W drodze do pracy mialam tak:
Ale juz w drodze powrotnej mgly opadly i choc slonce ani myslalo pokazac sie zza chmur, swiat wygladal nieco lepiej:
Przyspieszona tego roku wegetacja juz w marcu cieszyla widokami kwitnacych na rozowo i bialo drzew, zoltych forsycji i prawie rozkwitlych magnolii (niestety, zdjecie mi nie wyszlo).
Kiedy dotarlam do domu, humor ostatecznie mi sie poprawil, a to za sprawa Orki, ktora to najpierw po dobroci:
Mężu naszej Pantery,no nie bądź żyła i zrób Jej ogromniastą przyjemność i pozwól na Bułeczkę-ona taka cudna!!!:)))pozniej przekupstwem i pogrozkami:
A ja chciałam podarować Twojemu Bezsercowcowi butelkę mojej orzechówki,coby łatwiej strawił obecność nowej rasy w Waszym domu a tera to się smakiem obejdzie:PPP Chyba,że się odmieni,chociaż wątpię widząc spływającą krew z monitora.Czy ostatnim widokiem dla męża był widok Bułeczki?:)))usilowala telepatycznie przekonac slubnego mojego do nagiecia jego zelaznych zasad w sprawie adoptowania panny Bulki. A kiedy cud sie zdarzyl i Buleczka tego kociego wroga calkiem zawojowala, Orce nie pozostalo nic innego, jak spelnic pogrozki. W przeciwnym razie maz moglby chciec Bulke odeslac z powrotem.*)
I tak oto, po wejsciu w domowe progi, zastalam na stole zgrabne pudeleczko, zaadresowane... nie, nie do mnie, a do meza wlasnie. Z jego uroczystym otwarciem czekal na moj powrot. Znacie to przyjemne uczucie towarzyszace otwieraniu prezentow, tak tez oboje sie czulismy. W sumie to nie wiem , z czego ja sie cieszylam, bo paczka byla przeciez dla meza. Tymczasem po otwarciu okazalo sie, ze nasza Orka zaszalala i prezent dostal kazdy domownik. Wyobrazacie sobie?
Zeszlam wobec tego z rozpakowywaniem do parteru, zeby wszyscy adresaci mieli szanse na biezaco ogladac zawartosc. Pierwsze na miejscu byly... pewnie nie zgadniecie... koty! Kirunia, jako istota dobrze wychowana, przygladala sie naszym poczynaniom z pewnego oddalenia.
Zaczelo sie rozdzielanie prezentow:
Niewielka zmiana nastapila podczas dogadywania szczegolow, bo maz dostal do wyboru orzechowke albo pigwowke i zdecydowal sie na te ostatnia. Mnie przypadl w udziale najprawdziwszy torcik Wedla, ktorego juz cale wieki nie jadlam, Kirunia dostala dwie wypasione kosci, a kotki po myszce.
Kiedy to pisze, wzruszenie sciska mnie za gardlo. Tyle dobra, taka hojnosc! Zaraz tez podczas przelewania nalewki do szkla, zamoczylam dziob w celach degustacyjnych. Mozecie mi/nam naprawde zazdroscic. NIEBO W GEBIE !!! Na torcik tez rzucilismy sie oboje jak malpy na banany. Mmmm... cudooo!
Oreczko, nie wiem, jak mamy Ci dziekowac. Zrobilas calej naszej piatce ogromna frajde. Wielkie dzieki w imieniu wszystkich domownikow. Bardzo, bardzo dziekujemy!!!
*) Tu male wyjasnienie: moj maz jest z gatunku prawie zupelnie niepijacych, ja zreszta tez, ale slowo sie rzeklo i mam obiecane, ze bedziemy Bulke razem oblewac. Nie bedzie to nawet szczegolne poswiecenie z naszej strony, bo taka domowa naleweczka to sam cymes. Tyle, ze pewnie wystarczy nam na rok picia ;)
*********************************************************************************
Ludziska, glosujcie na koniki!!! Nie jest wazne, czy ktos bral udzial w konkursie, glosowac moga wszyscy. Klik TUTAJ.
No proszę jaka super przesyłka, ileż radości z niej.... koty to ciekawskie zwierzaki....co bywa czasem niebezpieczne, jak to z dziećmi...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Kociska zawsze pierwsze na posterunku, kiedy w domu pojawi sie cos nowego, a Bula to szczegolny egzemplarz ciekawskosci :)))
UsuńA dzień, nie zawsze, jak się zaczyna, tak się kończy:) Co widać w Twoim poście i to napawa optymizmem. Smacznej naleweczki Kochana;)
OdpowiedzUsuńKto by pomyslal, patrzac rano w okno, ze popoludnie bedzie tak radosne! :)))
UsuńI o to chodzi. Rok umiarkowanego picia jest więcej wart niż tydzień chlania:-))).
OdpowiedzUsuńCieszcie się, że nie musieliście dzielić się torcikiem ze zwierzakami:-))).
Ponoc czekolada moze byc zabojcza dla kotow, nie wiem dlaczego, ale tak slyszalam. :)))
Usuń:))))Ależ,coooo tam/tu mrygam oczętami wstydliwie/grunt,że Buła ma najprawdziwszy dom i swoją obecnością pokazała,że jednak nie masz w domu Bezsercowca!:))))
OdpowiedzUsuńA gdzie Hana?:)Dobrej nocki:)
Ja tez mrygam, zeby lzy wzruszenia powstrzymac... chlip...(takie radosne chlip)
UsuńNo wlasnie, gdzie podziala sie Haneczka?
Buziaki dziekczynne :***
MMMM, ależ dzień! No i widzicie, ile Bułka już dobrego zrobiła? Nie mielibyście takich pyszności jakby nie ona. Normalnie się rozpływam, jak ją widzę na zdjęciach:)) Jakbym ją miała tobym z rąk nie wypuszczała... Miłej degustacji:)
OdpowiedzUsuńToz ja nic innego nie robie, jak tylko Bulki z rak nie wypuszczam:)))
UsuńMiecka tez musi dostac swoja porcje, bo bylaby smutna. Tyle roboty! :)))
oooooooo, pigwóweczka to rarytas niemały. torcki tak sobie, bo za słodyczami nie przepadam.
OdpowiedzUsuńa orka to wspaniała kobietka!
TA pigwoweczka to szczegolny rarytas. Nawet moj niepijacy dzioba zamoczyl, wiec cos w tym jest :)))
Usuńps. hana upiła się czytaniem o nalewkach i śpi!
OdpowiedzUsuńHanko! Gdzie sie podziewasz???
Usuń;)
Piękne i smaczne prezenty dostałaś - Orka to fajna babka !!! - super :)
OdpowiedzUsuńMmmmm... (to blogie pomrukiwania, jakbys nie wiedziala)
Usuń:)))
ale super :))) no to pozdrowienia dla całej piątki i dla osoby, która całą piątkę uszczęśliwiła :) :****
OdpowiedzUsuńDziekujemy, Emko! :***
UsuńOj, zazdroszczę tej pigwówki ..... nam też wystarczyłaby na kilka miesięcy, a teraz to może i na dwa lata ;)
OdpowiedzUsuńNie tak, jak jednemu panu, który w niedzielę znalazł sie na izbie przyjęć z migotaniem przedsionków, a słyszałam, jak żona w poczekalni komuś przez telefon mówiła, że cały piątek chlał. W sobotę pewnie doprawił na kaca i niedzielę zaczął mocnym akordem.
Bułeczce łobuzerstwo z pyszczka wyziera ;)
Lobuzica wyrasta t tej Buleczki, powoli to ona zaczyna terroryzowac biedna Miecke. Dzis nad ranem odbywaly sie w domu jakies gonitwy, nie wiem kto kogo, bo spalam. Pyskowaly tez glosno na siebie, paskudy jedne!
UsuńDobrze, że mogłaś spać, bo po głowie Ci nie przeleciały. Teraz serial w Twoim domu pt. "Moje zwierzęta" nabrał tempa, jak w amerykańskim filmie akcji, niemalże ;) przez tą małą łobuziarę.
UsuńJestescie na codzien (no prawie) widzami tego zajmujacego serialu, tej neverending cat story, ale skoro Wam sie jeszcze nie znudzilo, to proszszsz bardzo. Bedzie wiecej :)))
UsuńZnam smak dobrej Pigwówki a więc dobrze rozumiem Wasz zachwyt Aneczko! No i wyobrazam sobie doskonale Wasze wzruszenie i zaskoczenie na widok tak hojnych prezentów. Ludzie z blogów są naprawdę niesamowici. Tyle miłych zaskoczeń! Przez to i zycie wydaje sie piekniejsze a żadne mgły i deszcze niestraszne.
OdpowiedzUsuńCałusy zasyłam gorace!***
Zostalismy podwojnie przez los obdarowani, nie tylko mala sierotka, ktora wniosla ruch w nasze ustabilizowane i prawie nudne zycie, ale jeszcze dodatkowo takimi smakolykami. To sie nazywa miec szczescie!
UsuńZ zadeszczonej Getyngi buziaczki przesylam :***
...widzę, że Wy z tych pijących inaczej, he he he. U nas też alkoholu wiele tylko nie ma kto pić, a jeszcze ostatnio często i gęsto jestem nim obdarowywany. Ciekawe czemu? Aż tak źle wyglądam? Prezenta cudne, pozdrawiam...
OdpowiedzUsuńU nas jest tak, ze kiedy zostaniemy obdarowni jakas flaszeczka, najczesciej traktujemy ja jako puchar przechodni i podajemy dalej. Napoczete butelki stoja latami, pewnie predzej wywietrzeja, zanim je ktores z nas ruszy :)))
UsuńAle pigwowke wypijemy, chocby nie wiem co ;)
My też z tych niepijących, ale zbierających:) Nie wiem ile jest w domu trunków, ale na pewno dziesiątki butelek niepowtarzalnych, pieknych i różnych nalewek własnych i danych do degustowania:))) Takie hobby;)
OdpowiedzUsuńJa nie mam gdzie trzymac tych ilosci butelek, jakie nadostawalismy, wiec jak wspomnialam, sa to butelki przechodnie, ktore dajemy w prezencie innym. Trzeba tylko pamietac, co od kogo ;)))
UsuńJ:D
OdpowiedzUsuńOrka na ugorze alkoholizmu ;)! NA ZDROWIE :).
Wygląda na to,że będzie to długa i ciężka orka;)
Usuńale Bułeczka"przybija"piąteczkę,jak widać to na zdjęciu obok Kiry:)))
Bułeczka na zagrychę :).
UsuńBułeczka przejęła pałeczkę albo przygięła piłeczkę :). Fajne ujęcie :). Machamy :). Przybijamy nawet piąteczki.
Zaskoczenia czasem są miłe, jak widać powyżej :))).
Echo, Ty kanibalu! Ja Ci dam Buleczke na zagryche. Co ja, Chinczyk jakis, zeby koty spozywac? :)))
UsuńA Orka dobrze wiedziala, komu daje. My bedziemy sie delektowac, a nie pic pod sledzia w jeden wieczor. Tyle, ze torcik juz wciagnelismy nosem :)))
Pantero, chyba 'kanibul' - nie jestem, ani też skośnookim Azjatem, ani nawet delektującym się nalewkami, ja abstynent - nie daj mi Bułeczki, Miećkę możesz zapakować w paczkę:D...
Usuń- Hallo? Czy to Towarzystwo Opieki nad Zwierzostanem? Uprzejmie donosze, ze na blogu ujawnil sie kotozerca-kanibal-hanibal... Mieszka w okolicach bieguna polnocnego... :)))
UsuńCicho Zwierze Południowe :). Nikt nikoco nie je ani nie pożera.
UsuńPozdrowienia spod bieguna.
Teraz to sie wycofujesz, pewnie ze strachu przed TOZem, a jeszcze niedawno Bulke chcialas pozrec. :)))
UsuńChyba musisz poprzestac, wzorem reniferow, na naskalnych porostach. Nie dam Bulki i Miecki na szaszlyki :)))
Ja mówię ryby tylko w przerębli i tu paczę tylko. Czytaj dokładnie co echo pisze :)
UsuńA bo tak sie echem odbija, moglam cos prze...oczyc? przeslyszec? niedoslyszec? czy wprost naprzeciwko - uslyszec za duzo?
UsuńEchem się odbija tylko niektórym. W mgle to i nawet wyraźnie nie widać ani nie słychać. :) . Wybaczam 'wypaczenia' :).
Usuń... polarny, polarny a nie 'pokarmy' :)
UsuńUwielbiam nalewki też je robię tylko ze potem stoją nawet kilka lat. :) Kilkuletnie to dopiero rarytas toast noworoczny nimi pijemy. :))
OdpowiedzUsuńCzy Kirunia jest zapraszana do zabawy? :)
Nie, KIra jeszcze sie nie bawi z kotami, ale juz co najmniej jedna nie boi sie drugiej. Ja z nalewek robie tylko ajerkoniak, a spirytus musze kupowac w... aptece, bo tylko tam sprzedaja, a nie w monopolowym :)))
UsuńMuszę!! :) dodać. Zainwestuj w ceramiczne osłonki są ciężkie i kwiatkom lepiej w nich. Po co kotki wodą stresować? :) Mojemu to by tylko frajdę sprawiło. Uwielbia wodę, w wannie sypia. :)
OdpowiedzUsuńJam nie pantera a dżunglę mam oj mam :))) wszędzie dużo pełno. Wysiałam trawę jeść nie chciał, jaką trawę Ty wysiewasz dla kotków? Nolinę podgryza ona wygląda jak szczypior na wielkiej grubej słoniowej nodze, :)) roślina ma już ponad 60 lat, taką kupiłam, nie trująca jest, ale storczyki to nie wiem. .Buziak z przytuleniem. :)
Ja MAM ceramiczne oslonki na kazdziutenki kwiatek. Tyle, ze te oslonki tez moga sie potluc, musze wiec Bulke woda wychowywac.
UsuńNie wysiewam kociej trawy, bo tej nie chca jesc. Kupuje tzw. trawe cypryjska (prawie 3 euro doniczka) i tylko te lubia skubac. Mala nolinke tez mam, ale stoi w miejscu niedostepnym, bo Miecka tez podgryzala. Widac smakuje kotom ta roslinka. :))
Buziaki, Elu :))
super prezenty i fotki :D
OdpowiedzUsuńo pogodzie nie wspomnę bo u mnie tak już od paru dni, leje, wieje ale na szczęście nie jest bardzo zimno.
U nas dzisiaj niesmiale slonce, na przemian z mzawka. Obleci. :)))
UsuńPoprawię Wam humor: u mnie biało, pada od wczoraj, a no noc zapowiadają mróz, nawet do minus 15. Ślisko, zimno, nie ma wiosny, słońce nie przebija się przez chmury, wiec szarówka ... Ciśnienie też skacze jak ... Bułeczka po parapecie :)
UsuńTo przeciez zadna nowosc na biegunie polnocnym. U nas tam wiosna pelnom gembom :)))
UsuńExtra prezenty :-)
OdpowiedzUsuńHistoria Bułki całkiem dobrze się zakończyła :-)))
Taki świetny domek , kochający Duzi i jeszcze mieszka zagranicą :-)))
Trzeba bedzie niedlugo wystapic o przyznanie Bulce obywatelstwa. Zrobimy z niej niemieckiego kota :)))
UsuńPamiętam jak kiedyś dostałam przesyłkę z polskimi jabłkami ;-) Niespodziewaną przesyłkę od znajomej blogerki. O matko! Się wtedy wzruszyłam bardzo.
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie przesyłki i cieszę się, z radości jaką Tobie sprawiła przesyłka!
Nie wiem, Akularku, czy sledzisz inne blogi na biezaco, ale tu u mnie dzialy sie dramaty w kilku aktach. O kota, ktorego ja chcialam, a maz nie. Stad ta lapowka od Orki :)))
UsuńZaległości nadrobiłam, więc wiem ;-)))))
UsuńNo, to przynajmniej wiesz, skad przesylka ;)
UsuńJak dobrze przeczytać taki post :)...! Dziś u nas leje i nawet grzmiało i grad i takie tam ;P...
OdpowiedzUsuńPiękne prezenty :), a nalewka... MNIAM! zazdroszczę :)
A w taka wstretna pogode naleweczka poprawia nastroj. Mmmm... pycha! :)
UsuńKocice i psica też powinny naleweczki dostać :)) Jak święto w rodzinie - to niech wszyscy mają czym toast wznieść :))
OdpowiedzUsuńCzy Ty sobie wyobrazasz ruine, w jaka zmieniloby sie moje mieszkanie po zapodaniu kotom dopalacza pigwowego? One i bez tego rozrabiaja, jakby sie napily :)))
UsuńMmmmm..pigwówka...rozmarzyłam się ;)
OdpowiedzUsuńMiećka obwąchująca mysz...urocza :)..malizna z piłką śliczna :)...Kira z kością zachwycająca. :)..a flaszka w dłoni robi wrażenie :)
Co za zachwycajacy kolor, prawda? A smaku nie da sie opisac slowami. Jest... mmmmm.... i w ogole :)))
UsuńPrezenty są świetne. Ale zobacz mąż czekał mimo, że pewnie ciekawość go zżerała. Fajnie jak wszyscy przy ty brali udział . Kirunia pewnie tylko swoimi pięknymi oczkami mrugała i grzecznie czekała:)) A Miećka to miała najwięcej do obserwowania bo i prezenty i na Bułeczkę musiała spozierać. Przydałby się filmik ale kto by kręcił ???
OdpowiedzUsuńNo i jeszcze coś... delektujcie się tymi pysznościami - Na Zdrowie:)Buziaki
Torcik polegl juz wczoraj ;) Pigwoweczka bedziem sie delektowac przez czas dluzszy.
UsuńCaluchy :***