środa, 26 września 2012

Friedrichstadt.

Friedrichstadt to niespelna 2,5-tysieczne miasto niedaleko naszej bazy wypadowej w Lunden, lezace nad rzeka Eider. Dzieki wybudowanej w latach 60-70 tamie (Eidersperrwerk), miasto przestalo byc zalewane przyplywami i sztormami.
Woda, woda, wszedzie woda i mnostwo mostow i kladek. Gdyby nie to, ze domy stoja w pewnej od niej odleglosci, nasuwaloby sie skojarzenie z Wenecja.
Wiadomo - gdzie woda, tam jednostki plywajace. Do wyboru, do koloru, od statkow wycieczkowych z przewodnikiem inclusiv, poprzez lodki, motorowki, zaglowki, po wielkie zaglowce. Niektorzy mieszkancy prosto z wlasnego ogrodu maja wyjscie na przystan, gdzie zacumowane sa ich lodzie, stanowiace czesto najszybszy srodek lokomocji.
Miasto jest bardzo zielone i, jak kazde w Niemczech, zadbane i ukwiecone. Wszedzie wisza kola ratunkowe na wypadek wszelki i jakos nikt ich nie rusza bez potrzeby.
I znow ta typowo polnocna zabudowa, gdzie wiekszosc domow postawiona jest jakby bokiem do ulicy,  przewaga czerwonej cegly i niskie partery z pieczolowicie udekorowanymi oknami.
Praktycznie kazde wejscie do tych slodkich domkow obrosniete jest pieknie utrzymanymi roslinami, z przewaga roz. Jak widac, chodniki sa dosyc waskie, wiec na kwiaty nie ma za duzo miejsca, jednak sa wszedzie.












Apteka pod orlem, tez pieknie ukwiecona.








Ciekawostka: jak mozna wykorzystac stara lodke, ktora nie nadaje sie juz do plywania? Zrobic z niej kwietnik.




Chociaz pogoda nie specjalnie nam tego dnia dopisywala, bylo pochmurno i czasem kropil deszcz, ze nie wspomne o wszechobecnym wietrze, wycieczka do Friedrichstadt byla udana i stamtad udalismy sie na tame na rzece Eider, ale o tym juz nie dzisiaj.

13 komentarzy:

  1. Jeszcze się załapałam na Twoją wycieczkę prawie po Wenecji :)
    Pozdrawiam Panterkę i jej dżunglę Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, bedzie sie jeszcze dzialo! To dopiero poczatek.

      Usuń
  2. Uwielbiam takie małe niemieckie miasteczka. Choć byłem w niewielu to urzekły mnie one sobą... czekam dalszych zdjęć i opowiastek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sa rzeczywiscie urokliwe, czysciutkie, zadbane i ukwiecone. Sluzby miejskie robia niewiele, sami mieszkancy staraja sie, zeby wszystko wygladalo slicznie.

      Usuń
  3. Rzeczywiście prawie jak Wenecja :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle, ze domy nie sa budowane bezposrednio w wodzie.

      Usuń
  4. To prawda w Niemczech jest bardzo czysto, szkoda że Polska nie bierze przykładu;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo widzisz, Gosiu, Polacy ogladaja sie za dozorca, ktory to za nich zrobi, a Niemcy robia sami i dlatego bardziej wyniki tej pracy szanuja.

      Usuń
    2. Coś w tym musi być, choć u nas nawet jak sami zrobią, to nie szanują...

      Usuń
  5. Powiem Ci, że uwielbiam te miasteczka niemieckie, zadbane, wypieszczone i czyściutkie. Mydle że dobrze bym się w takim czuła. Fajny klimacik:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dluzsza mete mozna zwariowac z nudow, jak to w malym miasteczku, gdzie zycie zamiera o zmierzchu, a zima zasypuje wszystkie drogi. Na czas urlopu jest sielsko, ale nie na zawsze, zwlaszcza dla wielkomiejskich.

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.