środa, 8 czerwca 2016

Za duzo Kiry na blogu?

Jakbym za malo miala bolu, ktory staram sie opanowac na swoj wlasny sposob, jak najlepiej umiem, musi sie znalezc ktos, kto wpadnie na chwilke, zeby dokopac. Bo widocznie ten ktos uznal, ze tej Kiry za duzo wszedzie, za duzo Waszych pocieszen. A ja, zeby nie rozsypac sie na kawalki, zeby stale nie plakac, zeby moc choc udawac, ze zyje normalnie, pisze stale o Kirze, prowokujac tym Wasze komentarze. Chlone chciwie Wasze slowa pociechy i Wasze wspomnienia o mojej suni. Byliscie ze mna przez caly czas jej zycia w naszej rodzinie, znaliscie ja przeciez. Tak jak ja znalam Garipa, Amisie, Szimi i wielu innych czlonkow naszego blogowego zwierzynca, ktorzy przeszli za TM. Za kazdym razem odejscie pupila bolalo nas wszystkich, a jednego z nas szczegolnie. Tym razem padlo na mnie.
Co w tym nagannego, ze prosze Was o wpis do ksiegi kondolencyjnej? Kto nie chce, nie pisze i tyle, prawda? Najwyzej pomysli: przesadza baba z ta zaloba, tyle ludzi umiera, a ta rozpacza po psie. Pomysli, podkreslam, i zmieni strone. Ale nie, niektorzy maja imperatyw pouczania i wyrazania wlasnej dezaprobaty publicznie, niech wszyscy widza i wiedza.


Otoz nie, droga AnitKO, nie rozumiesz ani troche, co ja w tej chwili przezywam, nie jestes mna, na szczescie. Nie mam tez zamiaru w jakikolwiek sposob tlumaczyc sie z tego, co robie i pisze. To jest moj blog, moje terytorium i bede go prowadzic po swojemu. Jesli Tobie nie pasuje, coz... nie musisz tu wchodzic, ani czytac, ani pisac pocieszajacych komentarzy, ani tez robic wpisow w ksiedze kondolencyjnej. Wszystko to jest dobrowolne.
A tak nawiasem, jakos nie widzialam pod poprzednimi wpisami o Kirze Twojego komentarza z wyrazami wspolczucia. Przyszlas wiec tu jedynie, zeby ulzyc sobie, wypuscic smierdzacego baka i zniknac. Mnie wlasnie to wydaje sie niestosowne, zreszta nie tylko mnie, jak pokazuja komentarze. AnitKA postanowila jednak brnac dalej:


I zeby byla jasnosc, zupelnie nie interesuje mnie Twoj punkt widzenia na przezywanie bolu i tworzenie ksiag kondolencyjnych. Grono moich przyjaciol i ja widzimy to inaczej. A ta "wasza kultura" to zapewne trzymanie psa na lancuchu, walenie kijem, zeby byl posluszny i spuszczanie na noc, zeby zapolowal na wlasne zarcie? A moze zostawianie w samochodzie w upal podczas zakupow? Czy moze pseudohodowle? Albo ze "kazda suka/kotka musi choc raz miec male"? A po smierci utylizacja? Czy zakopanie w lesie, bo taniej? To ja juz wole na modle amerykanska.
Kolejne wypierdy AnitKI po prostu kasowalam.






160 komentarzy:

  1. Przyznam, ze smutkiem, że wg mnie kompletnie niepotrzepna jest ta słowna szarpanina. Kto chce może się wpisać, kto nie - nie musi. To czas na smutek! A jeśli ktoś nie rozumie, że można rozpaczać po utracie psa jak po utracie człowieka, a czasem bardziej - to go zablokuj, by nie mącił Twojego przeżywania. Nic tu po nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musialabym zablokowac wszystkie anonimy, jak leci, a mam wielu niezarejestrowanych komentatorow, ktorzy wprawdzie sie podpisuja, ale dla blogera sa anonimowi. Na nich mi zalezy, wiec nie bede im utrudniac przez taka... AnitKE. Zawsze jednak moge i bede takie mendy kasowac.

      Usuń
    2. Iva ma rację, nie reaguj, to woda na młyn. Nie poświęcaj takim ludziom postów. Jak jej nie pasuje, nie musi tu zaglądać. Kisses Aniu

      Usuń
    3. Znasz mnie, Gosia, ja z reguly nie kasuje komentarzy, nawet anonimowych i nawet niegrzecznych. Staram sie podjac dyskusje na pewnym poziomie. Ale ta framuga za bardzo pojechala i nie strzymalam.

      Usuń
    4. Wiem, wiem, niestety Internet jest pełny framug - jak to pięknie okresliłaś. Kisses

      Usuń
    5. Spodobalo mi sie kasowanie, to takie latwe, a z niektorymi nie ma co podejmowac dyskusji.

      Usuń
  2. Ech, Pantera, szkoda czasu i atłasu. Trza zignorować i tyle. Niestosowne mogą być obce kulturowo Walentynki, ale nie rozpacz. Ona jest wszędzie tak samo dojmująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana, nawet nie wiecie i nigdy byscie nie pomysleli, jak bardzo mi pomogliscie przez te kilka dni.
      A potem przylazlo to cus i juz spac po nocach nie moge.

      Usuń
  3. Aniu i słusznie,że kasujesz,nikt nikogo do niczego nie zmusza.Po co wchodzić tu i dokopywać Tobie jak i komentującym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo lubi? Bo czuje sie niedowartosciowana, wiec lazi po swiecie (blogach) i szuka okazji, zeby we wlasnym przekonaniu choc troche zaistniec? Nie wiem.

      Usuń
  4. Zidiociali Amerykanie maja wieksze serce i wyczucie taktu, niz AnitKa.
    I na pewno serce maja po wlasciwej stronie.
    Widzialam ten wpis pod poprzednim postem i strasznie mnie korcilo aby napisac do AnitKi kilka slow, jednak ze wzgledu na Ciebie i pamiec o Kirze nie chcialam wdawac sie w dyskusje z ta pania.

    Niezidiociala Amerykana prztula cie do serca, trzymaj sie Aniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilku "(nie)zidiocialych Amerykanow" kocham miloscia szczegolna, gleboka i szczera, a wszystkim pozostalym jestem wdzieczna za wymyslenie godnego obchodzenia sie ze zwierzetami po smierci, czego w tej przekletej "naszej kulturze" nie bylo. I chcialabym, zeby Europa dawala takie same kary oprawcom za znecanie sie nad bracmi mniejszymi, jakie sa w Ameryce.

      Usuń
    2. I love you, too :) dziekuje za wszystko co zrobilas dla Kiruni, choc jej nie znalam, to dzieki twoim zdjeciom polubilam ja i jest mi smutno ze odeszla.

      Usuń
    3. Im bardziej poznaje ludzi, tym mocniej kocham zwierzeta. Chyba wiekszosc z nas tak ma...

      Usuń
    4. Nie jest latwo kochac ludzi, to prawda

      Usuń
    5. Zwierzeta sa wdzieczne za milosc, ludzie ja odrzucaja.

      Usuń
  5. Aniu, nie przejmuj sie gupiom babom. Twój blog, Twoje prawo i Twoje zasady, jak sie komuś nie podoba to won! Rozumiem Twoj sposob na ból po stracie Kiruni, u mnie zdjecie Kiry na tapecie przypomina mi o tym jaka to piekna i mądra sunia z uroczym usmiechem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, ze moj blog i wara takim anitkom od tego, co tu sie dzieje! Znacie moja cierpliwosc dla anonimow i roznych ich wypierdow oraz zawsze spokojna wymiane pogladow. Ta jednak przekroczyla granice mojej wytrzymalosci, choc cos mi podpowiada, ze to zawsze ta sama osoba, choc pod innymi nickami.
      Uwziela sie, frustratka jedna.

      Usuń
  6. Wcześniej nic pod Twoimi postami (o Kiruni) nie pisałam, bo nie wiedziałam co powiedzieć (a raczej napisać)
    Nie ma takich słów, ani czynów, które ukoją stratę bliskiej osoby, ukochanego pupila, członka rodziny. I nie ma znaczenia czy stworzeniem nam bliskim był pies, kot, człowiek, czy kanarek.
    Jedyne co mi pozostaje, to życzyć Ci szczęścia mimo wszystko. Przez kilka miesięcy czytania Twojego bloga, mogę wywnioskować że Kira bardzo cię kochała z wzajemnością.
    Nie będę tutaj wypisywać bzdet typu "nie martw się" "zapomnisz" "kup innego pieska" "będzie dobrze"
    Twoje życie już nigdy nie będzie takie samo jak przed poznaniem Kiruni, ale jestem pewna że możesz (a nawet musisz!) podnieść się po tej stracie. Dla Kiry, dla Rodziny i oczywiście dla Siebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czesto nielatwo znalezc odpowiednie slowa, ale ja wiem i czuje, kto jest mi przychylny, jakbym umiala czytac w myslach. Zreszta ludzie zwierzecolubni rozumieja sie bez zbednych slow, bo nadaja na tych samych falach.
      Na pewno sie podniose, bo musze, bo show must go on, bez wzgledu na to, co sie wydarzylo. Czlowiek jest tak skonstruowany, ze zniesie prawie wszystko i zyje dalej. Bo nie ma innego wyjscia.

      Usuń
  7. Jakie to smutne ze ciagle sa na tym swiecie ludzie jak ta AnitKa, ktorzy maja tak silna potrzebe pouczania, ze nawet wtedy kiedy jestes w takim cierpieniu i smutku, musza swoje "madrosci" wykladac. Poza tym tak jak piszesz ona nie odezwala sie wczesniej, nie napisala ze Ci wspolczuje utraty Kiry, a przeciez czytala, to znaczy tylko po to zeby napisac w koncu tak nieprzyjemnie w najmniej stosownym czasie. Czy to nie jest okrucienstwo? Przepraszam za takich ludzi, tacy jak ona bardzo mocno przyczynili sie do mojej decyzji opuszczenia Polski. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich frustratow ma nie tylko Polska, ale tam chyba jest ich wiekszosc. Gdzie indziej mniej sie spotyka takich bezinteresownych niegodziwcow, ktorzy lubia po prostu wyrzadzac krzywde innym, tak just for fun, bez szczegolnej przyczyny.
      Ja jestem przekonana, ze karma zawsze powraca, chocby miala obleciec ziemie wokolo, ale powraca i wali rykoszetem. Rzeczona tez kiedys sie bolesnie o tym przekona.

      Usuń
    2. Odpisalas, a przeciez to u Ciebie noc, no bo u mnie chlodny ranek, masz racje tez wierze ze karma wraca. Teresa

      Usuń
    3. Spac nie moge, no to wstalam sobie i rzadze w internetach. Goraco jest i duchota panuje, wentylator caly czas chodzi. Skonczyla sie moja ukochana pora roku i nastaja nieznosne upaly.

      Usuń
    4. a ja zasiedziałam się przy robocie.
      o w/w anonimie zmilczę, nie ma co gadać.
      u Was gorąco? u mnie za oknem w tej chwili jest +6 st.
      trzymaj się, Aniu!

      Usuń
    5. Szczerze mowiac, zazdroszcze Ci tych szesciu stopni, w dzien i tak sie wyrowna i bedzie znosnie. Mam nadzieje, ze nie musisz wstawac bladym switem do jakiejs fabryki, jak ja? Taka nieprzespana noc rujnuje mi caly dzien i az strach wsiadac za kierownice rano. :(

      Usuń
  8. Panterko, po prostu olej AnitKE. Nie warto o niej myśleć, nie warto jej odpowiadać. Nie pozwól, aby takie osoby choć w najmniejszym stopniu Cię dotknęły, zwłaszcza teraz kiedy cierpisz po rozstaniu z ukochaną psiną. Kochałaś Kirę i jej odejście Cię. Czy to tak trudno zrozumieć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wypadło słowo "boli" - jej odejście Cię boli.

      Usuń
    2. Niektorym albo trudno zrozumiec, albo po prostu sa z natury sadystami. Albo w swoim spoleczenstwie nic nie znacza i laza po internetach, zeby sie dowartosciowac pouczaniem innych, bez wzgledu na skutki, jakie to pouczanie wywola.

      Usuń
  9. Pantero, nie odzywałam się, bo ja w ogóle mało się odzywam, ale choć w tym szczególnym momencie czułam, że powinnam, było mi zbyt trudno... w 2013 roku musiałam podjąć taką decyzję jak Ty..czasu już nieco minęło a nadal każda podobna wiadomość przywraca we mnie wszystko co wtedy było....a jeszcze miesiąc temu moja kuzynka też stanęła wobec takiej konieczności a mój brat wciąż, z dnia na dzień, z bólem i niepokojem to odwleka, parę razy dziennie wynosząc psa na spacer i podnosząc go na tym spacerze, kiedy biedak się przewraca...więc zwyczajnie nie znam słów pociechy i nie lubię o tym mówić.
    Odzywam się, żeby Ci powiedzieć - zignoruj tą ludzką bezmyślność, kiedy człowiekowi jest ciężko musi się bronić przed złymi myślami bo one wtedy bardziej ranią. Odetnij się, wyrzucaj takie komentarze i wspominaj to co było dobre i piękne - jak ta chwila na zdjęciu Twojej Kiruni odpoczywającej na drewnianej ławce.....
    Trzymaj się.
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam podjecie decyzji w sprawie odejscia Kiry pomogly przezycia zwiazane z meczenska smiercia Fusla, jej chcielismy oszczedzic tak okrutnego losu i nie zwlekalismy tak dlugo (tak za dlugo). Daj swojemu bratu do przeczytania i namow go, zeby pozwolil psu odejsc, poki zwierze zachowalo jeszcze resztki godnosci:
      http://swiattodzungla.blogspot.de/2011/07/czy-pamietaszkiedy-odchodzi-zwierze.html
      Teraz wiem, ze wiekszym dowodem milosci jest pozwolic zwierzeciu odejsc, niz na sile trzymac je przy zyciu. Jakkolwiek by to nie bolalo. Co dziwne, po smierci Fusla cierpialam wiecej i dluzej niz teraz i mysle, ze niemalym czynnikiem byly wyrzuty sumienia, ze nie pozwolilam mu odejsc wczesniej i dopuscilam do takich cierpien. Teraz sobie powtarzam, ze z Kira postapilismy slusznie i choc bol mnie rozrywa, choc uwazam, ze zaden pies jej nigdy nie zastapi, choc mam wrazenie ze jestem katem, ale jednoczesnie jestem w jakis sposob z siebie dumna, ze jej dobro przedlozylam przed swoje wlasne.

      Usuń
  10. E tam nie przejmuj sie jakimiś pierdami - twój blog - piszesz co chcesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty bys sie nie przejela? Latwo powiedziec.

      Usuń
    2. Przejełabym sie - masz racje

      Usuń
    3. Normalnie na zaczepki odpowiedam zimna uprzejmoscia, ale kiedy ktos sypie mi sol do rany, konczy sie moje dobre wychowanie.

      Usuń
  11. zawsze znajdzie się ktoś, kto swoje własne zdanie przedkłada nad inne...
    nierzadko, kiedy zaczyna sie wypowiadać, sprawia innym ból...
    rozumiem, że można miec inne zdanie na KAŻDY temat... nie rozumiem jednak, po co wypowiadac je głośno w sposób wręcz okrutny dla Ciebie... jesteś w żałobie, a wtedy czlowiek jest odsłoniety na ciosy :(
    spróbuj teraz jednak myśleć o wszystkich pozytywnych, współczujących i tulących Cię do siebie ludziach...
    i ja Cię przytulam serdecznie kochana :**********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. iwcale nie za duży Kiry na blogu...
      może być Jej codziennie przez miesiąc, dwa, piec, dziesieć... tyle ile tylko chcesz
      jeśli to przyniesie Ci ulgę, spisuj wspomnienia ... kiedyś będzie to dla ciebie bezcenna pamiątką do któej z przyjemnością będziesz zaglądać ....

      Usuń
    2. Ani na chwile nie przestaje o Was myslec, bo za duzo mam Wam do zawdzieczenia. Kazdy komentarz przeczytalam wielokrotnie i bardzo uwaznie. Prawdy w nich zawarte pomogly mi dosc szybko stanac na nogi. Nie do przecenienia sa przyjaciele, chocby wirtualni, czesto nawet lepsi od tych realnych.

      Usuń
  12. Ja pitole co za ludzie. Nie jestem zwolennikiem "amerykańskich wynalazków" i ganię je na każdym kroku. Jednak tylko ten, kto miał zwierzaka zrozumie ból z jakim boryka się człowiek. Każda metoda jest dobra na pokonanie go czy to będzie tanieć, zjazd rodzinny czy choćby księga kondolencyjna.
    Aniu przytulamy cieplutko i ***j z jeleniami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie siedzi teraz gdzies w kacie zachwycona odzewem, niech sie cieszy.
      Ja za to mam Was.

      Usuń
  13. Pantero Aniu Twój blog a jak się komuś nie podoba to niech tu nie zagląda.Jest tysiąc innych a ty pisz co Tobie leży na sercu.Wolnoć Tomku w swoim domku.Przytulam I dawaj Kirę ile chcesz.Wpis tej osoby był wielce nie stosowny i okrutny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tacy ludzie beda wchodzic na cudze blogi, gdzie musza pozostawic po sobie slad i smrod, ten typ tak ma i juz.

      Usuń
  14. Niestety fala hejtów, jak rwąca rzeka przelewa się przez internet :(
    Anonimowość pozwala frustratom na zuchwałość i bezkarność.
    Smutne, że dotarło to też do Ciebie i to akurat w takim momencie :(
    Najlepiej chyba nie wdzwać się w dyskusję i od razu wywalać takie wpisy.
    Nic tak nie zniechęci hejtera jak brak odzewu...
    Panterko, przytulam mocno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moment rzeczywiscie wybrala doskonaly, zeby mnie jak najbardziej zabolalo. Niechetnie musze przyznac, ze cel osiagnela. Jednak dzieki Wam mam sile, ona zas moze karmic sie i napedzac wlasna zloscia.

      Usuń
    2. Olej to ciepłym moczem, wykasuj ew. wpisy (na co innego to nie zasługuje)
      i spróbuj znów cieszyć się życiem!

      Usuń
    3. Olalam, Iza. Ale juz druga przyleciala bronic tamtej.

      Usuń
  15. Każdy przeżywa śmierć swojego psa czy kota na swój sposób...
    Współczuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania Bezowa nizej napisala, ze kiedy siedzi sie samemu w kacie i rozpacza po stracie przyjaciela, kiedy nie ma sie z kim porozmawiac, to zaloba jest i dluzsza, i bolesniejsza.

      Usuń
  16. o boże, nie miałam ostatnio czasu na internety ...Czarna ogromnie Ci współczuję OGROMNIE nawet sobie nie wyobrażam Twojego bólu...choć straciłam rok temu mojego ukochanego 18 letniego kota ......przytulam Cię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz juz wracam do zycia i to dzieki Wam i wlasnie mozliwosci pisania o Kirze. Caly swoj bol i rozpacz moglam uzewnetrznic na blogu, a wszyscy rozumieli swietnie moj stan i pomagali wypelzac z dolka. Z jednym wyjatkiem...

      Usuń
  17. Czytałam wczoraj ten godny pożałowania pierd i po prostu ręce opadły. Niektórzy, zamiast zająć sie swoim życiem i coś w nim zmienić, wolą najwyraźniej zazdrościć czegoś innym i wylewać swój jad w internecie. To takie chrześcijańskie miłosierdzie jest.
    W niedzielę pójdzie do kościółka, potem do komunii, a po wyjściu wbije kolejny nóż w plecy bliźniemu.
    No nic, jak wyżej napisalaś, Aniu - to do nich wroci.
    Uważam, że pomysł zwierzęcego cmentarza i księgi kondolencyjnej jest bardzo dobry. I, jesli w Stanach, policja dla zwierząt funkcjonuje choć w połowie tak, jak pokazują to w telewizji, to jest to godne pochwały i naśladowania.

    Pisz o Kirze, Aniu, ile chcesz. Wszystko przeczytam :)
    A kartkę od Ciebie z jej pyszczkiem mam w domu na widocznym miejscu, bo wisi sobie od początku na lodówce.
    Ściskam Cię mocno :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie indywidua nie maja wlasnego zycia, one zyja zyciem innych i tym innym probuja zycie zmieniac, bo wszystko wiedza lepiej. A wlasneggo psa czy kota wywali taka po smierci za plot i bedzie sie dziwowac ludziom, ktorzy zwierzetom pogrzeby wyprawiaja. A potem sie wyspowiada...

      Usuń
  18. Twoj blog, Twoja (na zawsze Kira), Twoja decyzja (dobra, podjeta), Twoje sposoby na smutek, Twoje, Twoje... Znajomi z komentarzy Cie tylko wspieraja a inni moga miec swoje zdanie (najlepiej gdyby go zachowali dla siebie) ale Ty nie musisz sie nimi przejmowac bo postepujesz po swojemu. Wolno Ci i umiesz z tego korzystac. Nie przejmuj sie anonimem, niebozatko nie zaplatalo troche na teren ogrodzony ale po pokzaniu drogi powrotnej (wyrzucenie za furtke) moze go otrzezwi (albo i nie i to tez jest bez znaczenia).
    Trzymaj sie, pisz o Kirze tak dlugo jak potrzebujesz, my czytamy bo jestesmy z Toba (wiele razy juz otrzymalas tego dowody i trzymaj sie tego). Pisz, pisz, pisz... albo jak uwazasz.
    Pozdrowienia serdeczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie przylezie znow kiedys przy okazji pod jakims innym nickiem, by ponownie upuscic nadmiar wlasnego smrodu. Bez tego zyc nie moze. Takie typy wyrzucisz drzwiami, to nieproszone oknem wleza.

      Usuń
  19. A wiesz, że się wpisałam pod AnitKą, bo mnie zawsze trzęsie jak się poucza blogera co mu wolno, a czego nie wolno na jego własnym blogu, a w tych okolicznościach to już w ogóle było jechanie po bandzie, że tak to ujmę. Ostatecznie stwierdziłam jednak, że to nie czas i nie miejsce. Skoro wylazła jej słoma z butów na tyle żeby napisać to, co napisała, to nie byłam pewna, czy nie biłaby dalej piany, a Tobie zdecydowanie dokładanie do gara nie jest teraz potrzebne. Jednak, jeśli mogę, to pozwolę sobie powiedzieć, że za bardzo się przejmujesz takim komentarzem, Aniu. Sama siebie spytaj, ile warta jest opinia kogoś tak mało empatycznego? Niech spada na bambus ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze zrobilas, bo na pewno bilaby piane bez konca, a to akurat nie czas ani miejsce na przepychanki. Wystarczy, ze mnie wqurwila do bialosci. Opinie takich ludzi mam na ogol zawsze z tylu, ale w tych okolicznosciach jednak mnie uklula.

      Usuń
  20. Aniu, masz prawo swój ból przeżywać dokładnie tak, jak tego potrzebujesz i jak chcesz. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy czują się upoważnieniu w takim trudnym dla innego człowieka momencie jeszcze mu dokopać, tylko i wyłącznie po to, żeby starać się wykazać, że ich racja jest najichniejsza. Chociaż po tonie wypowiedzi i tej "naszej kulturze" sądząc to przypomina mi "prawdziwą polkę".
    Masz rację, kasować takie "przejawy naszej kultury"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pewnosci, ale wydaje mi sie, ze to ta sama osoba, ktora wczesniej nauragala mi, ze niedostatecznie opiekuje sie chorymi rodzicami. Wtedy jednak mialam wiecej sily, zeby z nia polemizowac, teraz po prostu ja wygasilam.

      Usuń
  21. Anuś - czytałam ten niekulturalny wpis, ale pomyślałam, że Twój blog to nie ring bokserski i postanowiłam ten wpis zlekceważyć.Ktoś, kto nie kochał naprawdę swojego domowego zwierzątka nie wyobraża sobie jaki to ból, gdy odchodzi jeden z domowników, który kochał nas miłością bezwarunkową, kto wiedział bez naszych słów czy jesteśmy w danej chwili szczęśliwi czy też nie za bardzo. Bo tylko pies potrafi podejść i przytknąć z miłością nosek do nas w chwili, gdy świat wali się nam na głowę.Tylko pies zawsze wie co do niego mówimy, obserwuje bacznie każdy nasz gest i każdy wyraz twarzy.
    I ci wszyscy, którzy kochają swe domowe zwierzaki wiedzą, że gdy ono odejdzie w domu powstaje pustka, której niczym nie można zapełnić i ból, który trwa okrągłą dobę przez wiele wiele dni, a żałość i tęsknota pozostają całymi latami. Kirunia miała u Was cudowne życie, była szczęśliwym psem i co najważniejsze, dopilnowałaś by Jej cierpień z powodu choroby nie przedłużać w nieskończoność. Postąpiłaś tak jak trzeba, choć to jest jedna z najtrudniejszych decyzji , z którymi musimy się w życiu zmierzyć.
    Anuś, przytulam Cię i....pisz o Kirze ile tylko chcesz, wszystko o Niej zawsze przeczytam z ciekawością i życzliwością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki tym wpisom jakos wydostalam sie z glebokiego dolka i to jest dla mnie najwazniejsze, ze jakos moge w miare normalnie funkcjonowac. To nieocenione miec wokol siebie tyle serdecznych dusz, ktore po prostu rozumieja i nie dziwia sie, ani nie krytykuja mojego nastawienia w kwestii postepowania ze zwierzeciem po jego smierci. I nawet, jesli mysla inaczej, sa na tyle taktowni, by o tym nie pisac.

      Usuń
  22. Twój blog, Twoje miejsce

    Twoje cierpienie, Twój sposób szukania pocieszenia i wsparcia

    Nie przejmuj sie tą anonimową jakąś tam, szkoda nerw
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj juz sie nie przejmuje, wczoraj jednak zabolalo.

      Usuń
  23. Aniu, widzialam wczoraj te wpisy i klelam ostro wiedzac jak Cie te ,,madrosci,, zabola :( wyrzuc to z glowy, nie warto jej zasmiecac! Twoj bol, Twoje prawo tak go przezywac jak potrzebujesz! A tego typu ludzi jak cytowana A jest niestety pelno, mozna ich tylko omijac szerokim lukiem! I na blogu kasowac, Twoje prawo i Twoj ''kawalek podlogi,,. Ja i wiekszosc z nas rozumiemy Cie doskonale i zawsze bedziemy wspierac. I zawsze z Toba Kire wspominac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyrzucilam, wlasnie poprzez opisanie tego na blogu. To taka moja autoterapia wyrzucania z siebie nie tylko rozpaczy, ale i zlych emocji.

      Usuń
  24. Na swoim blogu możesz pisać, jak chcesz.
    Pamiętam, jak przed laty przezywałam śmierć szczurka Helmuta. Na słowo "szczur" większość zaczynała się śmiać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, ja nasza szczurke musialam odwiezc na uspienie, miala guza mozgu. Tez bardzo rozpaczalam, bo dla mnie wszystko jedno, czy to pies, kot, czy szczur - wszystkie te zwierzaczki domowe kochalam i ich bol byl moim.

      Usuń
    2. Nie chcę nic mówić, ale ja uśpiłam mysz, bo miała guza. Miałam ją zostawić cierpiącą? To zresztą był ostatni gryzoń w naszym domu, bo odchorowałam jej śmierć.

      Usuń
    3. A czy mysza jest czyms gorszym od psa czy kota? Sa tylko problemy z komunikacja, ale czlowiek kocha kazde bydelko domowe.

      Usuń
  25. Zrobiłam to samo, co Ania Nietypowa Matka Polka i choć miałam ochotę coś tej pani powiedzieć, doszłam do wniosku, że niepotrzebne Ci tu dyskusje na taki temat (co jest stosowne, a co nie).
    Napisałam dla Ciebie i dla Kiry ten wiersz. Nie wiem, czy nie przysporzy Ci dodatkowego smutku, ale skoro piszesz, że nasze komentarze Ci pomagają...

    KIRA

    Kira wspaniałym była psem:
    radosna i szczęśliwa,
    lubiła biegać, bawić się,
    bardzo lubiła pływać.
    I panią miała, która z nią
    wciąż gnała gdzieś po lasach,
    żeby jej ukochany pies
    mógł dobrze się wyhasać.
    A kiedy trudne przyszły dni
    i słabość, i choroba,
    wszystko robiła, po to, by
    Kira znów była zdrowa.
    Lecz los tej szansy nie chciał dać.
    I nic nie było proste.
    A chociaż Kira biega znów,
    to - za Tęczowym Mostem.
    Tam zdrowa i szczęśliwa jest,
    tam wszystkie troski za nią,
    bo wie, że kiedyś spotka się
    z kochaną swoją panią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ninko,wiersz taki prawdziwy!Jak wszystkie Twoje wiersze.

      Usuń
    2. Ja się wzruszyłam... Piękny Ninko... I prawdziwy, jak napisała Orka.

      Usuń
    3. No i splakalam sie. A zaraz potem zrobilam obrazek z tym wierszem.
      Jest na dole strony.
      Dziekuje Ci, Ninus.

      Usuń
  26. Nie przejmuj się - są ludzie i taborety. Te ostatnie po prostu trzeba ignorować. Każdy kto miał zwierzaka i go kochał, rozumie Twój ból i potrzebę upamiętnienia Kiry. Dla mnie wcale nie jest jej za mało na blogu - przyjemnie jest patrzeć na ten słodki pyszczek. Miałam skomentować post Anitki, ale dałam sobie spokój. Po co karmić trola? Zaraz pewnie by dopisała, że to grzech żałować głupiego psa, bo na świecie są wojny, umierają dzieci, pustoszeją kościoły itp Nic się nie poradzi na takie osoby. Ja w każdym razie bardzo Ci współczuję i większość osób, która czyta ten blog także. Natomiast sposób, w jaki chcesz upamiętnić Kirę to Twoja prywatna sprawa, nawet gdybyś miała nosić po niej żałobę przez rok, to masz do tego prawo i nie musisz się z tego żadnym Anitkom czy podobnym trolom tłumaczyć. A Anitce polecam wiersz Brzechwy "Kwoka". - Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, jestes wielka! Baaardzo mi sie podoba okreslenie TABORETY, jakie adekwatne! A juz skojarzenie z wierszem Brzechwy - mistrzostwo swiata!

      Usuń
  27. rób co Ci serce dyktuje, a ja wszystko będę czytać, dla mnie może to być blog tylko o Kiruni !
    przytulam Cię, Aniu ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No robie, robie. Bo to wlasnie uwazam za stosowne i to mi pomaga uporac sie ze strata Kiruni. Moze Was to zdziwi, ale w moim przypadku dziala, a o to przeciez chodzi.

      Usuń
  28. Nie no... bez komentarza...
    Ludzie, żyjcie swoim życiem, po prostu, no!
    A jeśli ktoś nie kochał nigdy zwierzęcia to nie zrozumie.
    Trzymaj się, Anie ciepło i spokojnie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alucha, nastepna madra objawila sie ponizej. Rece i cycki opadajo...

      Usuń
    2. Daj spokój...
      Twoje miejsce, piszesz to na co masz ochotę. Jak komuś coś nie w smak to po co czyta i się wypowiada? Dla dyskusji? Żeby kogoś wkurzyć? Żeby skrytykować budując jednocześnie swoje morale? No po co to piszecie, ludzie? Po co tracicie energię na takie komentarze? Może lepiej czytać takie blogi jakie są zgodne z Waszymi myślami?

      Bużka, Aniu!

      Usuń
    3. Niektorzy musza sie dowartosciowywac dowalaniem innym.

      Usuń
  29. Oj, to, to; dokładnie to samo o tej tak zwanej "naszej kulturze" na końcu języka miałam.
    Przecież na początku nawet wyłączyłaś komentarze i prosiłaś o powstrzymanie się na Fejsie. Potem przyszła pora na kondolencje i rozmowy. To naturalna kolej rzecz, coś na kształt stypy po pogrzebie. Wtedy dobrze jest o nieboszczyku poopowiadać - to przynosi ulgę w żałobie. Dlatego zupełnie nie czaję tych złośliwości. Ja to nawet chciałam zaproponować, byśmy sobie umieścili na blogach banerek z wizerunkiem Kiruni. Przecież ona była znakiem rozpoznawczym Twego bloga i towarzyszyła nam od początku znajomości. W każdym razie Ty ją miej na honorowym miejscu, tak jak Gosianka swojego Ruficzka. To bardzo stosowna praktyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jestem za. Kiedy Panterka będzie miała silę to zrobimy to. A tym wszystkim hejterom i burakom mówię gońcie się.

      Usuń
    2. Gonia sie, ale nadal po moim blogu.
      Nastepna polka-katoliczka wypuscila troche smrodu.

      Usuń
  30. Panterko co Ci powiem to Ci powiem:pisz sobie ile chcesz o Kirze,ja tam mogę czytać o niej na okrągło-jak wszyscy!!!Wiem,że takie wspomnienia,analiza minionego bez powrotu,daje nam możliwość lżejszego przejścia naszej żałoby i to jest najważniejsze!!!
    Anonimowy buraku,gdybym miała wybrać życie mojej Owczarki a twoje,bądź pewna,że nie zastanowiłabym się ani sekundy wybierając Owczarkę!
    Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez jednego slowa wybralabym kazdego psa albo kota zamiast tych frustratek.

      Usuń
  31. Spełnił się mój czarny scenariusz, który przelotnie przyszedł mi do głowy nie dalej jak wczoraj. Pomyślałam, że oby się nie znalazła w naszym narodzie miłosiernych katolików jakaś wredota, która zechce wykorzystać Twój ból do tego, aby Ci wbić szpilkę i proszę, długo nie trzeba było czekać. Szkoda, że się moje myśli w gówno nie zamieniły!
    Ostatnio jestem na to bardzo wyczulona, bo przez przypadek wdepnęłam na blog, gdzie katolicki naród znęcał się nad słabą, pogrążoną w depresji i rozpaczy kobitką i szlag mnie trafił do białości, więc wzięłam ją w obronę. Krew mnie zalewa po prostu i cała zastawa noży otwiera mi się sama w kieszeni, gdy widzę takie pastwienie się nad kimś, kto jest do cna zdołowany!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajduja sie, kolejna juz przyleciala. Jak muchy do gowna sie zlatuja, zeby dokuczyc.

      Usuń
    2. Z tym, że tutaj gówna nie ma, więc powinny go szukać na swoim podwórku.

      Usuń
    3. Ale pozostal smrod po pierdach.

      Usuń
    4. Smród się wywietrzy.

      Usuń
    5. Nielatwo bedzie, wchodzi w tapicerke.

      Usuń
  32. Aniu, przytulam i trzymaj się- niektórzy mają obniżony próg wrażliwości i empatii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maja, niestety. I nie ma na takich lekarstwa.

      Usuń
  33. Anusiu, pisz o Kirze, wyrzucaj z siebie ból - to pomaga, a MY czytamy.
    W odpowiedzi do komentarza Barbary napisałaś piękne słowa..." choć mam wrażenie, że jestem katem, ale jednocześnie jestem w jakiś sposób z siebie dumna, że jej dobro przedłożyłam przed swoje własne". Jak już pisałam wielokrotnie o mojej Kizi-Mizi - pojechałam usunąć zęba, a okazało się, że rak zjadł połowę pyszczka, na słowa weta, że zanim przyjdą wyniki Hp ona umrze z głodu... to był moment na zastanowienie się, nie pozwoliłam jej cierpieć. Najgorsze dla mnie było to, że nie miałam z kim o tym porozmawiać, a czułam potrzebę wyrzucenia z siebie tego bólu, nie znałam jeszcze Ciebie, Was. Siedziałam skulona w kącie i ryczałam.
    Tulę - Ania Bezowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Aniu, to prawda! Ze smiercia Fusla bylam sama i trwalo to naprawde dlugo. Teraz, dzieki Wam, przechodze to zupelnie inaczej, znacznie spokojniej.

      Usuń
    2. Anusiu, dokładnie trzy tygodnie przeryczałam i zaczęłam szukać dokładnie takiego samego kotka. Znalazłam w DT, ale musiałam poczekać jeszcze cały miesiąc na nią. Patrząc na Bezę widzę je obydwie, a często na Bezę wyrwie mi się Kiziunia. Niestety tych chwil u weta 30 grudnia 2014 nikt z pamięci mi nie wyrwie, gdyby chociaż mąż był z nami... ale do usunięcia zęba, /jak myślałam/ po co miał jechać?.
      Anusia on też po Kizi płakał. To było nasze jedyne "dziecko".
      Ania Bezowa

      Usuń
    3. A u nas bylo odwrotnie, za nic juz nigdy nie chcialam miec jamnika, choc uwielbiam te psy. Za duzo jednak przezylam przy Fuslowym paralizu, a ze jest to choroba tej rasy... nigdy wiecej!
      Kira za to byla jedyna, nie bede szukac podobnej, bo i tak nie znajde.

      Usuń
    4. Anusia, zostały Ci Miećka i Bułeczka, a mnie nic - musiałam. Półtora miesiąca była taka cisza w domu, że uszy bolały, nawet z mężem nie chciało nam się rozmawiać. Miałam ogromne szczęście, bo Beza jest wspaniała. Natomiast mój ukochany pies Hip odszedł 40 lat temu i do tej pory nie mam psa - był jak Twoja Kira - niepowtarzalny, najukochańszy.
      Ania Bezowa

      Usuń
    5. Kot to nie pies, to nie ten rodzaj porozumienia. Kot psa nigdy nie zastapi.

      Usuń
    6. Po odejściu Hipa, przez 25 lat nie miałam w domu zwierząt. Gdyby nie to, że po piwnicy plątało się podrzucone małe kociątko ok. 3 mies. i mąż przyniósł ją na górę... nie miałabym zwierząt do dziś, bo nie ufałam kotom, dlaczego? - nie wiem. Dziś kocham całym sercem.
      Ania

      Usuń
    7. Ja tez kocham te moje, jedna zolza, druga szczyl, ale bo to pojdzie ze mna na spacer? Zamacha ogonem na moj widok? Przyniesie rzucony patyk?
      Sama widzisz... ;)

      Usuń
  34. Kira to członek Twojej Rodziny i to naturalne , że po Niej rozpaczasz, współczuję Ci i rozumiem doskonale moje psy też odchodziły za TM
    Joguzia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kira byla madrzejsza od niejednego czlowieka, a na pewno bardziej kochana.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
  35. Bo trzeba mówić gdy nadszedł czas, opowiedzieć, obejrzeć zdjęcia, postawiłam zdjęcia wilczura naszego tak bym go mogła widzieć i mówiłam o nim ze łzami ale mówiłam, czy pomogło? Tak, zelżało trochę. Ale trzeba też pamiętać o tym gdy byli młodzi pełni werwy, chętni do zabawy, biegający, szczęśliwi, to wywołuje uśmiech na twarzy i takiego mam w pamięci, nie wynoszonego na rękach, by się załatwił, tylko biegnącego za sarnami szczekającego radośnie. Taką Kirę chcę na Twoich zdjęciach oglądać, to zawsze wywoła uśmiech wzruszenia, ale zawsze uśmiech. A Anetka niech idzie sobie pospać, sen to zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na wlasnej skorze odczuwam, ze to mowienie i pisanie o Kirze bardzo mi pomaga, ale nie wszyscy sie ze mna zgadzaja. Tylko lepiej by zrobili, gdyby swoje cenne uwagi zostawili dla siebie.

      Usuń
  36. Każdemu pomaga co innego i każdy inaczej przeżywa czas żałoby... Nie przejmuj się, niech AnitKa ma swoje podejście, Ty masz swoje. Twój blog i tyle, a że jest publiczny to i komentarze tego typu się pojawiać będą... Przytulam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie, juz nastepna przyplasala w obronie Anitki.

      Usuń
  37. To co wkurza w twoim zachowaniu to twoje ataki ad personam wobec AnitKi. I twój zbędny ekshibicjonizm emocjonalny. Zdroworozsądkowa właścicielka Wery, Betuli (suk) oraz Pucka, Juliana i Łatki (kotów).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowna Pani o "zdrowym rozsądku" - każdy człowiek ma prawo do przeżywania emocji na swój sposób. Anitka wlazła z buciorami w czyjść żal głosząc nikomu niepotrzebne mądrości. W chwili śmierci bliskiej osoby, do których ja zaliczam także swoich braci mniejszych, wypada po prostu komuś złożyć kondolencje albo się zamknąć. Tak przynajmniej byłam uczona i takie zasady panowały kiedyś zarówno w pałacach, jak i wśród prostych i niewykształconych ludzi. Anitka, a teraz Pani po prostu znęcacie się nad osobą pogrążoną w żalu nie wykazując cienia empatii. Proszę się zatem nie dziwić, że możecie otrzymać niezbyt uprzejmą odpowiedź na swoje nieuprzejme komentarze. - Marta

      Usuń
    2. Następna bździągwa,że też takie karaluchy pałętają się po sieci....

      Usuń
    3. Nie nauczyla mamusia, ze Twoje, Tobie, Ciebie piszemy wielka litera? Chyba nie.
      A to jest moj blog, moge sobie uprawiac ekshibicjonizm do wypeku, co komu do tego? Nie podoba sie? To spadaj!

      Usuń
  38. Aniu, wczoraj, jak przeczytalam te wpisy, az mnie zatrzeslo. Ale postanowilam milczec, bo (w przeciwienstwie do Ciebie) mam pewne trudnoci z opanowaniem jezyka, jak sie o takie chamstwo potykam.
    Twój blog - piszesz co Ci w duszy gra. Pisz o Kiruni jak dlugo bedzie Ci to potrzebne, a takie komentarze zwyczajnie wyrzucaj w niebyt. To jedyna metoda na psychologiczne wampiry. (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak muchy do gowna zlatuja sie te "naszo-kulturowe", ktorym przeszkadza to, co pisze na wlasnym blogu. A wystarczyloby ominac, nie wlazic, nie czytac.

      Usuń
  39. Panterko,olej i kasuj od razu wypierdy kretynów, hejtera najbardziej szlag trafia jak go ignorujesz.Ja Cię doskonale rozumiem bo przeżywam tak samo mocno i często depresyjnie.Ja mam hejterów nawet w realu np moja przyjaciółka i Tata,zawsze jeszcze mnie dobijali w obliczu śmierci moich Kotów.Nawet ostatnio parę dni temu,przez tel mówię do taty że coś się źle czuję a on riposta 'a co znowu kot ci zdechł?' Ja na takie słowa dostaję szału i oczywiście go objeżdżam ale on to znowu powtórzy.Niestety pochodzi ze wsi, gdzie zwierzaków się dobrze nie traktowało (moi dziadkowie).Lata w mieście i wykształcenie nie zmieniły jego podejścia :( Pisz o Kiruni ile chcesz i potrzebujesz,ja zawsze chętnie wszystko czytam, nawet wiele razy. Ściskam mocno :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami!

      Usuń
    2. Na szczescie moj ojciec jest z mojego gatunku, jesli chodzi o stosunek do zwierzat. Kiedy przez telefon powiedzialam mu, co z Kirunia, plakal jak dziecko. Az mialam wyrzuty sumienia, bo w jego stanie nie powinien sie stresowac. Ale tez nie moglam nie odpowiedziec na pytanie o Kire, zreszta w moim glosie wyczul, ze jest zle.

      Usuń
    3. Mój tato płakał, gdy brat wyprowadzał się od rodziców ze swoim kotem... A brat płakał, gdy odeszła Kociczka.

      Usuń
    4. Bo Ty i Twoja rodzina to Czlowieki przez duze CZ, a nie polskie katoliki.

      Usuń
    5. Musze się uzewnętrznić (w wolnej chwili) na blogu na ten temat, bo o mało mnie nie rozsadzi.

      Usuń
    6. Takie egzemplarze obrzucają cudze życie ekskrementami do momentu, w którym ich samych nie dopadnie tragedia. Już takich chojraków widziałam, jak skamleli cichutko i żałośnie.

      Usuń
    7. Bo nie biora pod uwage, ze na wlasnych ekskrementach mozna sie latwo poslizgnac.

      Usuń
  40. Aniu, Twoj blog, Ty jestes tu pania i Ty decydujesz, co i jak napisac, co umiescic. Kazdy z nas jest inny i kazdy inaczej przezywa trudne chwilew zyciu, wiec nie moge zrozumiec, jak mozna krytykowac! Zreszta sa ludzie i ludziska, ktorych chcialoby sie brzydko nazwac. To tacy, jak ta moja znajoma, ktora szydzila sobie ze mnie, ze placze po utracie psa!!! Ludzie potrafia byc wredni:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moj cyrk, moje malpy, moja Kira, moj blog, moi przyjaciele, ktorzy mnie rozumieja, bo sami tacy sa. I jakies oburzone moim ekshibicjonizmem pancie.
      To ja sie pytam, po co w ogole tu wlaza?

      Usuń
  41. Nawet jeśli trochę teatrem powiało na twoim blogu - twoja sprawa:)
    nic nikomu do tego
    Ula

    OdpowiedzUsuń
  42. Odejscie kochanej istoty zawsze boli, strasznie mi przykro Panterko ze Kiry juz z nami nie ma. Kazdy radzi sobie z bolem po stracie na swoj sposob nie ma na to uniersalnej metody. Trzymaj sie Panterko. Usciski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, nie ma uniwersalnej metody. Moja mi pomaga, a ja nie mam sobie nic do zarzucenia.

      Usuń
  43. Pantera, to twój ukochany pies, członek rodziny i jak jej odejście przeżywasz to twoja sprawa i twój ból. I nikt obcy nie powinien oceniać, czy twoje przeżywanie jest stosowne czy nie. Wydaje mi się, że zabrakło komuś taktu i wyczucia sytuacji, a nawet zwykłej empatii. Nie należy wkładać palca w niezagojoną ranę, a potem dziwić się, że osoba tak potraktowana reaguje ostro.
    Trzymaj się, nie zagłębiaj się już w te wpisy, szkoda zdrowia i nerwów. Pozdrawiam cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Naszo-kulturowi" nie grzesza taktem i do zwierzat maja tez odmienny stosunek niz ja czy Ty. Zapominaja tez, ze milczenie jest zlotem.

      Usuń
  44. AnitKA ma najwyraźniej grubszą skórę i chyba inne podejście do zwierząt domowych. Niestosownie to ona się zachowała, blog jest Twój i masz prawo sobie pisać, co chcesz. Wszelkiej maści fora, to dobre miejsca dla takich osób, jak AnitKA.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AnitKA ma samozwancza misje do wykonania i prze do przodu niczym buldozer w pancernej skorze nosorozca.

      Usuń
  45. Ja nigdy nie zrozumiem ludzi...chyba jest coraz gorzej,skoro takich osobnikow pokroju Anitki spotyka się coraz częściej "moja jest racja i to święta racja,moja racja jest nsjmojsza"-cytat z Dnia Świra...jakze adekwatny do sytuacji..Anitkę powinno g...o obchodzić w jaki sposób Aniu przezywasz żałobę,jezeli nasuwają jej się słowa krytyki,to akurat w TAKIEJ SYTUACJI powinna zamknąć ryj i nic nie mowić...a nie prawic te swoje mądrości i racje z d..y wyjęte...
    Aniu,szkoda Twojej energii ....
    Dla mnie Kiry NIGDY nie będzie za dużo,możesz jej wystawić pomnik-jezeli to Ci przyniesie ulgę i nic nikomu do tego!!!
    :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znosze ludzi pouczajacych innych, a juz zwlaszcza takich, ktorzy niekoniecznie maja racje. Gruboskornosc natomiast to cecha wrodzona.
      Skad sie tacy biora?

      Usuń
    2. Nie wiem Aniu...może to "wytwór"naszych czasów:-(

      Usuń
    3. Polacy kiedys tacy nie byli i ja mysle, ze coraz gorsi sa za sprawa indoktrynacji religijnej, z ktorej czerpia to, co dla nich wygodne, a nie to, co czerpac powinni.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
  46. Czytam te wpisy w Księdze Kondolencyjnej i płaczę.. za Kirą i moimi przyjaciółkami dwiema- Lulką i Szercią :(
    Wiersz Frau Be spłakał mnie okrutnie
    A trolli szkoda karmić, Aniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, w tzw. normalnym zyciu jestem juz w miare spokojna, co nie znaczy, ze nie odczuwam bardzo intensywnie braku Kiry, ale jeszcze nie moge bez placzu czytac wpisow do ksiegi kondolencyjnej. Wszystkie wpisy sa tak emocjonalne, takie wzruszajace, ze mi oczy zalewa.

      Usuń
  47. Płacz ile potrzebujesz, pisz ile potrzebujesz, pokazuj zdjęcia Kiry w takiej ilości jaka Tobie odpowiada. Olej innych, zwłaszcza tych, którzy niewiele rozumieją. To Twój blog, Ty tu rządzisz. A ja Cię tylko przytulam w tym bólu, jaki odczuwasz. I bardzo współczuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Wam przechodze przez to wszystko znacznie latwiej niz po smierci Fusla, kiedy ze swoim bolem bylam sama. Bardzo jestem Wam wdzieczna za wsparcie.

      Usuń
  48. Mi blogowe wsparcie dużo dało, dlaczego miałabym tego wsparcia odmówić komuś innemu? Wszystko, co uważałam za stosowne napisałam pod postem o Kirze, nie dublowałam się w księdze. Nie wiem dlaczego ludzie muszą wmuszać innym sposób przeżywania żałoby, to obrzydliwe. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, ale takich hien nie brakuje, zlatuja sie do padliny na wyscigi.

      Usuń
  49. Aniu, jeśli to może choć trochę ulżyć w bólu po stracie przyjaciółki to pisz o tym ile chcesz... bardzo współczuję, bardzo.. liczyłam, że Kira jednak się podniesie... na zawsze zostanie w sercu i w pamięci kochana psinka, która teraz bryka szczęśliwa za tęczowym mostem! Jestem i przytulam cały czas, choć dopiero teraz znalazłam chwilę na zostawienie śladu mojego wsparcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wszyscy ludzilismy sie i mielismy nadzieje, ze Kira sie z tego wykaraska, ze w koncu zostanie prawidlowo zdiagnozowana i bedzie mozna ja wyleczyc. Robilismy wszystko, staralismy sie, nie zalujac kasy. Wszystko na nic.

      Usuń
  50. Drugi dzień tu przyłażę, czytam i się wycofuję. Teraz doczytałam, że zaczynasz się dźwigać. No to powiem, co mi po głowie chodzi. Po jaką cholerę wszyscy tracą dużo energii i czasu na rozkminienie czy Anitka czy inna sridka ma grubą skórę, posiada empatię albo jaki ma stosunek do zwierząt? Anitka-sridka to kawał zakompleksionej mendy. Po temacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za Anitka przyfrunely inne mendy, ale wszystkie bezlitosnie kasuje i dobrze mi z tym.

      Usuń
    2. Tak pomyślałam, widząc "Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga." Takich Anitek nie brakuje. W sumie to szkoda, że usuwasz, bo dla rozrywki można by poczytać jak kobitki potrafią się ośmieszać, pozostając w przekonaniu, że są odważne jak Macierewicz.

      Usuń
    3. Uwierz mi, nie ma czego zalowac. Zenujace wpisy.

      Usuń
  51. Ten smutek trzeba przetrawić, wyrzucić z siebie. Pisz tyle, ile potrzebujesz. Dobre, ciepłe komentarze przynoszą ulgę i to naturalne, że one tu są. Anitkom nic do tego!!!
    Smucę się razem z Tobą z powodu Kiry:* To kolejne zwierzę, które było mi bliskie, chociaż znane tylko z bloga.
    A księga to dobry pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez jestem tego zdania, ze ksiega to dobry pomysl, choc wbrew czyjejs tam kulturze. A co mnie to obchodzi? :)

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.