poniedziałek, 22 maja 2017

Buszujaca w (wiosennym) zbozu.

W sobote nie udalo nam sie zorganizowac zadnej wycieczki, bo najpierw byla psia szkola, pozniej corka prosila nas o odebranie autem paru kartonow od znajomej. Na te okolicznosc musielismy zostawic Toye po raz pierwszy sama w domu. Na wszelki wypadek zamknelam koty w sypialni i pochowalam buty. Kiedy wrocilismy, spytalam sasiada, ktory namietnie balkonuje, a jego balkon sasiaduje z naszym, czy cos bylo slychac (skowyt albo szczekanie). Zaprzeczyl, wiec kamien spadl nam z serca. Tyle tylko, ze pozniej znalezlismy pusta plastikowa butelke po wodzie mineralnej w pokoju. Dziecko sie nudzilo, wiec wzielo sobie do zabawy. Niech ma, co jej bede zalowac!
W niedziele pogoda zachecala do wyjscia. Zieziorko jak zwykle wabilo, ale zrezygnowalismy, bo wizja tlumow jakos do mnie nie przemawiala, nie lubie. 
Zdecydowalismy wiec pomaszerowac znana Wam w dawniejszych postow Dransfelder Rampe, byle torowisko kolejki podmiejskiej, obecnie droga spacerowo-rowerowa. Kupilismy dla Toyi 20-metrowa smycz, zeby mogla po psiemu wybiegac naprzod lub zostawac w tyle i obwachiwac pobocza, bez stalego bycia ciagnionym przez ten tobolek energii. Smycz sprawdzila sie znakomicie i jedyna niedogodnoscia bylo jej sciaganie na widok rowerzystow. Oczywiscie nie nadaje sie ona zupelnie na warunki miejskie. Czyli pies ma wybieg, jakby wedrowal razem z nami bez smyczy, ale jednak jakies ograniczenie, gdyby chcial pogonic za zajacem. No i nie bez znaczenia jest, ze stosujemy sie do surowego obowiazku okresowego stosowania smyczy. Jesli ktos ma jeszcze watpliwosci, to polecam.

Tak to wygladalo w praktyce

Miasto zostaje za nami

Pierwszy tunelik pod szosa

Nigdy mi dosc takich panoram

Za tym tesknilam, bo o ile w ubieglam roku mielismy wiele pol rzepaku w bliskim sasiedztwie...

... o tyle w tym musialam sie troche naszukac

Nawet muszka w locie sie zalapala

Jak ja kocham te zolc!


A nad glowami...

Przy drugim tunelu pod szosa taka niespodzianka. Wisi krzywo, brak mu wskazowki, ale fajnie wyglada

Zegar to ta czarna kropka

Widok z dalszej czesci rampy

I te chmury...

A u stop dywan rzepakowy


Na jednym z licznych postojow, kiedy popijamy zabrana z domu wode, widac zmeczenie Toyi, a to dopiero polmetek

Schodzimy na dywan

ta drozka z prawej

Toya nie tylko buszowala w zbozu, ale rowniez je probowala

Takie piekno mnie obezwladnia


Nie mozna bylo w pore poobcinac galezi? Szkoda tej starej wierzby

Chocby same paluszki zamoczyc...
 Po powrocie do domu wszyscy troje padlismy na krotka drzemke, tak nas ten spacer wykonczyl.





46 komentarzy:

  1. Wymeczyl, ale warto bylo :))). Piekne widoczki, zóltego do wypeku i psica wybiegana :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, warto bylo! To takie satysfakcjonujace zmeczenie. :)))

      Usuń
  2. Tez lubie takie polne spacery, a rzepak kwitnie tez w Polsce,jest tak duzo pol rzepakowych ,ze zastanawiam sie ile bedzie tego oleju! Niewatpliwie upieksza krajobraz baaaardzo!
    Spanie po spacerku to jest bardzo przyjemna rzecz, ma sie poczucie, ze sie zrobilo cos dla zdraowia i ciala a potem zasluzone leniuchowanie! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzepak jest teraz na topie, odkad zaczeto z niego produkowac nie tylko olej jadalny, ale i biopaliwa. Wysiewa sie go znacznie wiecej niz jeszcze kilkanascie lat temu. Bardzo lubie te pore, kiedy kwitnie, moglabym na ten czas zamieszkac na skraju pola rzepakowego i napawac sie nim przez 24 godziny na dobe. :)

      Usuń
  3. Ten rzepak to taka pospolita roślina a daje czadu wiosną że hej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez caly rok niecierpliwie czekam na pore jego kwitnienia i zawsze zaluje, ze trwa to tak krotko. :)

      Usuń
  4. Ale Super spacer.Piękna jest Toya.U mnie w okolicy są dwa pola rzepaku.Koło jednego przejeżdzam do pracy.I zawsze go podziwaim.Moja Luna też wywleka czasem puste butelki.Jak wchodzimy to leżą na jej posłaniu.A drzemkę też lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to nawet planowalam zrobic po poludniu przejazdzke rowerowa, ale daleko przecenilam swoje sily i braklo ich na wiecej niz drzemke. :)))

      Usuń
  5. a jeszcze chciałam napisać, ze mi się ta złamana wierzba bardzo podoba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie jak rozdarta sosna, co nie? :)))

      Usuń
    2. no, cos w ten deseń:)

      Usuń
    3. Ta wierzba ma sprochnialy w srodku pien, w ktorym utworzylo sie cos w rodzaju platformy, na ktorej czesto robilam Kirze zdjecia. Teraz nie ma juz dostepu do tej platforemki. Mam osobisty stosunek do tego drzewa.

      Usuń
  6. Fajny ten spacer i bardzo fajnie, żeś się na niego wybrała!!! :)))
    Zegara pewnie szkoda było komuś wyrzucić, nie masz jakiegoś starego aby powiesić obok, taki zegarowy murek to byłoby coś. Nie wyrzucam żadnego zegarka, nieraz przerabiam na jakieś cudactwo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, gdybym w tym momencie o Tobie pomyslala, zabralabym go ze soba, a tak nie wiem, czy przy nastepnej okazji bedzie jeszcze tam wisial. :))

      Usuń
    2. Niech wisi tam, fajnie by wyglądało, jakby ich tam było więcej :)))

      Usuń
    3. Tam na tej drodze wciaz cos ciekawego wisi, jak nie zegary, to bombki na drzewach w miejscach calkiem dla czlowieka niedostepnych. :)))

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. A ile z tym roboty, Basiu? Butelka w plecak i w droge. :)))

      Usuń
  8. Nawet nie chce sobie wyobrażać tego spaceru bo juz jestem zmęczona:) Moje staruszki są, na szczęście, mało mobilne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy nasza bardzo chora staruszka Kira nie mogla tluc razem z nami tych nieludzkich ilosci kilometrow, z bolem serca zostawialismy ja w domu i szlismy sami. A z nia tylko na krotkie siusiu i tak daleko, jak sama mogla i chciala.

      Usuń
  9. Przepiękne te pola rzepaku, u nas tak daleko dawno nie jeździliśmy, poza tym rzepaku tak dużo w okolicy nie ma.
    Świetna taka długa smycz, Toyka może się wybiegać. I świetnie, że sama wytrzymuje w domu i nie płacze.
    Pięknie buszuje w zbożu, mój Piesio też zawsze lubił podgryzać trawy, Kicia też to robi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje koty nie wezma beleczego do paszczy, one tylko Zyperngrass z OBI za ponad 3 euro doniczka. Czego ja nie probowalam, i owies wlasnego wysiewu, i taka tansza trawe dla kotow - nic, omijaly to szerokim lukiem. Chyba pojde z torbami przez te futra. :)))

      Usuń
  10. A my prawie całą sobotę spędziliśmy na plaży miejskiej, bo córka brała udział w sztafecie charytatywnej pod hasłem "Uciekająca panna młoda". Biegły drużyny pięcioosobowe, oczywiście poprzebierane:) Drużyna córki zdobyła pierwsze miejsce w kategorii "najlepszy strój". Najszybsze być nie mogły, bo organizatorka drużyny ma odjazdowe pomysły (pisałam kiedyś o niej, to Monika, twórczyni akcji "Bieg na sześć łap") i wymyśliła sobie suknię z ślubną z balonów, w której naprawdę trudno było biec. Oprócz niej były jeszcze dwie panny młode, pan młody i ksiądz (wszystko dziewczyny:). No i biegły z psami, co - wbrew pozorom - nie ułatwiało sprawy:) w ogóle, zabawa była przednie, wszyscy mniej lub bardziej poprzebierani i uczestników więcej niż w zeszłym roku ( wtedy tematem byli superbohaterowie). A! Dwa lata temu Monika biegła przebrana za kabinę prysznicową:):):):):) W rezultacie ponad pięć godzin spędziliśmy na plaży, a gorąco było koszmarnie, i też po powrocie do domu padłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toscie pewnie mieli cala kupe smiechu z tych przebran i nieudolnych prob poruszania sie w przebraniach na trasie biegu. Fajna impreza, bez zadecia i nie po nagrody czy medale, a w dobrej sprawie. Brawo corka! :)))

      Usuń
  11. Przepiekna okolica do pieszych wedrowek, cudne widoki. Dobrze macie, a najlepiej to Toyka ma, gdyby koty wiedzialy jak duzo zabawy ma Toya.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak juz nie mozna na wsi, to nie ma jak mieszkac na skraju miasta. Stad akurat mam wszedzie blisko, bo do srodmiescia raptem 3 km, a w pola kilkaset metrow. I zawsze cos sie dzieje, zawsze co innego kwitnie, wiec nie mozna sie nudzic, a pies tez sie wybiega. :))

      Usuń
  12. Niesamowity spacer i co za widoki...
    Odpoczywa się wtedy cudownie...
    Pies wybiegany , wy też :-)))
    Fajna smycz, moje chodzą na 10 metrowej...
    ale ta 20-tka chyba byłaby lepsza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byly jeszcze dluzsze, chyba 30-metrowe, ale uznalam, ze to juz lekka przesada. Juz ta 20-tka wlecze sie po drodze, kiedy pies zwalnia, no i samemu trzeba uwazac, zeby sie w nia nie zaplatac. :)

      Usuń
  13. Super spacer, Toya się wybiega, zmęczy i jest spokój ;)
    Nooo 20-metrowa smycz robi wrażenie :)) Naszemu kotu kupiliśmy ostatnio 8-metrową, a miał 5. Ale on, póki co dłuższej nie potrzebuje ;)
    Taka długa smycz to chyba już swoje waży??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Bonus ma chyba te flexi, jest znacznie wygodniejsza, bo sie chowa do uchwytu, a ta nasza wlecze sie po ziemi. Nie jest ciezka, zrobiona z nylonu chyba i stabilna, choc cienka. :)

      Usuń
    2. Tak, flexi ma jedną i drugą. Ta ósemka jest faktycznie cięższa. No ale nasza jest dla mniejszych psów i kotów, a nie dla pełnych energii Toyek :))

      Usuń
    3. Mam jeszcze flexi po Fuslu, uzywalam do spacerow z Bulka. W koncu jednak zrobila sie kotem domowym i nie wychodzimy. Toya chyba by ja zerwala. :)))

      Usuń
    4. Chyba tak, bo pani w sklepie się nam pytała, dla jak dużego psa chcemy tę smycz ;)
      Bułeczka już wychodzić nie chce, a ten nasz futrzak dokładnie na odwrót :)

      Usuń
    5. Cale szczescie, ze Bulka sie zadomowila, bo wychodzenie z nia to meczarnia. Zeby chciala chodzic, ale nie, siedziala i sie rozgladala, a ja kwitlam i korzenie zapuszczalam. :))

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Niby te trasy spacerowe mam opracowane do znudzenia, ale za kazdym razem odkrywam nowe cuda. Nigdy sie nie znudzi. :)

      Usuń
  15. A ja jestem u corki w UK i spacerom tez nie ma konca, co mnie cieszy, bo w domu jestem ograniczona. Albo z wnukami, albo z ich pieskiem, albo wszyscy razem:)
    Piekne okolice u Was, a Toya nie mogla lepiej trafic:) No a fotki to robisz cudne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W koncu wzielam ze soba porzadny aparat, bo choc ciezki i niewygodny do taszczenia, to jednak robi lepsze zdjecia od smarkfona. :)))
      Toyka z dnia na dzien robi postepy, ale jeszcze dluga droga przed nami. :))

      Usuń
    2. Twoje zdjecia zawsze sa piekne, te z telefonu tez:)

      Usuń
    3. Oj tam! Na komore nie mam wplywu, robi jak chce. :)))

      Usuń
  16. Pewnie wyjdę na ignorantkę , ale ciul z widokami i drzewkami - psia piękność mnie urzekła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli chcialabys poznac jej historie, czytaj posty pod etykieta TOYA. Niedawno adoptowalismy ja w Polsce i pracujemy nad jej resocjalizacja i wychowaniem. :))

      Usuń
    2. Hłe hłe wiem.... Czytałam . :))) Nieraz wolę patrzeć na psie mordy niż ludzkie....
      twarze

      Usuń
    3. Nieraz? Ja tam wole bez przerwy. :)))

      Usuń
  17. Toya pięknie się komponuje z tą zielenią. Uważam, że Getynga ma bardzo ładne położenie. Kiedyś ktoś, chyba u Ciebie napisał, że gryka tez kwitnie na żółto- wcale nie, gryka kwitnie na biało. Swoja drogą rośliny użytkowe to ładnie kwitną- rzepak na żółto, len na niebiesko, gryka na biało a łubin przeważnie na niebiesko.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zotlo kwitla gorczyca, ale to bylo gdzies w styczniu. Tez ladnie, ale to nie to samo, bo rzepak otoczony wiosenna zielenia. A wiesz, ze lubin widzialam tu jedynie ozdobny w ogrodkach, nigdy na polu? :))

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.