poniedziałek, 4 czerwca 2018

Przez zycie na skroty cz.4

Ktoregos pieknego dnia Aldona dostala list polecony z Polski, bardzo tajemniczy, bez nadawcy na kopercie. Zaintrygowana, szybko ja rozdarla, przeleciala bez czytania strone, zeby zobaczyc podpis. Stalo jak byk: wujek Remek z... (tu imie jego syna). Bardzo ja to zdumialo, bo od wielu lat nie mieli ze soba zadnego kontaktu. Przez pierwsze dwa lata pobytu w Holandii wysylala do nich kartki swiateczne, ale poniewaz nigdy nie odpowiadali, zaprzestala wysylania. Nie to nie, nie bedzie sie narzucac, skoro nie chca. Tym bardziej byla zdziwiona, ze teraz dostala list, w dodatku polecony, pewnie zeby sie po drodze gdzies nie zagubil, bo sprawa w liscie byla wazna. Wujek prosil mianowicie, zeby Aldona przyjela jego i jego syna do siebie do domu, zalatwila im obu prace, bo w Polsce tak biednie, a oni bezrobotni. Acha, czyli pomieszkaja sobie na krzywy ryj, dostana wikt i opierunek, Aldona bedzie musiala poszukac im pracy (czytaj: pochodzic wszedzie z nimi i tlumaczyc) a co zarobia, zabiora do Polski. Nie no, plan prawie doskonaly! Na samym koncu listu krotki dopisek: bo przeciez jestesmy rodzina... Cos takiego! Aldona z trudem przypominala sobie jak wujek wyglada, bo kuzyna z pewnoscia by juz nie poznala, widziala go ostatni raz, kiedy byl dzieckiem, a tu, ze rodzina. I te wymagania! Nie pomoz nam znalezc jakas kwatere, tylko od razu z grubej rury bedziem kwaterowac u was, nie znajac nawet mozliwosci lokalowych. Najpierw to wszystko ja rozbawilo, pozniej sie wkurzyla. Zadzwonila do mamy, a ta o malo nie wykipiala ze zlosci, chciala nawet pojsc do nich i nagadac im do sluchu. Aldona powstrzymala ja, w koncu jest na tyle dorosla, ze sama potrafi zalatwiac takie delikatne sprawy. Jeszcze tego samego wieczoru siadla do pisania odpowiedzi. Zapytala tylko, gdzie byla ta rodzina, kiedy wysylala im kartki swiateczne, a im szkoda bylo paru groszy na kartke zwrotna. Zapytala tez, czy dla nich rodzina istnieje wylacznie wtedy, kiedy od niej czegos potrzebuja, bo kiedy jest im dobrze, zapominaja, ze kiedykolwiek rodzine mieli. Dodala, ze TAKIEJ rodziny to ona nie akceptuje. Chciala jeszcze nawiazac do ich wczesniejszych grzeszkow, ale powstrzymala sie, w koncu tamte sprawy nie dotyczyly jej bezposrednio. List wyslala, ale nigdy nie dostala zadnej odpowiedzi. Tym razem foch zdawal sie byc dozywotni.

c.d.n.





56 komentarzy:

  1. Już się bałam, że Aldonka taka głupia, jak mamusia. Zuch dziewczyna. Znając siebie, dopisałabym te grzechy, które mnie nie dotyczyły, ale dotyczyły moich rodziców, na 100 procent bym wygarnęła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, czy jutro już koniec? Wymyśl coś, ale dłukszego.

      Usuń
    2. Bezowa, sama se wymyslaj, a najlepiej zaloz wlasnego bloga. Wtedy bedziesz pisala bardzo dlugie odcinki :))) Tak, jutro koniec opowiadania.

      Usuń
    3. No coś Ty, nie umiem pisać bloga.

      Usuń
    4. A co to za filozofia, nauczysz sie.

      Usuń
  2. Tak myślałam, że Remek zrobi zamach na Aldonę. Zuch dziewczyna, mam nadzieję że wujaszek się nie zemści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co on moze? Najwyzej focha strzelic. :)))

      Usuń
  3. Oooo, to jednak Aldonka ma "cojones". U takich typów dozywotni foch nie istnieje. jak tylko zwietrza okazje, natychmiast im przechodzi.
    Hi, hi, opisany list jest mi jakos dziwnie znajomy. Po prawie czterdziestu latach kompletnego ignorowania mojego istnienia, dostalam nagle slodzuitki liscik w stylu, ze przeciez jestesmy rodzina... Rozpoznanie terenu wykazalo, ze kreatura zostala odcieta od pobieranych przez lata funduszy i ma ochote sie gdzies przylepic. Cóz, jako wredna z natury, nawet nie zadalam sobie trudu na ten mniód odpowiedziec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ryzykowalas, Leciwo, ze typek ktoregos dnia stanie Ci przed drzwiami. Mnie tez jeden taki z kuzynem, nawet nie moja rodzina, jedynie dalszy znajomy, tak zaskoczyl. Wtedy ich przenocowalam, teraz mieliby drzwi na nosie.

      Usuń
    2. I dltego wlasnie wymog wiz do Ameryki uwazam za blogoslawienstwo:)) Mam takich Remkow w rodzinie i dzieki temu, ze sa wizy to moga mi nadmuchac:)) Jeden z moich Remkow tez chcial przyjechac i tu zarabiac, oczywiscie na moim utrzymaniu, a lata pozniej mi wygarnal, ze gdybym go wtedy zaprosila to "mamusia by nie umarla":)) Ha ha zapomnial dodac jak to bylo w kawale, ze nie tylko "mamusia by nie umarla ale i kobyla by nie zdechla":)))
      Zerwalam wszystkie kontakty i nareszcie mam spokoj.

      Usuń
    3. Ehhh, im sie wydaje, ze nam pieniadze leza na ulicy, wystarczy sie schylic, zeby zostac milionerem. Malo tego, oni uwazaja, ze mamy wrecz obowiazek pomagac. Tylko jaki mieli sami problem z wyemigrowaniem i zaczynaniem wszystkiego od nowa, jak my. Na gotowe to kazdy by chcial.

      Usuń
    4. Na szczescie grajdolek za daleko, a jeszcze tanich lotów nie bylo :).

      Usuń
    5. Ale teraz sa, wiec mozesz sie spodziewac. ;)

      Usuń
    6. Jak wiesz ja wyemigrowalam politycznie, wiec moje Remki sie nie nadawaly do tego:)) Bo moj starszy Remek jak Owczesny siedzial w pierdlu na internowaniu a mnie wloczyli po przesluchaniach po trzy razy w tygodniu to on "profilaktycznie, zeby uniknac klopotow, bo przeciez mam rodzine" zerwal kontakty ze mna.
      A potem owszem reka wyciagnieta przez lata. I niestety musze przyznac, ze przez wiele lat dalam sie skubac na zywo... na szczescie zmadrzalam.

      Usuń
    7. Reke wyciagac umial, ale kiedy bylo nie halo, zerwal wszystkie kontakty. No nieladnie! (delikatnie mowiac)

      Usuń
    8. Zawsze byl taki odwazny inaczej:))

      Usuń
    9. A gdzie rodzinna lojalnosc?

      Usuń
    10. Hi, hi, na zdrowie, niech szuka wiatru w polu - dawny adress nieaktualny, a nowego nie ma od kogo zdobyc. Ambasada tez nie udziela takich info :).

      Usuń
    11. Ufff, to jestes bezpieczna! :)))

      Usuń
    12. a co to jest lojalnosc???
      W ogole to szkoda slow wiec na tym zakoncze;)

      Usuń
  4. Sto odcinków jeszcze może??!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, jeszcze tylko jeden jutro i bedziesz mogla odetchnac z ulga. :)))

      Usuń
  5. Mądra i rozważna ta Aldona. Nie dała się Remkowi. Nie wiem ,czy sama tak łatwo wybrnęłabym z podobnej sytuacji. Za miękka jestem. Tym bardziej brawa dla Aldony!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedz sama, ile mozna pozwolic sie wykorzystywac? Rodzice Aldony juz wczesniej skrocili linke, a Remek myslal, ze albo Aldona o tym nie wie, albo jest na tyle naiwna, ze zgodzi sie na jego roszczenia.

      Usuń
  6. Pocieszajace w tej historii jest to, że rodzina Aldony jest asertywna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tym samym pomyślałam kurczę, zawsze mnie wkurza jak się jednak uginają sensowne jednostki wobec ewidentnego chamstwa.

      Usuń
    2. Nie do konca asertywna, jak sie jutro okaze, ale...

      Usuń
  7. Zuch dziewczyna, właśnie tak należny postępować z Remikami, tylko, że nie wszyscy tak potrafią, no a Remiki łatwo nie odpuszczają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzej byloby, gdyby zamiast listu, sami staneli przed drzwiami i poprosili o pomoc.

      Usuń
  8. przeczytałam całość jeszcze raz ...Ty wiesz, że ja znam takie historie i one przechodzą w kolejne pokolenia, znaczy pomaganie a w praktyce utrzymywanie dzieci takiego remka ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieje, ze kontakty miedzy ta "rodzina" a Gustawami na tyle sie po tym wszystkim rozluznily, ze drugie pokolenie juz o pomoc nie poprosi.

      Usuń
  9. O mamuśku, jakie to typowo polskie! Straciliśmy na tej zasadzie kilku znajomych, bo byli bardzo zdziwieni, gdy się dowiedzieli, że jeśli będą przyjęci do pracy to będą musieli pracować -nie tylko codziennie, ale po 8 godzin i wynagrodzenie dostaną takie jak wszyscy.Opluli nas potem, że jesteśmy "nieużyci".
    Coś mi się widzi, że nie na długo się obrazili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś mieliśmy mieszkanie do wynajęcia. Jedni znajomi byli chętni. Zaproponowaliśmy im lepsze warunki niż mieli w poprzednim domu. Być może ich nie usatysfakcjonowaly ale zamiast negocjować się oburzyli i zwymyslali
      W mieszkaniu zamieszkał ktoś inny. Był B zadowolony. I my również

      Usuń
    2. Anabell, tacy ludzie szybko sie obrazaja, strzelaja fochami jak z armaty, ale przy najblizszej okazji prosza o nastepne przyslugi. To ludzie bez kregoslupa i zawsze wietrza, gdzie by tu na czyms skorzystac.

      Usuń
    3. Rybenka, dawac prace i wynajmowac mieszkania powinno sie wylacznie obcym ludziom, oni nie oczekuja na bonusy i nie wykorzystuja znajomosci.

      Usuń
  10. Remek pasozyt jeden i jeszcze Holandii mu sie zachcialo, przekonany ze urobi Aldone, bo mloda moze zycia nie zna. Samo zycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu sie nacial, bo Aldona to nie Marysia, byla znacznie bardziej asertywna, a poza tym nie laczyly ja az tak bliskie wiezi z wujkiem, ktorego widywala w zyciu sporadycznie. Miedzy rodzenstwem jest jednak inaczej.

      Usuń
  11. No dobrze sie zaczyna...Aldona pokazala,ze ma wlasciwe podejscie o ocene pseudorodziny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo, jak wyzej napisalam, te wiezi siostrzenica-wujek nie byly az tak mocne, jak miedzy rodzenstwem. On nie byl jej "malym braciszkiem".

      Usuń
  12. Miałam i ja taką rodzinkę na Śląsku. "Przyjedziemy do was na wakacje, bo u was czyste powietrze, niech dzieci powdychają". Gdyby to była dobra siostra, brat?, ale to kuzynka mojej Mamy o charakterku oho, ho. Telefony wówczas były rzadkością, więc było słowo pisane "wyjeżdżamy nad morze". Miałam kolegę, który jeździł do Kołobrzegu, kupił mi pocztówkę z widokiem morza, a następnym razem wrzucił ją do kołobrzeskiej skrzynki pocztowej. Chyba dało to coś do myślenia, bo więcej nie zjechali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mniej wiecej jak Masza, maja dacze i od razu setki gosci do obslugiwania i wykarmienia. Malo kto zas odwazy sie odmowic albo zwrocic uwage, ze najazdy na dacze sa niemile widziane. Potem skarzy sie na Rzonach, ze juz nie ma sily. A sama jest sobie winna, ze sie na to zgadza.

      Usuń
  13. O, jakie zblizone historie rodzinne ;)
    31 lat temu, moi rodzice powinni byli dolozyc sie do budowy domu kuzynki, no bo jak to, miec rodzine w Rajchu i nie miec gdzie mieszkac, bo budowa taka dluga przez brak pieniedzy.
    Kut´zynce niech ziemia lekka bedzie, zdazyli ten dom wybudowac za 8 lat, taki klimat, ona sama zmarla rok temu nagle i niespodziewanie, rok starsza ode mnie byla.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo dobrze zrobiła :D
    Ale podejrzewam że i tak przyjechali ...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko wyjasni sie juz jutro. To bedzie ostatni odcinek.

      Usuń
    2. Czekam z niecierpliwością ;-)

      Usuń
  15. Oj szkoda,że ostatni.....tak się fajnie czytało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jestes jedyna, wszyscy inni narzekaja, ze tak sie to ciagnie. :)))

      Usuń
    2. Ja nie narzekalam, cierpliwie czekalam na nastepne odcinki i prawie za chwile bede miala do poczytania zakonczenie.

      Usuń
    3. O, i to wlasnie jest prawidlowe nastawienie! A nie zeby sie co wieczor awanturowac. :)))

      Usuń
  16. Bo z rodziną to tylko na zdjęciach.. .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i to nie zawsze, jak rodzina niefotogeniczna. :)

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.