niedziela, 21 grudnia 2014

Armagiedon to maly pikus.

Zapewne czesc z Was czytala juz na fb moje relacje z wypadku drogowego, jaki rozegral sie w piatek rano w Getyndze i o jego dlugotrwalych skutkach ubocznych. Jednak wielu z Was nie ma tam konta, wiec postanowilam blizej Was z nim zapoznac.
Okolo 8.00 obudzily mnie syreny strazy, karetek i policji. Przez kilka godzin wylo wszystko dokola, jakby zjezdzaly sie z calego powiatu. Tak zreszta bylo, bo rozmiar katastrofy byl tak wielki, ze nie wystarczylo zasobow getynskich.
Okna mojej kuchni wychodza na trawnik miedzy blokami, kawalek dalej jest bardzo ruchliwa ulica, wjazdowa do miasta od strony poludniowej. Widze wiec, a co gorsze slysze, co tam jezdzi. Takiej ilosci karetek, radiowozow i wozow bojowych strazy jak zyje nie widzialam, a syreny slychac bylo jeszcze z niewidocznej ode mnie ulicy poprzecznej, ktora dojezdzaly inne jednostki.
To wiadukt kolejowy ICE
Zaraz tez zajrzalam do neta i wyczytalam, ze na autobanie, tuz pod wiaduktem ICE mial miejsce paskudny wypadek, a zaraz po nim nastepny. Najpierw zderzyly sie dwa samochody osobowe, pozniej wpadla na nie ciezarowka, przebila metalowy plot dzielacy kierunki ruchu, stanela w poprzek i zaczela plonac, a w to wszystko wjechala osobowka, w ktorej zakleszczony zginal mlody kierowca. Wiele osob zostalo rannych. I bylby to moze wypadek, jakich wiele zdarza sie na drogach, gdyby nie ladunek ciezarowki. Wiozla ona bowiem w metalowych beczkach trutke na szczury i inne gryzonie, srodek, ktory w zetknieciu z woda uwalnial bardzo zrace opary. A od samego rana padal deszcz...
Od razu potworzyla sie wielokilometrowe korki, ktore zlikwidowane zostaly po bardzo wielu godzinach, kiedy policja zamknela w pelni autostrade i uwiezione na niej auta mogly zawrocic i zjechac z niej pod prad.

Tymczasem z rozbitych beczek uwalniala sie trucizna. Zamknieto rowniez na wiele godzin wiadukt kolejowy (do poznego popoludnia trwaly skutki opoznien), po ulicach jezdzily radiowozy ostrzegajac przez megafony mieszkancow, by trzymali okna zamkniete, a zewszad zjezdzaly sie kolejne jednostki strazy. Po akcji strazacy trafili do kliniki na obserwacje.
Ulica, ktora widze z kuchni, zapelnila sie tirami i setkami dodatkowych samochodow, skierowanych na objazd przez policje. Zrobilo sie naprawde glosno. Normalnie ciezarowki po miescie nie jezdza, a juz na pewno nie taka ich ilosc.
Siedzialam wiec w domu przy zamknietych oknach i kombinowalam, co to bedzie, kiedy przyjdzie mi z Kira jechac do weta. Maz umowiony byl z corkami po zakupy, zadne z nich nie moglo dojechac do miasta punktualnie, bo ulice byly tak zatkane, ze pojazdy poruszaly sie zolwim tempem. Nie dotarl tez na czas do domu, zeby pojechac ze mna i Kira do weta, musialam sama.
To wiadukt dla pieszych, ktorym czesto przechodzimy z Kira na spacerach
W miescie rozpetalo sie prawdziwe pieklo! A miedzy tym wszystkim musialy sie pomiescic jezdzace w te i nazad rozne wozy bojowe i sanitarki. No, prawdziwy obled!
Do weta wyjechalam godzine wczesniej i droga, ktora normalnie pokonuje w kwadrans, przedzieralam sie 45 minut. Widzac, co dzieje sie na pasie przeciwnym (korki kilkunastokilometrowe), na powrot wybralam inna trase, przez miasto. Tam ani troche nie bylo lepiej. Doszlo juz do tego, ze szczesliwa bylam, kiedy udawalo mi sie opuscic kolejne skrzyzowanie. Na jednym zostalam i calkiem zablokowalam ruch poprzeczny, bo niby wjechalam na zielonym, ale cos sie zatkalo i zostalam na srodku. W sumie spedzilam poltorej godziny w drodze do weta i z powrotem.
Kiedy to pisze, jest piatek, godzina 22.40, a ruch ciezarowek ani troche nie zelzal. Grzmoca te TIRy jak nawiedzone, strasznie przeszkadzaja mimo, ze ulica oddalona jest o jakies 50 metrow. Czeka nas wesola i halasliwa noc.
Przez caly dzien sluchalam radiowych komunikatow. Mowia, ze ten chemiczny srodek wyzarl asfalt na autobanie i bedzie musial on byc wymieniony. Nie otworza jej na pewno przez weekend, a kto wie, moze i przez swieta. Czeka nas wiec halas ciezarowkowy przez dobrych kilka dni.

Mapka pokazujaca odleglosc wypadku od naszego domu.


Tak wygladalo w miescie:

Zrodlo
Cztery pierwsze zdjecia pochodza STAD.

UPDATE sobota godz. 16.00
Jako ze nasi strazacy po dobie ciezkiej pracy, nieco z sil opadli, zastapily ich jednostki z Northeim, a podzwignieciem i wywiezieniem wraku ciezarowki maja sie zajac ci z Kassel. Trzeba pousuwac blisko pol tony proszku gasniczego z jezdni i dopiero wtedy rzeczoznawcy beda mogli wydac opinie w sprawie asfaltu, czy trzeba go wymieniac, czy mozna zostawic.
Najgorsze jest to, ze strazacy z innych miast tez nie moga dojechac na miejsce akcji i stoja w korkach, ktore nie chca sie zmniejszac. Miasto nadal zatkane, choc juz nie tak bardzo jak w piatek, bo radio stale podaje zalecane objazdy, wiec czesc kierowcow omija juz Getynge.
Wszyscy pracuja bez wytchnienia, spia w samochodach, a potem dalej pracuja. Tak bedzie rowniez w niedziele.
Straty nie sa jeszcze dokladnie oszacowane, ale juz wiadomo, ze ida w miliony euro.






40 komentarzy:

  1. Okropny wypadek...
    Bardzo mi przykro z powodu choroby Kiry:( Biedna... Trzymam kciuki, żeby wszystko sie udało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalipso, kciuki to dopiero beda potrzebne i to bardzo, w styczniu, kiedy Kira bedzie operowana.

      Usuń
  2. Az cud ze tylko 1 osoba zginela w takim karambolu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A propos ruchliwej drogi to ja mam kolo siebie autostrade - to jest dopiero dramat ;)

      Usuń
    2. Nasza autostrada, jak widac na mapce, tez niespecjalnie daleko, ale ekrany wygluszajace dobrze chronia przed halasem.

      Usuń
  3. ale masakra! współczuję tych ciężarówek pod oknami....wiem czym to pachnie niestety :/
    dobrze tylko, że więcej ludzi tam nie poginęło, choć i tego jednego młodzika szkoda :(
    Mam nadzieję, że w niedzielę nie będzie takiego ruchu i trochę odsapniesz od tych hałasów... jakoś masz ostatnio ciągle niespokojnie... a to remonty ... a to wypadki... ehhhhhh
    Całuję :**********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W niedziele ciezarowki maja u nas zakaz jezdzenia. Jedynie te z zywym transportem i szybko psujacym sie spozywczym moga wyjatkowo jezdzic, reszta grzecznie odpoczywa na parkingach. Od poniedzialku rusza w dalsza droge. Ciekawe, jaka bedzie moja droga do pracy?
      Buziaki :***

      Usuń
    2. No widzisz sama, że korki świąteczne w konfrontacji z nieoczekiwanymi wydarzeniami to pikuś :D.
      W Berlinie też się działo...
      Smutno mi z powodu Kiry :(.

      Usuń
    3. Jeszcze jeden powod, zeby te swieta byly calkiem do dupy. :(

      Usuń
    4. Ale ze światłami ...

      Usuń
    5. ... i wszystko jasne ...

      Usuń
    6. ... bo Miecka oczami przyswieca...

      Usuń
    7. ... :)))) przyświeciła mi w poniedziałek, dziękuję :))))

      Usuń
    8. ... i elegancko :))) podoba mi się ...

      Usuń
  4. To jakiś koszmar z tymi wypadkami. I ta trutka na szczury .....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie ta trutka spowodowala, ze ze zwyklego wypadku zrobila sie katastrofa ekologiczno-logistyczno-transportowa.

      Usuń
  5. o rany, rzeczywiście armagedon!! współczuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcialam sie wybrac z Kira na ten wiadukt dla pieszych i obejrzec rumowisko, ale wciaz pada i pada.

      Usuń
  6. Czytałam na FB u Ciebie. Tragiczna sprawa, szczególnie dla ofiary. :( Resztę da się wyczyścić, naprawić, i minie...
    Dobrego humoru, mimo wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Splot pechow i nieszczesc byl w tym przypadku niespotykany, zawalilo sie wszystko naraz i usuwanie skutkow, ktore powinno trwac jeden dzien, przewleka sie w tygodnie.
      Humor mam zwisly, bo nawet na spacer wyjsc sie nie da, caly czas pada i wieje. :(

      Usuń
  7. Tragiczna sprawa, zawsze myślę o ofiarach, ludziach którzy mieli wrócić do domu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu ofiar jest wiecej, choc tylko jedna smiertelna oraz "ofiar" pracy w sluzbach, bo oni tez nie beda mieli swiat. Priorytet otwarcia autostrady jest najwazniejszy, pracuja dzien i noc.

      Usuń
  8. Niebezpieczny wypadek ze względu na te trucizny...
    Niestety ilośc samochódów jest przerażająca
    to i wypadki będą straszne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jeszcze dodatkowo nie ma ograniczenia szybkosci na autobanach, wiec niektorzy smigaja, ile fabryka daje, a z takich wypadkow na zywo sie nie wychodzi...

      Usuń
  9. Straszne naprawdę. Ale gdy pomyślę o tych truciznach to ciśnie mi się na myśl - sam zeżryj coś stworzył człowieku.
    "Przypadek" stworzył szczury i myszy i wroga dla nich jakim są łasice i koty i inne stworki puchate i zębate i pazurzaste. Ale "Człowiek Stwórca" stworzył trucizny by w męczarniach umierały stworzone przez :Przypadek" istoty, Różne zdarzenia jakie ostatnio mają miejsce na świecie, zwracają uwagę człowieka że jest częścią tego wszechświata, integralną częścią a występując przeciw niemu występuje człowiek przeciw sobie. Bardzo trudno to dostrzec toteż i cięgi coraz mocniejsze i coraz boleśniejsze poprzez pechy i sploty nieszczęść realizowane. Tak to widzę także i bolesne choroby i depresje które dopadają ludzi są próbą zwrócenia uwagi.
    Bardzo współczuję Aniu i hałasu i wielu ograniczeń jakie stały się na jakiś czas częścią codzienności a moja pisanie to takie inne spojrzenie.
    Za Kirunię z całej siły kciuki trzymam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inne, ale jakze trafne to Twoje spojrzenie, Elu. Czlowiek sam siebie mianowal panem swiata, a jak wiadomo, samozwancy zawsze zle koncza. Natura nierychliwa, ale sprawiedliwa, sama sie wybroni. Nasle na uzurpatorow zmiany klimatyczne i zwiazane z nimi katastrofy. Juz powoli zaczyna, a wszyscy sie dziwuja, skad te nagle huragany, trzesienia ziemi, powodzie i blotne osuwiska w miejscach, gdzie ich nigdy nie bylo. W swoim samozadowoleniu i pogoni za pieniedzmi, czlowiek nie widzi zadnego zwiazku z rabunkowa gospodarka i wynikajacymi z niej anomaliami.

      Usuń
    2. Bardzo niestety przykre że mało ludzi dostrzega że nie są władcami świata są tylko jego częścią.
      Kolorowych snów Aniu. :)

      Usuń
    3. Malym, nic nie znaczacym trybikiem...
      Dobrej nocy! :*

      Usuń
  10. Przykry wypadek, przy tych prędkościach na autobanie tak niestety jest, jedni wpadaja na drugich i jest kraksa...
    Dobrze, że Was te trujące opary nie podtruły.

    OdpowiedzUsuń
  11. No to nieciekawie, bardzo nieciekawie:( Jak można wieźć środki trujące w taki sposób. To chyba powinno być w metalowych cysternach wożone. Dobrze, ze mimo tego, udało Ci się z Kira załatwić wizytę u weterynarza. Współczuję tylko nerwów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trucizna byla w metalowych beczkach, ktore rozszczelnily sie lub zgola pootwieraly pod wplywem uderzenia. Slepy los, nic wiecej.

      Usuń
  12. ...masakra jedyne co ciśnie mi sie na usta. Dobrze, że chociaż strażacy i policja szybko zareagowały...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo u nas sie nie modlo, tylko reagujo. :)))

      Usuń
  13. Widziałam Twoje zdjęcia, śledziłam całą sytuację też w różnych gazetach niemieckich. Mam nadzieję, że sytuacja powoli się normuje i że nikt nie podtruł się tymi oparami.
    Uściski świąteczne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normuje sie i to w takm tempie, ze glowa mala! :)
      Usciski dla Was :*

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.