piątek, 10 kwietnia 2015

Znow ponad 10 km.

Korzystajac z pogody, pracowicie ganiam po swiezym powietrzu i maltretuje Kire. No dobra, ona to bardzo lubi, wiec tak znow nie czuje sie torturowana. Poki jeszcze nie ma upalow, mozna sobie wedrowac, pozniej juz tylko gdzies nad wode, bo by psina nie wytrzymala.
Zreszta i teraz wlazi do kazdej wody, jaka spotka na swojej drodze. Troche zeby sie napic, ale glownie wybrzechtac, bo to uwielbia. Coraz wiecej rozniastych kwiatkow spotyka sie na drodze, a niektore drzewa zdaja sie byc owiniete zielonkawym welonem. Jeszcze chwila, a bedzie calkiem zielono. Po raz pierwszy w tym roku widzialam kwitnace mlecze.




Pola juz lekko zazielenione, a moja mala kózka pasie sie swieza trawa.


Miasto majaczy mgliscie gdzies na horyzoncie.


Zatoczylysmy duze kolo i teraz juz wedrujemy z powrotem w kierunku Getyngi, zostawiajac za soba wies Hetjershausen. Swoja droga bardzo chcialabym tam mieszkac.



Spotkalysmy na drodze taka wesola i szybka jak wiatr dalmatynke, ktorej pileczka znalazla sie w niebezpieczenstwie, bo Kirze tez sie spodobala.


Miasto coraz blizej, coraz lepiej widoczne.



Daleko, daleko widac charakterystyczne domy osiedla, gdzie mieszkalismy wczesniej.

Czarnowrony krzataja sie pilnie po polu w poszukiwaniu robaczkow lub wypatruja z czubka drzewa jakiegos przystojnego wroniego kawalera.
Kiedy juz bylam w poblizu, udalam sie na poszukiwanie stawu, ktory kiedys wypatrzylam na mapie, a nigdy wczesniej nie widzialam. Troche jest zarosniety i zaniedbany, ale jakis tam drob (abondz) z niego korzysta. Kira tez skorzystala.




Tuz obok przeplywa mocno zarosnieta, troche dzika, ale o krystalicznie czystej wodzie, rzeczka Grone, ktora duzo dalej wpada do Leine.


Od tego momentu wloklysmy sie juz noga za noga, bo nam obu konczyny w tylki wrosly od tego lazenia i tylko myslalysmy, jak tu najszybciej znalezc sie w domu, napic kawy (lub wody z miseczki) i wreszcie rzetelnie odpoczac.





46 komentarzy:

  1. Macie kondycję obie Panie :). 10 km, brawo ! Spacer jednak był z pewnością miły dla Ciebie, bo patrzyłaś na wiosenną przyrodę i dla Kiry, bo miała okazję się kąpać. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy chce sie robic psu przyjemnosc, trzeba miec troche sily w nogach. A i pies pomaga wyrabiac kondycje czlowiekowi. Taka obopolna przyjemnosc i korzysc. :)))

      Usuń
  2. No faktycznie, właściciele psów muszą mieć (zaiste) lepszą kondycję niż nieanimalna reszta.
    Ostatnie dwa zdjęcia tych moczarów cuudne!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeden z pozytkow posiadania psa, ze zmusza do ruchu i nie pozwala zardzewiec, a przy okazji czlowiek lepiej poznaje urocze zakamarki wlasnej okolicy. :)))

      Usuń
    2. Ja natomiast najbardziej elastyczna byłam mając małe gryzonie w domostwie - to ciągłe wpełzanie pod meble w celach wyciągania, joga to przy tym pikuś... ;) No ale - bez krajobrazów rozrywka, meh.

      Usuń
    3. Mielim swego czasu szczury i chomiki, znam ten ból (bul-bul). :)))

      Usuń
  3. Teraz będziesz miała lepiej , bo rower rozwija i normuje więcej mięśni niż spacery czy bieganie . Tylko Kira będzie zawiedziona bo biegnąc za rowerem to nic przyjemnego . Oczywiście licznik rowerowy jest potrzebny i to najlepiej bezprzewodowy , oczywiście musi go zamontować fachowiec żeby dobrze działał . Potrzebny jest po to , abyś wiedziała z jaką szybkością jedziesz i ile już przejechałaś ...powodzenia ...
    Andrea Calabrone

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niby moge korzystac z Endo i tez bede znala szybkosc oraz dystans. Zobacze, bo tyle mam jeszcze do kupienia roznych ekstrasow.
      Z Kira nigdy nie pojde na rower, no chyba ze nabede przyczepke, w ktorej bedzie sobie siedziala. Nie moge jej narazac na biegi dlugodystansowe w jej wieku. Bede wiec na przemian jezdzic sama lub chodzic z Kirunia. :)

      Usuń
    2. Jendo doskonale dziala na rowerze. Wiem bo sie wymieniam osiagnieciami z kolegom ktory namietnie jezdzi po gorach. Po chorere ci jakies liczniki dupiki. Strata kasy.

      Usuń
    3. Ale jendo nie sumuje i bede musiala sama sobie sumowac.

      Usuń
    4. Ale ze co nie sumuje? Jak sie zatrzymasz, pauzujesz jendo a potem naciskasz szczalke i jedziesz dalej. No chyba ze o jakies inne sumowanie chodzi, to juz nie wiem :-)

      Usuń
    5. Chodzi o tzw. caloksztalt, ile bede miala w sumie na liczniku, nie tylko danego dnia.

      Usuń
  4. szkoda, że Miećki i Bułki nie można tak przespacerować... wtedy głupie pomysły wyparowałyby im z głowy :)
    ruch to zdrowie :) :*********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz sobie wyobrazam te dwie wariatki, kiedy je ciagne na dystansie 10 km, rozlozone plaskiem na ziemi, bo przeciez dobrowolnie nie pojda, zwlaszcza w parze. :))))))))))
      To prawda, ze ruch to zdrowie. A kiedy jeszcze przy okazji mozna pozachwycac sie okolicznosciami przyrody, to juz w ogole pelnia szczescia. :)
      :*****

      Usuń
  5. Ja wczoraj tez 10 km zrobilam...latalam za kffiatuszkami, ptaszkami, masz racje, teraz jest odpowiednia temperatura na takie wedrowki. A pies rzeczywiscie mobilizuje do marszow dla obopolnego zdrowia spacerujacych. Ladna okolica, mozna sobie powedrowac w zielen, !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, pies bardzo mobilizuje do ruchu. Bez tej mojej Kiruni czesto pewnie nie chcialoby mi sie tylka z domu ruszyc. Lubie wprawdzie wedrowac, ale samemu to nie to samo. Z Kira zawsze sobie po drodze gadamy, bawimy sie, a i sama jej obecnosc dodaje odwagi, bo swiat jest pelen psychopatow. ;)))

      Usuń
    2. Cale zycie mialam psy, teraz ze wzgledu na moje przemieszczanie sie po kontynentach , nie mam, ale brat ma i mieszka dwa pietra wyzej, wiec pies jego jest "wspolny", codziennie psisko przemierza okolo 20 km, w dwoch wyjsciach, raz z bratem raz z bratowa, czasem z nami, czasem wychodzimy razem wszyscy, w deszczu i sniegu..w zimnie i cieple, nie ma mozliwosci nie wyjscia...i to jest wspaniale!

      Usuń
    3. Pewnie nawet przemierza znacznie wiecej, bo psy juz tak maja, wyrywaja do przodu, zostaja w tyle, kreca sie dokola i przebyty przez nie dystans jest co najmniej trzykrotnie dluzszy od naszego. Ja pewnie bym nie przezyla, ale Kirus ma sie dobrze. Gdybym do chodzenia uzywala dodatkowo rak, tez bym tak mogla, a co! :)))))))))

      Usuń
    4. A kto Ci zabroni używać rąk? Mogłabyś zwiększyć szybkość i dystans.:)

      Usuń
    5. Mam je za krotkie, bo sie wyewoluowalam tak jakby. :)))

      Usuń
    6. Po 10 km się wydłużą.

      Usuń
    7. A jak zamiast tego nuszki mnie sie skruco?

      Usuń
  6. Piękny spacer, Kira ma z Tobą dobrze, wybiega się wyhasa i wywietrzy w wietrze. A i tobie zimowe boczki wklęsną nieco od tego chodzenia - samo dobro. Troszkę zazdroszczę, że tak masz gdzie iść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cos te boczki uparte sa i nie chca tak szybko znikac, ale sezon dopiero sie zaczal, wiec jestem dobrej mysli. :))))) Terenow spacerowych mamy faktycznie sporo, takie to sa uroki zamieszkiwania na perypetiach miasta. ;)

      Usuń
  7. Sporo kilometrów ale czego się nie robi dla swojego pupila no i dla siebie też.Miłego dnia i słoneczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sloneczko przyswieca nam juz od samego rana, a prognozy wskazuja, ze tak bedzie i przez weekend. Na pewno wyprobuje mojego stalowego rumaka, zobaczymy, ile dam rade przejechac.
      Buziaki :***

      Usuń
  8. Z kotami długiego dystansu nie uszłabyś zapewne ;) Fajnie, że Kirunia jest w dobrej formie i dba o Twoją :) A ile przy okazji się naoglądacie różnych widoków .... może kiedyś uda się Wam w tej wioseczce zamieszkać, im częściej będziesz tam chodziła, to moze coś wychodzisz? :)
    Co do różnych dodatków to ....... tak to jest. Kupujesz sobie rower, a potem stwierdzasz, że do tego potrzeba tego, tamtego i jeszcze czegoś - niby człowiek się obejdzie, ale fajnie jest dana rzecz mieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakis koszyczek do roweru musze przeciez miec, tak samo zabezpieczenie przed kradzieza, moze jeszcze zelowe siedzenie, zeby sobie tylka nie odparzyc itd, itd... :)))

      Usuń
  9. a czekam na Rodziaka... piękna pogoda! W sam raz na wycieczki:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Zazdraszczam Ci tych spacerow. Nawet wczoraj myslalam zeby sie zmobilizowac i tez zaczac lazic dopoki biegac nie bede mogle zaczac. Ale za pozno do chalupy wrocilam. Taka karma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz sobie koniecznie psa sprawic, nie bedzie wymowek - na siusiu trzeba bedzie wyjsc. :)))

      Usuń
    2. No co Ty, koty same wylaza do ogrodu to pies tez by. Na spiaco bym mu drzwi otwierala :-)

      Usuń
    3. Z psem tak nie ma, trzeba z nim polazic.

      Usuń
  11. Piękna włóczęga, fajnie widzieć jak korzystacie z pogody i wspaniałej aury :).
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko dzieki Kirze, a wczesniej Fuslowi, moge poznawac zakatki, do ktorych normalnie nigdy bym nie zbladzila.
      Caluski :***

      Usuń
  12. Oj jak pięknie Aniu co za cudowne wycieczki u nas bardzo dziś ciepło, kitulek po raz pierwszy na działkę pojedzie, ochrona założona. kleszcze precz. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, z tymi kleszczami! Musze kupic jakis Frontline, zanim bedzie za pozno. :)))

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. No to lece! Zeby sie tylko nie spoznic! :))))))))))

      Usuń
    2. bjak żyć Pani Pantero bez kartofelków??
      Jak żyć??

      Usuń
    3. Bez kartofluf nie ma zycia... :)))

      Usuń
  14. A na pierwszym zdjęciu w środku to ja?:))) Piękny mleczyk... A kózka jak grzecznie się pasie... Podoba mi się dzikość rzeki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaiste, to Ty we wlasnej kwietnej postaci - pierwsze mlecze w tym roku. :)))

      Usuń
  15. ...a mnie nogi od samego czytania bolą... :))

    OdpowiedzUsuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.