wtorek, 20 września 2016

Smutnawo, pustawo i jesiennawo.


Dzieci kukurydzy (ang. Children of the Corn) – amerykanski film fabularny (horror) z 1984 roku, oparty na opowiadaniu Stephena Kinga pod tym samym tytulem. Opowiada on o demonicznej sile, która opętała dzieci w małym amerykańskim miasteczku Gatlin w Nebrasce oraz sprawiła, że dokonały one masowego mordu na wszystkich dorosłych mieszkańcach. Film doczekał się siedmiu sequeli.
Fabula. Młoda para przybywa do małego, opuszczonego miasteczka w Nebrasce. Mijając pola kukurydzy, młodzi napotykają gromadkę dziwnie wyglądających dzieci. Wkrótce okazuje się, że przed laty w miasteczku rozegrała się prawdziwa tragedia. Pewnego niedzielnego poranka grupa dzieci, pod wodzą chłopca-kaznodziei w kapłańskich szatach, dokonała wielkiej masakry wszystkich dorosłych mieszkańców. Od tego czasu ta swoista sekta czci satanistycznego demona, określanego przez siebie jako „Ten, który kroczy między rzędami” a także ciągle poszukuje dla niego nowych ofiar. W tym momencie młoda para rozpoczyna walkę o przetrwanie.
(wedlug Wikipedii)
To wszystko wina Teresy, ktora nastraszyla mnie, zeby nie chodzic za blisko pol kukurydzy, bo na demona nie ma sposobu i zaden Placzek ani slubny nie uchronia mnie przed jego maloletnimi slugami ogarnietymi zadza mordu. A co ja poradze, ze wszedzie, gdzie okiem siegnac, rosnie to zboze. Niemniej wlosy jeza mi sie na karku, kiedy przechodze obok i zawsze zezuje, czy cos stamtad nie wylazi.




Po wczorajszej calodziennej ulewie zbiornik pieknie sie napelnil. Pogoda dopisala, choc, jak widac po zmarszczonej tafli wody, wial dosc silny wiatr.





Kfiotkow coraz mniej, za to wiecej przekwitlych i wyschnietych badylkow. Pajaki robia chyba zapasy na zime, juz niedlugo pewnie przymrozi przygruntowo, wiec beda szukaly cieplego schronienia. Na razie jednak rozpinaja sieci, poki pogoda sprzyja. Nawet jakis grzybol sie trafil, czy to znak, ze powinnismy wybrac sie do lasu?











To chyba policyjny, caly czas krazyl nam nad glowami. Albo znow ktos zwial z tego nowego, ponoc bardzo bezpiecznego wiezienia, albo jakis psychopata urwal sie z oddzialu zamknietego. A moze tylko znow jakich straumatyzowany uchodzca kogos zgwalcil albo potraktowal nozem?


No i dla Lidzi tez ICEK przejechal.


A tu chcialam Wam pokazac cos, co nieodmiennie od wielu lat mnie zachwyca, ilekroc tamtendy przechodze. Na terenie ogrodkow dzialkowych rosnie w ziemi (nie w donicy!) drzewo datury, czyli tzw. trab anielskich. Jest tak okazale i zawsze pelne obezwladniajaco pachnacych kwiatow, ze za kazdym razem zatrzymuje sie tam na chwile i czerpie wszystkimi zmyslami. Jest na tyle stare i zapewne mocno ukorzenione, ze przyzwyczailo sie do zimowych temperatur i bez szkod moze zimowac na dworze.








50 komentarzy:

  1. O, datura, to mozesz latwo jakiegos wroga wyslac na tamten swiat :). Zawsze lubilam jesienne klimaty, ale w moim grajdulku zupelnie nie moge sie do tej pory roku przekonac :(. Na szczescie mnie kukurydza raczej nie straszy, choc z jej lanami mam zwiazane dosc niemile wspomnienia. (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieciaki w Polsce robily z datura jakies eksperymenty kucharsko-medyczne i odurzaly sie dosc skutecznie. Kiedys mialam dature na balkonie, ale miejsca mi w koncu braklo i wywalilam.
      Opowiedz o tym swoim psychopacie z kukurydzy, to bardzo ciekawe. :))

      Usuń
    2. Hmmm, nie bylo psychopaty... Droga przez Rumunie, kilometry kukurydzy i dosc ciezkie zatrucie pokarmowe. Co kilka km stop i gnalam w kukurydze.... Brrrr... wtedy chyba nawet bym wolala jakiegos psychola :). (Leciwa)

      Usuń
    3. Czyli obecnosc kukurydzy moze czasem okazac sie blogoslawienstwem. W zycie raczej nielatwo sie schowac w naglych przypadkach. :))))

      Usuń
  2. Jestem zaszczycona goscic w Twoim poscie i wszystko mi jedno ze Cie nastraszylam, bac tez sie trzeba. "Dzieci kukurydzy" zrobily na mnie wrazenie, oczywisie bylo to dawno temu, jakis czas potem zrozumialam ze ogladanie horrorow nie robi mi dobrze, no i skonczylam z horrorami na zawsze.
    Zdjecia pokazujesz takie mieszane, i smutne jesienne, i wesole kolorowe jak ten bialy kwiat z zoltym brzuszkiem, moze to rumianek. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej jakas zapozniona margerytka, tak przynajmniej wyglada, bo od rumianku jest znacznie wieksza. To taki mieszany czas, jeszcze troche koncowki lata, ale w przewadze jesiennie.
      A horrory lubie do dzisiaj ogladac, potem mam tylko problem z przejsciem do sypialni i zasnieciem. :)))

      Usuń
  3. Widząc pole kukurydzy, od razu mysle o tym filmie:) Jesienne kwiatki przypominają, ze nieuchronnie zbliża sie kres ciepełka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale sama powiedz, z 40° na kilkanascie, czy to nie przesada? Zadnego okresu przejsciowego. BUM! z grubej rury i po lecie zaraz zima. ;)

      Usuń
  4. Absolutnie niezwykle to drzewo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotychczas widywalam tylko w donicach, ktore na zime zabierane byly do pomieszczen. To pierwsza datura wolnorosnaca w moim zyciu. :)))

      Usuń
  5. Znajoma z sąsiedniego bloku, która ma chyba najbardziej zarośnięty balkon w okolicy, od bardzo dawna ma daturę. Na zimę zabiera ją na klatkę schodową i mocno co roku przycina, bo inaczej by się pewnie nie zmieściła. Ale zimującej w ogrodzie jeszcze nie widziałam. Pewnie ją okrywają na zimę?
    Horrorów nie trawię, znoszę tylko parodie horrorów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez po raz pierwszy w zyciu widze dature rosnaca w ziemi. Ona musi miec kilkadziesiat lat, bo takiego grubego pnia i takiej odpornosci na mroz nie mialaby kilkunastoletnia.
      Ja za to parodii nie lubie. Za horrorami nie przepadam, ale bywaja naprawde dobre, np. te na podstawie ksiazek Kinga.

      Usuń
  6. Ale wymyśliły!! Pole kukurydzy ma straszyć! Co mnie tu na stare lata przychodzi, żeby o jakichś horrorach się dowiadywać ;)
    Nie oglądam tego dziadostwa ;) w życiu widziałam chyba dwa "Duch" i "Egzorcysta" - i wystarczy.
    Na szczęście zaraz zetną kukurydzę i nie będzie się czego bać. No chyba, że z jakiegoś powodu nie zostanie ścięta, a potem te suche badyle na wietrze się kołyszą i szeleszczą ..... niby widoczność wtedy jest lepsza, ale faktycznie - nigdy nie wiadomo, co tam siedzi i wylezie ;)
    Na szczęście - pozostałe zdjęcia są uspokajające i miłe dla oka :) Pociąg, woda, kfiatuszki, pajonczki, grzybki ....
    A datura naprawdę jest piękna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie pole kukurydzy czasem jest bardzo praktyczne, kiedy pecherz wola o oproznienie, ale poza tym czlowiek ma dziwne odczucia przechodzac obok. Ty latasz z kijkami, to w razie czego masz czym sie bronic. :)))

      Usuń
    2. Kijki z pewnością dają jakieś poczucie bezpieczeństwa ;)

      Usuń
    3. A ten obrazek z kicią mogę u siebie zawiesić??

      Usuń
    4. No pewnie, ze mozesz, a nawet powinnas!

      Usuń
  7. drzewo piękne ))bardzo piękne kwiaty i dziwne, że w takim klimacie rośnie )))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziwne, zaiste. Pewnie za wielka sie zrobila na coroczne transportowanie do pomieszczenia zamknietego i w ktoryms momencie wlasciciel zaryzykowal. A ze zimy ostatnio tez niezbyt siarczyste, to przezyla.

      Usuń
  8. Datura rzeczywiście pachnie wyjątkowo i nadal kwitnie. Mam nadzieję, że tym razem ud mi się moją przechować przez zimę. Nie mam garażu, więc jest problem z zapewnieniem jej dobrego zimowiska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na klatce ze schodami? Ja tak moja zimowalam, bo tez nie mam ani garazu, ani ogrodu zimowego.

      Usuń
  9. A u mnie był pierwszy przymrozek ...
    I tak wolę lato !
    http://takietampstrykanie.blogspot.com/2013/10/a-mnie-jest-szkoda-lata.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez wole lato, choc upaly coraz bardziej daja mi sie we znaki, coraz gorzej je znosze. Najbardziej na swiecie jednak lubie wiosne.

      Usuń
    2. Wiosna jest oczywiście the best !

      Usuń
  10. Kukurydza kojarzy mi się z jednym żabojadem sprzed wielu lat. Robiłam za tłumacza jeżdżąc z serwisem gwarancyjnym do kombajnów do młócenia kukurydzy. Ów żabojad mnie molestował, co dzisiaj skończyłoby się w sądzie. Zagroziłam, że zadzwonię do jego żony - dopiero wtedy się uspokoił:)))
    Historia druga związana z kukurydzą: lał deszcz, wszystko tonęło w błocku. Przyjeżdżamy na pole, a tam uszkodzony kombajn i wściekły kombajnista, który zwrócił się do mnie w te słowa: ku...a, tłumocz pani, pasek klinowy mi się uje...ł w ch...! Do końca życia będę pamiętać jak jest po francusku pasek klinowy.
    Historia trzecia: przyjeżdżamy na pole, gdzie kolejny kombajn pośród kukurydzy. Stoimy, wymieniamy fachowe uwagi z kombajnistą, aż nagle kukurydza zaszeleściła, poruszyła się i na skraj łanu wyszli więzniowie w gustownych garniturkach z napisem ZK na kieszonce. Każdy z nich miał w rękach jeden spory kamień, albo kilka pomniejszych. Oni je tam zbierali, żeby nowiutki kombajnik sie nie uszkodził. Oczywiście nie wiedziałam o tym, bo i skąd. Dodam, że byłam jedyną kobietą (właściwie wówczas dziewczyną) w tym zacnym towarzystwie kilkunastu więzniów, molestującego żabojada i kombajnisty.
    Przebiłam film?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja wiem? Ale powoli mozesz zaczac konkurowac z Kingiem.
      Hanka! To Ty po francusku tego? Plynnie i bez zajakniecia? :)))
      No i nie ma nic gorszego od lubieznego zabojada, musze przyznac. To juz lepsi ci swojscy wiezniowie, na pewno gdzies w poblizu byla straz z karabinami, zeby Cie obronic. :))

      Usuń
    2. Lubiezny zabojad - jakos mi to znajomo brzmi:) Jeden taki dopiero sie ocnal, jak poczul scyzoryk miedzy zebrami :D. (Leciwa)

      Usuń
    3. No patrz, co tam kukurydza! O lubieznych zabojadach mozna ksiazki pisac. :)))

      Usuń
    4. Hana, a tak przy okazji, bardzo mnie ciekawi, JAK przetlumaczylas: "ku...a, tłumocz pani, pasek klinowy mi się uje...ł w ch...!" - i akurat malo mnie obchodzi, jak jest pasek klinowy po francusku. :)))))

      Usuń
    5. Najpierw przetłumaczyłam sobie: szanowna pani, proszę przetłumaczyć, że w tym ślicznym kombajnie zerwał się pasek klinowy, dziękuję.

      Usuń
    6. Eee tam, to co z Ciebie za tlomacz? Doslownie trza bylo, po bandzie i bez trzymanki, zeby zabojad wiedzial, a nie to tamto. :)))

      Usuń
    7. Taki przypadek też miałam. Moderowałam wypowiedzi (już nie w kukurydzy), a żabojad mnie na to: jeśli gość mówi kurwadupamać, to tak tłumacz!

      Usuń
    8. No! To teraz poprosze to po francusku. :))

      Usuń
    9. Zut crotte put et putain de merde a la con!
      Voila.

      Usuń
    10. Merci. Musze to wykuc na pamiec.

      Usuń
    11. Wykuj jeszcze "ton cul" (coś w rodzaju "pocałuj mnie w d...). Krótsze i łatwiejsze do opanowania.

      Usuń
    12. To w razie, gdyby lubiezny zabojad w kukurydzy sie objawil. :)))
      Zamiast psychopatycznych bachorow.

      Usuń
  11. U nas też pajęczynki :)... Lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chce mi sie na tyle rano wstac, zeby trafic rose na pajeczynach, a wtedy wlasnie wygladaja najpiekniej.

      Usuń
  12. Film oglądałam brr. I jeszcze jeden współczesny XX wiek Ameryka, też dzieciaki czarownice zwalczali, wstrząsu doznałam bo jako dorośli tłumaczyli swoje zachowania opętaniem. Nie lubię horrorów, chociaż życie bywa horrorem dla wielu.
    Hana to miała odwagę, młode ładne dziewczyny czasem mają przechlapane a ten scyzoryk między żebrami też dobry. :)
    Kukurydzy nie lubię nawet jeść jej nie lubię, zdjęcia się mnie podobają, jak zwykle zresztą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bardzo lubie jesc kukurydze, w zadnej salatce nie moze jej zabraknac. Z kolby tez lubie obgryzac, oczywiscie po ugotowaniu.

      Usuń
  13. A ja tam odkąd mieszkam w mojej dolince polubiłam jesień. Jest prześliczna w swoich rudiściach:). Z krzaków to mam li i jedynie winorośli na stada-ukryć się w nich ni olery nie można, bo jest tak stromo, że krzaków mus się trzymieć:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z winorosli nie wychodzo zadne psychopatyczne dzieci, najwyzej straumatyzowani uchodzcy.
      I nie wiem, co jest gorsze. :)))

      Usuń
    2. U mnie nie wylezą, bo co najwyżej na ryj się stoczo:-)). Oni-ci winorośli rosną naprawdę stromo, więc obaw nie ma, bo staczenie się na ryj jest w kierunku odwrotynm do ścieżki spacerowej:-)))).jestem ciekawa jak oni to zbierają, bo kombajnik (prosz jak nam się wypowiedzi zazębiają) tam nie da rady jechać. Nie sprawdzę osobiście, bo odkąd Reksinek na łapy zachorował, chodzimy po równym i w parterze.

      Usuń
    3. Ja tez jestem ciekawa, jak przebiegaja zbiory winogron na takiej skarpie. Moze z helikoptera? :)))
      Koniecznie podgladaj, moze nawet porob zdjecia.

      Usuń
  14. Piękna ta jesień w Twoim obiektywie. I nie myślmy na razie o błocie po kolana ani hektolitrach z burego nieba;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musze myslec, mam to bloto w mozgu. Czarne bloto, do ktorego slonce nie dociera...

      Usuń
    2. Pomyśl zatem o tym błocie jak o borowinie-podobnież nurzanie się w niej czyni cuda odmładzające. Uśmiechu choć małego życzę:*

      Usuń
    3. Mialam juz kielbie i niebieskie migdaly w glowie, ale nie borowine. Pora sie przestawic na starosc. :)))

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe i obrazliwe komentarze beda usuwane.