niedziela, 2 marca 2014

Klinika Uniwersytecka.

Jak wczoraj wspomnialam, w sobote bylam odwiedzic dziadka w klinice, wiec przy okazji porobilam troche zdjec, zeby ja Wam pokazac. Kiedys to byla klinika landowa, teraz jest czesciowo sprywatyzowana. Taki terror w niej zapanowal, ze ja nie mogie! Polikwidowali palarnie na pietrach i teraz mozna palic jedynie na zewnatrz i to w wyznaczonych miejscach.
Kiedys tez parkingi dla odwiedzajacych byly gratis, z czasem zaczely byc platne. Coraz gorzej z ta klinika!



Udalo mi sie znalezc miejsce niedaleko wejscia, wiec nie musialam duzo dreptac. Winda podjechalam na Ground Zero, bo parkowalam na -1. Na prawym zdjeciu widac czesc budynku glownego, a to po prawej to Bettenhaus 1, czyli czesc szpitalna nr 1, bo z tylu rownolegle do niej jest jeszcze czesc 2.



Glowne wejscie prowadzi bezposrednio do czegos w rodzaju atrium, gdzie miesci sie informacja, sklepy, kwiaciarnie, a nawet bank (Sparkasse). Nie wiedzialam, ze dziadka mi przeniesli do drugiej czesci szpitalnej, inaczej podjechalabym na parking od d***y strony, a tak musialam kopytkowac przez niezliczone korytarze.



Minelam wiec tunel prowadzacy do Bettenhaus 1 i przez szklana sciane sfocilam cel mojej wedrowki, czyli dwojke. Widoczny parterowy pawilon miedzy obydwoma bloczyskami szpitalnymi to pracownia tomografii spinu jadrowego (nie wiem, czy dobrze to przetlumaczylam, bo nie mam pojecia, jak po polsku nazywa sie Kernspintomografie).
Wreszcie dotarlam do tunelu laczacego czesc glowna z czescia szpitalna nr 2. Pewnie niedawno byla myta, bo staly tabliczki ostrzegawcze, ze slisko i mokro i zeby uwazac.



Kazda czesc szpitalna ma pokoj skupienia. Jest to cos w rodzaju kaplicy, ale nie jest przynalezna do jednaj religii, choc wiadomo, ze chrzescijan jest tu wiekszosc. Kazdy jednak moze tam w skupieniu sie pomodlic lub uczestniczyc w mszy. Klechy nie laza po pokojach i nachalnie nie nawracaja, ani nie namaszczaja, tego im nie wolno, chyba, ze niechodzacy pacjent wyrazi takie zyczenie.
Dobrnelam do wind i doczekalam sie jednej z szesciu, po czym strzelilam sobie samojebke, a ze nie mam w tym wprawy, gapilam sie w aparat, zamiast sobie w oczy w lustrze.



Na kazdym pietrze sa cztery takie dlugie korytarze z oddzialami szpitalnymi, a ja oczywiscie wlazlam do niewlasciwego, bo mi sie w glowie potastalo. Wreszcie znalazlam dziadka, strzelilam focie przez okno jego pokoju z widokiem na drugi budynek szpitalny, pracownie tomograficzna i przeszklony korytarz w budynku glownym, ktorym jeszcze niedawno wedrowalam.
Niestety, stan chorego jest bardzo niezadowalajacy, ciezko bylo mi go zrozumiec, bo kaslal i mowil szeptem, a przy okazji nadal gada bez ladu i skladu. Pewnie wszystko skonczy sie w domu opieki, bo nie wyobrazam sobie, zeby w takim stanie mogl nadal mieszkac sam. Z przyczyn oczywistych dziadka nie fotografowalam.



Zjezdzalam inna winda, ze znacznie lepszym lustrem i, jak zwykle gapilam sie w aparat, robiac sobie slitfocie. Windy same gadaja zatrzymujac sie na kolejnych pietrach, zeby i ociemniali mieli szanse wysiasc gdzie trzeba. Technika, panie!
Z gory zrobilam panorame parkingu, na ktorym gdzies tam stoje. Z tylu widac wiezowiec, gdzie mieszka czesc personelu szpitalnego.



Obeszlam budynek wokolo, zeby zobaczyc, co slychac na ladowisku helikopterow (pisalam o tym TUTAJ). Nie jestem pewna, czy ta konstrukcja, na ktorej stal smiglowiec to jego normalne miejsce parkingowe, czy tez jest to egzemplarz pokazowy i tylko sobie stoi dla ozdoby, a wlasciwego Christopha nie bylo, bo latal w akcji. Nie bylo nawet kogo spytac.



Jeszcze raz musialam wejsc do holu glownego, bo tam stoja automaty do placenia za parking i przy wyjezdzie sfocilam tego molocha z oddali. Zeby Wam uzmyslowic, jak wielki to teren i ile jest na nim zabudowan, posluze sie fotografia lotnicza Stefana Ramphela.


Dopiero z gory widac, jakie to wielkie. Z lewej strony to kolko na trawniku, od ktorego odchodza dwie sciezki to wlasnie ladowisko. To, co widac na zdjeciu to budynek glowny, w ktorym miesci sie poliklinika roznych specjalnosci medycznych, biblioteka, administracja. Z prawej strony dwa budynki szpitalne i park dla pacjentow z wodnym oczkiem. Z przodu i z tylu sa parkingi.
Sa jeszcze inne zabudowania, ktorych na tym zdjeciu nie widac, to czesc techniczna, pralnie, kuchnia i takie tam niezauwazalne a bardzo potrzebne drobiazgi.
Goncy poruszaja sie po calym obiekcie na rowerach, bo nie sposob pokonywac tych kilometrow na piechote, a i jechac jest szybciej, bo czas to pieniadz.

***********************************************************************************

Kiedy wrocilam do domu, czekala na mnie niespodzianka w postaci przesylki od Abigail. To wygrana w Jej konkursie na odgadniecie kocich lapecek. Oto, co dostalam:

  













Ksiazka z dedykacja.





Odciski lapecek Urwisa i Malego, ktore od razu znalazly swoje miejsce na lodowce. Czy jeszcze ktos rozpoznaje  cos, co zostalo mi przyslane?
Wsadzilam lape do koperty i po stwierdzeniu, ze nic wiecej w niej nie ma, zaczelam wycinac nozyczkami adres zwrotny Abigail, zeby miec go w aktach. Cos ciezko mi szlo to wycinanie i nic dziwnego, bo nagle moim oczom ukazalo sie cos jeszcze. Magnesik na lodowke, ktory w swojej glupocie uszkodzilam, przecielam!!!. Buuuuuuuuuuuuuuu.................. Musze sobie wyznaczyc jakas kare, chyba pojde na trening i bede biegac az umre. Ja naprawde sprawdzalam koperte, dwa razy i nic nie znalazlam, a przeciez bylo. Zobaczcie sami:


Ide sie zabic na smierc! Jak ja moglam popsuc takie cacuszko?
Acha, zanim sie zabije, chcialam bardzo podziekowac Abi za prezenty, a Wam za to, zescie tak dlugo ze mna wytrzymali. To... zegnajcie na wieki!





36 komentarzy:

  1. bardzo ciekawy post lubię takie własnie na temat realiów w innych krajach. Ciekawe że prócz sklepów to jeszcze tam bank mają.
    Życzę sporo zdrowia dla Ciebie oraz dziadka.
    Pozdrawiam i zapaszam do mnie, temat "nie wygodny" więc boje się braku komentarzy, a Twojego zdania na ten temat jestem ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta klinika to male miasto w miescie, samych zatrudnionych jest tam 7 tysiecy i 1,5 tys lozek plus niezliczona ilosc pacjentow dochodzacych do poliklinik oraz odwiedzajacych. Wszystko musi byc na miejscu.
      Zaraz lece do Ciebie. :)))

      Usuń
  2. daj se spokój z tym zabijaniem za magnesik :)))))) jak stracisz życie to książki nie przeczytasz!!! :))))
    Buziaki wielkie :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pistolet nie wypalil, stryczek sie urwal, a trucizna nie zadzialala, wiec chyba musze zyc dalej z tym pocietym magnesikiem na lodowce:))) Nie mam wyjscia.
      Buziole, Emko :***

      Usuń
  3. Aniu chętnie poczytałam ale nie cierpię molochów. Niby wszystko robi się dla dobra pacjentów ale przede wszystkim chodzi o oszczędności. "My" bierzemy właśnie przykład z zachodu i u nas powstają , nie wiem na ile różnią się wielkością ale molochy Ja dzięki temu straciłam pracę bo szpital dziecięcy o szerokiej specjalizacji ( na całe województwo) przyłączyli do nowego już olbrzyma. A diagnostyka im wystarcza ich. Najpierw w planach mieli na terenie szpitala naszego budować budynek nowy , który by spełniał wymogi UE. A powiem ci szczerze , ze teren duży i by było gdzie. Nawet plac zabaw i na spacery było tu dużo miejsca. Ale takie miejsca mają być likwidowane bo chory ma i musi leżeć w łóżku albo tylko dreptać po korytarzu. W tym szpitalu do którego nas przyłączyli ostatnio leżałam , część naszego przyłączonego widziałam przez okna i nawet blisko ale gdyby się szło przez podwórko , łącznikami to kilometry. Na Borowskiej jest moloch , nie byłam tam ale tam faktycznie poruszają się na wrotkach, nie jestem pewna czy nie na rowerach.Powiem Ci, że mnie to przeraża. :podobały mi się szpitale mniejsze, na pewno powinny być zmodernizowane , zrobione mniejsze sale ale również nieco zieleni, kilka ławeczek, malutki niby park wokół nikomu nie szkodziłby.Przecież chory to nie tylko taki, który musi leżeć w łóżku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troche racji masz, Iza. Tu jest podobnie, wielu pacjentow woli mniejsze, mniej nowoczesne, ale przytulniejsze szpitale, ale nie zawsze sa one lepsze. Klinika ma najlepsza i najnowoczesniejsza diagnostyke, wyposazenie i mozliwosci. Zdarza sie, ze kiedy te male szpitale sa bezradne, przenosi sie pacjenta wlasnie tam. A tam, w klinice, panuje anonimowosc i bezosobowosc, bo pacjentem zajmuja sie nie tylko lekarze etatowi, ale i rezydenci. Wszystko ma swoje plusy i minusy, nie mozna potepiac kliniki w czambul, a tym bardziej porownywac sluzby zdrowia w Polsce i tutaj.
      Pieknej niedzieli, Izunia :***

      Usuń
  4. Dramat to wielki ale mimo wszystko miłej i słonecznej niedzieli życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest co prawda slonecznie, ale i zimno, bo tylko ok. 0°. Slonko jednak nie proznuje, wiec na pewno sie pozniej ociepli i bedzie mozna korzystac ze swiezego powietrza.
      Serdecznosci, Halinko. :***

      Usuń
  5. Udało Ci się zrobić bardzo ciekawe zdjęcia :)
    Pozdrawiam i zapraszam: http://ktogus.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje, Ada, wpadne w wolnej chwili. :))

      Usuń
  6. Ciekawy post i długi! ;) Zdrowia dla dziadka i gratuluję wygranej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie moge przestac, kiedy sie rozpedze :)))

      Usuń
  7. Jakie żegnajcie na wieki ??
    Ty mnie nie starsz kobieto przy niedzieli :-)))
    To dzień relaksu...

    Duża ta klinika , oj duża...
    A na zdjęciu Ty rozumiem,
    taka zabiegana i taka elegancka :-)
    Spokojnej niedzieli zyczę !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, ze ja na zdjeciu, ktoz by inny gapil sie w ekranik aparatu, zamiast Wam prosto w oczy? ;)
      A jak mam nie miec mysli samobojczych, kiedy popsulam sobie magnesik i to taki fajny? Przez blond-glupote!
      Odpoczywaj, Krysiu, buziaki :***

      Usuń
  8. Panterko! Trochę szkoda, ale magnesik przewiąż wstążeczką i nie martw się, będzie fajnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buuuuu.... chlip... chlip...
      Czy glupota miewa jakies granice? Moja nie!

      Usuń
  9. Robi wrażenie ta klinika - moloch. Można się pogubić i kondycję trzeba mieć niezłą, żeby to wszystko oblecieć.
    Gratuluję Ci wygranych, Panterko :) Co do magnesiku - zawsze będziesz już pamiętać, od kogo go dostałaś :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja i bez tego bym pamietala... buuuu... :(((

      Usuń
    2. No wiem, ale już nie bucz ;)) Stało się, trudno. Na drugi raz będziesz wydzierać adresy, a potem wyrównywać nożyczkami ;)

      Usuń
    3. Dobrze, tak bede robic... chlip... :)))

      Usuń
  10. Klinika jak klinika.
    Ale że zabić się chciałaś to już ciekawsze. Przeczytałam że różnych sposobów próbowałaś i nic. Może to i dobrze bo jeszcze masz tyle postów do napisania i na FB jest weselej gdy jesteś. Magnesik ładniutki bardzo oryginalny bo przecięty - nikt takiego nie ma - jest niepowtarzalny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pocieszaj mnie! Buuuu... :(((
      Kiedys mi sie uda i zobaczysz, ze w koncu dam rade zabic sie na smierc.
      Jesuuu, niech no Abi to zobaczy, zaraz wykresli mnie z grona znajomych. Buuu...

      Usuń
  11. Ja gdy jadę taką windą, to wzrok skrzętnie od swego widoku odwracam, coby nie paść trupem na modłę bazyliszka:-). Ale Ty jak młódka wyglądasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy jade winda w czyims towarzystwie, to sie nie gapie w lustro, ale jak jestem sama, to robie miny ;)

      Usuń
  12. Ależ cuda, cudności od Lucynki dostałaś. Nie płacz, magnesik da się uratować. Książka Ci to wynagrodzi:-). Jeszcze z dedykacją...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magnesik wisi na lodowce jak jeden wielki niemy wyrzut sumienia i bedzie mi do konca zycia (juz zreszta niedlugo) przypominal, jaka jestem goopia. :(((

      Usuń
  13. Przestań się przejmować jakimś głupim magnesikiem ;), masz teraz dwa :D - cudowne rozmnożenie przez przecięcie ;P....

    Ciekawy ten szpital... i wielki ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam dwoch, bo ciecie skonczylo sie na kocim ogonie. Przyjrzyj sie dobrze zdjeciu, to jest nadal jeden magnesik, tyle ze przeciety ;))
      To co, nie wykreslisz mnie z grona znajomych? :o

      Usuń
  14. W Anglii większość parkingów przyszpitalnych jest płatna, a ten nasz lokalny w Cambridge zarobił na tym w zeszłym roku pięć i pół miliona funtów... Słono sobi żądają, miałam okazję się niestety przekonać kilkakrotnie.

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy szukaja pieniedzy, gdzie sie da. U nas nawet niedawno rozszerzono strefe platnego parkowania w srodmiesciu. To juz kolejne rozszerzenie, pewnie niedlugo obejmie ta strefa cale miasto :((( Wrrr...

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Nooo! Tyle lat ja znam, a i tak zdarza mi sie bladzic ;)

      Usuń
  16. ...kiedy przeczytałem ten tekst to stwierdzam jedno; Mozambik w dziedzinie opieki medycznej juz dawno nas wyprzedził. Masakra. Nie wolno sobie robić ku ku, nunu - grożę paluszkiem...

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedzi
    1. Taka natura Polakow, niestety. Jesli ona sie nie zmieni, nigdy nie bedzie lepiej.

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe i obrazliwe komentarze beda usuwane.