wtorek, 9 grudnia 2014

Jak na zamowienie.

Chyba jednak mam troche szczescia w zyciu. Niedzielny poranek wstal szary i ponury, dusze przepelniala bolesna melancholia, a ja snulam sie po chalupie jak przyslowiowy smrod po gaciach i calkiem zupelnie nic mi sie nie chcialo. A potem nastapil cud! Przysiegam, ze nie szukalam wstawiennictwa u JP2, bo wiadomo, co ja o nim i jego domniemanych cudach mysle. Samo sie stalo.
Bo otoz wyszlo slonce, chmury zniknely jak za sprawa czarodziejskiej dzialalnosci i krysztalowo czyste niebo kusilo swoim blekitem. A mnie jakby ktos w tylek uklul! W piec minut bylam gotowa do wyjscia. Bylo ok. 14.00, wiec nie mialam za duzo czasu do namyslu, predzej slonce by zaszlo.
Tym razem pojechalismy do parku zwanego Schillerwiese (Łąka Schillera). Nazwany tak zostal w setna rocznice smierci wielkiego poety, w 1905 roku, choc powstal znacznie wczesniej. Park jest pelen starodrzewu i graniczy z lasem u podnoza wiezy Bismarcka.




Szczegolnie stare i cenne drzewa sa ogrodzone

Tu zblizenie na pien

Jak to w dawnych parkach bywalo, wszedzie stoja jakies budowle parkowe

Kolejne stare drzewa

Inne cos z 1902 roku

Lipa Schillera posadzona w stulecie jego smierci przez getynskich uczniow

W 1984 przewrocila sie i rok pozniej posadzono nowa

Bokiem przeplywa strumien Reinsbach


Kirunia zadumana nad urokiem tego poznojesiennego dnia




Fontanna, ktora zima malowniczo zamarza

Widok przez wodne rozpryski


Pod jednym z drzew lezaly takie ogromne liscie (obok dla porownania moja stopa)

Na tej lace latem pelno porozkladanych ludzi, teraz tylko kretowiska
Lomatulu, jak ja zmarzlam, chociaz termometr klamliwie pokazywal +7°. Jednak lekki, choc przenikliwy wiatr redukowal cieplo promieni slonecznych.
Tego wlasnie bylo mi w niedziele najbardziej potrzeba!

 Zostal niecaly tydzien do terminu nadsylania kryminalkow!








38 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Wygrala Pani mopa do kompletu z tym drugim! Brawo! :)))))))

      Usuń
  2. Ale mi się podoba to zdjęcie przez kropelki wody:))) A teraz zmykam spać, bo rano to wiadomo,co. Brzydkie słowo na h.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wlasnie sie czuje, ale na ce-ha i tez brzydko. :( Lubie pospac, a tu... ehhh... :(((

      Usuń
    2. Mnie nawet nie o to spanie chodzi, ale o to, że trzeba wstać. W sobotę często też się budzę wcześniej, ale sama świadomość, że wstać nie muszę powoduje, że wstaję i siedzę sobie w ciszy z poranną kawką:)) Super uczucie:)

      Usuń
    3. I przez pol dnia snuje sie w szlafroku... Uwielbiam! :)))

      Usuń
  3. Piekne te Twoje widoki, istne lanszafty, masz dobre oko i dobre pioro, by zaciekawić czytelnika. Niemniej jednak widok zadumanego pysia Kiruni to cudo nad cudy. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Kirunia, to Kirunia i zadne landszafty jej nie dorownaja! :)))))))

      Usuń
  4. ależ piękna ta jesień na Twoich zdjęciach, aż się oczy śmieją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tylko wtedy, kiedy slonko wyjdzie... Poza tym jest okropna. ;)))

      Usuń
  5. Pięknie. Urocza Kirunia. A z tak ogromnych liści pewnie bym zrobiła ogromne rróże. Chociaż teraz są już pewnie całkiem suche i szare. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolor maja taki jak na zdjeciu, czarniawy i sa calkiem mokre i oslizgle na tyle, ze strach brac to do reki. :)))

      Usuń
  6. jesienna zaduma w oczach Kiry - niesamowita....
    fajnie, że udał Wam się taki piękny spacer! :) :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie spacery i slonce to remedium na cale zlo. :)))
      :***

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Przekazalam, Kirunia dziekuje i bardzi jest zadowolona. :)

      Usuń
  8. To faktycznie miałaś szczęście. U nas już temperatury w okolicy zera, jeden stopień w tę czy w tamtą niewielką różnicę robi, bo przy wietrze odczuwalna temperatura to minus piętnaście! Brrrr, muszę dolać zimowego płynu do spryskiwacza, bo dziś znów wyjeżdżam na miasto, a jeszcze na letnim jeździłam do teraz.
    Piękne zdjęcia i piękny dzionek :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My juz dawno na zimowkach i ze spryskiwaczem do -15°. Rano niestety wszystko zamarzniete i do skrobania. :)))

      Usuń
  9. U Was jest jesień! U nas aż nie chce się wychodzić...
    Przepięknie w tym parku:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tydzien byl paskudny, pogoda nie do wychodzenia z domu. Pewnie dlatego wpadlo mi sie w czarna dziure. Slonca potrzebowalam! :)))

      Usuń
  10. u nas już nie ma takich widoków. słoneczko nie może przebić sie przez mgły i chmury. dobrze, że nie pada...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nasze sloneczko dalo rade przebic sie dopiero w niedziele, a poprzedzajacy tydzien byl pogodowo do d***y. Moze i do Was dotrze... :)))

      Usuń
  11. Dziś, dziś jest u nas taki dzień słońce!!! Lecim w świat. :)
    Aniu próbowałaś witaminy D3? Ja się przymierzam w te burości chmurne i durne gdy się nic nie chce może będzie warto zażyć taka witaminkę, jak myślisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie myslalam o witaminie D, bo i slonce dopisywalo. Na zime na pewno kupie. :)))

      Usuń
  12. Cudowne takie zdjęcia.Super.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam słoneczne i lekko mroźne dni :) też jestem w stanie zebrać się w 5 min by z aparatem wyruszyć na poszukiwania uciekających chwil :)
    zdjęcia śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy nie ma slonca, to sie spod koldry nie chce wychodzic... Mam cos w sobie z baterii solarnej chyba. :)))

      Usuń
  14. A ta fontanna, to tak w biegu zamarza malowniczo? ;-)
    Zazdroszcze, u nas szaro i buro, chociaz w niedziele tez bylo pieknie. Ale ja wtedy co innego mialam do roboty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zime jej nie wylaczaja i tak sobie w biegu malowniczo zamarza. Mam gdzies nawet jej zdjecie, ale szukac mi sie nie chce. Moze kiedy zima skuje lodem, zrobie nastepne. :))

      Usuń
  15. Chyba w końcu doszło to słońce i do nas, bo dzisiaj pięknie było :) Kirunia ma niesamowitą minę, chyba takiej jeszcze nie widziałam na zdjeciach :)) Park bardzo urokliwy, dobrze mieć coś takiego w pobliżu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do odmiany pogodowej - te znaczki na kopercie z kalendarzem ..... ;) :)))

      Usuń
    2. Aaa, masz na mysli, ze kiedy podarlam je na strzepy, zaraz pokazalo sie slonce? :)))

      Usuń
    3. Jest to jakaś koncepcja hrehre ....

      Usuń
  16. Nie było posta o północy, a teraz to niby, że był. Oj, oj:)). Ja tu zegarek chcę regulować, a tu klops.
    Ależ nam zapodałaś rarytasy, aż się człek zastanawia, czy nie pomylił pory roku:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Post byl na pewno, zobacz, o ktorej Mnemo dokonala wpisu komentujacego. Niestety bloger znow swiruje i wyswietla na listach czytelniczych z ogromnym opoznieniem. Mnie zdarza sie czesciej wchodzic na blogi z fb, bo na mojej liscie jeszcze nie ma nowego wpisu. ;)

      Usuń
  17. Cudownie, że miałaś taką piekną pogodę i znowu mogłaś robić to, co tygrysy lubią najbardziej, czyli spacerować i pstrykać urokliwe fotki. Słoneczko wspaniale malowało te jesienne, parkowe pejzaże. Aż zyć sie che, patrząc na żywą wciaz zieleń, rudości i brązy oraz na wodę w fontannie.
    A u mnie juz zupełna zima tymczasem. I spacer dzisiaj też był zimowy. Snieg do kostek. Ale zaczyna sie odwilz. To i dobrze, bo samochodem trudno byłoby gdzieś wyjechać a trzeba zwierzakom żarełka jakowegoś kupic.
    Gorące całusy zasyłam Ci wieczorem Anusiu kochana!:-))***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz Ty wiesz, Olenko, ze mimo calego jej bialego piekna, nie tesknie za zima w miescie, wiec taka pogoda w pelni mnie satysfakcjonuje. Ale tylko taka, zedne tam deszcze i szarugi, wiatry i blota, mgly i zachmurzenia. Tak moglabym zime przetrwac.
      Buziaki :***

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.