niedziela, 17 sierpnia 2014

Oesu! Tajfun z tsunami!

Dom, w ktorym mieszkamy, zbudowany zostal ponad 50 lat temu, systemem oszczednym. Wiadomo, czasy powojenne, wielkie braki na rynku mieszkaniowym i szykujaca sie fala przesiedlencow. Inna rzecz, ze w tamtych czasach ludzie nie uzywali az tyle sprzetu elektryczno-elektronicznego, wiec budowalo sie bez nadmiernej ilosci gniazdek w scianach. Dom wprawdzie zostal kilka lat temu generalnie odremontowany, zalozono centralne ogrzewanie w miejsce gazowych piecow, dorobiono balkony, ale chyba zapomniano o tak potrzebnych dodatkowych gniazdkach.
I tak w pokoju goscinnym mamy jedynie jedno, ktore sluzy poprzez rozgaleznik do telewizorka i lampki nocnej, wiec od biedy wystarcza. W sypialni mamy az dwa i tez musimy posilkowac sie rozgaleznikami. Jedynie w kuchni jest dosyc gniazdek, bo chyba 6, o ile sie nie myle i o ile nie zapomnialam o jakims ukrytym za szafkami. Najgorzej jest w salonie, bo tam mamy najwieksza liczbe roznych urzadzen, od lampek do telewizora, DVD, wideo, dekodery, telefon, wentylator, zegar i pierdylion pomniejszych zjadaczy pradu, a gniazdka tylko dwa i to umiejscowione po dwoch stronych okna naprzeciwko drzwi. Nie zlicze juz, ile jest tam zainstalowanych przedluzaczy i rozgaleznikow, zgrabnie pochowanych za meblami wzdluz scian.
Po rozpetanej kilka lat temu kampanii nakazujacej oszczedzanie pradu poprzez wylaczanie funkcji stand by, jeszcze na starym mieszkaniu pokupowalismy wylaczane rozgalezniki i zarowki energooszczedne. Przynioslo to rzeczywiscie wymierne korzysci, bo w nastepnym roku rozliczeniowym cos z pol roku w ogole nie placilismy za prad. No coz, w miedzyczasie i tak prad bardzo drastycznie zdrozal, ale przyzwyczajenie pozostalo i na noc wylaczamy prawie wszystkie listwy. Zostaje lodowka, zegary i telefon, reszta "spi".
Lapka uzywam glownie w kuchni, ale wieczorem przeprowadzam sie z nim do salonu, zeby moc jednoczesnie jednym okiem ogladac tv. Mam tam maly stoliczek z lampka, wlaczam ladowarke do listwy, listwe odpalam... ale wczoraj nie zapalila mi sie lampka, a po sprawdzeniu, stwierdzilam, ze lapek sie nie laduje, a dioda w listwie nie swieci.
Teraz pytanie, czy to sama listwa sie zepsula, czy jakies polaczenie po drodze? Sprawdzic wcale nie bylo latwo, bo jak wspomnialam, wszystko gdzies pochowane i poprowadzone za meblami, a w ogole to juz w miedzyczasie zdazylismy zapomniec, ile tego i gdzie sa polaczenia. Zgroza!
Zaczela sie jazda!






Balam sie tylko, ze bedzie trzeba odsuwac regaly z ksiazkami, ale na szczescie wystarczylo dostac sie za sofe. Tak calkiem przy okazji znalezlismy oprocz kurzu, wiele ukrytych tam przez koty "skarbow", dawno zapomnianych i odplakanych. Kiedy juz zapanowal ten armagiedon, trzeba bylo przy okazji wysprzatac, a nie bylo za bardzo miejsca, zeby sie ruszyc.
Mowie Wam, nalot policyjny na burdel o polnocy to nic w porownaniu z tym, cosmy mieli w domu, bo wysiadla jedna glupia listwa. Na szczescie tylko jedna.
Podczas gdy maz pojechal , zeby jeszcze zdazyc przed zamknieciem sklepu, zebysmy nie zostali na tej, za przeproszeniem, kupie do nastepnego dnia, ja skrzetnie sprzatalam katy.  Zdazylismy!
I tylko Bulka miala z balaganu sporo radochy...


A tak na marginesie, za glupia 6-gniazdkowa listwe z wylacznikiem zaplacilismy 24 euro, to jest blisko 50 marek! (jeszcze zdarza mi sie przeliczac) I nie byla to najdrozsza wersja! Przeciez to sie w glowie nie miesci!






57 komentarzy:

  1. oj atrakcji potrafi dostarczyć zwłaszcza młody kot...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu akurat z katastrofa domowa Bulka miala niewiele wspolnego, dopiero pozniejszy balagan jej sie spodobal. :)

      Usuń
  2. wow ładna cena za listwę no i fakt "trochę" roboty z jej powodu miałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ladna, tylko bandycka, rozboj w bialy dzien!
      I tak cud, ze nie musielismy regalow ruszac, byloby znacznie gorzej. ;)

      Usuń
  3. też oszczędzam i nauczyłam tego Amelcię
    :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie przeklete czasy, na wszystkim trzeba oszczedzac, ale fakt, ze stand by zzrea w skali rocznej sporo pradu. :***

      Usuń
  4. Jaki tajfun, jakie tsunami, ja sie pytam sie:)) Chyba, ze jestes pedantka, no to rozumiem.
    U niektorych to norma taki lekki rozgardiasz.
    Cena za listwe faktycznie wysoka, az musze sprawdzic w jakiej cenie sa u nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano takie, ze przejsc za kanape sie nie dalo i musialam z odkurzaczem skakac gora po tej drugiej. Naokolo tez sie nie dalo, bo tylko Bulka sie tam miescila.
      Sprawdz, sama jestem ciekawa, czy tylko u nas taka drozyzna. :**

      Usuń
  5. Czy ja wiem czy taka wysoka ta cena? Ostatnio za zwykle guuffienko z trzema wtyczkami bez wylacznika zaplacilam 8 funtow. A takie jak Twoje to chodza po 15 wzwyz. Nie przeliczaj. U nas wszystko wychodzi drozej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wy, wyspiarze, jestescie znani z przesadnej drozyzny, ale u nas, mam wrazenie, przedtem tak drogo nie bylo... :(

      Usuń
  6. a mnie zwruszyla prognoza pogody w tv2. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, jeszcze mam prognoze dla Polski, ale nie wiadomo, jak sie rzecz rozwinie w sprawie anteny na balkonie...

      Usuń
  7. Nigdy jakoś o tym nie myślałam ale w kuchniopokoju mam 4. W salono-sypialni 3,w lazience 2 i w przedpokoju 1 - łał chyba nawet nie jest żle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomnialam o lazience, tam jest tylko jedno gniazdko, a dodatkowe mam w zamontowanej przez nas szafce z lustrem. Teraz montuje sie przepisowo wiecej gniazdek, praktycznie w kazdym kacie pomieszczenia.

      Usuń
    2. Jak kupiłam to mieszkanie - robiłam remont od zera. Elektrykę też i oni mi zrobili więcej gniazdek. A moja kamieniczka ma jakieś 60 lat albo i więcęj

      Usuń
    3. A u mnie podczas remontu jakby zapomnieli o potrzebnej wiekszej ilosci gniazdek. Trzeba bylo sobie samemu radzic.

      Usuń
  8. Myślałam,że Buła Ci listwę pokropiła i dlatego"siadła":)
    W pokojach też mam po dwa gniazdka i też przy oknach.W kuchni trzy,łazienka jedno.
    Miłej nierdzieli:)
    A wiesz dlaczego w niedzieli jest"r"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tez masz nieduzo tych gniazdek, pewnie i Ty lecisz na rozgaleznikach.
      Nie mam pojecia, dlaczego jest R w nieRdzieli? :)))

      Usuń
    2. Kawał:)
      Żona często migała się od tzw."obowiązków"małżeńskich,a to zmęczona,a to głowa boli,a to za dużo...
      W końcu doszli do porozumienia,że będą się kochać w każdy dzień tygodnia,który ma"r".Wtorek,środa,czwartek.Żona dotrzymała słowa.Mija piątek,sobota kończy się niedziela a mąż stwierdza w łóżku:dziś jest nierdziela!:)

      Usuń
    3. WtoLek, sHoda, czwaUtek. :)))

      Usuń
  9. Nie liczyłam gniazdek, ale w zupełności mi wystarczają...
    Przynajmniej Bulka miała rozrywkę.:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona taaak! Skakala po meblach, chowala sie po odkrytych katach, wlazila pod dywan. Wszedzie jej bylo pelno! Miecka schowala sie do sypialni, ona zmian i armagiedonow nie lubi. Kira tez omijala ten bajzel z daleka. :)))

      Usuń
  10. Na taki armagedon to dla kotów STRASZNA radocha, Buła pewnie myślała, że to specjalnie dla niej pani i pan wymyślili taką atrakcją :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anulka, my jestesmy mama i tata dla naszych czworonoznych dzieci. ;)
      Radoche miala tylko Bulczyk, bo Miecka ucieka zawsze, gdzie pieprz rosnie, czyli do sypialni pod lozko, ona nie lubi balaganu i rozgardiaszu. Wrocila, kiedy bylo po wszystkim. :)))

      Usuń
  11. Po takim tajfunie należy się solidny odpoczynek więc miłej i spokojnej niedzieli życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odchodzacy tydzien bogaty byl w przestawianie mebli, najpierw remont goscinnego, a teraz to. Faktycznie zasluzylam sobie na nicnierobienie dzisiaj :)))

      Usuń
  12. Też mamy problem z gniazdkami. Cezary dorabia, gdzie się da, albo uzywamy przedłużaczy. Kiedys w domach nie potrzeba było tylu gniazdek, co dziś. Ludziom sie nawet nie sniło o tylu urzadzeniach elektrycznych. Ale wiesz Aniu - często u nas ostatnio wyłączaja prąd. I wtedy najbardziej przydaja sie świece, lampa naftowa i własne towarzystwo do cichych rozmów w półmroku...Mysle, ze nawet dobrze jest czasem zrezygnować z włąsnej woli z uzywania światłą elektrycznego. nauczyc sie obywania bez tego i odzyskać tym samym troche tego dziwnego rodzaju ciszy, spokoju, magii wieczoru...
    A póki co poranek i słonko ciekawie zagląda przez okno. Niechże nam dzisiaj świeci i przez cały przyszły tydzień też, bo sianokosy sierpniowe na nas czekają.
    Serdeczne mysli zasyłam Ci Aniu!:-))***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy kotach, a zwlaszcza przy jednym, mocno szalonym, palenie swiec laczy sie ze zbyt wielkim ryzykiem puszczenia mienia z dymem. Odkad Bula jest z nami, nie zapalilam jeszcze zadnej swiecy, po prostu sie boje, bo musialabym stac nad nia bez przerwy. Predzej siedzielibysmy przy latarce na baterie.
      Na szczescie nie mamy wylaczen pradu.
      Sciskam Was mocno :***

      Usuń
  13. jak zobaczyłam tytuł to sobie pomyślałam, że ta Bułka to znowu narozrabiała! ;))) uściskaj ją ode mnie w ramach przeprosin za niesłuszne oskarżenia ;)))))
    Dobrze że to była tylko listwa ... z atrakcjami "po drodze" byłoby jeszcze więcej bajzlu :)
    :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiego armagiedonu chyba nawet Bulka nie bylaby w stanie zorganizowac, ale kiedy juz byl, korzystala z niego pelna para. :)))
      Buzinki :***

      Usuń
  14. haha, ja tez myslalam ze Bulczyk gonil Miecke i narozrabialy, a tu "tylko'' listwa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bulczyk na razie sprawuje sie wzorowo, jakby nawet szczac przestala po katach (tfu! tfu! tfu! i odpukac w niemalowane) :)))

      Usuń
  15. U nas to samo oszczędnie z gniazdkami. No i dzięki temu że listwa poszła masz porządek w kątach. :) A i koteczka się pobawiła. :)
    A mnie wczoraj Lora mało nie zabiła. Wracaliśmy z działki prowadziłam na smyczy, bo kotuś niesiony był przez męża w nosidełku dla niemowląt :)). A że szalenica szalona jest, wiec lecąc przed siebie szarpnęła tak mocno a ja nie puściłam smyczy - trza było, niechby leciała w cały świat - więc się przewróciłam na lewy bok i tchu złapać nie mogłam długo. Gdy pomyślę że może tak zrobić na schodach w przejściu podziemnym to mam ciarki.
    Ciepło pozdrawiam niedzielnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, musisz sie powaznie zabrac za jej wychowanie, szczegolnie za grzeczne chodzenie na smyczy. Nawet maly piesek jest w stanie przewrocic czlowieka, a Lora z dnia na dzien jest silniejsza i jesli jej tego nie nauczysz, bedzie tylko gorzej. Musisz sie uzbroic w cierpliwosc, byc konsekwentna do bolu i codziennie cwiczyc z nia, trenowac, trenowac, trenowac. Inaczej nie dojdziesz do ladu.
      Kazdy pies, nawet taki z ADHD, musi podlegac procesowi wychowawczemu.
      Buziaki :***

      Usuń
  16. Przynajmniej masz porządek po kątach. Do Gwiazdki powinno wystarczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosna bylo robione, a kurzu sie zebralo, jak za trzy lata! Wszystko przez Bulke, bo wszedzie lata i kurzy az sie kurzy :)))

      Usuń
  17. Aniu jest uczona naprawdę uwierz mi, dużo się już nauczyła. Potrafi iść na smyczy jak aniołek aż podziwiam zna komendę "powoli" zna komendę i reaguje na "stój" od początku ją tego uczyłam by mi nie wyleciała na jezdnię.
    Ale ona wpada w jakiś amok, nasz wilczur tez miał kilka miesięcy i rok a ciągnął szczególnie gdy szedł po pańcia zawsze wiedział że to nie był zwykły spacerek :). To masakra co ona wyprawia gdy w taki stan wpadnie, ale się dziś zrehabilitowała. Na działkach dopadła nas suka wilczur szłam z kotkiem na smyczy oczywiście, uf mój mały księciunio słoneczko delikatny koteczek gdy już się wreszcie zdenerwował na sukę (najpierw starał się uciec) która go miała już pod sobą, na szczęście wtedy interweniowała i pańcia i mój chłop przyleciał, więc mój mały książę wydostał się spod suni i dawaj prać po pysku, podrapał jej nos. A irokeza miał jeszcze w samochodzie. A Lorka z warczeniem skoczyła na sukę przed chwilą się bawiły. Powiedz mi czy my nie możemy spokojnie z działki wrócić do domu spokojnie z uśmiechem spokojniutko Q......
    Żyję :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i jak tu sie zloscic na tak dzielnego obronce malych kotkow? Ale cwiczyc trzeba nieprzerwanie. :)))

      Usuń
  18. ja też na listwach jadę, bo gniazdek jak na lekarstwo. kabli na wierzchu nie znoszę, gniazdka jak na złość są jakiś metr albo więcej nad podłogą. dekoracja jak trza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje gniazdka na szczescie sa pochowane za zaslonami, przynajmniej nie szpeca. ;)

      Usuń
  19. Faktycznie głupia listwa i tyle roboty... Ale zobacz ile radości miała Bułka a Ty gimnastyki . Aniu pewnie 400 kalorii spaliłaś? Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze az tyle to nie, ale troche sie naskakalam po kanapach. :)))

      Usuń
  20. Coś na temat gniazdek tak jak u Ciebie wiem. U mnie w dużym są aż dwa. W kuchni też dwa. W ałych po jednym!!!! Katastrofa. Te kable to mi na nerwy działają, dlatego nie odsuwam częściej niż do malowania:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chyba, ze Ci listwa wysiadzie! :)))

      Usuń
    2. To niech se Wu odsuwa, on tak tego dziadostwa naplątał!!! Wrrrrr

      Usuń
    3. Czy Ty wiesz, ile i jakie skarby mozna znalezc za taka sofa? :)))

      Usuń
    4. Jak się ma kota:))) Albo dwa:)))
      Mopek wtyka swoje skarby w naszą pościel. Pod poduszką znajdowałam już: kości gryzaczki, jajko na twardo, kawałek kiełbasy, maskotkę...............

      Usuń
    5. Jajko, no ja nie mogie! :)))

      Usuń
    6. Bo czasem coś wychciewa przy stole, nie daje mu zwykle, ale jajko to dam, bo lubi, ale nie zawsze zje, wtedy niesie schować do łożka, naszego, nie swojego:)))

      Usuń
    7. Maly cwaniak, jak wiewior robi sobie zapasy na zas. :)))

      Usuń
  21. A idź do maila, cuś Ci posłałam......

    OdpowiedzUsuń
  22. A Bułeczka pięknie wykorzystała zwinięty dywan, toż to dobra zabawka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle miala nowych schowkow przez ten bajzel, ze cala byla zachwycona. :))

      Usuń
  23. To Bułka miała używanie ;)!
    Podczas remontu w domu niemal w każdym pomieszczeniu pododawałam gniazdek i to od razu co najmniej podwójnych, bo ich w dzisiejszych czasach nigdy za wiele.
    W tym mieszkaniu, w którym teraz jeszcze mieszkamy, wszędzie są długie listwy po 5-6 gniazdek, bo tu wcześniej było biuro adwokata. Ale już w kuchni dwa malutkie na przeciwległych ścianach, gdybyśmy tu mieli mieszkać na stałe, poradziłabym przy remoncie od razu wstawić po 4 co najmniej.
    Pozdrowienia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy w sumie kilkanascie(!) tych dlugich listew, inaczej bysmy sie nie pozbierali z cala elektryka. Czlowiek nie zdaje sobie sprawy, ile tego w domu potrzebuje.
      Buziaki :***

      Usuń
  24. Znając Twoją historię i dzięki tobie też ceny listew w Niemczech już się uzbrajam, jedną podstawową już sobie do domu w Niemczech zawiozłam, a resztę też stąd zabiorę i pewnie też coś w zapasie kupię.
    A tak w ogóle bardzo gustownie masz urządzony ten salon, bardzo jasno dzięki tej jasnej sofie i zielonym dodatkom. Nawet w koszyczku zielona podusia. Koty na niej sypiają?

    OdpowiedzUsuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.