poniedziałek, 24 marca 2014

Z punktu widzenia Bulczyka cz.2

W domu tymczasowym zaczela panowac bardzo nerwowa atmosfera. Ludzie byli jednoczesnie smutni i  szczesliwi, a ja pelna obaw, co to wszystko ma znaczyc. Znow sie balam, bo nic nie rozumialam. Moja kobieta biegala od telefonu do tego, w co czesto sie wpatrywala i stukala tam palcami. Smiesznie wygladalo, bo zaczela z tym rozmawiac. Podeszlam wiec zaciekawiona blizej, a ona wziela mnie na rece i powiedziala:
- Oto Buleczka (ze niby jaaa?). Czyz nie jest urocza?
A to odpowiedzialo jakimis nieokreslonymi piskami, ktore w ich mowie mialy chyba oznaczac zachwyt. Przyjrzalam sie blizej i dopiero teraz dojrzalam, ze w tym siedzi uwieziony jakis czlowiek, taki maly jak ja. Kobieta! Moja kobieta wytlumaczyla mi, ze tamta da mi dom, taki na zawsze. Nie chcialam, tu bylo mi dobrze, ale bo to przemowisz czlowiekowi do rozumu? On wie wszystko lepiej. Pozostalo mi wiec czekac, co z tego wyniknie i z rezygnacja poddac sie losowi. Moja kobieta pochlipywala po katach, tulila mnie i zapewniala o swojej milosci. Taaa, akurat! Gdyby mnie tak kochala, nie oddalaby mnie nikomu. Bylo mi smutno, nie moglam zupelnie nadazyc za tokiem myslenia ludzi.
Ktoregos dnia znow zapakowali mnie do pudelka i wsadzili do brzucha tego halasliwego zwierza. Kobieta zostala w domu, a mezczyzna pojechal ze mna. Nie protestowalam, bo i po co? Nic by to nie dalo, postanowilam poddac sie losowi. Dlugo jechalismy, oj, bardzo dlugo. Spalam sobie, zeby skrocic czas, troche przygladalam sie otoczeniu, wzdychalam zalosnie, ale jednoczesnie bylam ciekawa nowego. Nowe przyszlo w postaci innego mezczyzny i kolejnego stwora, w ktorego brzuchu sie usadowilismy. I znow jechalismy, jechalismy... Nuuuda.
W koncu jednak zatrzymalismy sie, a pudlo ze mna w srodku zostalo porwane przez kobiete. To chyba byla ta, ktorej mnie pokazano, ale tym razem byla znowu duza, znaczy jak inni ludzie. Wreszcie zostalam wypuszczona z tego ciasnego pudla. Z luboscia sie przeciagnelam, wyprostowalam kazda lapke po kolei  i rozejrzalam sie dokola. No, moze byc: drzewko-drapak, kuweta, miski z jedzeniem i piciem. Hmmm, nienajgorzej jak na razie. Spokoju mi nie dawaly dochodzace zewszad zapachy, jakby inny kot... i ten drugi, co porusza ogonem, ale nic nie moglam zobaczyc.
Kiedy juz wszystko sie uspokoilo, kobieta wziela mnie na rece, a ja sie do niej przytulilam. W koncu ten dom mial byc juz na zawsze, trzeba wiec bylo wywrzec jak najlepsze wrazenie. Bo moze znow mnie zechca oddac komus innemu? Mialam juz dosc tulaczki, chcialam naprawde zaczac nalezec, znalezc swoje docelowe miejsce na ziemi. Od razu wiec pokazalam kobiecie, jak bardzo ja kocham i wymruczalam, ze bede grzeczna, ze chce z nia zostac. Ona zas spokojnym glosem powiedziala do mnie:
- Buleczko, od dzisiaj bedziesz miala nie tylko prawdziwy dom, taki na zawsze, ale i nazwisko. Bedziesz sie nazywala Buleczka von P., a to znaczy, ze jestes nasza, ze wreszcie nalezysz, co bylo twoim marzeniem przez ostatnie miesiace. Jestes naszym dzieckiem.
W tamtej chwili znow ogarnela mnie ta blogosc, poczulam sie u siebie, bezpieczna i pewna, ze teraz to juz na pewno na zawsze...





52 komentarze:

  1. Chlipam jako piersza. Najśliczniejsza na świecie Bułeczka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie pierwsza czesc znacznie bardziej poruszyla. Na tyle, ze chlipalam przy pisaniu. :)))

      Usuń
  2. Super!!!! Wiedziałam ze tak będzie:)))hihihihi . Czy jestem dziś pierwsza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha , to wspólnie chlipałyśmy Haniu, ale ja z uśmiechem

      Usuń
    2. Dziewczyny, bo mi ekran zalejecie! :)))

      Usuń
  3. Cudna jest! Na prawdę nie mogę się napatrzeć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jednak bede musiala jej czerwona kokardke na uchu zawiazac. Przed urokiem :)))

      Usuń
  4. chlip, chlip, chlip. to ze szczęścia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz trzy razy wyzymalam scierke, a i tak stoje po kolana w Waszych lzach :)))

      Usuń
  5. Chyba jednak znajdę jakąś dziurę w umowie adopcyjnej i ci ją zabiorę, bo piękna ci ona niezwykle i ma sprawne pióro. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skontaktowalam sie na szybko z prawnikami.
      Nie ma dziur.
      Co za ulga! :)))

      Usuń
    2. Gosiu, miałby kto za Ciebie posty pisać.. co za błąd :PPPPP

      Panterko, wydaj książkę pisaną przez bułeczkę, zresztą czytam podobną:
      "Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marilyn Monroe "- fajna, polecam :)

      Usuń
    3. GosiAnka, pomogę Ci. Nie ma takiej umowy, w której nie ma dziury! A potem jakoś się dogadamy:)

      Usuń
    4. Policjaaaa! Mordujaaa!!!
      Hanko, dla Ciebie specjalnie cus sie wypieka, jako rzekla Gosia, wiec uprzejmie Cie prosze, nie rob zakusow na moj skarb. No! ;)

      Viki, ja czytam akurat ksiazke Suminskiej "Swiat wedlug psa". To cos wlasnie w tzw. podobie. :)))

      Usuń
    5. można dziurę palcem zrobić....też będzie ważna?

      Usuń
    6. Nie będzie ważna z dziurą palcem! Bo nieczytelna!

      Usuń
    7. i o to chodzi! nikt jej nie podważy, bo nie zrozumie!

      Usuń
    8. jaka zdrada, ja za twoim bulczykiem optuje. żeby ci jej nie zabrali, gapo!

      Usuń
    9. A, to przepraszam. Chociaz jedna osoba po mojej stronie.
      Tak mnie zakolowaly, ze wszedzie juz wesze zdrade :)))

      Usuń
    10. Hana, Bułczyka odbijemy i wcześniej nie spoczniemy!
      Dziura w umowie to dobry pomysł, można też zrobić dziurę w czasoprzestrzeni i jak Pantera zaśnie... to czmych i Bułka nasza! :))

      Usuń
    11. Mamy groznego psa strozujacego i kota nieprzekupnego. Zycze szczescia z dziurami w... zadkach, ktore bedziecie mialy nieuchronnie :)))

      Usuń
  6. Pięknie opowiedziane, wzruszające... :)... Ciekawa, co Bułeczka napisze za pół roku :D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze koty maja podobnie jak dzieci, ktore rodza sie z umiejetnoscia plywania, a pozniej im ona zanika? Tak i Bulka moze nie bedzie umiala mowic, a moze ja przestane rozumiec jej mowe? :)))

      Usuń
  7. Ależ ona śliczna i ma taki słodki pyszczek :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też jesteś szylkretka? a, nie, to pewnie chodzi o oczy.....

      Usuń
    2. Mialam na mysli ogolne piekno przeciez :)))
      I slodki pyszczek :)))

      Usuń
  8. piękna.. kotka i opowieść... i ludzie co tak potrafią kochać :******

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwierzeta zasluguja na wieksza milosc, niz ludzie im daja...
      :***

      Usuń
  9. Ech, jaka piękna historia z happy endem :-)
    Chociaż ona ma taki dobry domek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja w ogole moglam wczesniej bez niej zyc? :))

      Usuń
  10. Dołączam się do zachwytów i wzruszeń powyższych czytelników! Bułeczka jest słodka i mądra a Ty Aniu tak duzo w niej widzisz i czujesz. Tworzycie cudownie zgraną, dopełniającą się parę! Cieszę się, żeście obie szczęśliwe ze sobą!Teraz tylko zdrowia życzę Wam, dobrym ludziom i Wam ukochanym przez nich zwierzętom, by to trwało i trwało tak idyllicznie w nieskończoność!***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani chybi znalazlysmy sie obie, bylysmy sobie pisane, inaczej byc nie moze.
      Mieciule tez kocham nad zycie, ale ona nie byla moja od poczatku, nie ma miedzy nami takiego porozumienia jak z Bulka. Zreszta to tez moze sie zmienic, panienka dorosnie i moze zechciec nie byc tak przylepna jak teraz. Mam jednak nadzieje, ze to nigdy nie nastapi.
      Buziaki, Olenko. :***

      Usuń
  11. Czekam na więcej Bułeczko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bedzie, bedzie, bo z tym kotem nie mozna sie nudzic, ciagle cos psoci. :))
      Tyle, ze na razie z mojego punktu widzenia, a nie Bulkowego ;)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedzialam, ze zwierzaka mozna TAK kochac. Kocham wszystkie, ale Bula bije rekordy :)))

      Usuń
  13. Wzruszająca, prawdziwa opowieść. Życzę Wam dużo radości z bycia razem. całusy dla Bułeczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy naprawde wiele radosci ze zwierzakami, ale tego, co Bulka w nasze zycie wniosla, nie da sie opisac. :)))

      Usuń
  14. Ciepło miłość wzajemna, żal mi ludzi którzy tego w sobie nie mają nie otrzymują i nie dają. Kotki są stworzone by dawały ciepełko, jakiego dużo mają w sobie. Po to są. My korzystamy i cieszymy się że są z nami.
    Wiesz ja to piszę a mam przed oczami kuzynkę na wsi, mają tyle dookoła i tyle smutnej pustki w sobie, tak bym to nazwala to coś co w oczach widać.
    Serdeczności dla wszystkich twoich córek :) No i dla Ciebie też. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektorzy ludzie nie potrafia dostrzec i docenic piekna wokol siebie, cale swoje zycie traktuja jak dopust bozy i nic ich nie cieszy, nic nie jest w stanie wyrwac z marazmu. Zwierzeta sa dla nich tylko elementem otoczenia, czyms przydatnym do pracy. Koty to darmozjady, czym sie tu zachwycac?
      Buziaczki, Elus :***

      Usuń
  15. To prawda, że pierwsza była bardziej "szczypatielna", lecz druga część jest ukoronowaniem. Wprowadza spokój i pewność dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To juz na zawsze i na wieki wiekow.
      Ament! ;)

      Usuń
  16. Mądry kotek przez Ciebie przemawia :-)))
    Wierze ze koty wiedza jak je kochamy ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdazylam nabrac doswiadczenia przez te kilka miesiecy, zanim zaczelam nalezec i sie nazywac ;)

      Usuń
  17. Bułeczka po prostu zniewala do kochania, nie ma innego wyjścia. To jest naprawdę i absolutnie wyjątkowa kicia i jesteście ogromnymi szczęściarzami, że zechciała u was zamieszkać i was posiadać na swój użytek osobisty:))))
    Ją się nawet kocha przez ekran komputera, nie widząc jej na oczy. ja bym założyła fanklub Bułeczki!
    Całusy w nosek i usy:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem szczesciara, to prawda! Ostatnio dni mi schodza na obcalowywaniu tego stworka. Miziam, az sie zakwasy w rencach robia.
      Mala przekonala do siebie nawet domowy inwentarz :)))

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.