poniedziałek, 4 lipca 2016

Ehhhh...

Czekalismy w pelnej gotowosci na sygnal od rodzicow, kiedy maz ma tam pojechac. Dzien po dniu ta sama odpowiedz: jeszcze nie. W czwartek podczas rozmowy telefonicznej mama mowila, ze kiedy zacznie sie radioterapia, bedzie potrzebowala wsparcia, ale dopiero w poniedzialek tato ma pierwszy termin na tzw. symulacje (cokolwiek to znaczy) i wtedy dostanie rozpiske na kolejne terminy.
Jednak juz w  piatek rano mama nagle zadzwonila, ze maz ma przyjechac, bo przez te upaly i duchote sama zle sie czuje i nie daje rady. Z ryzykiem spoznienia sie do pracy zaczelam zalatwiac telefonicznie bilet autobusowy na wieczor. Pan z biura rezerwacyjnego (bo ja zawsze wole z czlowiekiem rozmawiac, niz rezerwowac online - tam zreszta trzeba placic od razu online, a ja unikam tego jak diabel swieconej wody) wykazal dla mnie najwyzszy stopien zaufania, kiedy wytlumaczylam mu, ze jestem w stanie jedynie puscic klasyczny przelew, a ten na pewno do wieczora nie dotrze, i polecil odebrac bilet bezposrednio u kierowcy autobusu, bo i on nie zdazyl by mi przeslac go poczta. Biuro jest w innym miescie.
Zawiadomilam jeszcze mame, ze wieczorem ziec jedzie i polecialam do roboty, a potem znow do szpitala odwiedzic mame naszego urlopujacego przyjaciela.
W domu zaczelo sie pakowanie meza. Rozlozona walizka lezala w sypialni, a on wkladal tam kolejne rzeczy, o ktorych mu przypominalam. W pewnej chwili slysze baaardzo grube slowo puszczone przez niego w eter i prawie juz sie domyslam, co sie wydarzylo.
Trzeba Wam bowiem wiedziec, ze po wielomiesiecznym okresie absolutnego spokoju i wzorowego zachowania, w Bulke od nowa wstapil szatan i zalewa nam mieszkanie z sila tsunami. To juz naprawde przestaje byc zabawne, a maz zaczyna powaznie mowic o pozbyciu sie kota, na co moja odpowiedz jest jedna: jezeli, to razem ze mna. Ale i mnie zaczynaja puszczac nerwy.
Z ostatnich dni: na sofie meza lezy owcze futerko, bo on lubi miec miekko pod swoim chudym tylkiem. Futerko zostalo kilkakrotnie ochrzczone, a ze to skora, wiec czyscilam je tak po wierzchu, zanim maz nie odkryl, ze mozna je prac. Wypralismy wiec i po dlugim suszeniu leglo czyste i pachnace na swoim miejscu. W sobote rano patrze - mokre! Puscily mi hamulce, nakrzyczalam na Bulke i wsadzilam jej nos w te swieze siki. Pewnie nic to nie pomoze, ale lepsze to niz pewna smierc, na ktora zasluzyla. O zaslonie juz pisalam, na razie jeszcze czysta wisi, nie wiem, jak dlugo. Dostalo sie tez tym miekkim siedzeniom na krzeslach balkonowych, nie wiem dlaczego, przeciez ona czesto na nich sypia, a tu nagle cos takiego. Ledwie zmiescilam to w pralce. W przedpokoju lezy taki maly dywanik, na ktorym stawiamy obuwie. Dostalo sie i dywaniku, i mezowemu obuwiu. Wyprany czeka na nowe olanie. Wspominalam tez o zasikanym ubraniu meza, teraz, kiedy rozbiera sie do spania, musi chowac je w pokoju goscinnym, niedostepnym dla kotow.
Kiedy jednak Bulka nalala mu do otwartej walizki, myslalam, ze nic jej juz nie uratuje i slubny wywali ja za drzwi domu. Mnie poopadalo wszystko i ruszylam ratowac, co jeszcze do uratowania bylo, prac, wycierac, perfumowac.
Zaczynam miec juz jakas obsesje, wciaz sie boje, gdzie ta mala gadzina znajdzie sobie nowe miejsce do znaczenia. Zamykam sypialnie, bo nie mam ochoty prac poscieli. Gdyby skonczylo sie tylko na powleczeniach, to male piwo, ale pranie koldry czy poduszki, to juz wieksza polityka. Zamknieta sypialnia skutkuje rzucaniem sie na klamke przez Miecke i jej dzikimi wrzaskami pod niedostepnym pomieszczeniem. Te wrzaski tez wyprowadzaja mnie z rownowagi, ale nie ustepuje.
Pelny dom wariatow, jedna szczajaca gdzie popadnie, druga syczaca i wrzeszczaca pod zamykanymi przed ta pierwsza drzwiami. A ja w centrum tego armagiedonu, biegajaca po domu i weszaca po wszystkich katach, czy gdzies nie jest nasikane, podczas gdy pralka nie przestaje sie krecic.
Kiedy mielismy jechac na dworzec, wzielam ze soba gaz pieprzowy, bo pora byla bliska polnocy, a po moim samotnym powrocie do domu zadnej gwarancji, ze zdolam zaparkowac blisko. Latarnie stoja rzadko, zywoploty rosna wzdluz naszej i sasiednich uliczek, a za nimi moze sie czaic zlo. No ale, ak widzicie, dobrnelam jakos bezpiecznie do domu.
Teraz bede zyla w slomianym wdowienstwie nie wiadomo, jak dlugo.





72 komentarze:

  1. A to paskudny Bułczas! Biedna Miećka, jej też się dostało przy okazji:).
    Oby tylko Tacie sprawy ułożyły się pomyślnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zartujesz? Tacie juz nic nie pomoze, choroba zrobila takie postepy, ze teraz nawet leczenie mogloby zaszkodzic. Juz nawet nie wskaze winnego, bo mi sie znow zarzuci, ze nienawidze Polski.

      Usuń
  2. Wiesz Anusia, zastanawiam się dlaczego Bułeczka tak się zachowuje. Miałam taki moment w domu, jak Kizia-Mizia miała chory pęcherz i nie mogła sikać do kuwety, osikiwała,a to zasłony, spodnie ślubnego, ścianę obok kuwety. Miesiąc ją leczyłam i nigdy więcej się nie powtórzyło. Nie chcę wierzyć, aby ona robiła to złośliwie. Przypomniała mi się historia kotki Miki, która była u mojej cioci, ale Mika nie szczała, a waliła kupy, gdzie popadnie na łóżku, na stole itd. Była kotką niewychodzącą. Po jakimś czasie wzięliśmy ją do siebie, było podwórko, wychodziła i u nas nigdy nie było wpadki, oprócz jednej wpadki seksualnej bo kto 50 lat temu słyszał o kastracji.
    Bułeczko, Twoja uroda nie idzie w parze z rozumkiem.
    Ania Bezowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to widac moje wrzaski maja lecznicze dzialanie, bo pecherz sie zreperowal i od dwoch dni znow grzecznie uzywa kuwety, a kiedy ja na tym zdybie, chwale pod niebiosa. Juz nawet sypialnie udostepnilam.

      Usuń
    2. I tak trzymać.
      Bezowa

      Usuń
  3. Rzeczywiscie to nieprzyjemny klopot z tym sikaniem Buleczki, stalo sie to nagle wiec moze Ania Bezowa ma racje ze to chory pecherz. Zanim sie wyjasni masz dodatkowe prace chowac co sie da a nadaje dla niej do obsikania. Rozumiem gniew Miecki o zamykaniu sypialni, takie zmiany dla zwierzatek sa niepokojace. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Futra maja sie sluchac, a nie pokazywac jakies fochy. Nakrzyczalam i nagle stal sie cud, a kuweta wrocila do lask i pecherz sie sam zreperowal.
      Sypialnia juz otwarta. ;)

      Usuń
  4. Tym razem pomimo ogromnej miłości do Bułczyka,rozumiem Twoją złość i mimo wszystko podziwiam męża....
    Może rzeczywiście ma coś z pęcherzem?To nienormalne,tym bardziej,ze przez dlugi czas byl spokoj z takim zachowaniem...
    Mimo wszystko proszę tę śliczną sikawkę wyglaskac od ciężarnej cioci :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli to BYL pecherz, a nie kocie fochy, to cudem sam sie naprawil i na razie mam spokoj z sikaniem. Pewnie moja brutalnosc pomogla, bo oba koty zaczely chodzic jak w zegarku. Ciekawe jak dlugo potrwa spokoj.

      Usuń
    2. A może Bułka przestała, bo Twój mąż wyjechał, a to chodziło właśnie o niego? Może czymś Bułce podpadł i chciała go ukarać albo przeciwnie, kocha go tak bezgranicznie, że tym sikaniem chce zwrócić na siebie uwagę i domaga się większego zainteresowania? Ciekawe, czy jak Twój mąż wróci zacznie posikiwać od nowa...

      Usuń
    3. Damakier1 - to interesujący trop - też bym wzięła go pod uwagę...

      Usuń
    4. Może po prostu się boi?

      Usuń
    5. W każdym razie coś komunikuje. Ma kilka metod gdy chce coś powiedzieć, sikanie jest najgłośniejszym komunikatem. Tylko co?

      Usuń
    6. Damo Kier, ale kiedy maz byl przez caly czas w domu, Bulka miala wielomiesieczna przerwe w posikiwaniu i zaczela od nowa, kiedy jeszcze nie wiedzial, ze w ogole wyjedzie.
      Hana, czego/kogo mialaby sie bac? Chlopa mojego? Predzej Miecki i jej posykiwan, ale chyba tez nie, bo sama ja zaczepia.
      Gosia, tyle to i ja wiem, ale tez nie zauwazylam ZADNYCH zwiazkow przyczynowo-skutkowych, po ktorych moglabym znalezc jakis slad jej niezadowolenia.
      Sama juz nie wiem. Wypucowalam mieszkanie na glanc, wszystko popralam i popsikalam roztworem mieszanki soku z cytryny i octu, co podobno bardzo kotom przeszkadza. I teraz nie wiem, czy to jest przyczyna zaprzestania sikania, czy moje wrzaski, czy jeszcze cos innego.

      Usuń
    7. Może okresowo dzieje się coś w sąsiedztwie/na ulicy/za ścianą, coś, co się powtarza, jakiś dzwięk? Może to coś, czego Ty nie zauważasz, nie słyszysz, albo jest dla Ciebie oczywiste, a dla Bułeczki wprost naprzeciwko?

      Usuń
    8. Qrna, roboty uliczne! Czas by sie zgadzal, kiedy zaczela od nowa sikac.
      Jestes genialna, to moze byc to.

      Usuń
    9. Chyba pierwsza wpadłam na ten pomysł :-P

      Usuń
    10. Obie jestescie eu-geniusze! :)))

      Usuń
  5. mój kocur kastrat posikuje też czasami, ale to raczej złośliwie. Ale przez to posikiwanie gdy idziemy do pracy i na noc zamykamy go w łazience ... Wszystkiego dobrego dla Taty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki, Elizka.
      Ja mysle, ze Bulka w ten sposob okazuje bunt przeciwko Miecce. Ta stara zolza ani troche nie chce jej zaakceptowac i wciaz na nia syczy.

      Usuń
  6. To szczocha jedna z tej Bulki...
    Ale i tak ja uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez niestety ja uwielbiam, w przeciwnym razie juz dawno wyladowalaby gdzie indziej.

      Usuń
  7. Aniu, w odpowiedzi na komentarz na samej górze napisałaś, że "Tacie juz nic nie pomoze" to czemu służy ta radioterapia? Z punktu widzenia lekarzy, ale też wg Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To takie mydlenie oczu, zeby sie nazywalo, ze cokolwiek robili. Kiedy byl czas na jakiekolwiek terapie, a ojciec byl znacznie silniejszy, nie dzialo sie nic. Wydaje mi sie, ze i z tej radioterapii nic nie wyjdzie, bo on jest juz za slaby. Za slaby na zycie.

      Usuń
    2. ;-(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
      To możenie nie trzeba już Go męczyć. Tylko łagodzić ból...

      Usuń
    3. Zante, on caly czas ma nadzieje, ja mu jej nie odbiore. Moze lekarze licza na to, ze sam zrezygnuje.

      Usuń
    4. A to inna sprawa. Myślałam, że On stracił nadzieję. Ale skoro ma, to oczywiśie nie ma tematu.

      Usuń
    5. Ja mysle, ze juz jest na wszystko za pozno, lekarze pozwolili za bardzo zaawansowac sie chorobie, ale nie mialabym smialosci powiedziec tego ojcu.

      Usuń
  8. Kocica mojej znajomej osikiwała regularnie buty swoich właścicielek. Wszystko się naprostowało gdy ją wreszcie wysterylizowali. No a jeśli Bułeczka jest wysterylizowana, to możliwe, że w ten sposób daje znać Miećce, że ona ma takie samo prawo do pobytu jak starsza kotka. Starsza jest zazdrosna i zapewne wciąż się boi, że młodsza ją zdetronizuje i dlatego na nią wciąż syczy. Przydałby się jakiś koci behawiorysta. A może w sieci, na forach miłośników kotów znajdziesz jakąś poradę?
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przelecialam juz caly internet w poszukiwaniu rozwiazania i najbardziej mi pasuje wojna z Miecka jako przyczyna. Przez dwa i pol roku nie zaakceptowala nowej kotki w mieszkaniu, ale z drugiej strony skad te przerwy w sikaniu i potem nagle recydywa.

      Usuń
    2. Oglądałam kiedyś program o tłukących się na okrągło kotach- tam pomogło, gdy je rozdzielono, a głównie gdy miały swe drapaki po dwóch
      różnych stronach pokoju i swe posłanka i miski również.I jeszcze mi się przypomniało, że nim się wprowadzi nowe zwierzę do już istniejącego w domu, dobrze jest wpierw wprowadzić jego zapach, np. głaskać wpierw "nowego" a potem tą samą ręką dać "domownikowi" jakiś przysmak. Dobrze byłoby zaobserwować czym się różnią dni, w których Bułcia nie brudzi. No ale nie sądzę byś miała czas poświęcić na to kilka dni.
      Myślę, że to naświetlanie nieco zmniejszy guzki a i powstrzyma nieco ich rozrost. Ale trzeba się liczyć z tym, że to bardzo też Tatę osłabi- będzie musiał dużo odpoczywać i dużo spać.Porządny ten Twój mąż, nie każdy by pojechał.
      Trzymaj się, przytulam;)

      Usuń
    3. Maja swoje drapaki, swoje kuwety, a wprowadzalam Bulke wlasnie w ten sposob. Zamknieta byla w pokoju goscinnym i najpierw przenosilam zapach na Miecke. Nic nie pomoglo, zawziela sie na nia i juz.
      Zastanawialam sie nieraz, analizowalam sytuacje, nasze nastroje i tysiac innych ewentualnych przyczyn posikiwania, nie moge niczego z niczym polaczyc. Moim zdaniem leje bez powodu, ot, tak sobie, bo ma kaprys.

      Najgorsze, ze tato juz jest bardzo oslabiony, gdyby zaczeli radio jakis miesiac temu, kiedy jeszcze jako tako sie trzymal, ale teraz jest strasznie oslabiony, wiec dodatkowe oslabienie moze doprowadzic do czegos zlego.
      A ze maz pojechal to jest chyba zrozumiale samo przez sie, skoro ja nie moge.

      Usuń
  9. Może wyjść z radioterapii jeszcze coś dobrego. Byłam przeciwna całą siłą ale coś tam dawało.
    A Bułeczce przypominaj od czasu do czasu o jej niecnych zamachach na różne rzeczy, ona raz na zawsze zapamięta ze nie wolno. Czy ona dużo wody pije? Nasz robi siku raz dziennie, czasem zdarzy się dwa razy. Bułka ma chyba słabe trzymanie moczu, może? I zapomina o kuwecie więc trzeba jej zdecydowanie przypominać. Śliczna jest koteczka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myslisz, ze jest jeszcze jakas szansa? Przy raku trzeba sie spieszyc z terapia, a nie zwlekac miesiacami, jak w przypadku mojego ojca. Doprowadzili go do stanu katastrofalnego, wiec boje sie, ze ta radioterapia moze mu zaszkodzic predzej niz pomoc.

      Usuń
  10. Kochany zięć..
    a zwierzaki przynajmniej pzwalaja Ci się na chwilę oderwać myslami od..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziec laski (uaski, nie laski) zadnej nie robi. Tak sie zlozylo, ze dawno temu ja opiekowalam sie jego matka w smiertelnej chorobie, bo on byl za granica.
      Dzieki temu, ze rodzice sa pod opieka, ja tutaj jestem nieco spokojniejsza.

      Usuń
  11. Bułka na potrawkę ;)
    Czasem trzeba na towarzystwo ryknąć, do raportu postawić, wykazać się bezwzględną asertywnością ,bo inaczej na głowę wejdą i robią, co chcą. Paskudy jedne ;)
    A koty rozumieją wszystko doskonale, jak wiemy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprzedam Bulke Chinczykom, oni zrobia ja z rusztu albo w sosie kwasno-slodkim. Bedzie widziala, czym sie konczy szczanie. Nnno!

      Usuń
  12. omójbosze ta Twoja gadzina całkiem podobna do mojej Lucynki...której się włącza tryb diabła tasmańskiego... współczuję, słyszałam, że kotki mają takie odpały. ja w zyciu same koty miałam wysterylizowane i owszem zdarzało sie Mańkowi prysnąć, gdyz zaznaczał teren i teraz po przybyciu Luśki sie chyba raz zapomniał...chyba, bo równie dobrze Luśka mogła... A wczesniej czasami stary kot nie zdążył albo nie miał dojścia do kuwety, bo go zamknęliśmy na górze, w kazdym razie znam ten ból. No i moje koty biegają po dworze, po wsi po polach... a to zmienia wszystko, charakter, stopień wredności... wolności )))nie pomoże "karanie" kota, to tak jak w przypadku dzieci nasza bezsilnośc i wkurzenie...trzeba gadac ze specjalistami.
    Pozdrawiam i współczuję oraz nie pomogę. bo nie wiem jak, nie znam metod co tu zrobić, żeby nie sikała ale pewnie sika z jakiego powodu, więc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mysle, ze moze Bulce ckni sie za wychodzeniem, bo to byla kotka uliczna, zyjaca na zewnatrz, a teraz jest zamknieta w domu, choc czasem wychodze z nia na smyczy. Puscic ja sama to za duze ryzyko, to jednak miasto.

      Usuń
  13. Pantero kochana a kto to jest anonim joanna ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam anonima joanny. Moze to jej prawdziwe imie, moze nie. Nie wiem, chyba jakas przypadkowa.

      Usuń
  14. Pozdrawiam po powrocie.Z kotami nudno nie jest!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie jest, masz racje. Psy sa jednak latwiejsze w obsludze. :)

      Usuń
  15. To w takim razie trzymaj się przez ten czas, bo coś niecoś czytałem we wcześniejszych notkach o Twoim Tacie (?) jeśli dobrze pamiętam. Pewnie jak spojrzałaś wstecz do stycznia mniej więcej wiesz już, że jestem po wycięciu tarczycy z powodu złośliwego guza. Wiem, że to zupełnie inne kwestie zapewne, jednak ciut ciut wiem co to za emocje i myśli są w takich chwilach.

    Co do zwierzaków moje koszatniczki obsikiwały mnie zawsze jak je brałem do ręki, a potem gdzieś na mnie (w formie drzewa-gałęzi), po dwóch spacerach ubranie było do prania. Ale i tak strasznie uwielbiałem te moje Myszaki.

    Co do małp to jako jedne z niewielu zwierząt poznają swoje odbicie w lustrze. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojciec zaniedbal profilaktyke, wiec choroba zostala odkryta w stopniu dosc zaawansowanym, do tego jeszcze ta bezduszna polska sluzba zdrowia i jego zaawansowany wiek, kiedy "nie oplaca sie" leczyc, niech zdycha jak najpredzej, bo kasa Rydzykowi potrzebna i patologii pincetplus na tanie wino.
      Z koszatniczkami nie mialam nigdy doswiadczen, wczesniej mielismy w domu szczury i chomiki, ale one nie sikaly tam, gdzie nie trzeba. :)
      Malpy sa lepsze ode mnie, bo ja sie rano w lustrze nie poznaje. :)))

      Usuń
  16. Kurcze, co ja Ci bede radzic, nic wiecej sie nie da. Ale wspolczuje, i z powodu Bulki i z powodu taty. Dobrze ze Ci sie udalo ten bilet zalatwic tak szybko, bo wiesz jak to czasami jest... Kciuki czymam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widac mam uczciwy glos przez telefon, skoro tak slepo mi zaufali, rzadko z ich uslug korzystam, ale zdarzalo sie, wiec moze maja mnie w komputrze? :)

      Usuń
  17. Wspólczuje bardzo, czytajac o Tacie :(((

    Jedna z moich kocic lala (laua) jak wyczuwala mój podly nastrój i brak uwagi, a przed jakims moim wyjazdem to juz byl istny potop. Moze Bulczyk tez tak reaguje na Wasze problemy? (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym też chcę napisać.Tak sobie pomyślałam czy Bułka czasami tak nie reaguje na Twój obniżony nastrój,smutek,nerwy i sama się stresuje.Przeanalizuj sobie czy to sikanie nie jest powiązane z Twoim,Waszym stresem.
      Miłego dnia***

      Usuń
    2. Ale z drugiej strony BUlka lala (laua), kiedy jeszcze wszystko bylo w porzadku, potem miala przerwe kilkumiesieczna i teraz znienacka znow zaczela. Jakos sie to kupy nie trzyma. Albo moze wtedy sikala z innego powodu, a teraz z innego. Trafisz za kotem?

      Usuń
  18. Mop też tak ma, czasem leje non stop, czasem tygodniami nic. Nie wiem, co komunikuje, może zakochanie? Mam wrażenie, że jak jest czas cieczek to się zaczyna lanie, ale głowy nie dam sobie uciąć. Futryna do wywalenia i tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale Mop to nie kot, z psem zawsze latwiej sie komunikowac, a za kotem nie trafisz. :)

      Usuń
  19. Pantero kochana, szansa jest zawsze. Trzymam kciuki i pozytywne myśli wysyłam. Trzymaj sie kochana. A kocica tak pewnie z nerwów ma. Te stworzenia bardzo silnie na emocje ludzkie reagują. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten kot, zamiast mnie wspierac w tym nerwowym okresie, przyczynia sie do jeszcze wiekszej nerwowy. Za takie atrakcje to ja dziekuje. ;)

      Usuń
  20. Może Bułka tak reaguje na te odgłosy z ulicy ?
    Utrapienie z tymi futrami ...;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tez mozliwe, bo nawet na balkonie nie chce siedziec, kiedy halas sie nasila, spada do mieszkania.

      Usuń
    2. Chyba jestes genialna. :)

      Usuń
  21. Na kotach się nie znam. Może to fanaberie, a może poważniejsza sprawa związana z chorobą lub stresem. Może weterynarz coś jeszcze pomoże? Teraz ważne, żeby tata miał jak najmniej stresu i ciężkich chwil. A Tobie i Twojemu mężowi to życzę sporo wytrwałości i sił.

    Wiem, że dużo czytałaś, ale...
    http://www.kocia-stronka.republika.pl/ch_moczowego.html
    http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?f=13&t=16987

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle, ze gdyby byly to dolegliwosci somatyczne, trwalyby bez przerw. Wnioskuje z tego, ze raczej chodzi o bolaczki duchowe.
      Ty mnie nie wysylaj do weta, bo wetow mam na bardzo dlugi czas nad-przesyt. :))
      Kiedys sobie poczytam, choc nie sadze, ze wniesie to cos nowego. Przelecialam wszystkie mozliwe internety, artykuly i fora, a nadal nie moge wpasc na trop, o co Bulczyku chodzi.

      Usuń
  22. No to masz Ci Babo placek że tak powiem.Trzymaj się Panterko w tym nie łatwym dla Ciebie czasie.Pewnie siusia ze stresu.Hałas za oknem no i pańcio pojechał.A tak naprawdę to tylko KOtka wie czemu to robi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedzialaby, co jej dolega, a wszystkim byloby latwiej. Ale nie, woli obsikiwac wszystko dokola i milczy jak zakleta. :))

      Usuń
  23. No to faktycznie nie nudzisz się, nie dość, że mąż wyjeżdża do rodziców, to jeszcze te dwie zołzy, jedna lepsza/gorsza od drugiej :)
    Trzymaj się Aniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sie trzymam, Iw, bo co mi innego pozostalo. :))

      Usuń
  24. A to obsiurek mały. Widze,żei Ciebie dopało mała zagonienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj jutro i pojutrze, dopiero wyczytasz, jaka jestem zakrecona.

      Usuń
  25. Ech,no to jest problem, z tym laniem, nie ma co ukrywać. Pranie obszczanych rzeczy ,znam to,kiedyś moja kotka podsikiwała,ale jej przeszło odkąd została wykastrowana.Teraz zdarzyło jej się 2 razy,w momencie stresu,czyli wkładania do transportera:(

    Trzymajcie się wszyscy,mąż tam, Ty w domu, nie jest lekko,dobrze jednak,że mąż mógł pojechać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki temu, ze rodzice sa pod opieka, ja tutaj jestem nieco spokojniejsza, chociaz nie jest mi latwo. Boje sie sama wychodzic na spacery, tkwie w chalupie i smutno mi.

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.