wtorek, 26 maja 2015

Drobiowe przedszkole.

W niedziele niebo tak nas straszylo, ze nie odwazylismy sie na jakis dalszy i dluzszy wypad, jak sie pozniej okazalo, niepotrzebnie, bo jednak nie padalo. Tylko kto to wiedzial...
Na szybko zdecydowalismy sie na klasyke, czyli Kiessee, co wlasciwie bylo niejakim bledem, bo w dni wolne jest tam zatrzesienie narodu. Ciekawa bylam jednak, jak ma sie drobiowe przedszkole. Wiadomo, ze pisklaki rosna jak na drozdzach i zmieniaja sie z dnia na dzien.
Pokazywalam Wam juz gesiatka, male kaczuszki, ale tym razem spotkala mnie przyjemna niespodzianka w postaci gromadki malenkich labedziatek.




Abondki plywaly sobie w poblizu mamy, a na brzegu w pozycji bojowej stal ojciec tej gromadki i pilnowal porzadku. Poprosilam meza, zeby wzial Kire na smycz i dodatkowo zszedl z drozki na trawnik i szerokim lukiem ominal miejsce, gdzie zakotwiczyla abendzia rodzina. Tatus obserwowal nieprzyjaznym wzrokiem wszystko dokola, a szczegolnie przechodzace psy. Do ludzi byl bardziej przyzwyczajony, zwlaszcza ze sypali jedzenie. Ale psy... te stanowily potencjalne zagrozenie dla potomstwa. Trzeba bardzo uwazac, bo labedzie sa naprawde wielkimi i silnymi ptakami, a w obliczu rodzicielstwa, moga stac sie wrecz niebezpieczne, nawet dla czlowieka.


Ma czym walczyc, spojrzcie na rozmiar "buta", na te silne wielkie skrzydla i umiesniona szyje, ktorej z powodzeniem uzywa do zakladania nelsona. Kiedy juz odchodzilismy z tamtego miejsca, przechodzila kobieta z dwoma jamnikami na smyczy. Jak ten skoczyl na te biedne psiaki, z jakim wscieklym sykiem, rozlozonymi skrzydlami. Wrzask sie podniosl, kobieta krzyczala, psy skowyczaly ze strachu. Na szczescie jakis mezczyzna wykazal sie refleksem i zaslonil ich pustym wozkiem dzieciecym przed szarzujacym labedziem. Gdyby nie on, pieski moglyby ucierpiec.
Trzeba bylo sie zrywac z tamtego miejsca i to szybko, bo Kirunia moglaby oberwac rykoszetem.
Gesiatka sporo juz podrosly w porownaniu ze stanem z ubieglego tygodnia, a piskle lyski opuscilo gniazdo i plywalo razem z matka obok kaczek i gesi.




Na ostatnim zdjeciu bezdzietna i samotna kurka wodna. A moze to kurek, ktorego zona gdzies w sitowiu wysiaduje? Kto ich tam rozrozni, nawet zagladajac pod ogon.
To tyle, jesli chodzi o nowosci drobiowe, bo poza tym bylo tloczno, a jezioro pelne sprzetu plywajacego, ktory mozna tam wypozyczyc po zawyzonej cenie za godzine plywania.



Specjalnie zoltosci dla FrauBe. Nie rzepak wprawdzie, ale tez podobno skuteczne na skolatane nerwy.





56 komentarzy:

  1. Łabędzie są najpiękniejsze. Za oknem mam zabytkowy park, a w nim dwa stawy, które
    w zimie nie zamarzają /coś mają wspólnego z hutą/ i w zimie mamy dużo kaczek, które
    podchodzą aż pod blok. Niestety na wiosnę wyprowadzają się.
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ze na wiosne znikaja, bo mialabys, Aniu, wlasne drobiowe przedszkole do obserwowania. :))))

      Usuń
  2. No wiesz? Taka mizerna ilość tej żółci... Czuję się niedożółcona! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robie, co moge, a Ty jeszcze marudzisz? :)))

      Usuń
    2. Niedożółcenie ma swoje prawa!

      Usuń
    3. Ciezko bedzie Ci dogodzic, bo forsycje, mniszki i rzepaki juz poszly sie bujac. :)))

      Usuń
    4. To se ic do warzywniaka! :)))))

      Usuń
  3. Maluchy boskie.Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czlowiek tez byl fajny, kiedy byl maly, a teraz... Ehhh...
      Buziaki :***

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Tylko tak bardzo szybko rosna i przestaja byc urocze, a staja sie niebezpieczne, jak tatus. :)))

      Usuń
  5. Ten Andersen miał jakieś skrzywione poglądy; brzydkie kaczątko?! W żadnym wypadku:)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Goopek! Chyba nie widzial na oczy abendziontka. :)))

      Usuń
  6. Ptasie mamy i pisklęta urocze. Wcelowałaś z mamami i maluchami w setkę.Dziś u nas Dzień Matki. Wszystkim Mamusiom wszystkiego najlepszego. Gosia z Jelcza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie! Jakos nie skojarzylam, bo dalabym inny tytul posta. :)))

      Usuń
  7. masz tam piękne okolice, Aniu :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajne rodzinki:)
    Śliczne pierzaki a i żółte lilie. Przypominają mi dzieciństwo , bo przed Zielonymi świątkami jako dzieciaki biegałysmy do lasu, nad mokradła i rwałysmy tataraki i przy okazji lilie te, bo własnie wtedy kwitły. A tataram ma tak charakterystyczny zapach .
    Wszystkiego dobrego wszystkim mamom:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myslalam, ze to zolte irysy, a to lilie powiadasz?
      Taki ze mnie botanik, jak z koziej cipki saksofon. :)))

      Usuń
    2. Aniu to faktycznie irys, kosaciec żółty.Ale tu sie nie zastanawiałam . wtedy dla nas dzieciaków to były lilie.

      Usuń
    3. Aaa, czyli jednak nie jest ze mna najgorzej. :)))

      Usuń
  9. Ale słodziaki, jak wszystkie małe stworzonka, zresztą :)
    Dorosłe abondzie są groźne, też je omijam z daleka, ale wielu ludzi o tym nie wie i beztrosko łażą w ich pobliżu. Mojej kuzynce łabędź utopiłby psa - jamnika w wodzie. Niewiele brakło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego wlasnie tak bardzo uwazam na Kire, bo zdaje sobie sprawe, ze nie mialaby szans ze wscieklym abondziem. :)))

      Usuń
  10. Żółty na nerw, ale i na katar dobry :)
    A brzydkie kaczątka są cudne. Tatusiowie łabędziowie są na prawdę niebezpieczni. Kiedyś wlazłam prawie na gniazdo; nasyczał na mnie, a jak już się zwinęłam to tylko słyszałam za sobą uderzanie skrzydłami i prułam jak perszing! :DDDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze dorosly czlowiek moglby sobie poradzic, choc z trudem, ale dziecko czy piesek nie ma szans. :)))

      Usuń
  11. A jakie one tam brzydkie? Że nie żółte? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie to szare ladniejsze. :)))

      Usuń
  12. Kocham te widoki są cudowne,bym tylko siedziała przy nich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, musialabys uwazac, bo ojciec-labedz wcale nie byl zadowolony z obecnosci gapiow. :)))

      Usuń
  13. Łabedziatka urocze.Jakiś czas temu widziałam na rzece mamę kaczkę z kaczątkami,ale oczywiście aparat w domu,a czasami jak wezmę,to nic ciekawego się nie trafia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze mam przy sobie chociaz telefon i prawie zawsze maly aparat kompaktowy. Lustrzenke biore rzadziej, bo ciezka. :)))

      Usuń
    2. Mój telefon to staroć i aparat w nim tragiczny,aparat to Lumix i na dłuzszą metę cięzki,jesli przy okazji robie po drodze zakupy,bo zazwyczaj spacery to trasa wiazana,przyjemne z pożytecznym.

      Usuń
    3. Dzieci kazaly, zebym sie unowoczesnila i polecily zanabyc smarkfona, wiec se pstrykam. :)))

      Usuń
  14. pamiętam z dzieciństwa taką małą plażę na Mazurach, jak Pan Uabondek wychodził z wody, wszyscy grzecznie i pospiesznie zwiljali się się z plaży:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma zartow z tymi ptaszyskami. :))) Lepiej sie zwijac poki czas.

      Usuń
  15. Ale cudaki słodziaki... :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A powyrastaja z nich wsciekle i niebezpieczne ptaszory. :)))

      Usuń
  16. Mazury miejscowość Kuty, mycie zębów w jeziorze a tu Kuba (tak go społeczność nadjeziorna nazwała) :) podpływa nastroszony, syczący jak żmij jakiś nie przymierzając, co było robić szczoteczkę do zębów w dziób i szybko byle dalej od plującego pastą łabędzia, długo płukał wodą dzióbek. :)
    Tak zrobił mój chłop, ja unikałam jak mogłam Jakubka. :)
    Piękny spacer Aniu i widoki i te maluchy a baba jakaś bezmyślna wprost.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka szkoda, ze nie mieliscie aparatu, chcialabym zobaczyc tego spienionego abondzia ze szczoteczka do zebow w dziobie. Widok musial byc przedni! :)))

      Usuń
    2. To bylo w "dawnych" czasach Panterko, kiedy ja bylam mala i jedzilam z rodzicami na mazury. Aparat mieli, stara Practike lustrzanke, bo tylko takie aparaty wtedy istnialy. Teraz wystarczy siegnac reka do kieszeni po telefon ;) jakie czasy taki aparat!

      Usuń
    3. Skoro aparaty byly i za mojego dziecinstwa, to tym bardziej za Twojego. Szkoda tylko, ze sie go nie mialo w tamtej chwili pod reka. :)

      Usuń
    4. Przeciez mowie wyraznie mieli stara Practice Lustrzanke! cyfrowek nie bylo, a pierwszy aparat ktory robil kolorowe zdjecia to kupilam samodzielnie i przemycilam do komunistycznego kraju. Kupilam go kiedy bylam w 8 klasie szkoly podstawowej i cudem doslownie rodzice wyslali mnie na wycieczke do Paryza, wydalam na niego doslownie co do franka cala kase ktora mialam na wyjazd :)

      Usuń
    5. I przynajmniej cos z tego mialas na dlugie lata. :)))

      Usuń
  17. Śliczne drobinki :) I pomyśleć, że już niedługo będą duże...

    OdpowiedzUsuń
  18. U mnie na gumnie, w dziupli w czereśni sikorka ma dzieci. Dziupla jest dość nisko, na tyle, że Frodo spokojnie tam zagląda. Nic nie mogę robić w okolicy, bo sikorka mnie straszy i okropnie się denerwuje, chociaż ja chyba bardziej. Teraz muszę pilnować gniazda, bo gupia za nisko je sobie uwiła. A małe są już duże i zaczynają wyłazić z dziupli. Boszszsz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozciagnij siatke pod dziupla, wtedy wypadna z gniazda bezpiecznie i nie bedziesz musiala trzymac warty. Pilnuj tylko koty, Frodo nie jest dla pisklat niebezpieczny. :))

      Usuń
  19. Fajne są zawsze te pisklaki :) Żółtości też cenię, ale trudno im zrobić dobre zdjęcia uwzględniające odcienie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zawsze zle zblizenia zoltych wychodza, ale tak z daleka rzepak wychodzi cudnie. :)))

      Usuń
  20. Uwielbiam zolte kaczatka i szare labedziatka! Slodziaki! A pana labedzia rozumiem, musi bronic rodziny .... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Goopek! Przeciez nikt nie chce zrobic krzywdy tym jego brzydkim kaczatkom. :)))

      Usuń
  21. śliczności maleństwa :) i zdjęcia piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko co male jest takie sliczne. Za szybko jednak rosna i przestaja byc takie slodziutkie. :)))

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe i obrazliwe komentarze beda usuwane.