wtorek, 5 lipca 2016

Nie mam czasu...

... na pisanie postow, zarobiona jestem po kokarde.  Ale za to w wolnej chwili bawilam sie foceniem roju much w promienach zachodzacego slonca z roznym czasem naswietlania.









Przybylo mi obowiazkow, nagle musialam zaczac sama listy ze skrzynki wyjmowac, chalupe ogarniac, po zakupy jezdzic, a ostatnio po raz pierwszy od dnia kupna zatankowalam wlasny samochod. Jakos do tej pory wszystko robilo sie samo, o nic nie musialam sie klopotac. Tak to jest podczas slomianego wdowienstwa, w takiej chwili docenia sie stala obecnosc slubnego, ktory na pozor w domu nic nie robi i tylko miejsce zajmuje.






84 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Ale ze co w tej samej rzeczy? :)))

      Usuń
    2. Że się docenia ślubnego:)

      Usuń
  2. Piekne te pierwsze fotki :).
    Hmmm, chetnie bym od slubnego nieco odpoczela - przynajmniej odpadly by mi zakupy, bo ja sie pozywie czym pod lape wpadnie, a on to tak nie bardzo, chalupe ogarne kiedy mi do lba strzeli, prania/prasowania polowa, a samochód obslugiwac to juz automat :)). (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyslij slubnego na jakie wczasy albo do tesciow. :)))
      Nie ma komu gotowac, wiec jem beleco, bo mi sie nie chce i czasu brak, moze w weekend.

      Usuń
  3. Kiedyś zapytałam ślubnego - czy ty coś w tym domu robisz, bo jakoś nie umiem zauważyć, a on mi na to - przecież ciągle pomagam ci w kuchni - wyrywam codziennie kartkę z kalendarza.
    Oj gdyby mi do brakło, kalendarz miałby 365 kartek i jeszcze śmieci wynosi O!
    Bezowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz! Wyslij go na pare dni w ramach eksperymentu, a dowiesz sie, co chlop robi na codzien. :)))

      Usuń
    2. Bałagan.
      Bezowa

      Usuń
  4. Bo się docenia fakt posiadania ślubnego,kiedy nagle wybędzie :-)
    Monsz zajęty budową,generalnie sama w domu wszystko ogarniam z duza pomocą Kogutka,ale na większe zakupy to zawsze z menszem jadę,tankowanie samochodu-to tez "monsz".:-)

    Fotki takie nierzeczywiste,piękne,to sa "muchi"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czort jeich wie, co to som. Jakies owady w kazdym razie i tak mi pod kuchennym oknem latali, ze az sfocilam.
      Ale umialabys zatankowac? Znaczy jakie paliwo, gdzie jest wlew i jak sie otwiera? :)))

      Usuń
    2. Ha....paliwo wiem jakie,gdzie wlew takze i jak się otwiera tez.Raz tankowałam ale na stacji gdzie mili młodzi panowie obslugiwali😉

      Usuń
    3. A u nas, qrna, tylko samoobslugowe! :(

      Usuń
    4. U nas tez w 90% samoobsługa (oczywiście ze monsz mi tlumaczyl i pewnie gdybym miala nóż na gardle jakos pomimo swego sieroctwa technicznego dalabym rade..ale po co się stresować jak na Orlenie panowie obslugują?:-)))O tym oczywiście dowedzialam sie od znajomej :-)

      Usuń
    5. Orlen tez u nas jest, ale pod inna nazwa i... smoobslugowy! Wrrr... Samotne kobiety powinni obslugiwac czipendelsi z golo klato. :)))

      Usuń
    6. Czesc Dziefczynki:)
      Ja juz sie nauczylam tankowac.Sama tez sprawdzam poziom oleju i dolewam plynu do spryskiwaczy:)
      M.zawsze myje i sprzata moje autko.Gdyby nie on to moj "pizdzielec"bylby brudaskiem😉

      Usuń
    7. Panterko oczywiście ze masz rację:-)Zamiast golej klaty może być skora czarna 😉

      Martku,ja umiem sprawdzać poziom oleju i plynu hamulcowego ale tylko w Hyundaiu (bo na nim zdawalam egzamin:-)
      Tak to co roku w serwisie mi sprawdzają i uzupełniają :-)

      Usuń
    8. A nie, Martek, auto to ja sama pucuje, chlop mi tak dokladnie nie zrobi. Za to on martwi sie o cala reszte. Jakos mnie nie interesowalo, jak to wszystko wyglada pod maska, ale pewnie gdyby byla taka potrzeba, posprawdzalabym oleje i plyny.

      Usuń
    9. Owoc, ja Cie prosze! Czarny kolor lubie, ale niekoniecznie na meskiej skorze, jakos mnie brzydzi, nie wiedziec czemu. :)))

      Usuń
    10. Ale ramoneska czarna i dziny rządzą:-)))

      Usuń
    11. Zle Cie zrozumialam, myslalam, ze chodzi Ci o mezczyzne czarnoskorego :))))

      Usuń
    12. Moze Owockowi chodzilo o czarna,skorzana kurtke😉

      A moj chlop pod wzgledem pucowania auta jest mega pedantyczny,wiec oddaje swoje autko w dobre rece.
      W jego bryce jest zakaz jedzenia i picia-musi miec blysk☺

      Usuń
    13. Moje auto jest uzytkowe, tam sie je, pije, pali (ale tylko przy otwartym oknie i nie uzywa sie popielniczki) i wozi psy.

      Usuń
    14. Tak to jest pisac komentarz ze srajfona,ktory sie zawiesil...
      A wiec jednak ramoneska☺

      Usuń
    15. Teraz i do mnie dotarlo. :)))

      Usuń
    16. No,dziewczynki,chodzilo mnie o typ rockandrollowca:-)))))
      (juz mnie pozostał sentyment do takiego image panów):-))
      Panterko,a w zyciu nie miałam na myśli tego o czym Ty pomyslalas w pierwszym rzucie,o co to to NIE :)))
      Martek mię zna z reala tez,to podsunela trop w dobrym kierunku :-))))
      Ale się ubawilam :ppppppp

      Usuń
  5. No zdjęcia wyszły Tobie po mistrzowsku .A ze ślubnym to prawda.Zaczyna się zauważać pomoc jak tej pomocy braknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjeciami bawilam sie bez wychodzenia z domu, przez okno kuchenne. :))

      Usuń
  6. Ech, ja to przerobiłam już dawno, kiedy mąż w ramach dorabiania zaczął jeździć zagranicę (wycieczki, dodatkowe kursy w sezonie turystycznym). Nauczyłam się, po pewnym czasie oczywiście, radzić sobie zw wszystkim sama i okazało się, że roboty mniej, szczególnie od czasu, kiedy dzieci się usamodzielniły. Brakuje mi tylko pomocy w jednym; jako typowy skowronek jestem wieczorem do niczego i posłanie łóżka jest dla mnie masakrą. Zwykle robi to mąż, a ja robię to rano, bo rano jestem pełna werwy, i robię mu śniadanie, które on, jako typowa sowa, je z prawie zamkniętymi oczami:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze dawniej, bo w Polsce. Dwoje malych dzieci, pies, II pietro przedwojennej kamienicy, noszenie wegla i wozka do mieszkania, palenie w piecach i takie tam atrakcje, a maz przecieral szlaki za granicom. :)))

      Usuń
  7. Tak w polowie drogi zdjec te, jak im tam, m uchi, zaczely wygladac jak jakies paskudne robale w locie, a fe!

    Slubny sie przydaje - ja tak mialam z odkurzaczem kiedys, przez ponad rok nie wiedzialam jak zmienic worek....i czasem musze sie z nim bic prawie o bdrugne talerze etc, ja mu wyrywam z rak i pakuje do zmywarki, a on je cichcem wyciaga i myje rencami....

    Ty uwazaj, jak Twoj wroci, nie zloc go, bo mu sie w glowie przewroci! i co wtedy? ochwaci sie i bedziesz miec problem ;)) delikatne docenianie jest jak najbardziej na miejscu .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowana, miałam wujka, który uwielbiał myć naczynia. Nie mógł się doczekać wyjścia gości, żeby się do naczyń dorwać i myć, myć, myć...

      Usuń
    2. Ja umiem wszystko, ale nie robie, jesli nie musze albo jesli mam wyreke. W Polsce nie mialam zmywarki, a wczesniej nawet pralki automatycznej i tez zylam, noszac wegiel na 2. pietro i palac w piecach.

      Usuń
    3. u nas w domu rodzinnym sie latalo do pieca do piwnicy i tam koksu dorzucalo, ale ludzie na 1 pietrze mieli tzw ogrzewanie etazowe i musieli dygac chyba kosks w iaderkach z onej piwnicy. Od pieca glownie byl moj Tatko ale byla marny w tym, szeberek go nie sluchal. potem zaczal chorowac i wszystkim zajela sie moja Mama. No i kiedys zNia siedze, juz pora spac, Mama oczywiscie przespala wiekszosc jakiegos filmu a tu trza scielic i myc sie i zeby i pizama i do lozka. i siedzi taka srednio rozbudzona i m owi sennym glosikiem...oj jak chcialabym miec pokojowke i moze lokaja...rozebrali by mnie, wykapali, podali pizame, namascili. No to sie pytam amy - a TY co? A Mama - no jak to co, polecialabym do pieca dolozyc na noc...

      a u nas w domu dluuugo tez nie bylo pralki i przed pralka mielismy wirowke, ktora chyba uratowala nam nadgarstki zuzywane przy wykrecaniu grubszych sztuk tekstylnych i poscielowych.
      A pierwsz pralka w UK to juz WTEDY byl chyba antyk - wrzucalo sie gora, to sie wiercilo w prawo i w lewo wedle draga na srodku, co po pol godzinie prania powodowalo, ze wszystko sie zawijalo wedle tego draga, hrehrehre. Mialo to wyzymaczke, ktora kochalam sercem szczerem, dopoki mi nie usilowala reki wkrecic. Reka byla ubrana w gumowa rekawiczke...czyli MOZE to byla i moja wina, ale i tak winie wyzymaczke ;) No i brakuje mi magla....

      Usuń
    4. Wyzymaczka! W UK!!! Nie wierze! Chyba zescie z muzeum zajumali, bo nawet w Polsce takiej pralki nie pamietam, co to pranie zakrecala wokol draga. :)))

      Usuń
    5. ja w niej pralam w 1980 roku, a miala wtedy jakies 24 lat. Drzewiej produkowano rzeczy o niezwyklej trwalosci. Byla ogromna ....mielismy tez odkurzacz, ktory okazal sie NRDowski (skad taki w UK??), ciotka slubnego przytargala go z targu, gdzie pracowala. Nazywal sie Vampyr i to nie jest zaden zarcik ;))
      Mysle, ze pralka z podobnego zrodla.
      Mam rowniez patelnie ze smietnika, ktora dala mi ta sama ciotka. Patelnia jest zeliwna i najlepsza z najlepszych. Ciotce sie zrobilo glupio, ze dala mi prezent ze smietnika i kupila mi podobna, nowa (hrehre). - nie umywa sie do tej ze smietnika.

      Usuń
  8. Fajne świetliki Ci wyszły :))
    Coś na rzeczy jest z tym docenianiem i niedocenianiem na co dzień.
    Samochód umiem sama zatankować, kiedyś musiałam pojechać po paliwo, ale to dawno temu było, wstydu się najadłam, bo nie umiałam tego dynksa do wlewu paliwa wcisnąć, poprosiłam jednego pana o pomoc i od tej pory na stację zajeżdżam bez stresu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez cale zycie sama tankowalam, ale w tym maz musial mi pokazac, jak sie wlew otwiera, bo to jakis trik 17, zameczek jest ukryty, a jak zameczek wysiadzie, to dojscie jest przez bagaznik. Skad ja mam takie rzeczy wiedziec?

      Usuń
    2. Ja tam też tankuję czasami, ale paliwo do auta to rzadko...;)))

      Usuń
    3. Teraz to ja jestem kozaczka, bo wiem, jak sie dostac do wlewu. :)))

      Usuń
    4. Triki przy tankowaniu musowo znać :))

      Usuń
  9. Ciekawe te fotki.Masz okazję docenić własnego męża:)))) Nie przypominam sobie, by mi mój choć raz bryczkę zatankował, gdy miałam własną, a nie wspólną.Mój tylko zmywa, bo nie chciał za nic w świecie by zainstalować zmywarkę. Może i miał racje, że na dwie osoby nawet najmniejsza zmywarka nie jest potrzebna.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz jestem sama, malo gotuje, a i tak korzystam ze zmywarki, bo mi sie rak moczyc nie chce.
      Nasza bryka jest wspolna, ale dotad tylko maz tankowal, ja nie zawracalam sobie glowy takimi przyziemnosciami. Zreszta musze mu wynajdywac zajecia, zeby sie na tej emeryturze nie zanudzil. :)))

      Usuń
  10. Czasem dobrze się na chwilę rozstać żeby docenić tą drugą połówkę ;-)))
    Fajowe te muchi ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, ze fajnie! Za nim wcale nie tesknie i rozkoszuje sie spokojem w domu. Jednak doceniam te drobiazgi, ktore za mnie i dla mnie robi. :))

      Usuń
  11. Matko, dajcie spokój z tym tankowaniem, bo aż nie chce mi się wierzyć! Potem krążą w necie obrazliwe, seksistowskie, durne filmiki z babą, która miota się jak w ataku padaczki przy dystrybutorze paliwa! I baby się oburzają!
    Rozumiem obsługę wiertarki udarowej, albo młota pneumatycznego na ten przykład, bo to wymaga siły, ale tankowanie???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy ja powiedzialam, ze tankowac nie umiem? Zawsze tankowalam sama, poczawszy od panienskiego malucha w Polsce. Teraz tylko chlop musial mi pokazac , gdzie sie wlew otwiera, bo to takie poukrywane, ze nie wiedzialam.
      Nigdy nawet nie pomylilam paliwa, co sie kobietom nagminnie zdarza, bo siegaja po tansze, czyli diesel. :)))
      Aaa, wiertarke udarowa umiem tez obslugiwac, ja jestem czlowiekiem renesansu. :)

      Usuń
    2. Ja też umiem! I paliwa nigdy nie mylę.
      Ale różnie to bywa i te filmiki znikąd się nie biorą, chyba ;)

      Usuń
    3. Blondynek-pustakow nie brak na tym swiecie... :)))

      Usuń
  12. Ja w ogole nie wiem o co ten caly ambaras. Jak moj eks sie wyprowadzil to sie okazalo ze mi tylko obowiazkow ubylo a nie przybylo. A przeciez tez niby odkurzal, lazienke sprzatal czy zmywarke oproznial. Owszem, obawialam sie ze co sie stanie jak sie co zepsuje, ale jakos nic sie stalo, naprawiam se sama. I trawe sama kosze, i zywoplot scinam, i srubki przykrecam i zarowki wymieniam i motor naprawiam, i przy rowerze majstruje, kafelki jak trzeba bedzie tez poloze, a do cieknacego kranu to hydraulika wezwe tylko dlatego ze sily za malo mam by dokrecic. I nie powiem, czasami wszystko dluzej trwa ale jaka satysfakcja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwona, ja tez jestem samowystarczalna, umiem wszystko, od prac typowo kobiecych, po reperowanie samochodu (ale takiego bez elektroniki, tera juz takich nie robio). Dlaczego jednak mam wyreczac meza, niech tez cos robi, podzial rol jest i ja sie jego obowiazkow nie tykam. Dlatego tez nie tankowalam jeszcze tego samochodu, a teraz musialam i dalam rade, kiedy maz mi pokazal, jak sie wlew otwiera, bo to troche skomplikowane w naszym.

      Usuń
    2. ja tez z tych Zosi - samosi...ale ze Twoj eks, Iwona, ze zmywarki wyjmowal? To w ogole sie nie zdarza, wyciagaja to, co akurat jest im potrzebne ale zbey CALA oproznic? niespotykane...
      jestem zupelnienie-mechaniczna, wiec jak jest bardziej skomplikowane niz cep, to juz musze sie umizgiwac. ale ja za to wypelniam dla nas obojga formularze podatkowe, i chodze do banku, i gotuje - po 30 ilus latach malzenstwa Slubny sie przyznal, ze nienawidzi gotowania...a to ON mnie gotowac nauczyl, bo w domu Babcia nie pozwalala dojsc do garnkow.
      A juz w oslupienie wprowadzilam wszystkich jak raz kiedys, bardzo dawno temu, naprawilam skrzypiacy klimatyzator za pomoca bardzo dlugiego noza i oleju do gotowania. Przestal skrzypiec chyba ze strachu, rhehre. Wszyscy zebrani chyba tez.

      Usuń
    3. Opakowana, Ty klimatyzatora nie naprawilas, Ty go zamordowalas tym nozem. Hrehere. Prawda jak oliwa (moze byc olej) wyplywa.
      Iwona, no wlasnie z tym oproznianiem zmywarki, to Ci sie jakis nietypowy egzemplarz trafil, moj tez wybiera tylko to co potrzebuje a nie zaladowal jej nigdy.TERAZ sobie to uswiadomilam!!!
      Pantero, pamietasz Jantar i jej "Najtrudniejszy pierwszy pierwszy raz..." (czy jakos tak).
      My mamy rowny podzial: On ma samochod, ja mam szofera lub on tankuje, ja jezdze. On oszczedza, ja wydaje. Ja naprawiam, on naprawia potem podwojnie albo kupujemy razem nowe, ktore naprawialismy. On kosi trawnik, ja poprawiam, ja obcinam zywoplot on sadzi mowy na miejsce wygolonego. Ja sadze kwiatki, on podlewa, ja wyrzucam uschniete jak on nie zdazy. Ja gotuje, on je, on gotuje to drze jape, zebym sie nie szwedala po kuchni, zawola zeby kuchnie posprzatac. Ja piore, on ma biale koszule i czarne skarpetki. On pierze, to ja ide na nowe zakupy bo nie lubie kolorow pomieszanych bez gustu lub cos sie zmiejsza w jego pralce. On choruje, ja chodze do lekarza. Ja ide do fryzjera to on bierze wszystkie dyzury aby mnie nie sluchac; on zarabia wiecej ja wiecej wydaje. ...Chyba zaczynam sie powtarzac?!

      Usuń
    4. E tam nietypowy, moj tez zaladowuje i wyladowuje zmawarke, pralke tez.
      Echo, toscie sie z chlopem w korcu maku dobrali, co za dopasowanie i koordynacja z kooperacja! :)))

      Usuń
    5. Krysia, jestes lepsza, ja tylko skrzypienie w drzwiach zreperowalam, ale bez noza. :))

      Usuń
    6. No, moge wiecej przykladow dac. Nooo: ja pisze, on czyta; on czyta, ja slucham ksiazki medialne; ja mowie, on nie slucha bo film oglada; ja patrze, on na Fb pisze, ja nie czytam bo nie naleze do jego znajomych (bom zona); ja nic nie mowie, on wyjmuje zatyczki z ucha (ja je zakladam tylko noca); po calym dniu oboje smacznie chrapiemy. Kropka

      Usuń
    7. Nawet chrapiecie w duecie. :)))

      Usuń
    8. Echo - jakie zamordowalam, hrehrehrhe, ja musialam tym nozem COS odgiac delikatnie. olej siknal dzie trza i przestalo skrzypiec. co do drzwi skrzypiacych to ja mam jakas obsesje i wymyslam nowe metody podlewania zawiasow olejem, sypie talk miedzy skrzypiace deski w podlodze (nie zawsze dziala, zcasem chce za siekiere zlapac i te klepki klepnac!).
      My ze slubnym czasem wypadamy z synchronizacji chrapania i albo ja cichcem jego kopie, albo on mnie glaska, ale najczesciej ucieka na 2 pietro, gdzie jest bosko, chlodno i cicho. ja mam dla siebie cale lozko i chrapie do woli.

      Usuń
    9. Opakowana - padłam z tego kopania ślubnego cichcem :))) Ja mojego lekko szturchnę, to on się budzi i mi wmawia, że jeszcze nie śpi. I, że się czepiam ... trzy światy.
      A kiedyś przebudziło mnie głośne chrapanie, paczę na Chłopa mego, leży na boku, czyli teoretycznie nie powinien chrapać, ale ciągle ktoś piłuje. Obudziłam się na dobre, żeby stwierdzić, że to ...kot daje na całego :))
      Echo - dobraliscie się, jak w korcu maku :))

      Usuń
    10. Znaczy Miecio zostal zrehabilitowany, bo chrapal Bonus? :)))

      Usuń
    11. Opakowana i Lidko, ja nie moge cichcem bo mam zatyczki w uszach, zeby mi sie sny nie wystraszyly... no i po drugie, my mieszkamy w jednopietrowym ... wiec on moglby miec jeszcze tylko chropke na niebianskie anielice ... O! Nie!
      Opakowana, no dobra, postraszylas go ostro tym narzedziem cietym.
      Mnie tam skrzypienie drzwi nie przeszkadza, byle to nie byly dziwi lodowki, ktore czesciej sie zasysaja niz skrzypia. Mojego denerwuja, chyba nie rozroznia glosu drzwi i mojego. Ostatnio zaczal uzdrawiac mechanizm zawiasowy drzwi i ... mamy ... otwarte polaczenie kuchni z pokojem a drzwi opieraja sie o sciane garazu.
      Talk na podloge? Hmmm. Nam skrzypial prog. Nie pudrowalismy jego dolegliwosci ale usilowalismy mu wytlumaczyc, taaa, naskoczylismy na niego i ... pekl, posrodku. Teraz mamy dwa progi do pokonania i naskakiwania na nie!
      Lidko, moj i nasza kotka chrapali tez na boku, jedno lezac na swoim prawym lub lewym boku a drugie przy moim boku. Kotka juz nie chrapie, moj tez nigdy nie spi wiec jak moze chrapac. To tylko ja sie dochrapalam jakichs koszmarow ... do duetu w tym korcu maku...

      Usuń
    12. Echo - talk na male skrzypy dziala jak ta lala. U dzieci wsypalam chyba pol opakowania (malego) talku - maja bardzo stara podloge drzewienna, ktora skrzypi a przy malenstwach to skikali z okreslonych miejsc w okreslone miejsca. Za pomoca talku powiekszylam im areal do skikania.

      Mamy pare przyjaciol - on chrapie STRASZLIWIE a ona w normie. No i zakupili taki dynks, jak zegarek - na przegub nasadzasz i jak chrapiesz i wibrujesz, to to wysyla jakies implusy elepstryczne w nadgarstek i kluje igielkami delikatnymi, ale na tyle klujacymi, ze chrapacz sie opanowuje. No i daszedl czas eksperymentu. R. obudzil sie, bo go klulo. Zadowolony, ze to dziala. Potem znowu sie obudzil i znowu i sie okazalo, ze jego prad kopal jak ona chrapala....

      Echo - do naprawiania drzwi Twoj Slubny jest podobnie dobry jak moj :)

      a psa mielismy TAK chrapiacego, ze trzeba bylo telewizor poglasniac...

      Usuń
    13. Bulgot, boxer czy mops? To najbardziej na swiecie chrapiace rasy. ;)

      Usuń
    14. Panterko - wtedy tak, ale już wczoraj znów było, że go łokciem walę (???), a on nie chrapie i w ogóle to go obudziłam ... ja nie mogę ....
      Dobrze, że kot nie chrapał, zresztą założyłam zatyczki, więc nie słyszałam.

      Usuń
  13. Znam dziewczynę co to malowała pokoje, płytki kładła i sprzątała i wsio robiła, siedział se ten jej ślubny na środku pokoju, gdy malowała a ona co jakiś czas podbiegała ... chcesz piwko? pytała :, na zdrowie nie wyszło to jej, jemu zresztą też. :)
    Aniu co zdjęcia cudowne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy pamietasz wpis o przeprowadzce do tego mieszkania, tez sama sciany malowalam. Mam watpliwosci, czy polozylabym kafelki, ale laminat juz pomagalam klasc. Tyle, ze ja przy robocie pije wode mineralna. :)))

      Usuń
  14. Na kilku zdjęciach te muchy to wypisz wymaluj krętki blade ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzialas kretka na zywo? :)))))))))))

      Usuń
    2. pod mikroskopem nieustająco :)

      Usuń
  15. Ciekawe czy gdybym ja wybyła na tydzień z domu, to chłop by docenił...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrob eksperyment, a sie przekonasz. :))

      Usuń
  16. I w koncu się wydało, że chop w domu coś robi a nie tylko tapczan zagrzewa,he he he.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robi, robi, ale na codzien tego nie widac. Dopiero kiedy wyjechal, uzmyslowilam sobie, jak duzo robi. :)

      Usuń
  17. Pantero, to wam przy remoncie ulicy lampy na swietliki zamienili?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swietliki latali po drugiej stronie domu, od podworka. Na ulicy swieco latarnie, jak dotad.
      Chodnik po naszej stronie juz zostal polozony, pewnie jeszcze z tydzien potrwa, zanim skoncza.

      Usuń
  18. ale Ci dobrze!!!
    mąż za Ciebie tankuje!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zabrzmiało, jakby za Ciebie pił :ppp

      Usuń
    2. On niepijaszczy. Tankuje tylko samochod. :)))

      Usuń
    3. toc troche jak się by napił by nie zaszkodzilo:pp

      Usuń
    4. To juz predzej ja sie napije, on jest zatwardzialy. .)))

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.