wtorek, 11 grudnia 2012

Uroki(?) zimy.


Snieg sypal w niedziele jak nawiedzony. Jeszcze rano pisalam w komentarzech u DD, ze trawe widac, ale to trwalo niedlugo, zasypalo wszystko do imentu. Przez caly dzien po jezdniach uwijaly sie wielkie plugi, z przodu odgarniajac snieg, a z tylu sypiac sola. Chodniki natomiast obslugiwaly male traktorki, jak na zdjeciach powyzej. Nie zazdroszcze im pracy, bo nie tylko musieli pracowac w niedziele, ale tez co troche oczyscili jezdnie i chodniki ze sniegu, mogli zaczynac prace od poczatku, bo snieg sypal, jakby mu za to placili.


Drzewa pokryly sie sypkim puchem, ktory z trudem utrzymywal sie na galazkach. Radio bez przerwy nadawalo komunikaty o zagrozeniach gololedzia, o obowiazku lancuchow, o wypadkach, powodujacych blokade drogi, o ciezarowkach stojacych gdzies w poprzek jezdni po niebezpiecznym poslizgu. Siedzialam w domu, sluchajac tych komunikatow o bialym armagedonie, ktory nawiedzil Dolna Saksonie i mialam pelne gacie strachu. Bo ja lubie sama sie zadreczac i to naprzod, zamiast poczekac, co z tego wyniknie, do poniedzialku. Tymczasem w niedziele pod wieczor temperatura zaczela rosnac i zrobila sie dodatnia, wprawdzie niewiele ponad 0°, wiec bylo jednak slisko. Ominelo mnie za to poranne odsniezanie i skrobanie samochodu, bo wszystko gladko samo splynelo z szyb i karoserii.



Lezacy tu i owdzie snieg zrobil sie mokry i ciezki, a ten na drzewach zlodowacial i powoli zaczal skapywac na ziemie. Nie moglam sobie odmowic fotografowania resztek sniegu i kropelek wody na galeziach i iglach cisow, swierkow oraz lisciach jakiegos zimotrwalego badziewia.



Na niektorych drzewach widac calkiem wyraznie nowe paczki. Pomyslalam sobie, ze moglby to byc juz marzec z jego ostatnia zimowa odwilza, a potem juz tylko wiosna! Zaraz jednak przywolalam sie do porzadku. Przeciez ta przekleta zima jeszcze sie na dobre nie zaczela, ba, w ogole sie nie zaczela w kalendarzu. Jeszcze moze dac nam do wiwatu. Czlowiek nie wie, czego moze sie spodziewac, bo anomalia klimatyczno-pogodowe sa w ostatnich latach nieprzewidywalne.




Listopad byl relatywnie cieply, wiec spod sniegu widac gdzieniegdzie jakies roslinki, ktore zapewne szlag trafi, jesli zima bedzie bardzo mrozna.
Najtrudniej jednak maja ptaki i zwierzeta, bo wszystko dla nich jadalne albo wyzdychalo, albo pokrylo sie sniegowa pierzyna. Szukaja wiec pomocy u czlowieka. Drepcza po sniegu, zostawiajac w nim slady swoich malenkich lapek i obsluguja sie w wystawionych karmnikach.


W Polsce jest jeszcze kwestia bezdomnych czworonogow, psow i kotow, ktore nie przezylyby zimy, gdyby nie szlachetni ludzie, wystawiajacy dla nich pokarm, zostawiajacy uchylone okienka do piwnic lub budujacy dla nich schronienia. Chwala Im za to.

11 komentarzy:

  1. Lubię śnieg, ale nie cierpię
    kiedy zaczyna się topić i powstaje
    brudna breja.
    Dokarmianie zwierząt przynosi wiele
    radości :))

    Zapraszam do mnie po wyróżnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie - uroki i nieuroki, blaski i cienie...Rzeczywiście, najgorzej mają zwierzaki.I nie mam tu na myśli tylko ich dokarmiania i bezdomności. Mam na myśli ludzi, którzy nie wahają sie nawet w tak srogi czas pozbawiać ich dotychczasowego domu i po prostu porzucają je na drogach. To jakiś koszmar, bo nasilenie tego procederu ma miejsce własnie w okresie świątecznym. A ludzkie serca, okazuje się, zamiast topnieć w tym czasie, zamieniają sie w bryły lodu.
    W zeszłym roku, tuż po Sylwestrze kilka psów podrzucono na naszym końcu świata. Ludziom się wydaje, że tu na górze, gdzie jest mało zabudowań i wszędzie tylko lasy i pola, nikt ich nie zauważy i będą mogli bezkarnie pozbywać sie zwierząt. Do sąsiadki przybłakała się wtedy sliczna suczka - terierek. Ciężarna...Kilka tygodni potem powiła siedmioro ślicznych szczeniąt. Ciężko było znaleźć dla nich domy. Do dzisiaj ma więc w domu dwa dorosłe i dwa młode pieski...A co będzie z potraktowanymi tak okrutnie kolejnymi psiakami, które zapewne pojawią się juz wkrótce w okolicy...?

    OdpowiedzUsuń
  3. Śnieg lubię, mróz to nawet do minus trzydzieści, jednak kiedy przychodzi odwilż to bluzgam na całego... co do dokarmiania zwierząt, to najlepiej mają siksy (sikorki) bo ludziska pozawieszali kawałki słoniny :)), z czworonogami już gorzej...

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczna ta zima na Twoich zdjęciach ,
    ale ne ne ne zima to nie dla mnie :-)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Zima, zima...piękna tylko za oknem. U mnie tez pada i pada. A me zwłoki w łóżku.
    Ptaszynki dokarmiam, brzuszki mają pełne :) koce oddałam dla zwierzaków w potrzebie. Serce mnie boli, ze nie mogę bardziej pomóc.
    :*
    A to chyba kos na zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze trzy dni temu, bawiłam sie w śniegu, ale cieszyłam się równocześnie, że za te trzy wspomniane dni, już nie będę musiała w nim brodzić ;-) Nie lubię zimy po prostu, chociaż nie odmawiam jej urody.
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zima w obiektywie wspaniała. Wiem jak trudno przezyć zwierzętom w mroźne dni. Ostatnio zabrałam z działki jedną kociczkę pomimo, że mam juz jednego kota i bardzo obawiałam się ich reakcji (mieszkam niestety w małym mieszkaniu).
    Chciałabym przy okazji tematu srogiej zimy, polecić, choć pewnie wiekszość czytających zna bloga ORI i jej TYMIANKOWych podopiecznych. Wspieram ich finansowo w miarę możliwości oczywiście. Tym razem podarowałam do ich sklepiku POD ORIONEM miseczki ceramiczne, wykonane przeze mnie. Są też inne piękne produkty zdolnych rączek ludzi kochających zwierzęta. Zachęcam gorąco do wsparcia działań ORI, bo jest im naprawdę a ciężką pracę i poświęcenie można tylko podziwiać.
    Pozdrawiam ciepło
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  8. brrrr zima piękna, lecz zimnaa to nic przyjemnego. Chodź z dwojga złego wolemróx niż upały

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jednak wolę biel zimową w szerszej perspektywie. Chociaż tutaj to zachwycił mnie dziób :D...

    OdpowiedzUsuń
  10. Zima na obrazkach ma tyle uroku! Gdybyż taka chciała być w rzeczywistości... Ale nie chce :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Zima wygląda fajnie na zdjęciach...ale, żeby je zrobić trzeba zmarznąć, a to już nie dla mnie:(

    OdpowiedzUsuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.