czwartek, 5 września 2013

Triki i efekty specjalne.

Nie ma filmu, zwlaszcza historycznego, zeby sie krew nie polala. Ludzie od zarania dziejow lubili sie zabijac, wiec coz ma na to poradzic filmowiec, chcac w miare wiarygodnie przedstawic na ekranie te rozkoszne jatki? Chcac nie chcac musi wyrychtowac hektolitry czerwonej farby i bryzgac nia wokolo. Gmin jest zawsze zadny krwi i seksu, malo ktory film moze sie bez tego obejsc, a zaden rezyser nie zrezygnuje dobrowolnie z czegos, co przyciagnie ludzi do kin.
Charakteryzatorzy dwoja sie i troja, zeby z normalnego czlowieka uczynic posiekanego na drobne kawalki zombie. Codziennie szykuja wiadra z posoka, napelniaja nia prezerwatywy, by po strzale z luku pekla, a krew malowniczo rozlala sie po ubraniu. Wygladaja te rekwizyty jak stos kielbasek i faktycznie spelniaja swoja role.
Kiedy pierwszego dnia weszlam do charakteryzatorni, o malo nie zeszlam na zawal. Na szafie stala sobie hiperrealnie zrobiona ludzka glowa. Odcieta. Zemdlilo mnie na ten widok, a kiedy sie jej przyjrzalam, rozpoznalam rysy twarzy Mieczyslawa Voita, odtwarzajacego w filmie Szeniawskiego. Mial on, wedlug scenariusza, zostac sciety w pojedynku z Bieleckim. Mowie Wam, to byl prawdziwy majstersztyk! Niezwykle realistyczna scena. Pozniej nawet z ciekawoscia przygladalam sie kreconej scenie dekapitacji. Voita zastapil mniejszy wzrostem kaskader, ktoremu na jego wlasnej, doczepiono glowe sztuczna. Krzysio Luft zamachnal sie mieczem i glowa potoczyla sie po ziemi. Ciary mialam na calym ciele, wrazenie niesamowicie realne.
Jedna z kreconych scen, ktora pozniej w filmie nie znalazla miejsca, bylo rozrywanie kobiety konmi. Cztery konie i jej cztery konczyny do nich przywiazane. Na komende konie ruszaly, unoszac ze soba wyrwane niewiescie czlonki. Krew bryzgala wokol, a zmuszone do patrzenia pozostale niewiasty mdlaly i padaly pokotem. To dzikie Tatary robily ten makabryczny spektakl, by wymoc na wzietych w jasyr kobietach posluszenstwo. Ja bylam wsrod tych zmuszanych do patrzenia.
Przygotowano sztuczna noge i reke, ich ujscie zatkano prawdziwym miesem (wolowina to byla), dookola oblozona kondomowymi kielbaskami pelnymi czerwonej farby. Powiem szczerze, ze wrazenie mocne. Rozrywano kaskadera przebranego w babskie kiecki i peruke. Konczyny, ktore mialy zostac "wyrwane, zastapily jego wlasne, ktore na czas krecenia zostaly pochowane, podwiniete, skrzetnie ukryte. Prezerwatywy tak byly przygotowane, ze mialy pekac z chwila oderwania konczyny. Jedna wielka krwawa masakra! Wygladalo to wszystko naprawde bardzo realistycznie!
A skad wzieli sie Tatarzy? Mielismy calkiem prawdziwych, gdzies ze wschodu Polski. Ich rysy twarzy nadal pozostaly typowe, lekko skosne oczy i wysokie kosci policzkowe. W cywilnych ubraniach ich tatarskosc tak bardzo nie rzucala sie w oczy, jednak po przebraniu w typowe spiczaste czapki i baranie kurty, budzili respekt. Jak to jednak szata zmienia czlowieka... Niech mi ktos powie, ze nie.

30 komentarzy:

  1. I chcialoby sie powiedziec to byly czasy, a teraz wszystko kopmputerowo robia to tez wielka sztuka.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy Ford krecil Krzyzakow, wypozyczal wojsko i ludnosc miejscowa do scen zbiorowych, teraz z niewielkiej grupki ludzi robi sie przy biurku nieprzebrane tlumy. Kiedys szukalo sie odpowiednich plenerow, dzisiaj kreci sie w studiu i wsadza aktorow na pozadane tlo. Zaginela bezpowrotnie romantycznosc pracy aktora... A przede wszystkim czas to pieniadz i na pewno tego, cosmy krecili przez miesiac, nie realizowano by w tak dlugim czasie, a ja nie mialabym co pisac :)))
      Dobrego dnia, Renatko.

      Usuń
  2. Tak - myślę że kiedyś aktor mógł bardziej poczuć swoją rolę. A teraz wszystko skomputeryzowane - jakie to zimne.

    Kurcze - teraz ja mam problem z postem - nie pokazuje się.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie mowilam, ze blogger fiksuje? U mnie na razie przestal, za to przelazl do Ciebie.

      Usuń
  3. Bardzo realnie to opisałaś, a co dopiero, gdy się patrzy na takie sceny i wyobraźnia pracuje :)
    Trochę Tatarów i ich potomków w Polsce mieszka, nawet daleko od wschodniej granicy. Mój osobisty mąż np. ma najbliższe kuzynostwo o bardzo egzotycznym wyglądzie. Gdyby ubrać ich w odpowiednie ciuchy i wpuścić na step, to nikt by nie zgadł, że są z Polski. W normalnych ubraniach też się odróżniają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W normalnych ubraniach az tak bardzo tatarscy nie sa, za to przebrani wygladali naprawde strasznie dziko.

      Usuń
    2. Niejedna pewnie marzyła, żeby taki ją w jasyr wziął ;) :)))

      Usuń
    3. Bo ja wiem? Ja tam za Azjatami nie przepadam.

      Usuń
    4. Ja też nie. Ale są takie, które to i owszem. Znam faceta - potomka Tatarów, w młodości wyglądał bardziej "dziko" niż teraz, to się od bab opędzić nie mógł. Amatorek jego egzotycznej urody nie brakowało, ale od jakiegoś czasu się wyciszył, bo żona postawiła mu ultimatum, do tego doszły poważne rodzinne problemy, więc przestał fikać.

      Usuń
    5. No wiesz, sa rozne gusta i upodobania, niektore panienki w ogien by wskoczyly za czarnoskorym lub oliwkowym brunetem. A ja nie!

      Usuń
  4. Alez miałas przygody, Panterko! Wyciągasz jak z rekawa te swoje niezwykłe wspomnienia a ja sie zastanawiam co tez jeszcze w swoim życiu robiłaś, kogóz to nie znałaś, jakie masz niesamowite doswiadczenia?!
    Tym razem krwisto i superrealistycznie u Ciebie, ale ja lubie horrory tudzież inne silne wrażenia, wiec przeczytałam posta z wielka ciekawoscią.
    Rozwijaj dalej skrzydła tajemnicza kobieto. I zabieraj nas do swoich dawnych i obecnych światów, piszac nadal z pazurem oraz wrażliwoscia, tak jak Ty to potrafisz.
    Dobrego dnia branko tatarska!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, az tak duzo znowu nie poszalalam, bo i moja owocnie rozwijajaca sie kariera epizodystki zostala przerwana brutalnie przez stan wojenny. Prawie w tym samym czasie wyszlam za maz i urodzila sie moja pierwsza corka.
      Ale co przezylam, to moje, przenajmniej sie nie nudzilam.
      U nas upal 30-stopniowy, mozg sie lasuje.
      Usciski wielkie

      Usuń
  5. Podsumowując; krew się lała strumieniami, a trup słał się gęsto! Brrrr! To nie dla mnie! Mogę się spokojnie obejść bez takich efektów! Ale na pewno fajnie było zobaczyć, jak to się robi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisalam przeciez, ze rezyser do normalnych nie nalezal, on sie lubowal w takich scenach.

      Usuń
  6. O matko, ale krwawy wpis...
    Ciekawie jest obejrzeć jako biorący udział w filmie i jak to jest robione,
    ale ja nawet oglądać nie lubię takich scen.
    Ale miałaś przygodę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W koncowym efekcie mniej bylo krwi niz na planie, wiele scen zostalo wycietych.

      Usuń
  7. Ostatnim dobrym filmem historycznym był Potop, a wszystko przez te komputery :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malo ktory rezyser nadaje sie do krecenia filmow historycznych, one rzadza sie innymi prawami i sa dosc drogie w realizacji.

      Usuń
  8. Wczoraj oglądałam taki właśnie film, pełen odciętych głów i kończyn, bryzgający krwią "dziepopadnie" w ilościach hurtowych. Przyznam się, że były momenty, kiedy patrzenie stawało się dla mnie niemożliwe, a przecież zdawałam sobie doskonale sprawę, że nikomu nie stała się krzywda.
    I teraz zastanawiam się- przez Ciebie ;-)zresztą- jak bym zareagowała na widok głowy Voita przebywającej samodzielnie z dala od reszty organizmu, czy widoku rozrywanego ciała.
    Bo wiem, że to trik, sprytnie wykonana sztuczka, ale efekt wygląda bardzo realnie, więc może bym zemdlała? Albo zwymiotowała?
    Dobra, już milczę! Ale dalej usiłuję sobie to wyobrazić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Glowa Voita i mnie wbila w ziemie, tak silnie, ze ma skromna osobe z tej ziemi kuniami wyciagali :)))
      A wiekszosc scen masakrycznych i tak wycieli.

      Usuń
  9. A ta wołowinka rzucona została potem psom, czy rozdzielona pomiędzy aktorów? ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest wlasnie pytanie dnia! Zupelnie nie wiem, co sie z wolowina pozniej stalo. Kryzys byl, sklepy miesne swiecily pustkami, a oni prawdziwa wolowine do zdjec uzywali. Ales mi zabila klina, teraz spac nie bede mogla. :)))

      Usuń
  10. No właśnie, mnie ta wołowina zastanowiła. Myślę, że w tamtych czasach, to smakowity kąsek był...jakieś zraziki, czy cóś? Teraz, w czasach trików komputerowych nie ma co liczyć na taki dobry obiadek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojecia, czy ktos po zdjeciach skorzystal z darmowego miecha. Nigdy sie nad tym nie zastanawialam. Zaczne od dzisiaj ;)

      Usuń
  11. ...no to krwi napsuli od groma. Nie to co teraz bluescreen, greenbox i tuzin komputerów. A propo bitki by się zjadło... ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mmm, bitki z poledwicy wolowej... Tez by sie zjadlo. :)))

      Usuń
  12. Nie ma to jak przekaz z pierwszej ręki. Ciekawe jest to, że nie tylko na ekranie to wyglądało realistycznie, ale też na planie.
    Bardzo ciekawe masz za sobą doświadczenie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nikt juz dzisiaj takich lub podobnych doswiadczen miec nie bedzie :(

      Usuń
  13. Takie wspomnienia lepsze od filmu, bardziej na wyobraźnię u mnie działają :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Terii.
      Sam film byl beznadziejny. Wolalabym brac udzial w jakiejs ciekawszej produkcji, ale nie mialam wyboru :)))

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.