poniedziałek, 21 maja 2018

Urywki wspomnien.

Ja nawet nie wiem, w jakim wieku zaczyna sie pamietac wlasne zycie tak na dobre. To, co kolacze mi sie w osrodku pamieci, to raczej zamglone strzepki, nic szczegolnie konkretnego. Pamietam np. rozklad mieszkania dziadkow w Krakowie, a przeciez pomieszkiwalam tam majac okolo trzech lat. Pamietam nawet ustawienie pewnych mebli, nie wszystkich, ale niektorych. Wiecej wiem z opowiadan babci albo rodzicow, ale przeciez nie opowiadali mi nigdy, jak mieszkanie wygladalo, wiec to musza byc moje wlasne wspomnienia.

Po prawej prababcia Tekla, po lewej jej corka a moja babcia Leokadia, z tylu mama, w srodku ja

Z babcia mieszkali jej rodzice, moi pradziadkowie, Marcin i Tekla. Pradziadek byl postawnym mezczyzna i byl lysy jak kolano. Prababcia miala siwe wlosy i codzien plotla warkocz, ktory owijala wokol glowy w tzw. korone. Jak kazda kobieta w tamtych czasach, umiala wszystko z zakresu prac domowych. Szyla dla mojej lalki Balbiny piekne stroje, uszyla tez posciel do jej wozka. Wszystko bylo takie dopracowane, z koronkami, falbankami. Nie pamietam juz, ale chyba szyla recznie, bo babcia przeciez nie miala maszyny. Marcin zas mi spiewal, a mnie pozostaly w pamieci fragmenty piosenki na melodie poloneza Oginskiego Pozegnanie ojczyzny. Musial bardzo lubic te piosenke i spiewac ja na tyle czesto, ze te urywki wryly mi sie w pamiec i nawet dzisiaj wychodza z zakamarkow, choc nie w calosci. Tak to jakos szlo: Raz, pamietam, na Marcina zebrala sie gosci chmara, gospodarz nie szczedzil wina, az ze lbow buchala para. Tu mam luke w pamieci, wiem tylko, ze goscie pojechali do kosciola, gdzie najpijanszy byl pan Michal, kosciol z nim sie wkolo krecil, bil sie w piersi, mocno wzdychal, az nosem lawki dotykal. I juz zupelnie nic wiecej, a piosenka byla dluzsza. Probowalam szukac po internetach, ale nie udalo mi sie niczego znalezc, pewnie ta piosenka byla czyjegos domoroslego autorstwa, kogos z otoczenia pradziadkow.

Po lewej pradziadek Marcin, jego ziec a moj dziadek Waclaw trzyma mnie na kolanach, z tylu tato

Z warszawskiego zycia juz calkiem dobrze pamietam pierwsze mieszkanie dziadkow przy Grojeckiej, gdzie przeprowadzili sie jeszcze z pradziadkami, kiedy dziadka wojsko wezwalo do stolicy. Smierci pradziadka nie pamietam, choc zmarl w domu. Wiem ze slyszenia, ze wciaz wlazilam do pokoju, gdzie lezal, probowalam otwierac mu oczy i prosilam, zeby wstal i mi zaspiewal. Nie mogli mnie stamtad przegonic. Mialam cztery lata.
Dwa lata pozniej zmarla w szpitalu prababcia, a ja dobrze pamietam telefon ze szpitala, ktory zwiastowal te tragiczna wiadomosc. Wtedy juz zdawalam sobie sprawe, ze smierc jest nieodwolalna i wiem, ze bardzo plakalam, ale na pogrzeb nie pozwolono mi pojsc, zostalam u kogos.
Pamietam, ze czesto stalysmy z prababcia w oknie albo na balkonie i ogladalysmy ruch uliczny, malowniczy zwlaszcza po zmroku. Na samochodowe swiatelka Tekla mowila kocie oczka i znow ten zwrot bardzo utkwil mi w pamieci.
Nie moge sobie przypomniec, czy rodzice zabrali mnie z powrotem do Lodzi jeszcze z Grojeckiej, bo ulecialo mi, w jakim miesiacu dziadkowie przeprowadzili sie na Pulawska, ale to byl ostatni rok, kiedy mieszkalam u babci, pozniej juz tylko do niej jezdzilam podczas ferii i wakacji. To byl rok 1963.
Skad mi sie wziely takie tematy? Anabell mnie natchnela wlasnym postem, przeczytalam go, obudzily sie moje demony wspomnieniowe i tak od reki machnelam ten poscik.





56 komentarzy:

  1. Ja też mam takie urywki wspomnień. Strzępki.
    Wzruszyłaś mnie tym postem. Świat, którego już nie ma. A jednak był. Ci ludzie, tacy ważni dla dziecka, kochający, kochani. Minęli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z nich wszystkich jeszcze pozostala mi jedynie mama.

      Usuń
  2. No i po tym ostatnim zdjęciu wszystko wiadomo: jesteś podobna do taty!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam na pewno ksztalt jego twarzy, ale oczy mamy. Jedna z moich corek jest momentami bardzo do niego podobna.

      Usuń
  3. Pierwsze wspomnienie jakie mam, to ja 3-letnia. Bardzo wyraziste, bo traumatyczne. Całe dzieciństwo poszatkowane mam niepamięcią. Największa dziura to szkoła podstawowa, kl. 1-6. Może dwie trzy przebitki z tego czasu, mgliste. Terapeutka powiedziała mi, że to forma samoobrony. I każdy tak ma. To nie znaczy, że nie pamiętamy. To znaczy, że nie chcemy pamiętać. I czasem tak lepiej żyć. Choć też przy okazji zapominamy fajne i dobre rzeczy z tego schowanego okresu. A to już szkoda. Fajna bunia z ciebie była :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypieranie zlych wspomnien, ktore dzieje sie poza nasza swiadomoscia, to cenna umiejetnosc naszego ukladu sterujacego, czyli mozgu. Inaczej chyba nie daloby sie dalej zyc.

      Usuń
    2. I tak, i nie. „Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem.” Carl Gustav Jung. Mamy wybór.

      Usuń
    3. Czasem mamy, czasem wprost przeciwnie.

      Usuń
  4. Piękne, wzruszające zdjęcia. Nie mam takich gromadnych, wielopokoleniowych. Dziwne jest to, że pewne rzeczy sprzed dziesięcioleci człowiek tak wyraziście pamieta a inne, nawet te niedawne zapomina. Pamięc jest dziurawa i wybiórcza, robi miejsce dla nowych wspomnień, oczyszcza się jak twardy dysk, zostają jakieś zagubione pliki... Prababci nie zdązyłam poznać bo umarła, gdy byłam maleńka (też miała na imię Tekla!)!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prababcia byla moim niedoscignionym wzorcem i na jej czesc chcialam nawet dac tak na imie mojej pierworodnej. Ale po telewizjach paletala sie akurat pszczolka Maja ze slynna zla pajeczyca Tekla, wiec mnie zakrzyczano i zmienilam zdanie. :)))

      Usuń
    2. Nasza Gaba urodziła się na Tekli (23 wrzesień). Jak była niegrzeczna, to wołaliśmy ją Teklusia.

      Usuń
    3. No wiesz co! Powinniscie wolac wlasnie wtedy, kiedy byla najgrzeczniesza. :)))

      Usuń
  5. Od razu przypomniałam sobie dzieciństwo, też - co oczywiste - fragmentarycznie, i opowieści mojej babci. Prababcię poznałam jedną, po mieczu, ale ona nam nic nie opowiadała, albo nie pamiętam tego.
    No i ze wstydem przyznaję, że obiecałam sobie spisać wspomnienia i opowieści i (jak dotąd) nawet nie zaczęłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze powinnas w tym celu zalozyc blog? :))
      Ja mialam okazje poznac czworo pradziadkow, tych z posta powyzej i dziadkow mojej mamy. Ta ostatnia prababcia zmarla, kiedy bylam juz dorosla i ja najlepiej pamietam. Jej corka, a moja babcia, zmarla przed nia.

      Usuń
  6. Te stare zdjęcia- bezcenne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie tam stare, sprzed paru lat! :))) Sama jestes stara :ppp

      Usuń
    2. Zdjęcia stare a dziecko troszkę urosło
      I całe szczęście!!

      Akurat czytam artykuł o starości. Świetny wywiad z Ewą Wojdylo

      Usuń
    3. Bo wiesz, ja od lat obchodze wylacznie 25-te urodziny. I tak mi juz zostanie do smierci. ;)

      Usuń
    4. Ja mam w planach wręcz przeciwnie
      Będę mówić że mam 20 lat więcej niż mam. Wtedy każdy wykrzyknie - ale ty młodo wyglądasz!

      Usuń
    5. Niczego nie bede zmieniac, za bardzo sie juz przyzwyczailam. ;)

      Usuń
    6. Nie mogą wszyscy używać tego samego patentu bo się prawda wyda😉

      Usuń
    7. Rybenka, nie musi to byc 25, moze byc 18. :)))

      Usuń
    8. Ja najbardziej lubię swoje 52
      Co poradzę??
      Tu i teraz jest mi w końcu dobrze

      Usuń
    9. No juz sie tak nie postarzaj! WSZYSCY WIEMY; ZE MASZ dopiero 30.

      Usuń
  7. rodziców masz pięknych oboje i już wiadomo po kim samaś ))spojrzenie Twojej mamy ))
    pradziadków nie znałam, dziadków tylko troje, jeden umarł gdy miałam dwa lata.
    I też mieszkałam z babką Antoniną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcie Leokadie mialam okazje zrobic prababcia, zmarla kiedy juz bylam w Niemczech. Zdazylismy jeszcze pokazac jej najmlodsza corke i krotko po tym zmarla. Inni dziadkowie odeszli znacznie wczesniej, ale pamietam wszystkich.

      Usuń
  8. Szkoda, że nie pamiętamy więcej, mój tata mi śpiewał piosenki powstańcze. Na zdjęciach widać podobieństwo rodzinne, Twoi Rodzice bardzo piękni.
    Moich pradziadków nie znałam, dziadka tylko jednego. Babcie owszem, w ogóle w mojej rodzinie jakoś mężczyźni odchodzili wcześniej. Na początku blogowania pisałam trochę o rodzinie, zachowały się zdjęcia. Czasem pamiętamy opowieści rodziców o dzieciństwie, myląc z własnymi, ja żałuję, że czasem słuchałam mało uważnie różnych babcinych opowieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piosenki powstancze i wojskowe spiewala mi babcia, od niej wlasnie umiem je wszystkie. Bo przeciez w czasach, kiedy chodzilam do szkoly, niektore z nich byly na indeksie, wtedy spiewalo sie o socjalizmie.

      Usuń
  9. Pradziadków nigdy nie poznałam, zmarli dużo wcześniej zanim się urodziłam. Z dziadkami też nie było mi po drodze. Mam jakieś drobne wspomnienia związane z babcią (mamą mojej mamy) która zmarła kiedy ja byłam brzdącem. Co dziwne, nie pamiętam jej twarzy, a dotyk dłoni, przytulanie, zapach. Dziwne prawda.
    W Twojej pamięci zachowało się dużo wspomnień z dzieciństwa. Fajnie, że podzieliłaś się nimi z nami.

    Miłego tygodnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli chodzi o "manie" dziadkow i pradziadkow, mialam duzo szczescia, bo wielu zdazylam poznac i zapamietac. Nie kazdemu jest dane poznac chocby dziadkow, nie wspominajac o pradziadkach. Zdjecia tez pomagaja w przypominaniu sobie przeszlosci, chocby takie bialo-czarne, niedoskonale technicznie.

      Usuń
  10. Dzieci zapamiętują różne rzeczy dość wcześnie-żeby było śmieszniej, to najlepiej te, które były dla nich pewną traumą. Ja miałam dość traumatyczne dzieciństwo aż do chwili, w której wylądowałam na stałe u Dziadków.I to pamiętanie to jest właśnie takie urywkowe- dziecko zapamiętuje najlepiej to, to je nieco przestraszyło, zdziwiło, lub sprawiło mu wielką radość. Do dziś widzę w pamięci taki obrazek: matka zmieliło mięso, wzięła talerz, na którym ono było i szła w kierunku kuchenki, a w tym momencie talerz się rozpadł i połowa, razem z mięsem wylądowała na podłodze. Do dziś pamiętam jak była ta kuchnia umeblowana. No popatrz, "natchłam Cię";)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dopiero po przeczytaniu Twoich wspomnien o babci, popadlam w zadume i utonelam we wspomnieniach, potem zabralam sie do przegladania zdjec i tak jakos powstal ten post, a po nim dwa nastepne. :))

      Usuń
  11. Pierwsze moje wspomnienie to rodzinny pobyt nad Zalewem Wiślanym. Miałam 3 lata i pamiętam kila sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo chyba wlasnie wiek okolo trzech lat jest taka granica, od ktorej zaczyna sie swiadomie pamietac.

      Usuń
  12. Niewiele pamietam z najwczesniejszego dziecinstwa, mam na mysli lata przed pojsciem do szkoly. Chyba najbardziej 'stare' wspomnienie jest zwiazane z babcia (mama mojej mamy), babcia mieszkala z w innym miescie z corka (starsza siostra mojej mamy), wiec bylismy w odwiedziny i ja spalam z babcia i bylo to bardzo przyjemne tak rozmawiac prze spaniem.
    Potem pamietam jak przyszedl telegram ze babcia umarla, pamietam mame w drzwiach jak nagle zaczela plakac i ja sie przestraszylam i tez plakalam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pewnie teraz nie bylabys w stanie powiedziec, czy plakalas dlatego, ze babcia umarla, czy tez dlatego, ze mama plakala?
      Ta moja babcia miala dla mnie niezliczone poklady cierpliwosci, jakich nigdy nie doznalam od rodzicow i byla chyba jedyna w rodzinie, ktora tak bardzo mnie kochala.

      Usuń
    2. Mysle ze plakalam, bo chyba przedtem nigdy nie widzialam mamy w takiej rozpaczy, balam sie ze cos zlego stalo sie z mama i chyba zupelnie nie rozumialam co to znaczy ze babcia umarla.

      Usuń
    3. Ja po Marcinie zupelnie nie plakalam, za mala bylam, zeby zrozumiec pojecie smierci. Prawdopodobnie myslalam, ze tylko zasnal. A on zasnal na zawsze...

      Usuń
  13. Też bym chciała mieć takie wielopokoleniowe zdjęcia ♥
    Dziadków od strony taty prawie nie pamiętam, zdjęć żadnych nie mam :(
    A raczej dziadka bo prawdziwa mama taty zmarła jak on był dzieckiem ...
    Od strony mamy była babcia i tą ją mam w sercu i w pamięci. Była wspaniałą dobrą i mądrą osobą ♥
    Mam jej zdjęcia , ale nie takie wspólne ...:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zdazylam jeszcze zrobic z moja babcia takie wielopokoleniowe zdjecie, jest na nim ona, moja mama, moje dwie corki i ja. Najmlodsza nie byla jeszcze urodzona.

      Usuń
    2. Szkoda, ze za naszych czasow nie robilo sie tylu zdjec, co teraz. Tym cenniejsze sa te stare pamiatki, bo takie rzadkie.

      Usuń
  14. Tak czytając o babciach, dziadkach...trochę Wam zazdraszczam.
    Nie miałam dziadków, ani babć, odeszli przed moim urodzeniem, ale miałam za to dwie mamy. Pamiętam lata, sprzed pójścia do szkoły. Miałam koleżankę z którą bawiłyśmy się, ona poszła do szkoły rok wcześniej, za 6 lat, pamiętam wcześniejsze lata, wiadomo, wybiórczo. Przed oczami mam natomiast pierwszy dzień w szkole. Mama zaprowadziła mnie, pokazała panią i powiedziała "to jest twoja pani i twoja klasa" Na drugi dzień poszłam już sama do szkoły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez sama chodzilam od pierwszego dnia, nie to co teraz, trzeba dzieciaki za raczke prowadzac bukwie jak dlugo.
      Jak to mialas dwie mamy?

      Usuń
    2. Już wiesz, jak to było z moimi mamami.
      Historia powtórzyła się po 19 latach, Gabrysia też miała dwie mamy.

      Usuń
    3. No tak, w tym Ciebie. :)

      Usuń
  15. Wspaniałe wspomnienia. Warto je pielęgnować tak długo, jak tylko się da. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiec bywa taka zawodna, a co napisane - juz zostanie. :)

      Usuń
  16. Przepiękne, 4-pokoleniowe zdjęcia. Ja nie znałam swoich dziadków, pradziadków tym bardziej. Pamiętam mgliście dziadka po mieczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod tym wzgledem moge mowic o wielkim szczesciu. Tyle lat minelo, od kiedy odeszli, a ja ich nadal pamietam.

      Usuń
  17. Jak wiesz uwielbiam wspomnienia. Zdjęcia mam podpisywane, chwile zamykam na blogu. Dzieci mają świadomość przeszłości naszej rodziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim dzieciom musialabym jeszcze wszystko przetlumaczyc na niemiecki, zeby w ogole zechcialy przeczytac te moje wspomnienia. Mam swiadomosc, ze pisze sobie a muzom, no i dla Was do poczytania.

      Usuń
  18. Tyle wspomnień i pięknych i tych trudnych. Rzadko podążam za wspomnieniami, może dlatego, że bieżące życie tak szybko gna. Ale czasem lubię pooglądać te stare zdjęcia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze zycie nie sklada sie jedynie z terazniejszosci i przyszlosci i nie nalezy o tym zapominac.

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.