![]() |
| Zrodlo |
Musze przyznac, ze jedna z kobiet, ktora regularnie tam spotykalam, bardzo mi zaimponowala. Przychodzila razem z mezem, on zajmowal sie glownie hantlami, ona cwiczeniami ogolnorozwojowymi.
Mloda byla, szczupla i naprawde zgrabna. Kiedys zauwazylam, ze wyglada inaczej, piekniej, bardziej kobieco. Wiem, ze to zabrzmi dziwnie, ale promieniala. Jeszcze troche czasu mi zabralo, zanim zorientowalam sie, ze jest w ciazy, bo brzucha z poczatku i nawet pozniej, zupelnie nie bylo widac. Byla wygimnastykowana, porozciagana, rozcwiczona, wiec i brzuch miala umiesniony.
Wiele kobiet, mam na mysli te zdrowe w niezagrozonej ciazy, zwalnia i zaczyna sie oszczedzac, a przeciez ciaza to nie choroba. Aktywnosc sportowa pomaga nawet pozniej, podczas porodu. Wiadomo, najpierw trzeba sie skonsultowac z lekarzem, ale jesli on nie widzi przeciwwskazan, nie powinno sie rezygnowac z ruchu i cwiczen.
Obserwowalam ja przez te kilka miesiecy, nie oszczedzala sie. Tyle, ze zredukowala obciazenie na przyrzadach. Biegala na biezni, "wioslowala" i "wchodzila po schodach" na stacjonarnym stepperze.
Wygladala w tej ciazy zjawiskowo! Ani grama zbednego tluszczu, jedynie cos w rodzaju rosnacej pilki pod skora. Z tylu zupelnie nie mozna bylo poznac, ze spodziewa sie dziecka. Nie rozmawialam z nia, ale na moje oko przytyla akurat tyle, ile wazylo dziecko i wody.
Ktoregos dnia zniknela, wiec wyszlam z zalozenia, ze musiala urodzic. Jej maz tez jakby bywal rzadziej.
Niedlugo potem znow sie pojawila. Maz przywiozl ja autem, a po godzinie odebral. Nikomu, kto jej wczesniej nie widzial z brzuchem, nie przyszloby do glowy, ze niedawno urodzila dziecko, bo brzuch miala od nowa plaski i umiesniony, jak wczesniej. Karmila, bo zauwazylam plamy na t-shircie.
Wzbudzila moj szczery podziw, jej maz zreszta tez, ze tak ja wyreczal w opiece nad dzieckiem, zeby mogla dalej regularnie uprawiac sport.
Minal jakis czas. Maz nadal ja dostarczal na silownie i pozniej odbieral. Czesto zamieniali sie, on zostawal, ona odjezdzala autem z dzieckiem do domu. Tak trwalo, az w koncu, znow z opoznieniem, zorientowalam sie, ze kobitka jest przy nadziei. Przebieg ciazy byl podobny, przybranie na wadze rowniez. Naprawde szczerze mi ta dziewczyna zaimponowala! Nawet zwiekszone obowiazki domowe nie powstrzymaly jej przed regularnym uprawianiem sportu. Wreszcie znow urodzila, a ja przestalam ja widywac. Raz, ze sama rzadziej chodzilam na silownie, dwa, ze zmienilam godziny na wieczorne, ale jestem pewna, ze ona nie przestala, nawet z dwojka dzieci.
*) Tak mi sie jakos zwiazku z dniem matki skojarzylo i przypomnialo.

