sobota, 30 grudnia 2017

Konfiguracje.

Dwa potworki w kociej skorze (najnowsze okreslenie mojego slubnego)  bardzo sie staraja, zeby nie doszlo miedzy nimi do bliskich spotkan, raczej omijaja sie szerokim lukiem. No chyba, ze akurat ktorejs wpadnie do glowy, ze trzeba wrogowi pogonic kota. Wtedy ino rozlega sie tetent kocich lap, przerywany wscieklym syczeniem Miecki, ktora szybciej sie meczy, bo wazy dwa razy tyle co Bulka. Zatrzymuje sie zatem gwaltownie i straszy mloda, zamiast z nia polatac - tylko na zdrowie by jej wyszlo, a i figura bylaby lepsza.
Konkuruja ze soba o miejsca do polegiwania. Kiedy jedna wejdzie do mnie do lozka, dla nastepnej znaczy to drut kolczasty ze szlabanem i zasiekami. Nie wlezie, choc miejsca jest dosc dla obydwu.
Podobnie jest z innymi miejscowkami, ale od niedawna, zamiast focha i odchodzenia w sina dal, nauczyly sie zajmowac inne, wolne miejsce.
















Od bardzo niedawna Bulka nauczyla sie sypiac w lupince Miecki, kiedy ta zajmie jej parapetowke.
Niedlugo mina cztery lata, odkad Bulka u nas zamieszkala, a jeszcze nigdy koty nie polozyly sie obok siebie, nie przytulily ani nie polizaly. I juz chyba tak pozostanie.




40 komentarzy:

  1. Dziwne sa te kocie przyjaznie/nieprzyjaznie. Po nieodzalowanej stracie dochodzacego, szara zolza toleruje jego siostre (jesli ta tylko nie zlezie z kuchennego blatu, gdzie ma spanie), natomias kompletnego fiola dostaje na jednego z dokarmianych kocurków. Wystarczy ze ten wskoczy na parapet okienny i najchetniej zagryzla by go przez szybe. Nawet mnie kiedys dziabnela, jak nieopacznie usilowalam ja od okna odlepic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zolza postanowila zasluzyc sobie na swoja ksywke. :)))

      Usuń
  2. Ja to sie tylko zawsze zastanawiam w podobnych sytuacjahc, kto komu goni kota. Bo to moze byc zupelnie odwrotnie niz my czlowieki sobie to wyobrazamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz Miecka goni kota Bulce, a potem hop siup zmiana dup!

      Usuń
  3. Obie kotki są takie śliczne, szkoda że się nie lubią, fajne zdjęcia by były. Za miesiąc znów będę miała dwa koty i będzie rywalizacja o miejsca, gonitwy i fuczenie bo mój się chce bawić a kotka chce mieć święty spokój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazda z nich kocham na swoj sposob i za cos innego, jedna i druga maja tyle zalet, co i wad. Gdyby jeszcze zechcialy sie zaprzyjaznic, te ich wady nie bylyby az tak uciazliwe.

      Usuń
  4. Cztery lata już minęły ??!!! Szok. Tak dokładnie pamietam całą tą akcję, groźbę rozwodu, potem logistyka z przewiezieniem Bułki, potem wojna w domu między kotami... tak jakby to było rok temu ;)
    Kto wie, może jeszcze cztery lata i zapanuje pisendlof ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ten czas tak zapiernicza, ze glowa mala. Gdyby nie ksiazeczka Bulki z Polski, tez mialabym problem z okresleniem uplywu czasu.

      Usuń
  5. Oj te kiciusie!
    Muszę swoje pościgać obiektywem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poscigaj i zrob post specjalnie poswiecony kotowatym w gospodarstwie. :)

      Usuń
    2. I psieńczości tysz ;)

      Usuń
  6. Na zdjęciach wygląda jakby lubiły być blisko siebie

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię oglądać koty, ale kot i ja pod jednym dachem- za nic w świecie.Pies ma tę zaletę, że jest przewidywalny i wiesz gdzie on jest. No i można z nim na spacery chodzić, wszędzie ze sobą zabrać no i pogadać.
    Może gdyby to nie były dwie kotki a "parka" to lepiej by się dogadywały?
    Znajoma miała osobliwą parkę w domu-psica była wielorasowa a kot był kotem syjamskim- zresztą przepięknym. I ta "para" miała jedno, wspólne posłanko, zawsze spali razem, wtuleni w siebie.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mloda Miecka tez sypiala z Fuslem na jednym poslaniu, pozniej z Kira nie byla juz tak blisko, z Toyka zreszta tez. Zawsze bardzo wzruszajaco zegnala nasze pieski, ktore odeszly. Bulka nie jest taka emocjonalna.

      Usuń
    2. Z kotem tez mozna :). Z poprzednia kocica uprawialam nocne spacery i chodzila przy nodze lepiej niz niejeden pies, nawet bez smyczy. Tylko kiedy ktos, czy cos sie zblizalo, nurkowala pod najblizszym samochodem, a po chwili wracala do nogi.

      Usuń
    3. Nasza Lidka tez chodzi z kotem Bonusem na spacery, a nawet bierze go ze soba na urlop. :)

      Usuń
  8. Kocia natura jest jednak skomplikowana! Pieknie ujelas te rozne konfiguracje, az sie wierzyc nie chce, ze nie przepadaja za soba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasciwie to w Miecce lezy wina za braki w porozumieniu, ale ona juz taka jest, malo z kim chce sie wdawac, tylko ze mna.

      Usuń
  9. Wcielo mi komentarz:(
    Kocia natura jest jednak skomplikowana! Pieknie ujelas te rozne konfiguracje, az wierzyc sie nie chce, ze nie przepadaja za soba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widac powyzej, nie wcielo :)))

      Usuń
    2. Ale rozumiem Twoje obawy, bo blogger czasem leci sobie w kulki i kradnie komentarze. :)

      Usuń
  10. Piesio był pierwszy, kicia dołączyła do nas dopiero po paru latach. I to ona dawała mu po pysku, jak jej cokolwiek nie pasowało. Więc też przez całe życie nie leżały ani razy tak porządnie wtulone, najwyżej obok siebie, przy czym Piesio zawsze jak na gorących węglach, czy mu się zaraz ot tak nie oberwie. Drugiego kota nigdy bym nie wzięła, bo ją znam i wiem, że księżniczka by nie zaakceptowała, podobnie jak Twoja Miecka. Nie ten charakter i już. Dopiero od ok. 2 lat włazi na kolana i tam zostaje. Wcześniej też raczej wybierała wolność - albo na dworze, albo gdzieś w domu, a do łóżka przychodziła głównie nocą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miecka ma wolnosc w odwloku, urodzila sie jako kot domowy, z domowych rodzicow, wiec nigdy za wolnoscia nie tesknila. Nawet siatki na balkonie nie mielismy, bo nie bylo niebezpieczenstwa, ze ucieknie. Inaczej Bulka, mala ulicznica. Teraz juz sie przyzwyczaila, ale na poczatku tesknila za przestrzenia.

      Usuń
  11. Taki piękny komentarz poszedł w kosmos buuu. Źle sobie przycisnęłam.
    Cudne te Twoje zołzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko Miecka to wzorzec zolzy, Bulka to przymiluch. :)

      Usuń
  12. Takie z nich indywidualistki.
    Mnie się tak przytrafiło, że koty się dogadują, przytulają do siebie, bawią się razem. Teraz to nawet marzy mi się trzeci kot. Obawiam się jednak, co by to było. I psa bym chciała mieć. Na razie muszę poczekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wiekszosci domow dokocenie przebiega bezbolesnie i rodza sie nowe kocie przyjaznie. Tylko nie u mnie :(

      Usuń
    2. Na razie zakolegowala sie z psem, a w ogole to jest w nowym domu jeszcze bardzo krotko, wiec nie wiadomo jak sie skonczy.

      Usuń
  13. Widocznie im razem nie po drodze i zyja jak... kot z kotem:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet z Toyka kazda z nich zyje w wiekszej zgodzie niz miedzy soba. :/

      Usuń
  14. Jak ten czas zasuwa, to już cztery lata aż trudno uwierzyć.
    Miłości to już między nimi nie będzie, niestety.
    A czy Buła leje jeszcze po kątach?

    OdpowiedzUsuń
  15. Mówi się, że pies z kotem nie żyją w zgodzie, chociaż to bardzo często się nie sprawdza, ale żeby dwa kotki się nie lubiły, to chyba zbyt często się nie zdarza. Miecka i Bulka nie kłóćcie się, polubcie się, to bardzo ucieszy Waszą opiekunkę :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stracilam juz nadzieje, skoro przez cztery lata nie zdolaly sie zakolegowac.

      Usuń
  16. a ja jestem w szoku, ze one mają swoje posłanka i w nich śpią ??
    znaczy wyszkolone te twoje koty ))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tak to jest, jak sie na pozor wydaje. One maja miejsca, gdzie moga sie polozyc i czasem z nich korzystaja, a spia, gdzie same uznaja za stosowne, np. Miecka zawsze ze mna w lozku, a Bulka najczesciej na parapecie nad cieplym kaloryferem.

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.