poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Pierwszy pocalunek.



Zrodlo
Za moich czasow... oesu, gadam jak moja babcia onegdaj i teraz se przypomnialam, ze bardzo mnie to denerwowalo... ale za czasow moich pierwszych pocalunkow nie bylo nie tylko takich fajnych filmikow instruktazowych, ale NIC nie bylo. Jakies tam wydawnictwa o prokreacji, w ktorych nie padalo slowo sex, a i to jedynie spod lady.
Ale zeby tak podac jakas wskazowke, to nie. Czlowiek ogladal wprawdzie filmy, gdzie sie para bohaterow milosnie obsciskiwala na tle zachodzacego slonca i przy dzwiekach dramatycznej muzyki, a potem ich usta sie laczyly.... i nastepowal happy end.
No dobra, usta sie laczyly, ale co bylo w srodku? Bo jakos tak jakby cos przezuwali, mlaskajac przy tym zawziecie. Cholera, co TAM bylo?
Ja bylam stosunkowo niedorozwinieta w tych sprawach i musialam bazowac na tym, co mi bardziej doswiadczone w calusnych kwestiach kolezanki opowiadaly. No i nagle dowiedzialam sie, ze TAM jest "z jezyczkiem". Heee??? Jak to? Tak sie slinic i oblizywac? Ohyda!
Wtedy jeszcze nie mialam chlopaka, a te jakies przelotne sympatie konczyly sie na cmok-cmok, co juz bylo dla mnie nie lada wyczynem i przelamywaniem tabu. Z jednej strony zzerala mnie ciekawosc, JAK to jest calowac sie z jezyczkiem, z drugiej targalo mna odczucie niejakiego obrzydzenia, a z trzeciej... no wlasnie! Z trzeciej bowiem balam sie, czy sprostam i nie zblamuje sie, kiedy w koncu dojdzie co do czego.
No bo czy zaczynajac sie calowac, juz mam paszcze otworzyc, czy na cos czekac? A jesli otworzyc, to jak szeroko, zeby nie wygladac przypadkiem jak glodne piskle i nie pokazywac migdalkow. A moze wprost przeciwnie, trzymac gebe zamknieta, a nawet w poczatkowej fazie wzdragac sie przed jej uchyleniem? Moze wlasnie to nalezy do dobrego tonu? Qrde, jakie ja dylematy przezywalam!
Zrodlo
Te moje mundre kolezanki zapewnialy mnie, ze to samo sie okaze. Eeee tam, jak to? Przeciez ja musze byc do tego jakos przygotowana, nie pozwole wziac sie z zaskoczenia, bo jeszcze palne jakies glupstwo i beda sie ze mnie smiali. Nie, musialam to jakos rozgryzc.
Wreszcie, kiedy mialam tak mniej wiecej 16 lat, trafil sie jakis dochodzacy i zaczelismy ze soba "chodzic". Dlugo tak chodzilismy, bo w tamtych zamierzchlych czasach chlopcy darzyli dziewczyny szacunkiem. No dobra, nie wszyscy, ale ja innego bym przeciez nie wybrala. No wiec tak sobie chodzilismy i chodzilismy, a to do kina, a to gdzies na spacery i w tzw. miedzyczasie poznawalismy sie lepiej. Bylo za raczke, czasem mnie objal, no i oczywiscie jakies ukradkowe musniecia w policzek. A we mnie rosla obawa, co bedzie, kiedy on sie wreszcie zdecyduje na wiecej, to jest na ten jezyczek. Oesu, umieralam wprost ze strachu i w kilku strategicznych momentach, w ostatniej chwili odwracalam glowe i taktycznie zmienialam temat, z trudem powstrzymujac glupawy chichot.
Az wreszcie nadejszla ta wiekopomna chwila i rzeczywiscie samo sie dokonalo, a wszystkie moje obawy i strachy okazaly sie byc na wyrost. Do dzis pamietam, kiedy to bylo, gdzie i w jakich okolicznosciach - moj pierwszy pocalunek...







56 komentarzy:

  1. Już się nie mogę doczekać opisu pierwszego stosunku ....aż się boję .

    Andrea Calabrone

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuu a szkoda!;)
      A tak na poważnie, mój pierwszy pocałunek, taki prawdziwy był z moim mężem i także nie przypominam sobie filmików instruktażowych:) Są takie?:):)
      Może ja do tej pory nie umiem się całować;)

      Usuń
    2. No przeciez linke rzucilam na samym poczatku posta, wiec obejrzyj i skonfrontuj, czy umiesz, czy moze moglabys cos ulepszyc. :)))))))))

      Usuń
  2. Ale się fajnie zaczyna! Opis Twych przezyć z lat szczenięcych i u mnie wywołuje dawne wspomnienia oraz towarzyszący im chichot. Świetnie napisane Anuś!:-))
    Całuski (bez języczka, rzecz jasna! ) zasyłam!:-))***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem, te dzisiejsze dzieci wiedza wszystko juz od kolyski, a ja nie mialam skad brac tych instruktazy, wszystkiego musialam sie domyslac i bac ewentualnej gafy. Uwazam jednak, ze wtedy wlasnie zycie bylo fajniejsze, a wszystko dzialo sie w swoim czasie. Teraz zobacza ogolnie dostepnego pornosa i zaraz chca wyprobowac na sobie, ot, tak dla sportu, just for fun.
      Buziaki (w czólko jakby co) :***

      Usuń
  3. Ja się najbardziej zastanawiałam co trzeba zrobić z nosami

    ps.a wiesz co naprawdę znaczy onegdaj?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ale ladnie mi brzmi, wiec uzywam niewlasciwie. :)))
      O tak, nos to tez byl problem, ale na filmach bylo co najmniej widoczne, ze jakos te leby przekrzywiaja, gorzej bylo z tym niewidocznym wnetrzem. :)))))))

      Usuń
    2. Język to żywa istota na szczęście. I słowa zmieniają znaczenie; )

      Usuń
    3. Onegdaj! I jeszcze: albowiem azaliż. Aż się człek pali, by ich "niewłaściwie: użyć. Po fariacku czyli:))

      Usuń
    4. Chociaz wlasciwie... http://pl.wiktionary.org/wiki/onegdaj

      Usuń
    5. teraz chyba trzeba uznać, że ma takie znaczenie
      bo jak pisałam, język to rzecz żywa:)

      Usuń
  4. Mój pierwszy pocałunek świadomie i z premedytacją (taki prawdziwy nie cmok cmok) odbył się jak miałam 22 lata z moim pierwszym facetem. Jak na dzisiejsze czasy to zapóźniona jestem ostro. Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany! A ja myslalam, ze to ja taka zacofana, ze dopiero majac 16 lat... Jestes lepsza, Luna (a moze gorsza?) :)))))))))))
      Milego! :*

      Usuń
  5. fajnie napisałaś, ale na te pierwsze "archiwalne" zdjęcie patrzeć nie mogę, bo mnie mdli! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co? Przywodcy sie tak oblizywali, a mnie robilo sie niedobrze. :)))

      Usuń
  6. Oj Aniu Aniu,zbliżasz się do niebezpiecznego wieku bo pamiętasz i wracasz myślami co było dziesiątki lat temu a nie pamiętasz pewnie co było wczoraj.Tylko nie mów mi że obecnie małżonek nie całuje Ciebie.Super to opisałaś i usilnie staram się przypomnieć kiedy ja to zrobiłam.Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze tak zle nie jest, Halutka, pamietam dzien wczorajszy, a nawet przedwczorajszy. ;) Ale do wieku sie zblizam, nie da sie ukryc. :(
      Maz caluje, oczywiscie, a ma inne wyjscie? :))))))))))
      Milego! :*

      Usuń
  7. No, tak, ja też się bałam, że się zblamuję, zrobię coś nie tak, ze mi nie wyjdzie..., ale to było we wczesnym okresie nastoletnim; po kilku mądrych lekturach postanowiłam, za radą autorów, zaufać naturze. I dobrze zrobiłam, jak się okazało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjscie jest proste, ale czy ja wtedy o tym wiedzialam? Martwilam sie na zapas, bo ja tam mam i juz, do dzisiaj mi tak zostalo. :)))

      Usuń
  8. Padłam :))) Ale takie dylematy to i mi nieobce były ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy je miał. Dylematy znaczy. Ale kiedy był pierwszy raz, nie pamiętam. Za często się chyba całowałam:)

      Usuń
    2. Smiejcie sie, smiejcie, a dla mnie wtedy byl to problem zyciowy, bo przeciez brakiem umiejetnosci moglam przeploszyc starajacego sie, a byrdzo mi na nim zalezalo. :)))
      Hanus, pozniej to i mnie zasmakowalo i tez nie oszczedzalam paszczy, ale ten pierwszy raz to byl horror. :))

      Usuń
  9. ale fajny temat:):) ha, ha.....pierwszy pocałunek zostaje we wspomnieniach...ale najbradziej to te chodzenie za rączkę...to takie fajne....ach czar wspomnień , czar:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta dzisiajsza mlodziez... ups! Od razu przechodza "do rzeczy", a gdzie platoniczna milosc, romantyzm i niecierpliwe oczekiwanie? Ehhh, czasy... :)))

      Usuń
  10. Ja swój pierwszego pocałunku mile nie wspominam, bo mnie strasznie oslinił...:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, w ten sposob mozna sie zniechecic na cale zycie... :)))))))))))))

      Usuń
  11. Ciekawe że na wschodzie i w Azji generalnie mężczyźni się całują usta w usta. :) Koleżanka gdy wylądowała w Indiach, po wyjściu z samolotu przeżyła szok, otóż zobaczyła mężczyzn spacerujących razem, trzymających się za ręce. :) No i tak tam jest, to nie grzech gdy rikszarz śpi na ulicy w swoim pojeździe z małym około 10 letnim chłopcem, widok absolutnie zwyczajny i nikogo nie gorszy. Teraz w Rosji już takich pocałunków i ściskania się polityków nie ma, chociaż im dalej na wschód tym większa miłość pomiędzy chłopami. :))
    Oj a ja nie lubiłam się całować, po pierwszym oślinieniu fuj, nie znosiłam.

    Nie wiem czy pamiętasz w Telimenie taką postać jak pan Bronek? Chyba wszędzie był znany w każdym dziale, bo u dyrektora bywał bardzo często i dyrektor fotografował się z nim. Robotnik transportowy, duży chłop, pamiętasz może?
    To była postać :))) do opisania wprost. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tu przy śniadaniu, a Wy mi tu takie oślinione rzeczy...:))
      Na bliskim wschodzie całowanie się mężczyzn w usta było powszechnie praktykowane. I pewnie jeszcze pozostało. Z tym, że nikt nie kojarzy czegoś takiego z "to nie to, co myślisz".

      Usuń
    2. Elu, nie pamietam pana Bronka, ja tam mialam do czynienia jedynie z projektantkami, krawcowymi i z czuwajaca nad wszystkim dyrektor do spraw, Zosia S. zona pewnego rezysera. :)))
      Jezeli to jest to, "co myslisz", nie mam nic przeciwko calowaniu sie chlopow, ale tacy "normalni"... mogliby sobie darowac.

      Usuń
  12. Tez mialam takie dylematy. Pròbowalam też z lustrem he he. To były czasy .... fajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na lustro nie wpadlam, moze powinnam i byloby mi jakos latwiej? :)))))))

      Usuń
  13. Ech, czuję się cokolwiek zawiedziona. Myślałam, że będzie o naszych ludowych przywódcach, co to przy wódce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Phi, o przywodcach wszystko juz zostalo powiedziane, co tu dalej piane bic po proznicy... :)))

      Usuń
  14. Oesu, jak ja czekalam na ten pierwszy... Wszystkie kolezanki mialy juz to za soba, a ja jakas taka niedouczona. Serce mi walilo ze chyba wszyscy naokolo slyszeli. Jakos w parku na laweczce zetknelismy sie ustami i samo poszlo. Pamietam wszystko do dzis.
    Oj, starzejemy sie chyba Anus, starzejemy :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez, i czekalam, i balam sie jednoczesnie. Te moje dzieci, bedac w tamtym moim wieku, byly juz tak wyedukowane, bo mialy wszystko w szkole. Ja zas musialam zdobywac wiedze jakimis podziemnymi i nielegalnymi kanalami. :)))
      Chyba naprawde zaczynam sie starzec...

      Usuń
  15. Haha, miałam to samo - ale jak, co, kiedy i że to niemożliwe żeby samo się udało! I ten stres... ło matko!
    Pierwszy pocałunek też pamiętam, ale nie były to ostatecznie romantyczne okoliczności ;) jak to by się chciało.

    OdpowiedzUsuń
  16. ojej, mowe mi odjelo! Coz, nawet w "moich" czasach filmikow instruktazowych jeszcze nie bylo. Jeden jedyny pocalunek ktory naprawde pamietam bym z kategorii cmok-cmok za to z chopakiem z marzen....... potem nastepuje mieszkanka roznych roznosci od fajnie po tragedia!

    OdpowiedzUsuń
  17. Heh, no każda z nas pewnie miala podobne dylematy.
    Jej, i przypomniałaś mi mój pierwszy, no było miło,przeżywałam jak mrówka okres,:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Aniu, nie wiem co Ci się przytrafiło, martwię się bardzo. Ślę ciepłe myśli ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  19. Aniu, co by to nie było, podołaj! ważna jesteś TY i w tym kierunku myśl ... trzymaj się, a my jedynie serdecznymi myślami i troską możemy Cię wspierać, będziemy to robić, Ty wiesz

    OdpowiedzUsuń
  20. Serce mi się ściska. Niech wszystko wróci do normy. Bo tak! ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  21. Kochana trzymaj się - jestem myślami z Tobą
    <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Ślę ciepłe myśli i ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
  23. ♥♥♥
    myślę ... na swój sposób :*******

    OdpowiedzUsuń
  24. Cokolwiek się stało... myślę o Tobie z troską i przesyłam dobrą energię.

    OdpowiedzUsuń
  25. Trzymaj się Panterko. Oby trwało jak najkrócej, oby było jak najmniej dotkliwe. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  26. Przestraszyłam się! Aniu *

    OdpowiedzUsuń
  27. Zaniepokoił mnie brak komentarza u mnie a zwykle był pierwszy. Intuicja kazała tu zaraz zajrzeć. W takich chwilach żadne słowa nie są właściwe ale ślę moc dobrych myśli i ściskam ! :*

    OdpowiedzUsuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.