niedziela, 3 kwietnia 2016

Szlakiem wspomnien.

Dwa niedalekie spacery, ktore zrobilismy z rodzicami, wiodly szlakiem mojego dziecinstwa i mlodosci. Trzeba Wam wiedziec, ze okres od pierwszej klasy az do zamazpojscia spedzilam wlasnie tam, choc w dwoch roznych domach. Na miejscu bloku, w ktorym juz od ponad 40 lat mieszkaja rodzice, staly wtedy nieskanalizowane drewniaki i byl plac targowy, gdzie w piatki zjezdzali sie rolnicy spod Lodzi, by sprzedawac swoje produkty. Przechodzilam tamtedy codziennie do szkoly podstawowej, ktora nadal stoi, ale teraz pelni role gimnazjum. A ze okolica bardzo taka sobie, to i uczniowie tegoz gimnazjum to z pewnoscia nowy narybek bezrobotnych drobnych pijaczkow (oni juz pija, wiec raczej nie przestana, a inicjacje seksualne tez dawno maja za soba).


Typowa tysiaclatka, ale w tamtych zamierzchlych czasach byla zadbana, wychuchana i otoczona zielenia, po ktorej dzisiaj nie ma sladu. No i z powodu ferii zamknieta na glucho.
Powleklismy sie do niewielkiego parczku, gdzie jako dziecko zjezdzalam z gorki na sankach. Przez te kilkadziesiat lat gorka sie "uklepala" i jest nizsza niz wtedy, ale dzieciaki nadal z niej korzystaja. Tato stal zawsze z boku i mial na mnie baczenie, a sam marzl.


Innego dnia poszlismy do kolejnego pobliskiego parku, gdzie obok fabryki, w ktorej obecnie ma siedzibe muzeum wlokiennictwa, zorganizowano skansen. Stoja w nim przepieknej urody drewniane domy, a nawet jeden kosciolek, wszystkie przeniesione w kawalkach w to miejsce gdzies spod Lodzi i skrupulatnie zlozone ponownie do kupy.







Kawki to dla mnie nie lada atrakcja, nie mamy ich tutaj.

Nasze spacery polegaly glownie na odpoczywaniu na lawkach, tato jest bardzo slaby i mecza go ataki kaszlu. Ale przyjemnie bylo znow obejrzec stare zakamarki, niektore nieatrakcyjne, zaniedbane, ale swojskie i niezmienione od polwiecza.
A na deser... nie moglam sie oprzec temu muralu, dla mnie to dzielo sztuki. Za to kocham te moja biedna i pozostawiona sama sobie Uc:


Jadac taksowka na dworzec, widzialam przez okno rozlepione po calej Lodzi takie oto plakaty:

Zrodlo
Jeszcze Polska nie zginela...!
A poza tym czas spedzalam na balkonie, gdzie chodzilam na dymka, we dnie i z wieczora, obserwujac rowniez zblizajace sie do ladowania na lotnisku Lublinek samoloty rejsowe i czarterowe roznego autoramentu.











88 komentarzy:

  1. Och, jak mnie to wszystko zasmuciło. Tak trochę bez powodu, może idzie o te nasze wspomnienia z młodości. I o to paskudne przemijanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nawet miejsce na podjumie nie jest mnie w stanie cieszyć.

      Usuń
    2. Smutne, coraz smutniejsza sa moje powroty do tamtego domu. Niedlugo juz nie bede miala po co i do kogo.

      Usuń
    3. Wracaj tak czesto jak mozesz i jeszcze masz do kogo. Wykorzystaj ten czas. Potem to sie tylko teskni. Sentyment nie znika, nawet gdyby rzeczywistosc objawila sie jako paskudna.

      Usuń
    4. Tesknie tylko za rodzicami, poza tym z tamtym miejscem nie mam specjalnych sentymentow. Nie tesknie za krajem, bo to juz nie moj kraj, nie ten, z ktorego wyjechalam.

      Usuń
  2. sentyment do stron rodzinnych chyba na zawsze pozostaje :) a długo Cię w mieście Uć nie było? ze 2 lata?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy. Moze teraz bede musiala przyjezdzac czesciej, ale szczerze mowiac, niewiele mnie tam ciagnie. Tylko rodzice, wiec kiedy ich zabraknie...

      Usuń
  3. Z tą górką nie wiadomo czy uklepana czy jako dzieci widzimy inne wielkości. Zastanawiam się nad tym bo też taką górkę z dzieciństwa duża zobaczyłam po latach jakby o połowę mniejszą. A z boju rosną te same drzewa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tato tez potwierdzil, ze gorka przez te kilkadziesiat lat (jesu, jak to brzmi!)uklepala sie i zmalala, a przeciez on nie urosl od tamtego czasu. ;))

      Usuń
    2. Po bokach.. :) Aniu z komórki więc daje mi podwójne kom i inne słowa. Czasem dziwię się jak to możliwe

      Usuń
    3. To zdarza sie nie tylko Tobie. Jakos te komorki maja tendencje do strzelania seriami, taka komorkowa czkawka. :)))

      Usuń
  4. Szkola - tysiaclatka depresyjny widok, ten pusty, ponury front, beton, kaluze.
    Muzeum Skansen calkowite przeciwienstwo, piekne te domy, drzewa, czysto, przyjemnie patrzec. Dalej zdjecie kawki, czytam co dalej, piszesz ze nie moglas sie oprzec temu muralu, ze dzieko sztuki, jeszcze nie widze, delektuje sie myslac co to bedzie, w koncu przesuwam, widze, ha, ha, ha...Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to dzielo sztuki na tyle wazne, ze musialam sfotografowac. Taki balsam na moja skolatana dusze. ;))




      Usuń
  5. Cudownie jest odbyć taką podróż sentymentalną :) bardzo lubię Twoją Lodz :) ma niepowtarzalny klimat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze kiedys, za nastepnym pobytem, pokaze te prawdziwa Lodz, jej brzydkie oblicze.

      Usuń
  6. Najbardziej podobal mi sie skansen.Aniu,taka podróż sentymentalna rzeczywiście może uzmysłowić fakt iż "wszytko plynie"panta rei.....(czy jakos tak)
    My tez kiedys przeminiemy jak łzy w deszczu...(to cytat z pewnego pięknego utworu)wiec zyjmu tu i teraz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam od razu j....pis :ppppp
      Czekam do sierpnia,ciekawe czy mi tez wyplaca slynne pińset a jak już,to jak długo?:pppp

      Usuń
    2. A co mozna innego pisowi zaoferowac? :)))
      Dostaniesz pincet do pelnoletnosci Koguta.

      Usuń
    3. To,to wiem,ze do pełnoletności Koguta,ale większość prorokuje,ze wypłacanej kasy wystarczy na rok...

      Usuń
    4. Aaa to juz praktyka, bo w teorii do 18-tki Koguta. :)))

      Usuń
    5. Dokladnie :-)
      Wiesz Aniu,z próżnego to i Salomon nie naleje,ale pis....:ppppp może naleje :p

      Usuń
    6. A kosciolkowi przeciez nie zabierom.

      Usuń
  7. ze ja kawek mam po dziurki w nosie :-)Rozdarte to to i wszędzie tego pełno :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak u nas te czarnowrony. Kawki jakies takie przyjemniejsze od nich. ;)

      Usuń
  8. Smutne.
    Przez Łódz przejeżdzałam jakieś kilkanaście razy autokarem bo tam był przystanek i krótka przerwa. Gdy jechałam tymi ulicami widzialam stare domy w fatalnym stanie ,ponure, zaniedbane i wyobrażałam sobie jakby wyglądały jakby je odrestarnowano. Było by pięknie. Uwielbuam stare kamienice. Często chodze po Pradze w Warszawie i myśle to samo . Piekne domy zabytkowe a zaniedbane. No ale na to potrzeba dużo kasy. Gdyby ją odnowiono bylaby najpiekniejsza dzielnica warszawy.Na szczescie nie wpakowali tych okropnych drapaczy chmur

    A wspomnienia ? Mam ich dużo. Ale już nie mam nikogo - zostałam Ja najstarsza i moja siostra. .....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na slynnej Piotrkowskiej domy wygladaja ja z bajki, sa przecudnie odrestaurowane na frontach, rzadzeij w oficynach. Na inne ulice nie ma juz kasy, sa inne priorytety, np. karmienie pedofili.

      Usuń
  9. Ach te wspommnienia. Wszysko kiedyś wydawało się jakieś więkasze, inne... ale miło powracać. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak czlowiek maleje na starosc, przygarbiaja sie tez domy i gorki. Jeszcze mam do kogo wracac, a potem... raczej nie bede przyjezdzac.

      Usuń
  10. Byłam raz, z miejsca skradziono nam auto, wiec już i do zwiedzania nie było humoru.Przeszliśmy się tylko Piotrkowską.No i była ostra zima,co też nie skłaniało do spacerów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo kto to w Polsce zostawia samochod na niestrzezonym miejscu? Kiedy jeszcze tam mieszkalam, tez rabneli mi malucha spod bloku. ;)

      Usuń
    2. No własnie postawilismy pod blokiem, nie było miejsca na parkingu,więc stanelismy pod sciana bez okien,no i to był ten błąd.Ale nie spodziewalismy się,ze ktos swiśnie starego passata kombi,no i ze w ogóle.My małomiasteczkowi, u nas tak nie kradną:)

      Usuń
    3. W Polsce zawsze wyszukujemy parkingi strzezone, nie ma co ryzykowac.

      Usuń
  11. W skansenie są raz w roku organizowane imprezy, chyba w noc muzeów , można podziwiać rękodzieło, zjeść potrawy regionalne. To bardzo urocze miejsce. Anka, napisz na jakiej to dzielnicy mieszkałaś, albo mi na priv, bo nijak nie mogę rozkminić, górek takich jest w Uć multum

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta gorka jest w parku Dabrowskiego, dzielnica Gorna. ;)

      Usuń
  12. Twoja szkoła jak moja. Moja ciut mniejsza, ale jeden wzór. :)
    Popatrz, a ja całe życie w jednej dzielnicy...
    Sentymentalnie się u ciebie zrobiło. Murale - bomba, choć nie znoszę jak bazgrają po ścianach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To graffiti bylam w stanie wybaczyc. Innych tez nie lubie. :)))

      Usuń
    2. http://dolny-slask.org.pl/635611,foto.html?idEntity=518750 - moja szkoła :)

      Usuń
    3. Bardzo podobna i, jak widze, tez przerobiona na gimnazjum.

      Usuń
  13. A ja z Gosianką chodzilam do tej samej szkoły.I na stare lata z wroclawia di Jelcza się przeprowadzilam .Wspomnień czar.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalyscie sie wtedy?
      Ty wyprowadzilas sie o rzut beretem do Jelcza, a ja tak daleko...

      Usuń
    2. Nie znałyśmy się, Gosia jest młodsza, no i nadal się nie spotkałyśmy. :)

      Usuń
  14. mam kilka takich miejsc do sentymentalnych powrotów
    najdziwniej było przeprowadzić się z powrotem do Lux
    ale powrót do dzieciństwa i młodości to jest coś specjalnego..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez juz tak masz, ze "do domu" znaczy tutaj. Bo choc tam sentyment, wspomnienia, jeszcze moi rodzice, to jednak po tygodniu pobytu mam dosc i chcialabym znow byc u siebie. Tam jakos czuje sie obco.

      Usuń
    2. dzięki temu, że mam dom w Polsce i dzieci dwoje póki co też, to tam też czuję się bardzo u siebie
      ale mieszkam tu
      tu wracam
      tam jeżdzę

      Usuń
    3. Ja juz nie mam domu w Polsce, tam jestem tylko w gosciach.

      Usuń
    4. to dużo zmienia

      jakie to wszystko nieoczywiste

      Usuń
    5. Niby dom rodzicow jest moim domem na zawsze, ale nie stamtad jednak emigrowalam, wiec nie do konca.

      Usuń
    6. wyjeżdzałam z P na 2-3 lata
      po 10 pomyślałam, ze to juz na zawsze
      a teraz, po 19 sama nie wiem
      i pozwalam sobie na to
      zwłąszcza, że w pracy męża jest tak, że może trzeba bedzie gdzieś indziej szukać miejsca do zycia
      ale nie myslę o tym
      żyję tu i teraz i tak:)

      Usuń
    7. Ja wiem na pewno, ze do Polski nie wroce, tu sa przeciez moje dzieci, moja cala rodzina. A Polska tak sie zmienila na gorsze, i nie chodzi tu o wyglad, ze nie moglabym tam juz zyc.

      Usuń
    8. no właśnie, dzieci
      ale wolałabym nie wracać
      ale jak się okaże, że muszę to wrócę, dam radę:))

      Usuń
    9. Najmlodszego raczej z pewnoscia nie bedzie tam ciagnelo, a moze sie myle?

      Usuń
    10. to się okaże
      na razie odpowiedział kiedys na podobne pytanie - nie wiem, bo w Polsce bywam tylko na wakacjach:)
      ale bardzo lubi jeździć do Polski, ma tam swoje ukochane wakacyjne miejsce
      a wszystkie dzieci mówia świetnie po polsku, więc wybór maja
      my im nic nie narzucamy
      choć jak córka postanowiła iść na studia do Polski, byłam negatywnie zaskoczona
      teraz już to zupełnie inaczej widzę, bo jest bardzo zadowolona z wyboru

      Usuń
    11. No tak, wszystkie dzieciaki maja wybor, swiat stoi przed nimi otworem.

      Usuń
  15. Uć jest najłódźsza dla mnie. Bałuciarz.

    OdpowiedzUsuń
  16. O! Wypisz, wymaluj - nasza dziesiątka. To znaczy, podstawówka niedaleko nas. Chodzili tam mój kuzyn i kuzynka. Ale jest bardziej zadbana i otoczenie ma śliczne.
    No i co najpiękniejsze - samoloty! Kocham je i podziwiam od dziecka, ale jako córka pilota jestem usprawiedliwiona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedys latalo znacznie wiecej samolotow, teraz mocno zredukowali. Znow Lodz jest za blisko Warszawy.

      Usuń
    2. Przenieść w inne miejsce! :)

      Usuń
    3. Najlepiej Warszawe.
      Na antypody.

      Usuń
    4. A co nam antypody winne? Może po prostu wysadzić w powietrze i zagospodarować od nowa lej po bombie? Zwłaszcza po sejmie.

      Usuń
    5. Trzeba by od KimIrSena dobra bumbe sprowadzic, bo te pisiory jak karaluchy, przezyja zwykla atomowa.

      Usuń
    6. Cholera! To ja już karaluchy wolę.

      Usuń
    7. Przyjemniejsze sa od TYCH ludzi.

      Usuń
  17. Kiedy czasem wracam do miejsc z dzieciństwa, wszystkie wydają mi się mniejsze i skromniejsze, niż za czasów, kiedy byłam dzieckiem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak nie mam, u mnie tylko gorka osiadla, ale to jest nie tylko moje zdanie. ;)

      Usuń
  18. Wiesz, mnie się też tak wydaje że z czasem te nasze dziecięce wspomnienia się bardzio kurczą, górki są niższwe niż pamiętamy, uliczki węższe, budynki mniej okazałe. Moje rodzinne miasto to teraz taka pipidówa, a kiedyś autobusem musiałam jechać do rynku trzy przystanki, bo to przeciez dwadzieścia minut na piechotę, łomatkośfienta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam odwrotnie, z wielkiego miasta poszlam mieszkac do pipidowy, to taka 1/7 Lodzi, wiec teraz niekomfortowo czuje sie w tak duzym miescie. :))

      Usuń
  19. Aniu że Gosia to Gosia z Biskupina dowiedziałam sie przypadkiem jak zaczęła się moja przygoda z internetem.Czytałam Gosi blog i był post o pamiętniku.I WOW moje tereny i moja szkoła i zdjecie Gosi z podstawówki .Jak Gosia była na zdjęciu w klasie piątej lub szóstej to ja byłam w pierwszej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli teoretycznie moglyscie sie spotkac. Tyle ze "dorosla" Gosia nie zwracala na pewno uwagi na takie siusiumajtki, jak Ty. :)))

      Usuń
  20. Tak to już jest z sentymentalnymi wyjazdami ... czasem lepiej dać sobie z nimi spokój. Mnie jedna taka bardzo rozstroiła jakis czas temu i nie zamierzam do tej miejscowości wracać.
    Oczywiście u Ciebie jest inaczej, bo jedziesz do rodziców.
    Skansen wygląda bardzo zachęcająco, a kawek u nas dostatek - w moim bloku robią gniazda pod dachem i Bonusa wkurzają ;) tak śmiesznie na nie miauczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje na widok ptaszkow tak smiesznie cwierkaja i gdyby nie siatka na balkonie, z pewnoscia dokonalyby skoku stulecia. :))

      Usuń
  21. Wcale Ci się Anusia nie dziwię, że do miasta Uć ciągnie Cię tylko z powodu rodziców, a nie z sentymentu do miasta. Ja wprawdzie mieszkam w K od urodzenia, ale dzieciństwo do 15-go roku życia spędziłam w centrum miasta, teraz mieszkam na peryferiach kupę lat i jest mi tu dobrze.
    Ania Bezowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam troche tego sentymentu, w koncu sie tam urodzilam i wychowalam, ale juz nie umialabym zyc w tych nienormalnych okolicznosciach. Za dlugo zyje w normalnosci, ktora ostatnio tez wiele pozostawia do zyczenia.

      Usuń
  22. Najdłużej poza domem byłam trzy miesiące u przyjaciółki w Niemczech i pod koniec, bardzo tęskniłam. A tak od urodzenia mieszkam prawie w tym samym miejscu, wczesne dzieciństwo spędziłam dwie ulice dalej. Pomimo różnych upierdliwości, lubię to moje miejsce na ziemi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja juz praktycznie pol zycia zyje w Niemczech. Z poczatku faktycznie bardzo tesknilam, czulam sie tutaj wyobcowana, chetnie jezdzilam w odwiedziny. Teraz mi przeszlo i odwiedzam Polske jedynie ze wzgledu na rodzicow.

      Usuń
  23. Do miasta Łodzi, Anno - Mario, mam nafdal wielki sentyment. Bywałem tam zawodowo (postsynchrony do filmów, recitale autorskie w "Siódemkach" itp.). Na Piotrkowskiej czuję się podobnie swojsko jak w Katowicach czy w mym rodzinnym Chorzowie. I, oczywiście wspaniali, otwarci ludzie!!!
    ściskam i niezmiennie zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Klaterku, prawie ocieralismy sie o siebie. Mieszkalam brame dalej od Siodemek. Po wytworni tez sie obijalam. ;)

      Usuń
  24. W Łodzi byłam raz w życiu. Przyjechałam z Gdańska specjalnie by zaadoptować kota, o którym na pewno napiszę... A teraz mam motywację, żeby zajechać tam jeszcze raz, nie tylko by odwiedzić fundację, ale żeby na własne oczy zobaczyć chatkę ech! :) Informuj gdy będziesz jechała do Polski. :) Może uda się zgrać i spotkać na małą, expresową herbatę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno w najblizszym czasie sie nie wybieram. No chyba, zebym musiala.
      A herbatki w Echach goraco polecam. :))

      Usuń
    2. Ja w najbliższym czasie też nie :D Może na jesień, ale to nic pewnego.

      Usuń
    3. Z pewnoscia szybciej trafisz tam sama, bo jesli zaczniesz na mnie czekac, to mozesz sie zestarzec. ;)))

      Usuń
    4. To nieuchronny proces, nastąpi tak czy siak :)

      Usuń
    5. No ale jak to? Zestarzec sie i Chatki Ech nie przezyc? :)))

      Usuń
  25. Moja Lodz, to juz nie moja. Na poczatku kiedy wyjechalam, bardzo tesknilam, bardzo. Wiele lat musialo uplynac abym uswiadomila sobie, ze tak wlasciwie to nie tesknilam za miastem, a bardziej za rodzina, przyjaciolmi.
    Lodz to moje miasto, i niech sobie inni pisza i mowia co chca, ze brzydkie, ze biedne - dla mnie zawsze bedzie najpiekniejsze, bo tam przezylam kawal zycia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmienila sie nie tylko Lodz, ale i jej mieszkancy, ze tak powiem, na gorsze. Zreszta dotyczy to nie tylko Lodzi, ludzie po prostu ewoluowali, sa inni i stali sie nie z mojej bajki, nawet ci znajomi. System ich zmienil.

      Usuń
  26. Zapewne nie raz łezka sentymentalna się w oku zakręciła. A i trochę dumy z krajanów ;))
    Fajnie, że rodzice choć na troszkę wyszli z Tobą.

    Herbaciarnia z poprzedniego wpisu cudna! W 100% domowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czasem coraz rzadziej mi sie ta lezka w Lodzi kreci, coraz mniej chetnie jezdze w tamte strony.

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.