środa, 16 maja 2018

Rododendrony, dmuchawce i grill urodzinowy.

Oj, starzeje sie czlowiek, nieuchronnie i prawie niepostrzezenie, ale kiedy przychodzi co do czego, to odczuwalnie. W czwartek w ubieglym tygodniu mielismy dzien wolny z okazji wniebowstapienia, na ten dzien ustalono swietowanie dla ojcow. A wiec nasze bestie stawily sie w komplecie, a nawet w nadkomplecie, czyli z wlasna progenitura. O ile Gapcio to uosobienie spokoju i luziku (byle brzuszek mial pelny), o tyle Malvina to szkodnik nad szkodniki i przez caly czas trzeba miec oczy wokol glowy, zeby nie tylko nie zdewastowala domu, ale i sobie jakiejs krzywdy nie wyrzadzila. Wszedzie siega, wszedzie wlazi i sie wspina, a sprobuj czlowieku czegos jej zabronic, to drze paszcze. Gapcio polegiwal na podlodze na kocyku, oblozony poduchami, a Toya nie odstepowala go nawet na krok, jak kiedys Malvine, kiedy byla w jego wieku.


W kazdym razie, kiedy towarzystwo udalo sie do domow, my obadwa padli jak po przejsciu tornada i podrzemalismy dwie godziny, zeby sie zregenerowac.
W piatek zajrzalam w drodze do domu do znajomej i zachwycilam sie jej, bedacymi w pelnym rozkwicie, rododendronami. Na te okolicznosc dostalam ich troche do domu.




Ale chyba grubodupce wyssaly z nich caly zapach, bo jakos nie chca pachniec, a powinny.
W sobote za to corka wyprawiala pourodzinowego grilla nad Kiessee dla kolezenstwa z bylej i obecnej pracy. Glowna impreza byla 5 maja u niej w domu. Fajnie miec urodziny w cieplej porze roku, choc to oczywiscie zadna gwarancja dla dobrej pogody. Tym razem jednak pogoda dopisala, a my zajrzelismy do nich na chwilke przy okazji spaceru z Toyka. Najsampierw poszlismy ja wybiegac i wymeczyc na psie kapielisko. Po drodze mielismy takie widoki, ze az zaniemowilam z zachwytu. Jeszcze tydzien wczesniej ta laka zolcila sie mniszkami, tego dnia zmienila kolorystyke na fioletowo-biala.







Tylko tydzien i tak diametralna roznica, jakby nie to samo  miejsce. Kiedy Toya biegala z kumplami, przeszlam na druga strone grobli w poszukiwaniu zab, ktore bylo slychac wszedzie. Przy okazji zalapala sie do zdjecia wielka wazka.




Dobrze, ze wczesniej spytalam corke, w jakiej czesci beda grillowac, bo szukanie jej dokola jeziorka zajeloby nam kupe czasu, a i tak dobrze musielismy sie rozgladac, bo pelno bylo grillujacych grup i grupek, a wszyscy tacy jednakowi, mlodzi, piekni, rozesmiani. Na szczescie domyslilam sie, ze tam, gdzie powiewaly balony, musi odbywac sie ten grill urodzinowy i nie pomylilam sie wcale.


Wciagnelismy po kielbasce, dopchnelismy arbuzem i ananasem, po czym udalismy sie w droge powrotna, zeby mlodym nie przeszkadzac. Toyka byla wybiegana i zmeczona, wiec zachowywala sie wzorcowo. Dorosleje nam psina, juz nie ma w niej tego wariactwa, co na poczatku.
A po drodze pofocilam jeszcze male gesie latorosle, ktorych jeziorko bylo pelne.



A w niedziele od nowa najazd Hunow na dom z okazji dnia matki. Jakos w tym roku wszystko przypadlo na jeden tydzien. Pieke wiec ciasta albo sporzadzam tiramisu, a co gorsze - spozywam, zeby sie nie zmarnowaly... hmmm... a to miliardy kalorii. Aaa, co tam!
Tym razem szkodnik tez nas wymeczyl, a w ogole nauczyl sie wymuszac wrzaskiem, wiec troche bylo glosno. Na mnie wrzaski szkodnika nie robia zupelnie wrazenia, nie jestem zwolenniczka bezstresowego wychowywania dzieci i pozwalania im na wszystko. Niech demoluje wlasny dom, u bapci obowiazuja pewne reguly, a co najdziwniejsze, bapcia na wrzaski i fochy pozostaje niewzruszona, wiec szkodnik predko zamyka paszcze. Bo bapcia bardzo kocha i dlatego wlasnie nie chce miec rozwydrzonej wnusi.
Fajne mielismy dni, bylo duzo rodzinnych spotkan, duzo rozmow, ciumkania wnukow, a pogoda dopisala wzorcowo. Czego chciec wiecej?






46 komentarzy:

  1. Co za piekności grubodupcewne! Chyba nie żałujesz im tej odrobiny zapachu?
    I aduwancziki w kolonii, i książę, i helikopter - obłędówa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja ciesze sie, ze Ci nieco dzien oslodzilam. :)

      Usuń
  2. Te różowe kwiatki, to kwiatki mojego dzieciństwa. Mnóstwo ich było na naszych Łąkach. Potem był czas pestycydów i nic nie rosło, tylko mlecze dawały radę. To trwało tak z dwie dekady. Teraz znów sporo łąk odzyskuje naturalną florę. Od jakichś 15 lat. Nie wiem czemu sypia mniej. Ale dla przyrody to dobrze. Pewnie chodzi o jakieś unijne przepisy. Nie wszystko unijne jest złe :-) fajne są takie rodzinne spotkania :-) Tylko po tym trzeba odpocząć :-) Miłego Pantero.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz na szczescie zdazylam sie zregenerowac po najezdzie malych Hunow. Podziwiam moja corke, ze nie tylko wytrzymuje to na codzien, ale jeszcze zachowuje zimna krew i dobry humor. :)))

      Usuń
  3. Mądra bapcia to skarb. Niech się wnusia uczy, że nie wszystko jej wolno :)))
    Zdjęcia piękne, bardzo lubię firletki (to te różowe), a widzę też i złocienie, których nie mogę oduczyć się nazywania rumiankami. Dla mnie wszystko, co ma żółty, okrągły środek i dookoła białe, podłużne płatki to rumianek :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Male to rumianki, a wieksze to margerytki - tak ja je klasyfikuje. :))) Ale wiesz przeciez, ze dla mnie kazden kfiatek to leluja. ;)

      Usuń
    2. Ania, to i tak dobrze klasyfikujesz. Dla mnie to duża i mała stokrotka.

      Usuń
  4. Jak cudnie byc 'dziadostwem'!!!! Zyczenia tylko takich milych chwil w rodzinnym kregu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byle nie tak czesto, nie dwa razy w tygodniu, bo dziadostwo sie szybko wykonczy i jeszcze szybciej uda do krainy wiecznych lowow. :)))

      Usuń
  5. Sielsko anielsko:)
    Cudowny majowy czas😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, maj jest fajny nie tylko z racji kwitnienia, ale tez jest duzo dni do swietowania. Teraz nadchodzi dlugi weekend zielonoswiatkowy (poniedzialek wolny).

      Usuń
    2. Cos nam sie nalezy, co nie? Polska miala swoj dluuuuugi weekend, wiec teraz my. ;)

      Usuń
  6. Przybij piątkę Babciu Pantero, też uważam, że wymuszanie wrzaskiem do niczego nie prowadzi i nie ustępuję.
    Piękna łąka, bardzo lubię firletki, moja babcia mówiła na nie "kropidełka", dla mnie też rumianki i margerytki.
    Na szczęście moje wnuki już podrosły i wyrosły ze szkodnictwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje tez z pewnoscia wyrosna, ale na razie starsza jest nieco upierdliwa. Dobrze, ze chociaz chetnie ciumka bapcie. :)))

      Usuń
  7. Pełen ciepła i optymizmu "bapciny" post.Aż buzia sie uśmiecha, Panterko!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie juz nie mozesz sie doczekac wlasnego bapciowania, co? To dopiero by sie dzialo u Was. Mowie Ci, Olenka, fajna fucha to bapciowanie. :)))

      Usuń
  8. Niesamowicie bogaty tydzien w imprezy rodzinne, a dzieci i Toyka na kocyku piekny obrazek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, skad w tym psie takie opiekuncze zapedy, ale zawsze, kiedy corka przychodzi z dziecmi, Toya natychmiast przejmuje nad lezacym opieke.

      Usuń
  9. Grunt to rodzinka i dobrzy znajomi:)
    Ni oczekuj zapachu od rododendronów, ponieważ one w przeciwieństwie do azalii po prostu nie pachną.
    Nadrabiają za to, swoim cudnym wyglądem.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, to nie wiedzialam! Zwlaszcza, ze ktos na fb twierdzil, ze powinny pachnac. :)

      Usuń
  10. Oj znan ci ja więcej szkodników pokroju Malvinki a darcie o byle co to norma😎:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Bubu tez szantazuje? :)))

      Usuń
    2. A to maly cwaniak! Ale mam nadzieje, ze nie ustepujesz?

      Usuń
  11. Ja już zdziwaczałam chyba całkowicie. Jak mnie takie rodzinne spotkania męczą, ale mus kilka razy w roku to przeżyć. Najmłodsza latorośl w rodzinie ma 12 lat, to chociaż spokojnie można posiedzieć.
    Zdjęcia piękna, jak zawsze. Wnuki rosną, jak na drożdżach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak dobrze, ze nie mamy jakichs szwagrow i ciotek do obslugi, bo bym calkiem oszalala. Z wlasnymi dziecmi to jeszcze jakos idzie, a wnuki szybko urosna i stana sie bardziej kontaktowe. :))

      Usuń
  12. Pewnie , czego chcieć więcej ! ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze tylko, zeby szkodnik wydzieral sie ciszej? :)))

      Usuń
    2. Piscy jak nozem po szkle. :(

      Usuń
  13. Bardzo jestem ciekawa czy te rododendrony wytrzymuja w wazonie, nigdy mi nie przyszlo do glowy by je sobie umiescic jako bukiet, a wszystko doslownie zrywam na bukiety. BArdzo one pieknie wygladaja na stole. ..a co do bapciowania to masz racje, jest to bardzo ciezka praca....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od piatku jeszcze stoja, chociaz raczej jutro je wywale. Ale i tak postaly sobie piec dni. Moglyby dluzej, ale trzeba sie cieszyc i z tego.

      Usuń
  14. Ja po wczorajszej wizycie u najmłodszej wnusi, otrzymałam prezent w postaci wirusa, czyli katar gigant, który Ona załapała podczas wizyty u laryngologa w szpitalu. Wywalono mnie dziś wcześniej z tyrki, co bym wszystkim nie sprzedała tego dziadostwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, przykro mi, zasmarkancu! :)))

      Usuń
    2. Fajnie,ze możesz babciować. Ja nie wiem czy będę mieć wnuki .Mojemu synowi i jego partnerce się nie spieszy póki co.Piękne są rododendrony.Byłam z koleżanką we Wrocławiu w parku.Tam jest pełno alejek z rododendronami.Przepiękny widok.

      Usuń
    3. No wiesz, ja tez czekalam 60 lat na wnuki, wiec nie jestem taka mloda babcia, jak byla np. moja babcia (45) czy mama (50).
      Moze w koncu i Ty sie doczekasz.

      Usuń
  15. gdy pogoda dopisze to zyc nie umierać )))
    u nas dopiero pekają pąki od rododendrona i już za chwilke będzie różowy szał.
    ściskam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze powoli zaczynaja przekwitac. W ogole ta tegoroczna wiosna jest jakas taka szalona, wszystko zakwitlo naraz i troche wczesniej niz zwykle.

      Usuń
  16. Piękne te rododendrony :)) Kolorek taki energetyczny na zdjęciu wyszedł :)
    Nie mam ostatnio do czynienia z małymi szkodnikami i dobrze, bo moja nadwrażliwosć słuchowa nie dałaby rady ;) Wystarczy, że kotu miauczy w różnych tonacjach ;)
    Od czasu do czasu bapcie musowo zobaczyć, żeby pamiętała o wnukach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Energetyczny? Ja bym powiedziala, ze majtkowy ten kolorek. :)))
      No wlasnie, jeszcze zwierzaki na codzien gadajo bez opamietania. Kiedy Toya slyszy, ze zblizam sie do domu (chocbym nie wiem jak cicho podchodzila, ona wie), zaczyna szczekac i wyc z radosci. Miecka najczesciej syczy i prycha, a Bulka cwierka jak wrobelek. :)))

      Usuń
    2. Majtki też mogą być energetyczne, nie? ;)
      Nasz o czwartej rano miaukoli, bo jest głodny ;) a dzisiaj tak obsyczał jednego pieska, ktory zbyt blisko podszedł, że aż mi wstyd było ;)

      Usuń
    3. Badz dumna, a nie zebys sie wstydzila. Co sobie jakis gupi kundel mysli? :)))
      A kotu zostawiaj jedzenie, to Cie nie bedzie rano budzil. Nasze majo regularnie miski uzupelniane, wlasnie dlatego, zeby nam daly spokoj.

      Usuń
  17. Oj widzę, że Ty teraz też poszłaś w robaczki i zwierzątka, śliczne zresztą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie teraz tez, bo robale fotografuje juz od dawien dawna, czym wprawiam Frau Be w euforie i zachwyty, co jak wiesz, wcale nie jest latwe. :)))

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.