czwartek, 14 września 2017

Wbrew niecheci.

Po jednodniowej przerwie wracam do relacji z wywczasow w Uc. Apel o glosowanie na zwierzaki Przemka byl jednak wazniejszy i nie mogl czekac. Zaglosowaliscie juz dzisiaj? Jesli nie, kliknijcie w serduszko po prawej stronie, wybierzcie wojewodztwo podkarpackie i  schronisko Przemka, Zurawica, Orzechowce 3. I tak codziennie prosze, do konca pazdziernika. Musimy wygrac!

Czwartek przywital nas nie tylko sinym niebem z ciezkimi chmurami zdajacymi sie wisiec metr nad glowami, ale i porywistym wiatrem. O ile poprzednie dni byly w miare cieple i bezwietrzne, choc zadeszczone, tak ten dzien nie motywowal do niczego. A byl to dzien, kiedy z wizyta do Lodzi nadciagnac mialy Balumy czyli Pawel z Polowka, jak ja pieszczotliwie nazywa. Jak powiedzieli mi juz podczas spotkania, tez mieli rankiem bardzo mieszane odczucia w kwestii wycieczki i zastanawiali sie, czy jej nie odwolac. W takim przypadku pewnie obie strony bylyby zadowolone mogac pozostac w cieplych lozkach, ale jak sie pozniej okazalo, nie przezylibysmy calkiem fajnego dnia ze soba. Dobrze wiec sie stalo, ze ich przyjazd doszedl do skutku. Szkoda tylko, ze Palmiarnia byla tego dnia zamknieta, bo tam wlasnie chcielismy sie spotkac. Stanelo wiec znow na Makulaturze. Nigdy wczesniej nie bywalam tam tak czesto! :)
Zaczelismy od kawy. Ze zdjec zamieszczanych na blogach czy fb wiedzielismy co najmniej jak wygladamy, wiec bez trudu sie rozpoznalismy. Tematow przez caly dzien nam nie brakowalo, a zachowywalismy sie, jakbysmy znali sie od-nie-wiem-jak-dawna. Znow dal znac o sobie blogowy fenomen, czlowiek widzi sie z kims po raz pierwszy w zyciu, a zdaje sie, jakby znal go od wiekow. Nawet dzielaca nas generacja, bo Polowka jest w wieku mojej corki, a Balum niewiele starszy, zupelnie nie przeszkadzala w zajmujacych rozmowach.


Jedno mnie tylko zaskoczylo, ze Balum jest tak wysoki. Ja naleze raczej do kobiet dosc wyrosnietych, a zobaczcie, jaka ze mnie przy nim kruszynka.



Na szczescie nie padalo zbyt intensywnie, a potem w ogole przestalo, udalismy sie wiec via Park Sledzia i plac Wolnosci, gdzie na cokole stal sobie Kosciuszko, udekorowany jednym rogiem i fioletowa peleryna - na ucka promenade, czyli Piotrkowska, ktora o tej porze i w te pogode byla nieco pustawa.




Kiedys, przed laty, Sonic zadedykowala mi post o podworku, gdzie mury kamienic wylozone sa lusterkowymi mozaikami. Za kazdym pobytem w Lodzi chcialam je zobaczyc, ale zawsze cos stawalo mi na przeszkodzie. Tym razem bylismy tak blisko, ze grzechem byloby nie skorzystac z okazji. Przedstawiam Wam Pasaz Rozy. Wedlug wiki: Niezwykłe lustrzane podwórko stało się sławne gdy artystka Joanna Rajkowska wyłożyła jego część lusterkami i tym samym stworzyła pracę "Pasaż Róży". Okazją do tego był Festiwal Czterech Kultur.





Kto tu komu robi zdjecia? :)

Wiecej zdjec z tego jedynego w swoim rodzaju przepieknego zakatka TUTAJ.
Poczlapalismy dalej Piotrkowska, fotografujac sie przy slynnych pomnikach trzech fabrykantow, latarniku i zwiedzajac rozne znajome zakamarki.


A to filutka z tej Polowki! Lapie latarnika za zadek, az sie zdziwiony odwrocil. :)

Pasaz Rubinsteina, gdzie bywalam z malenka Pierworodna

I gdzie wpadla do fontanny z panna

Tu mieszkalismy, ale wtedy to podworko nie prezentowalo sie tak okazale.
Tu zakonczylismy zwiedzanie Piotrkowskiej i z przyczyn subiektywno-obiektywnych udalismy sie w droge powrotna do Makulatury, gdzie zglodniali zjedlismy z apetytem obiad w Pierogarni. Tym razem wzielam takie pierogi, jak trzeba, odsmazane z cebulka. PYYYCHAAA...


A potem jeszcze snulismy sie to tu, to tam, bo jakos nie moglismy sie rozstac, tak fajnie sie gadalo.

Zdjecie Baluma, ktore bez pytania zwinelam ;)

Tuwim jak tajemniczy Don Pedro, szpieg z krainy deszczowcow
Az w koncu nadeszlo nieuchronne, trzeba bylo sie zegnac, bo pora byla po temu. W prezencie pozegnalnym dostalam ogrrromny karton wuzetek Polowkowej roboty, bo trzeba Wam wiedziec, ze Polowka to prawdziwy samorodny talent cukierniczy. Jakie ona robi torty, jakie cudne piernikowe domki na swieta, jakie makowce wedlug starych sprawdzonych przepisow - no cuda, cudenka! Kilka tygodni temu wyrazilam nieopatrznie zachwyt wuzetkami, ktorych zdjecie Balum umiescil na swoim blogu. No i prosze, specjalnie dla mnie Polowka upiekla i do samej Uc dostarczyla. Czy ja nie jestem dzieckiem szczescia?


To tez zdjecia robione przez Baluma, rowniez ukradzione  ;)


Wieki cale nie jadlam wuzetek, wiec apetyt moj byl duzy. Ale nawet z takim apetytem nie dalybysmy z mama rady pochlonac tych ilosci, wiec jeszcze kilku osobom sie dostalo i wszyscy az sie oblizywali oraz stekali z rozkoszy. No mowie Wam, niebo w gebie!
Zapewne zadajecie sobie pytanie, co z moja dieta? Zostawilam ja w Getyndze, a co se bede zalowac dobrego jedzenia! Wrocilam do domu i z powrotem na diete, niestety o kilogram ciezsza. Mus odrabiac te kilogramy :) Acha, wcale ich nie zaluje, warto bylo!
Balumy moje kochane, zastapiliscie mi na tym niby urlopie wyteskonine slonce, ktore nie chcialo pokazac sie zza chmur, Wasz przyjazd i spedzone z Wami godziny w pelni zrekompensowaly mi brak pogody i matczyne marudzenie. No i jeszcze ta wuzetkowa rozpusta! Dziekuje Wam za ten wspanialy dzien i mam nadzieje na kolejne spotkania, moze w troche lepszych okolicznosciach meteorologicznych.






56 komentarzy:

  1. Spotkania z tak fajnymi ludzmi to sama przyjemnosc, ate te wuzetki to mnie zniszczyly ;), Ponad 3o lat mija od ostatniej, bo jako absolutny antytalent wypiekowy nawet nie mam sie co na cos takiego zamachiwac, nie mówiac juz o braku sprzetu. Grrrr....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pozostaje Ci nic innego, jak pousmiechac sie do Baluma i wpasc do Polski na urlop. :)))

      Usuń
  2. Melduje ze zaglosowalam na Przemka zwierzaki, podziekowali mi wiec dalam rade. Moze wroce tu wieczorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haslo dnia: caly swiat glosuje na Przemkowe zwierzaki. :)))

      Usuń
  3. Bardzo miło się to wszystko czyta,bezwiednie uśmiech pojawił sie na mej gębie.
    Wspanialy dzień i śmiało można powiedzieć,że to ludzie tworzą "pogodę".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Oni byli jak promyk slonca w tamten paskudny dzien, zaraz zyc sie chcialo. :)

      Usuń
  4. Wyglądasz, Panterko, super! Podoba mi się ten lustrzany zakątek, a te wuzetki... ślinka leci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lusterkowym pasazem sama sie zachwycilam. Na pewno bajecznie wyglada kiedy jest ciemno i kiedy slonce rzuca refleksy na te miliony minilusterek. :)

      Usuń
  5. Glosuje, a jakże:)
    Świetne spotkanie, Owoc na racje-zastapilo brzydka pogodę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balumy na pewno! Polecam ich oboje na niepogode, slonce gwarantowane! :)

      Usuń
  6. Bo coś jednak w tym blogowaniu jest- też zawsze jestem zaskoczona przy spotkaniu w realu. Oczywiście jestem zaskoczona bardzo pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ogol spotaknia w realu sa z ludzmi, z ktorymi lacza nas wspolne zainteresowania, a wiec i odbieramy na podobnych czestotliwosciach, a i znamy sie troche z blogow. Nie mozna zatem sie rozczarowac.

      Usuń
  7. A ja w listopadzie pójdę do wrocławskich cukierni i będę źreć polskie ciastka do wypęku. A co. Wiele razy byłam w Łodzi, ale o tej lusterkowej ulicy nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, takie cukierniane to nie to, co domowe.
      A lusterkowa ulica to chyba dopiero od niedawna, kilka lat zaledwie.

      Usuń
  8. niesamowite to lusterkowe podwórko..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie jest jeszcze znacznie piekniejsze, kiedy w lusterkach odbija sie slonce albo wieczorem przy blasku latarni.

      Usuń
  9. Zastanawiałam się, jak Pasaż Róży wygląda, kiedy świeci słońce; Spotkanie super, że o wuzetkach nie wspomnę:) My z mężem na czas pobytu syna też zawiesiliśmy dietę na kołku:) Rezultat to dodatkowy kilogram u każdego - no, mniej więcej:))) Odpuściłam jeszcze imieniny i urodziny męża (11 i dziś, 14) i koniec laby!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie latwo bylo ten kilogram zdobyc, trudniej go zgubic. Ale co tam, raz na pol roku mozna poszalec gastronomicznie. :)

      Usuń
  10. Zaglosowalam....
    A nasze znajomosci blogowe, jak na razie, zawsze okazuja sie niezwykle. mile, wspaniale....i widze ,ze odwiedzilas lusterka! ladnie pokazujesz Uc..bedzie wiecej? ja niestety nie zdazylam zwiedzic makulature...wroce ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze jutro tylko bedzie relacja fotograficzna z ciekawego miejsca, a potem juz musialam wyjezdzac. :(

      Usuń
  11. Głos oddany. A co do spotkania to coś skrobnę tylko niech się ogarnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jakos ogarniecie szybciej przyszlo, choc mialam wiecej do ogarniania. ;)

      Usuń
    2. Wszystko musi nabrać mocy sprawczej.

      Usuń
  12. Fantastyczne sa takie blogowe/wirtualne spotkania przeniesione do realu. Mam mniej do nich okazji, ale kilka razy juz mialam przyjemnosc i zawsze jest to strzal w dziesiatke.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak juz gdzies wyzej w komentarzach wspomnialam, bywa sie na blogach, ktore nas interesuja, czyli powstaje jakies pokrewienstwo dusz. Nie mozna sie wiec rozczarowac podczas spotkania na zywo.

      Usuń
  13. Kuchnia, ja myślałam, że Balum jest starszy, a tu taki młodzik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mlody. Spokojnie moglabym byc jego matka.

      Usuń
    2. Dzisiaj zaproponowano mi szkolenie w Uci. Chętnie bym pojechała, gdyby nie fakt, że w tym czasie będę mieszkać u znajomej, która wyjeżdża, z jej kotami. Ale gdybym pojechała, to i tak Ciebie by już tam nie było...

      Usuń
    3. Buuu...
      Zreszta gdybys byla na szkoleniach, pewnie i tak nie mialabys czasu na spotkania.

      Usuń
    4. Pewnie bym miała po południu.

      Usuń
    5. A nie szkolo Was w Getyndze?

      Usuń
    6. Póki co, jeszcze nie. A szkoda.

      Usuń
    7. Zaproponuj zatem takie ulepszenie szkolen. ;)

      Usuń
    8. Nie omieszkam. Tymczasem pytam grzecznie: dlaczego Kościuszko został jednorożcem?

      Usuń
    9. MNIE o to pytasz? A ja skad mam to wiedziec?
      http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/lodz/tadeusz-kosciuszko-z-lodzi-to-jednorozec-tak-urzednicy-ustroili-pomnik/vq0mvfv

      Usuń
  14. Nie wiem co powiedziec, komentowalam na fejsie. I Balumow, i wuzetki nawet Ci zazdroszcze. Buuuu....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie plakaj, Iwonka, wszystko przed Toba. Z pewnoscia zawitasz do Polski i bedziesz miala okazje pochlonac pare wuzetek. Co do Balumow, nie jestem pewna, ale sprobowac mozesz. ;)

      Usuń
  15. No faktycznie, taaaaakie wuzetki z pewnością zjadłabym co najmniej dwie! :)
    Wierzę Ci, że takie ciastka własnej roboty zrobione z sercem to wielka radość.
    A co do spotkania i pięknie mimo pogody spędzonego dnia - świetnie, że udało się Wam spotkać i tyle razem zobaczyć.
    Wspaniały jest ten Pasaż Róży, nigdy wcześniej o nim nie słyszałam. W ogóle ta Łódź na Twoich zdjęciach wygląda fantastycznie - kolorowo i zapraszająco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy pamietasz, ale Lodz jest rowniez taka:
      http://swiattodzungla.blogspot.de/2016/11/lodzkie-impresje.html
      Ona nie sklada sie wylacznie z wyremontowanego za dotacje unijne srodmiescia, ma rowniez nietkniete dzielnice peryferyjne, gdzie od polwiecza nic sie nie zmienilo.

      Usuń
  16. Już zagłosowałam od wczoraj cztery razy, bo komputrów w doma dwa. W końcu Przemek jest nasz, a mój sąsiad 70 km ode mnie.
    Fajnie się spotkać, a Balumy bardzo fajni młodzi ludzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo, Bezowa! Talko tak dalej, a Przemki wygrajo. :)

      Usuń
  17. Balumowa Połówka powinna mieć własną pracownię cukierniczą. I jestem pewna, że miałaby ogromne powodzenie. To bardzo zdolna Połówka, bo oprócz zacięcia cukierniczego ma zacięcie plastyczne.
    Tyle tylko, że Balum pewnie wciąż wystawiony jest na pokuszenie,a cukier + mąka nie jest raczej jego przyjacielem.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym ja miala taka Polowke pod dachem, nic by nie wyszlo z diet i silnych postanowien, nie dalabym rady odmowic sobie tych rozkoszy podniebienia. :)

      Usuń
    2. Spokojna głowa, gaję radę oprzeć się słodkim kusicielom. Ciężko bo ciężko a i Połówka potrafi dać po łapach i przypomnieć, że nie wolno. :D

      Usuń
    3. Imponujace! Brawo, Polowka! Nie dosc, ze swietnie gotuje i piecze, to konsekwentnie umie meza wychowywac. :)))

      Usuń
  18. Ale fajne spotkanie.Dla takich wuzetek też bym złamała dietę.A fasada ze szkiełak mnie urzekła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tez zachwycil ten Pasaz Rozy. Widzialam juz wczesniej na zdjeciach, ale na zywo to cos innego.
      Diete latwiej robic w Niemczech, bo tu zarcie jest ohydne i latwiej z niego zrezygnowac. :))

      Usuń
  19. Aniu, muszę zobaczyć ten pasaż - przyznaję się bez bicia, że nawet nie wiedziałam o nim, bo od trzech lat prawie nie bywam w śródmieściu, a jeśli już, to w przelocie. :))) Zagłosowałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam, ale wybierz sobie troche lepsza pogode, najlepiej sloneczna. :)

      Usuń
  20. Fantastyczne spotkanie! Widać, że Balumki to fajni i serdeczni ludzie.
    Sto lat nie byłam w Łodzi chyba troszkę wypiękniała, a wiesz swego czasu mieszkałam na Pl.Wolności.
    No i oczywiście zagłosowałam, i tak codziennie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Ataner, codziennie do konca pazdziernika. Troche dlugo, ale tak bardzo mi zalezy na wygranej Przemka.

      Usuń
  21. Juyż wszystko wiem na temat głosowania, doczytałam pod poprednim postem. I fajnie, że można głosować zza granicy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mozna i nawet mozna z roznych adresow mailowych, jak sie ma kilka. :)

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.