wtorek, 14 czerwca 2016

Kerstlingeröderfeld.

Ta dluga i trudna do wymowienia, nawet dla mnie, nazwa dotyczy kompleksu lesno-polnego we wschodniej czesci Getyngi, liczacego ok. 200 hektarow. Jego historia siega wiekow srednich, kiedy zaczeto wykorzystywac te tereny do celow rolno-lesniczych, pozniej byl to poligon cwiczebny dla garnizonu stacjonujacego w Getyndze. Bo trzeba Wam wiedziec, ze Getynga lezy niedaleko bylej granicy z Niemcami Wschodnimi, trzeba wiec bylo bronic terenow przygranicznych, zeby wrog sie nie przedostal. Po zjednoczeniu Niemiec garnizon zlikwidowano, koszary przebudowano na budynki mieszkalne (pisalam o tym TUTAJ), a poligon stal sie gigantycznym terenem rekreacyjnym.
Znajduja sie na nim ruiny bylego gospodarstwa i dworu. Kiedy ucichly tam strzaly i chrzest gasienic czolgow, a odor spalin  rozwial wiatr, zaczely nadciagac zewszad ptaki i drobne ssaki, a  flora ulegla pewnej modyfikacji i rozbuchala sie na dobre. I tak z czasem powstal tam rezerwat z wieloma ograniczeniami dla ludzi. Pieskow nie wolno puszczac bez smyczy, nie mozna rozbijac namiotow, zrywac kwiatkow ani ploszyc zwierzyny.
Przez blisko 30 lat bylismy tam raptem trzy razy, raz kiedy dzieciaki byly male, zaraz po zlikwidowaniu poligonu, pozniej raz z Ela znad Morza Polnocnego i jej owczesnym pieskiem i raz we dwojke z Fuselkiem, jeszcze wtedy bez smyczy. Rzadko tam bywamy, bo zeby dostac sie na wlasciwy teren poligonu, trzeba przejsc spory kawal drogi, nie ma zadnego dojazdu. I nic dziwnego, bo obiekty wojskowe musialy przeciez byc dobrze ukryte.
Kirunia nigdy z nami tam nie byla, odkladalam te wycieczke na pozniej, a pozniej juz nie dalaby rady. Pojechalismy wiec tam juz po jej odejsciu, bo przynajmniej w tamtych regionach nic mi jej nie przypominalo. Zdjecia takie sobie, bo podczas naszej dlugiej wedrowki przez las pogoda sie popsula, niebo nabralo dramatyzmu i w sumie dosc szybko zwinelismy sie stamtad, bo grozilo, ze nas zmoczy.


















Innego dnia pojechalismy na wycieczke rowerowa. Cienko u nas z kondycja, wiec zrobilismy tylko 12 kilometrow. Tym razem jezdzilismy juz po bardziej znanych terenach, w tym obok Kiessee, a nawet przy psim kaspielisku, gdzie Kirunia tak chetnie zazywala latem kapieli. Balam sie wlasnej reakcji, ale wszystko poszlo dobrze, mimo ze bylo tam sporo innych pieskow. Zdjec jest niewiele, bo nie chcielismy sie tak czesto zatrzymywac.






Pogoda byla taka sobie, bezslonecznie i bardzo duszno, ale za to wieczorem niebo zadoscuczynilo malowniczym wygladem. Zdjecie zrobilam przed domem.






53 komentarze:

  1. potrafisz wydobyć piękno z miejsc w których się znajdujesz :) to sztuka... :)
    pięknego dnia! :*********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naturze nie ma brzydkich miejsc, to czlowiek czyni je mniej pieknymi swoja dzialalnoscia i zasmiecamiem.
      :*****

      Usuń
  2. Pogoda w tej części Europy nad w tym roku nie rozpieszcza:/
    U nas to nawet niebo nie wygląda malowniczo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U was wszystko jest brzydkie :DDD choc jest normalne.

      Usuń
    2. no ja jednak tak o Lux nie powiem, piekne mamy malownicze okoliczności przyrody na północy:)

      Usuń
    3. Rybenka, Echo sie pomylila i zamiast "u nas" (czyli u Niej za kolem podbiegunowym, napisala "u was". Bo u nas (czyli u nas) wszystko jest przepieknej urody, nawet zachmurzone niebo. :)))

      Usuń
    4. Pantero, umowmy sie, ze "u nas" zawsze jest przepieknie, nawet kiedy nie jest. Wtedy jest tylko pieknie. A "u was" to... moze nawet piorunami bic i jest tylko ladnie. U wszystkich innych nie jest przepieknie ani nawet ladnie. :). Tutaj, przed kolem podbiegunowym mowia: my to truskawka, inni to czarna jagoda...

      Usuń
    5. Jaka znow truskawka? Chyba z importu z cieplych krajuf. :)))))

      Usuń
    6. o matko!
      zgubiłam się od raz!

      Usuń
    7. A mylisz sie Pantero. Truskawka jest tu uprawiana i cale hektary sie zbiera, nawet robotnicy sezonowi z Ukrainy przyjezdzaja do roboty :). Truskawka ma swoje odmiany i niech sie chowaja wszystkie importowane - zdaniem tubylcow. Ktoregos roku to te hektary siegaly naszego rodzimego kraju ale szly na rynku jak swoje. :))) Truskawka nie mowi, truskawke sie konsumuje.

      Usuń
    8. Rybenko, to chyba nie pierwszy raz sie zgubilas. :) Pomoc ci czy cie zostawic na pastwe losu? Czasem lepiej nie wyprowadzac z ... z bledu. Masz chociaz zapalki przy sobie?

      Usuń
    9. A nie pierwszy i nie ostatni:)
      Zapałki pewnie się znajdą, jako bywalczyni polskich cmentarzy często dostaje od pań sprzedających znicze:p

      Usuń
    10. Od truskawki do zapalki od pani zniczowej.
      Ja juz nie nadazam, tez sie pogubilam. Echo zawsze tak namota, ze nikt nic nie wie i wszyscy wiom, ze nic nie wiom. :)))

      Usuń
    11. Pantero, nie wydziwiaj! No! A to z tym wiedzeniem, ze sie nic nie wie to jakis starozytny juz powiedzial. Bynajmniej nie o mnie!!! :)))

      Usuń
    12. Rybenko, ciesze sie, ze masz te zapalki i kaganek, przetrwasz. :))) Nie potrzebujesz niczyjej pomocy.

      Usuń
    13. Sokrates mu bylo. Bredzil dziad jeden! :)))

      Usuń
    14. A bredzil, bo przeciez wiedzial, ze nic nie wie, wiec cos wiedzial. A moze go zle pozniejsi zrozumieli lub zle to przetlumaczono?

      Usuń
    15. a co to znaczy przetrwać, tak w ogóle? :)

      Usuń
    16. Nie umarzniesz, nie bedziesz glodna, ciemnosc nocy ci nie bedzie przeszkadzola. Przetrwasz do momentu jak sie po zgubieniu na powrot odnajdziesz. A wogole? Kazdy jak chce byc na tym podole to musi miec jakis sposob na przetrwanie (jakies zapalki, symbol przetrwania harcerza czy skauta), kazdy ma jakas strategie dzialania a jak nie ma to sobie wyrabia i wyrobi... Nie wiem. Co sama o tym myslisz?

      Usuń
    17. Echo, ja mam Ciebie i z Toba nie zgine. Przetrwam znaczy. ;)

      Usuń
    18. Ty to nie zginiesz zadnym prawem, kazdej i kazdemu z Twojego bloga mozesz to powiedziec, znaczy sie juz powiedzialas wiele razy. We dwojke zawsze razniej a z grupa to hoho a nie huhu. :))) Milo mi, ze tak piszesz, nawet w zartach. :)))

      Usuń
    19. sprzątam dziś w kątach, nie mam nastroju filozoficznego
      ale przyparta do muru bym powiedziała, że przetrwać to znaczy żyć w zgodzie ze sobą i umrzeć godnie:)

      Usuń
    20. Zbaczamy na niebezpieczne tory. Basta!

      Usuń
    21. tak jest , Kapitanie:)

      Usuń
    22. Nie zboczymy, bo ja o neotomizmie, personalizmie i innych neoscholastykach czyli o wspolczesnej filozofii katolickiej nie umiem NIC powiedziec. Nie moge nawet powiedziec, ze wiem, ze nic nie wiem. Nie wiem. Nic.

      U mnie slonko! Zaszlo albo zachodzi. Normalnie, cicho pewnie tak jak u Was. :))))) Nie pada ani burzy nie bedzie.

      Usuń
    23. U nas wlasnie przeszla gwaltowna burza, ale tecza z niej nie powstala.

      Usuń
  3. Fajne te stare kamienne mury wśród zieleni. Dobrze, że zrobili tam rezerwat - u nas pewnie by było dzikie wysypisko śmieci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz po otwarciu poligonu myslalam, ze te ruiny to obiekt cwiczebny dla wojska i dopiero niedawno odkrylam, ze byl tam dwor z gospodarstwem.
      U nas tez czasem sie spotyka w lesie czy na polach powyrzucane smieci, a ja sie zastanawiam, czy to Niemcy zrobili, czy element naplywowy, np. z Kazachstanu czy Polski, bo wczesniej tego nie bylo.

      Usuń
  4. No i co ze niebo gore, zielen wycisza nawet ruiny a stokrotka rosla polna...
    Nostalgiczny i nastrojowy wpis zdjeciowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, ze jest tam rezerwat, odkrylam dopiero teraz, bo za poprzednich moich bytnosci jeszcze go nie bylo. I bardzo sie ciesze z tego faktu. :)

      Usuń
  5. Aniu, te zdjecia moglyby byc scenerią do filmu (jakiego, jeszcze nie wiem, ale roznorodnosc gatunkow do wyboru). Nazwa w tytule za chiny nie do przeczytania przeze mnie. O mało co jezyk bym sobie polamala!!! Jakby co, to odszkodowanie musialabys wyplacic, za ten polamany jezyk:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oesu, a czy byloby mnie stac na Twoj polamany jezyk? Na pewno wycenilabys go bardzo wysoko. Ufff... dobrze, ze nie przeczytalas. :)))

      Usuń
  6. Jak to dobrze ze ta nazwa sprawia trudnosc i Tobie, bo ja to juz sobie musk polamalam probujac poskladac te literki.
    Coz, miejsce jak miejsce, pelno takich, sztuka jest pokazac to w sposob zeby sie podobalo :-)
    No a Ty umiesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektore nazwy sa naprawde tak goopie i dlugie, ze glowa mala. Nie mam do tych nazw pamieci i to ono do tej pory nazywam poligonem.

      Usuń
  7. Fajne miejsce :) Dobrze, że przyroda je zagarnęła dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nazwa prościutka jest przecież :))))

      Usuń
    2. Ta, prosciutka! Taka, ze spamietac nie moge i, jak juz wyzej napisalam Iwonie, dalej nazywam to poligonem (Übungsplatz). :)))

      Usuń
  8. fajny teren do spacerów.U nas też taki jest,ale niestety w części wstęp wzbronionym,bo jeszcze używany od czasu do czasu przez wojsko,a teraz dodatkowo trwają tam prace,bo powstaje obwodnica miasta i tamtędy akuratnie będzie też przechodziła. Już nie będzie tak fajnie,wzdech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie to szczescie, ze u nas juz obwodnice pobudowane i nic nie zagraza tym pieknym terenom. :)

      Usuń
  9. Phi, a ja znam dłuższe słowo niż ta Twoja skomplikowana nazwa... O, proszę: der Donaudampfschiffachrtsgesellschaftskapitänswitwenrenteutenauszahlungstag.
    A o!
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lojesu! Nawet przeczytac mi sie udalo. Ale to jest zboczone! Mogliby pisac rozdzielnie, byloby bardziej zrozumiale, nawet dla Niemcow. :)))

      Usuń
  10. zdjęcia poligonu rewelacyjne.My często wyszukujemy podobne miejsca naszych wędrówek .Ja jak ja , ale moi faceci są fanami takowych klimatów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mielibyscie gdzie wedrowac w moich okolicach. Tu sa same takie miejsca, nie dosc, ze piekne, to jeszcze interesujace i z historia.

      Usuń
  11. Lomatulu, usilowalam sobie wyobrazic, jak sie to wymawia i teraz czeka mnie pracowite rozwiazywanie supelka na jezyku :P
    Bardzo lubie takie miejsca, gdzie widac jak "matka natura" odbudowuje to, co czlowiek usilowal zagarnac. (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam wlasciwie niewiele sie zmienilo od czasu sprzed cwiercwiecza, zawsze bylo bardzo zielono, tyle ze przez ten czas wysialy sie tam rosliny, ktorych wczesniej nie bylo, a zwierzeta moga spokojnie wychowywac mlode, bo im czolgi wokolo nie jezdza i nie halasuja. :))

      Usuń
  12. Super są takie ";dzikie" tereny. Nazwę przetrenowałam, ale tej drugiej nawet nie próbowałam.To ostatnie jakby żywcem zdarte z naszego nieba sprzed pół godziny. Piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas zaskoczyl pozytywnie ten rezerwat na poligonie, nie spodziewalam sie. Raczej myslalam, ze pozostawia teren, jaki byl, tak na zywiol. A tam wszystko czysciutkie, zadbane - pieknie!

      Usuń
  13. Ale bym tam chciała być.Lubię bardzo takie klimaty.Po prostu przyroda.I nic więcej nie potrzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zawsze bardzo niewielu ludzi. Albo wcale. :)

      Usuń
  14. Widoki i miejsca przepiękne. Aniu masz rękę do fotografii. Co sesja to lepsza. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze piekniej ten teren wyglada w sloncu, ale wzielo i zajszlo. :/

      Usuń
  15. Nazwa faktycznie łamie język, nawet ja musiałabym ją przetrenować, żeby nie popełniać błędu podczas jej wymawiania. Tereny ładne, chociaż mam wrażenie, że tereny powojskowe mają w sobie coś takiego ponurego. Niebo faktycznie dramatyczne.
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie za kilka dni znowu zapomne te nazwe, jest taka dziwna i skomplikowana. ;)

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe i obrazliwe komentarze beda usuwane.