoczynku ale zjeździliśmy się po górach a najwięcej czasu nam zeszło na staniu w korkach drogowych , ale w głowie siedzi że gdzieś się było :)

      Usuń
    3. Tak wlasnie i ja to odczuwam.

      Usuń
  4. Bardzo lubię te Twoje podróże Panterko, chociaż od czasu do czasu przeniosę się w inny świat...ja na swój wyjazd muszę czekać aż do lata, za to rekompensuję sobie spacerami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba nigdzie daleko wyjezdzac, swiat jest rownie piekny tuz za progiem.

      Usuń
  5. Dzięki za ciekawą wycieczkę....

    OdpowiedzUsuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.