sobota, 8 grudnia 2012

Wszystko na sprzedaz?


"Czy jesteś w stanie wyobrazić sobie czystość intencji i szczerość, kogoś kto z premedytacją ukrywa swoje imię,nazwisko, no i wreszcie twarz popularnie zwaną wizerunkiem ?"

Cytat zaczerpnelam z komentarzy na blogu Moja mala zagroda i ja  Ilonki. Padly slowa ciezkiego kalibru: premedytacja rozmysł; obmyślenie i przygotowanie naprzód jakiegoś działania, postępku o charakterze ujemnym a zaskakującym - to definicja slownikowa przytoczonego wyrazu. 
Czy jednak proces sluzacy ochronie swojej prywatnosci w sieci mozna w ogole okreslic dzialaniem z premedytacja? Jesli tak, to jest to czynione w dobrej wierze. Zyjemy w czasach, kiedy zachowanie prywatnosci jest sprawa coraz trudniejsza i ze wszystkich stron slychac ostrzezenia, by zwlaszcza w necie, nie obnazac sie zanadto, bo czyhaja na nas zagrozenia, o ktorych sie nam nie snilo. 
Zabezpieczamy nasze konta haslami, kodami, a sami ukrywamy sie za mniej lub bardziej oryginalnymi nickami. Siec jest pelna pulapek, hakerow, szpiegow i innych zlych ludzi. Staramy sie wiec omijac niebezpieczenstwa.
Rozpoczynajac dzialalnosc w sieci, nie wiemy, kogo spotkamy i co z tej wirtualnej znajomosci moze wyniknac. Ostroznosc jest wiec zjawiskiem pozytywnym, a podawanie swoich pelnych danych jedynie lekkomyslnoscia. Na blogowisku tym bardziej, bowiem czesto piszemy o wlasnych, bywa bardzo intymnych sprawach, wiec wystepowanie pod wlasnym nazwiskiem to jak bieganie nago po Marszalkowskiej w godzinach szczytu. Po co w ogole zajmujemy sobie czas pisaniem blogow? Chcemy sie pochwalic? Jest to dla nas rodzaj autopsychoterapii, majacej na celu zrzucenie z siebie ciazacego nam balastu? Rodzaj pamietnika, sluzacego zachowaniu w pamieci milych i tych mniej przyjemnych wydarzen? Powody sa rozne i jest ich tyle, ilu blogerow. 
Trzeba sie zastanowic, zanim wyda sie o kims tak radykalna opinie. Zwlaszcza, ze pisze to czlowiek, ktory ma 7mio letni staż internetowy, bloga prowadzimy prawie 3.5 roku.
Dalej juz tylko jest ciekawiej:

         "To właśnie ta anonimowość jest powodem chamstwa, brutalności, i zakłamania w      internecie.Do tego dochodzi t/z ,,polityczna poprawność'' nic nie znaczące okrągłe cieknące wazeliną słówka."

Dotychczas nie spotkalo mnie osobiscie ani chamstwo, ani brutalnosc, a mam do czynienia glownie z nickami, z wirtualnymi bytami, stworzonymi dla potrzeb internetu. Smiem twierdzic, ze wiem, dlaczego tak sie dzieje. Otoz ja staram sie byc dla wszystkich jednakowo grzeczna, nawet na nieprzyjemne zaczepki reaguje spokojnie, nie dajac sie sprowokowac do pyskowek, czym niejako zmuszam interlokutora do  zachowania pewnego poziomu dyskusji. Czyli, krotko mowiac, dostaje w zamian to, co sama daje, wirtualna kulturalna rozmowe. Moze wlasnie tu tkwi sedno?

         "Znamy z internetu wiele przypadków gdzie jedna i ta sama osoba prowadzi kilka kont, blogów, pod różnymi NICKAMI i w komentarzach pod tym samym postem jest za i przeciw, diabłem i aniołem."

Ja takze spotkalam sie z podobnym zjawiskiem, tylko co to ma do rzeczy w kwestii ochrony wlasnych danych? W wirtualu, jak wszedzie zreszta, trafiaja sie osobniki niezrownowazone, wiec dbanie o zachowanie anonimowosci jest tym bardziej wskazane.


          "Blogosfera jest pełna zakompleksionych ludzi którzy ANONIMOWO szukają w tym światku sympatii gdyż w realnym świecie im to nie wychodzi. Ludzie bez kompleksów nie szukają w internecie potwierdzenia i poklasku i nie oceniają ludzi po tym ile cukru w nich wlewa komentujący."

Mozliwe, ze jest i tak, chociaz niekoniecznie. Jak pisalam, powodow blogowania jest tyle, ilu blogerow i wkladanie wszystkich do jednego wora swiadczy jedynie o ograniczonym swiatopogladzie oceniajacego, o jego niezwyklej arogancji, pod plaszczykiem "rzeczowosci" i braku wazeliniarstwa. Przede wszystkim jednak o braku oglady i kultury w dyskusji z innymi oraz o silnym przekonaniu o wlasnej nieomylnosci. 

         "Szanowna Pani mówienie w prost i na temat nazywa zaczepnością a wystarczy wczytać się (ale do tego potrzebna jest wiedza) i zastanowić. Niektórzy nazywają mądrość przemądrzałością (możemy napisać którzy :)))"


To typowo megalomanskie wykwity intelektu osoby, ktorej sie tylko wydaje, ze jest madra, a nie wlasnie przemadrzala.

         "Jesteśmy zwolennikami mówienia rzeczowego i na temat, co w świecie okrągłych słówek i pseudo dyplomacji nie jest popularne. Jednak nie zależy nam na kadzeniu i zdobywaniu niby znajomych."

No wlasnie, o dyplomacje tu chodzi, a w tym przypadku o jej calkowity brak. Bo tu nie chodzi o zdobywanie znajomych, czy zawiazywanie przyjazni (choc osobiscie uwazam, ze wirtualnie przyjaznic sie nie da, choc znajomosc internetowa do przyjazni moze doprowadzic), ale wylacznie o kesz i zdobywanie potencjalnych klientow. Tyle tylko, ze przedsiebiorca, ktory tychze potencjalnych klientow z gruntu zraza do siebie wlasna megalomania i brakiem dyplomacji w postepowaniu oraz dosc mierna kultura, niewielkie ma szanse na zjednanie sobie ludzi.
Teraz juz przestalam dziwic sie, przytaczanym przez samego autora, nieprzychylnym komentarzom na jego blogu. Komentarzom anonimowym, rzecz jasna. Stad ta fobia.

28 komentarzy:

  1. Masz rację.
    Pod każdym Twoim zdaniem mogę się spokojnie podpisać.
    O kurcze :-)))
    Za dużo cukru wyszło ??
    Niech będzie , nie zmienię tych dwóch pierwszych zdań ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trza uwazac, zeby sie na wazelinie nie poslizgnac! ;)

      Usuń
  2. To jest trudny temat, bo ludzie mają różne doświadczenia w internecie - czasami bardzo miłe a niekiedy szokujące, bolesne, przykre. I nie zawsze wystarcza traktować innych tak, jak sami byśmy chcieli, by oni nas traktowali. Ludzie nie zawsze zwracają na tę zasadę uwagę. Coś ich wkurzy, chcą z siebie wywalić frustrację i jad, albo szukają ofiary, bo muszą odreagować, sami będąc ofiarą.
    Tak mysle, że przewaznie agresją i chamstwem reagują Ci, którzy mają problem z samymi sobą w realu. Bo odreagować gdzieś trzeba. Jedni trzymają zwoje gorycze w sobie i dorabiają sie wrzodów zołądka. Inni rażą wokół agresją i chamstwem i dorabiają się tylko paru wrogów, co ich zresztą jakoś tam kręci.
    A swoją drogą, może gdyby swego czasu młody Hitler czy Stalin mieli dostęp do internetu, to zdołali by się w nim jakos tam wyżyć i nie doszło by do tych hekatomb XX wieku?:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznasz jednak, Olenko, ze frustraci, ktorzy, skryci za nickiem lub calkiem anonimowi, szukaja podobnych sobie, zeby ich "utemperowac". Jesli ktos pisze z pozycji wszystkowiedzacego, sam prowokuje ataki na siebie.
      I faktycznie, osobniki majace problemy w realu, wyzywaja sie w wirtualu.

      Usuń
  3. Należę do starego pokolenia i wierzę,że ludzie są uczciwi,szczerzy i przyjażni.Bardzo wiele poglądów mnie szokuje i trudno jest mi zrozumieć niektóre wpisy i poglądy ale teraz pisaćv może każdy więc piszą co im ślina na język przyniesie.
    Myślę ,że do wszystkiego trzeba podchodzić z rezerwą bo agresja wzbudza agresję itd..Powiedzenie"człowiek to brzmi dumnie" nie zawsze się sprawdza ale na to składa się wiele czynników tego nowoczesnego świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, Halszko, ze nalezymy do tego samego pokolenia. Ja jednak zawsze bylam ostrozna, nawet wczesniej, w realu, kiedy jeszcze nikt o internecie nie slyszal. Przyjelam zasade na blogu, ze mail kontaktowy sluzy do przesiewu spamerow lub innych glupkow. Dopiero, kiedy sie do kogos przekonam, dostaje moj wlasciwy mail, z pelnym nazwiskiem. Z dawaniem adresu jestem jeszcze ostrozniejsza, podobnie z numerem telefonu. Kto nie przezyl stalkingu, predzej moze szafuje swoimi danymi.
      Zarzucanie mi premedytacji (w zlym znaczeniu tego slowa) swiadczy malo pozytywnie o zarzucajacym. Bo i po co mu moje dane? Moze w niecnym celu?

      Usuń
  4. Panterko
    Poruszyłaś trudny temat , nie wspomnę że tekst wspaniale napisany , Wiesz że ja nie z wazeliną ani z innymi maściami :) mam nadzieję że wywiąże się z tego konstruktywna dyskusja przy sobocie, u mnie ten temat zaczął w komentarzach nieprzyjemnie , ale mam nadzieję że u Ciebie zakończy się pozytywnie , jak coś to będziemy w kontakcie :)
    Ściskam Ilonus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, temat jest nielatwy. Dane wielu osob z bloga mialam okazje juz poznac, od niektorych mam nawet adresy i numery telefonow. Uwazam to za przejaw zaufania do mnie i na pewno tego zaufania nie zawiode. Rzecz dziala rowniez w druga strone.
      Jednak uwazam za zbedne w pelni odslaniac sie przed wszystkimi, zeby ktoregos dnia jakis zbok nie stanal mi przed drzwiami, albo nie zaczal nekac mnie telefonami. Bywa tak niestety, czesto, kiedy nie zachowuje sie dystansu do znajomosci w sieci. Nie mozna przesadzac w zadna strone, a zachowac rozsadek.
      Na moim blogu jest dosyc danych o mnie, moje zdjecia, miasta, w ktorych mieszkam/mieszkalam, nawet moje imie i wiele innych szczegolow. Uwazny czytelnik wie o mnie sporo.
      Buziaki

      P.S. Calkiem niepotrzebnie przepraszasz na swoim blogu za przewiny i bute innych, Ilonus.

      Usuń
    2. Zboka przed swoimi drzwiami nie brałam pod uwagę , psa mam łagodnego , małżonek nie skory do brania za fraki więc musiałabym liczyć na siebie i ewentualnie kuchenny wałek :)
      A tak poważnie ja również wiem co to zaufanie więc z mojej strony bez obaw .

      Usuń
    3. Walek to jest to! I ewentualnie kogut bojowy dla odstraszenia ;)

      Usuń
  5. z nękaniem i kłótniami często wiąże się popularność - tam, gdzie troll może się wykazać przy szerszej publiczności, robi to chętniej. Prowadzenie publicznego bloga jest trudne ale jednocześnie łatwiej z zaufaniem bo skoro piszący podpisuje się, ukazuje swe zdjęcie a znajomi i rodzina wiedzą o blogu, to jasnym jest, ze nie może pisać o sobie niestworzonych rzeczy i kreować się na kogoś innego niż jest.
    Miłego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troll nie zawsze poprzestaje na nekaniu wirtualnym, czesto przenosi je do realu i aby tego zagrozenia uniknac, uzywamy nickow.

      Usuń
  6. Mnie nawet tych frustratów jakoś żal, bo to są w gruncie rzeczy nieszczęsliwi, nieufający nikomu ludzie, którzy sie w zyciu bardzo na kims zawiedli i pozostawiło to w ich duszy tak wciaż bolesny slad, że aż muszą gnębić innych, w odwecie za dawną krzywdę.Ich chyba nie ma kto utulic, wysłuchac na spokojnie, uspokoić. Samotni, dziwni osobnicy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie nie jest ich zal, sami odpowiadaja za to, jacy sa. Karmia sie ta swoja zloscia i sami napedzaja. Na zdrowie! Tfu!

      Usuń
    2. mnie ich nie żal, przez dwa lata troll wykorzystywał moją popularność pozycjonując się moim kosztem aż się skończyło w prokuraturze, takiej bezczelności i bezwzględności w realnym świecie nigdy w życiu nie zaznałam i wiem, jak łatwo można zniszczyć kogoś poprzez Internet

      Usuń
    3. Nie wiem, czy wystepujesz pod wlasnym nazwiskiem, czy jest to nick na potrzeby bloga. Ale sama widzisz, jak latwo jest pasc ofiara, nie tylko w internecie. Czesto nekanie przenosi sie do realu, a z tym juz nie ma zartow.

      Usuń
  7. Wiem, że po Twoich osobistych doświadczeniach ze stalkingiem nie masz i nie mozesz mieć litości dla takich osobników. Też by mi pewnie było trudniej zywić dla nich cos w rodzaju współczucia, gdybym miała podobne do Twoich doświadczenia. Ja tylko próbuję zrozumieć każdego.To mi w niczym nie szkodzi, a przeciwnie pozbawia mnie irytacji i złosci na ten dziwaczny i niesprawiedliwy świat.
    Pewnie do czasu aż mnie samej ktoś tak naprawdę nie wkurzy i do białej gorączki nie doprowadzi!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiem tak. Rozmawialam kiedys z sedzia (tu w Niemczech), ktory usta mial pelne frazesow na temat kary smierci: ze to niehumanitarne, ze to niska zemsta spoleczenstwa na jednostce itp. Zapytalam go tylko, co chcialby zrobic z delikwentem, ktory napadlby na JEGO dom, zamordowal MU matke, zgwalcil zone i mala corke, skatowal syna, zdemolowal i okradl dom.
      Zamilkl, niepewny dluzej swoich przekonan o humanitaryzmie.

      Odpowiedz sobie sama, Olenko. Nie da sie zrozumiec kazdego, bo nie kazdy mysli naszymi kategoriami.

      Usuń
    2. Ano tak. Nie można kazdego oceniać własną miarą. Ludzie są różni i tyle.Wciąz jednak wierzę, że najpierw są dobrzy, potem źli. Coś ich zmienia na gorsze. No i wierzę, lub chcę wierzyć, że w ogóle tych dobrych jest więcej, bo gdyby tak nie było, to jak by świat dał radę do tej pory przetrwać?!

      Usuń
    3. I tu masz racje, nikt nie rodzi sie zly. Dziecko to czysta karta, ktora zapelniaja okolicznosci, rodzina, status, wydarzenia i wiele innych czynnikow.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. odpowiedź do Twojego komentarza napisałam na swoim blogu. Proposuni

      Usuń
  9. Nie będę się mądralować, bo mądralą nie jestem. Wszystko co napisałaś to prawda.
    Jest wiele sfrustrowanych kretynów wszędzie, nie tylko w sieci.
    Miłego wieczoru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale siec im szczegolnie sprzyja.

      Usuń
    2. Tak, bo są niewidoczni, anonimowi i bezkarni :/

      Usuń
  10. Ja jestem jedną z tych osób, które nie podają swoich danych wszem i wobec, jednak mimo nie upubliczniania swojego wizerunku ani danych wciąż jestem sobą, nie upubliczniam się właśnie z tego powodu, że mam szacunek d siebie i swoich bliskich, nie jestem osobą zakompleksioną, ale też nie na tyle ekshibicjonistyczna by dzielić się wszystkim, chcę zostawić coś tylko dla siebie, jak pisałam w swoim poście o prywatności. Lecz nie rozumiem obudek ludzi, którzy pozostają anonimowi tylko dla ego żeby krzywdzić innych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, co dla wiekszosci zdaje sie byc normalnym, niektorzy oceniaja jako zbrodnie z premedytacja.

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.