środa, 18 listopada 2015

Pochod z latarniami na sw.Marcina.

Zrodlo
Zaczelam pisac ten post w odpowiednim czasie, zeby go opublikowac 11.11, ale wciaz i wciaz cos sie dzialo, byly jakies wazniejsze rzeczy do opisania. A to nuszkie se popsulam, a to w Paryzu wydarzyl sie dramat, pozniej moj mozg udal sie w nieznanym kierunku i troche mi zeszlo zanim go odszukalam i namowilam do powrotu pod czerep. Czekac z publikacja do przyszlego roku to mi sie nie chce, a wyrzucac szkoda.
Chcialam Wam opisac, co wyprawia sie w Niemczech w tym samym czasie, kiedy polscy lysi i gruboszyjni patryjoci, z piesnia na ustach i kamieniem brukowym w garsci, swietuja odzyskanie przez Polske niepodleglosci.
Jest to dzien swietego Marcina. Kim byl ów swiety, mozna przeczytac TUTAJ. W telegraficznym skrocie, to rzymski legionista, ktory nawrocil sie na wiare chrzescijanska, zostal biskupem, a w koncu swietym.
Zrodlo
W niektorych rejonach Polski rowniez obchodzi sie dzien swietego Marcina, piecze tradycyjne rogale swietomarcinskie, ale z wieczornymi pochodami z lampionami spotkalam sie dopiero w Niemczech. Dzieciaki w szkolach i przedszkolach najczesciej robia wlasnorecznie te lampiony, ale ich duzy wybor jest rowniez w sklepach. Czesto pochodowi towarzyszy sam swiety na koniu, odziany w czerwona oponcze, na pamiatke wydarzenia, kiedy jako rzymski zolniez podzielil sie z zebrakiem wlasnym okryciem, czerwonym plaszczem. W zaleznosci od rejonu, czasem pochod konczy sie ogniskiem. Do tradycji nalezy pieczona ges, a w ramach deseru podaje sie ciastka Weckmanny (takie ludziki z kruchego ciasta).
Najwieksza frajda jednak to sam pochod. Dzieciaki sa podekscytowane i pelne zapalu, zeby zaprezentowac swoje prace i wyspiewac glosno piosenki o swietym Marcinie, ktorych nauczyly sie w przedszkolu.
Zdjecia naszych pochodow sprzed lat sa u dzieci w domach, wiec posluze sie filmikiem z YT, zebyscie mogli zobaczyc, jak to mniej wiecej wyglada.


No pelna zabawa! Gorzej, jak pogoda nie dopisuje i deszcz zalewa papierowe lampiony, gasi ukryte w nich swieczki, a wichura targa dziecieca dume na strzepy. Niejednokrotnie zdarzalo nam sie chodzic po sniegu.
A tak bylo w tym roku w Getyndze:

Zrodlo
Tylko na starym miescie udzial wzielo ok. 500 osob, a takich pochodow jest zawsze duzo wiecej. Tyle ze te osiedlowe nie sa juz tak wypasione, bo kuni brakuje. :)








48 komentarzy:

  1. No to....dobrej nocki!:)
    Właśnie mi dysc bębni po szybach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas pada i pizdzi przeokrutnie.
      Dobranoc.

      Usuń
  2. U mamy się piekło rogale :) Fajna tradycja, też nigdy nie słyszałam o takich pochodach z lampionami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W miescie Uc w ogole nie swietowalo sie Marcina, a co najmniej ja nie pamietam. Nawet rogali zadnych nie moge sobie przypomniec.

      Usuń
  3. W moim regionie nie obchodzimy tego święta, to jest święto Poznaniaków. Może kto napisze.
    Przysłowie mówi, że święty Marcin na białym koniu jedzie - czyli można się już spodziewać śniegu.
    U mnie bez śniegu, bez deszczu, nawet wiatru nie ma - ładna, ciepła noc.
    Dobranoc Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiec i w przyslowiach ten kon gdzies tam sie przewija. Ja tez nie pamietam, zeby w Lodzi obchodzilo sie Marcina. Moze to takie bardziej ewangelickie swieto?
      Dziendoberek. :)

      Usuń
  4. Kolorowe święto i niezwykła frajda dla dzieci:-).Na podkarpaciu,jest ono kompletnie nieznane,chociaż widzialam info przy jednej cukierni,ze sprzedają rogale świętomarcińskie a w lokalnej gazecie ogloszono ze pieniążki uzyskane ze sprzedaży rogali będą przeznaczone na akcje charytatywne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez dopiero w Niemczech spotkalam sie z tak uroczystym obchodzeniem tego swieta. W moim regionie nie bylo nawet rogali.

      Usuń
    2. U mnie jedna cukiernia sprzedaje cały rok marcińskie rogale z białym makiem, lukrowane - boskie, pychota
      Ania

      Usuń
    3. Z bialym makiem? Jeszcze o takim nie slyszalam, slowo daje! :)))

      Usuń
    4. Bo prawdziwy rogal marciński jest z białym makiem.

      Usuń
    5. A jest w ogole cos takiego jak bialy mak? Ja znam tylko czarny.

      Usuń
    6. Jest. Tylko trudno go dostać.

      Usuń
    7. No pacz, czlowiek cale zycie sie uczy.

      Usuń
  5. To chyba święto typowe dla Poznaniaków.U mnie też o nim długo nie słyszałam a od iluś tam lat powoli zaczęły wkraczać do cukierni owe rogale i w końcu zadomowiły się na dobre.Kasa to kasa.
    Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tamtych zamierzchlych czasach, kiedy zamieszkiwalam jeszcze w miescie Uc. nie bylo nic 11 listopada, ani swieta niepodleglosci, ani fety na Marcina. Jak to sie czasy zmieniajo... :)

      Usuń
    2. Taaaa,czasy się zmieniają,ludzie wrednieją...

      Usuń
    3. Aniu za naszej młodości obchodziło się 9 maja - dzień zwycięstwa, a nie 11 listopada
      Ania

      Usuń
  6. Ja też kiedyś nie znałam tego święta. Potem usłyszałam o tych rogalach, później ich spróbowałam - pycha! Takie świętowanie mi się podoba. Teraz jeszcze się u nas propaguje pieczenie gęsi - "Na świętego Marcina najlepsza gęsina" :))) Znam mechanika od lodówek o nazwisku Gęsina, miłośnika kotów zresztą; nie mogę w tym czasie o nim nie myśleć, bo wszędzie słyszy się: gęsina, gęsina i tak w kółko :))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za tzw. komuny swieto to przechodzilo praktycznie bez echa, o dniu niepodleglosci tez wspominalo sie polgebkiem.

      Usuń
  7. Właśnie, u nas to święto obchodzi się w Wielkopolsce. Od zawsze pamiętam rogale, w Poznaniu jest pochód przez ulicę Święty Marcin - tak się właśnie mówi, a nie świętego Marcina. Czy za komuny te pochody były? - Nie pamiętam, być może tak. Nigdy na nim nie byłam, a tak blisko mam ;)
    O Marcinie na białym koniu mówiła moja babcia, więc zapamiętuję pogodę z tego dnia.
    Kiedyś ulica Święty Marcin nazywała się Armii Czerwonej i tętniła życiem, było tam mnóstwo sklepów, nieopodal Okrąglak - czyli taka galeria, jakich dzisiaj pełno.
    Dzisiaj ulica wygląda najczęściej jak wymarła - samochody tylko i tramwaje przemykają. Kolejne władze bardzo nad tym ubolewają, ochoczo wydając pozwolenia na budowę następnych galerii handlowych. Ot, co.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo Wielkopolska jest taka niemiecka w mentalnosci i tradycjach. :)

      Usuń
    2. Nieeeee ...... no może trochę ;))

      Usuń
  8. Piękna sprawa. Takie wydarzenia powinny budować lokalna społeczność, a nie jak u nas dzielić i rujnować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buduja, to prawda. Najpierw wspolnie robi sie te lampiony, potem wspolnie z nimi maszeruje, wspolnie spiewa. Jest fajnie. :)

      Usuń
  9. Ależ super pochód.Wszyscy wspólnie razem.dzieciarnia się cieszy.Trzy razy obejrzałam filmik,aby się upewnić,,że gęsi w karocy są żywe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas akurat pochody byly bez gesi, a kun jest tylko na tym srodmiejskim, nie pali sie tez ogniska, bo to wszystko jest zalezne od regionu i mozliwosci.
      Te na filmie sa jak najbardziej zywe. :)

      Usuń
  10. O tych "świętomarcińskich" rogalach i obchodach dowiedziałam się dopiero od ukochanego z Wielkopolski. Gdyby nie on, nie wiedziałabym do dzisiaj. To chyba jakiś zwyczaj ichniejszy, na lewo po przekątnej ode mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to teraz juz wiesz, ze jeszcze bardziej na lewo odbywaja sie bardziej wypasione obchody z kuniem i lampionami. :)))

      Usuń
    2. Wiem.
      A Ty z której strony pochodzisz?

      Usuń
    3. Ze niby gdzie teraz mieszkam, czy skad z Polski?

      Usuń
    4. No, gdzie mieszkasz teraz, to wiem. W sensie że z Polski. Po prawej, po lewej, na górze, na dole, na środku, po przekątnej, w poziomie czy w pionie :)

      Usuń
    5. Na sierotku, czyli w miescie Uc.
      Od Ciebie czyli po drodze do Wielkopolski bedzie, :)))

      Usuń
  11. No nie była to nasza tradycja fakt. A Wielkopolska to chyba ma tradycje sięgające pogan, nie niemieckie, tam pogańskie najdłużej się utrzymywały. A w naszych rejonach inne tradycje, na Podlasiu i Podkarpaciu co innego, bardzo zróżnicowany kulturowo kraj. Ale to naprawdę fajna sprawa z tym świętem, takie radosne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważasz, Elu? To byłoby świetnie, że od pogan :))) Bo ja tak naprawdę to czuję się pogańską Wielkopolanką, od jakiegoś czasu.

      Usuń
    2. My z Elkom som poganskie ucianki z miasta Uc. :)))

      Usuń
  12. ale fajnie :) aż mi się zachciało rogala Marcinowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierzysz, ze ja jeszcze nigdy takiego rogala nie probowalam? Chcialabym choc raz posmakowac.

      Usuń
  13. A rogale są wyśmienite, tylko, że ja tego nie potrafię zrobić. Moja siostra to miszczyni, tyle, że ona dalekooo, ale piecze, co roku. Wszak una z Wielkopolski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz wydobyc z siostry przepis, chocby na torturach. :)))

      Usuń
  14. Kiedys w moich rejonach nie znana tradycja,teraz juz te rogale mozna kupic nie tylko w Poznaniu. Kupiłam raz we wrocławskiej cukierni, szału nie ma jak dla mnie,moze dlatego,że nie lubię dodatków z rodzynek a przede wszystkim skórki pomaranczowej w ciastach,a w tej makowej masie było tego sporo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze dlatego nie ma szalu, ze to byly wroclawskie podrobki? Moze tylko poznanskie sa dobre? :))))))

      Usuń
  15. Mozliwe,ale wyglądały jak trzeba ,z białym makiem były, i pani zarzekała się,że to takie jak powinny być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co miala powiedziec? Moze akurat w jej przepisie zabraklo tego malego cusia, ktore robi poznanskie rogaliki niepowtarzalnymi? :)))

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.