sobota, 30 lipca 2016

Co mozna zobaczyc...

... przez padajacy deszcz i okno autobusu. Ano niewiele, wiec i zdjecia wyszly nieco gówniane.
Jak juz wspomnialam w poprzednim wpisie, deszcz postanowil uczynic zadosc pomylkom meteorologow i popadywal sobie radosnie juz w chwili, kiedy wkroczylismy na teren parku. Wczesniej ani nawet nam przez mysl nie przeszlo skorzystanie z pojazdu obwozacego gosci po parku, nastawieni bylismy na wedrowanie. Byla jeszcze godzina do pierwszego kursu, wiec postanowilismy zwiedzic najblizsza okolice przy wejsciu. Oto raport.

W drodze na wybieg pingwinow jeden wital nas przez szybke

Ten z prawej szczelil focha

Wesole te ptaszki

Jakie fajne stópki

O sole mioooo...

Toaleta podczas plywania

Tuz obok swinki wietnamskie do poglaskania

Ktos zaszelescil torebka z jedzeniem i zaraz sie ruszyly

Dalej kózki miniaturowe

Biala jak aniolek z diabelskim spojrzeniem

Surykatka

I jeszcze jedna

W wolierze papuzek (to nie moja reka)



Przyjechaly od Tereni

I jeszcze en face
Nadeszla pora odjazdu tego autobusu, to pojechalim za 3 euro od lba. Objazd mial trwac 45 minut i bylam pewna, ze po tym czasie wyjdzie slonce albo co najmniej przestanie padac. Zwierzaki widac bylo na ogol z daleka. W dwoch miejscach kierowca zrobil krotki postoj, zeby mozna bylo zrobic zdjecia, przy losiach i przy wybiegu wilkow.






Po raz pierwszy w zyciu z tak bliska widzialam losia, niesamowite wrazenie


Kawalek dalej w trawie lezala mama z losiakiem



Kolejny przystanek byl przy wilkach. Mielismy szczescie, ze choc jeden sie pokazal, bo przy pechu nie zobaczylibysmy zadnego. Deszcz kapal mi na glowe, na aparat, widocznosc byla slaba, a kiedy zobaczylam, ze z daleka nadchodzi wilk, emocje siegnely zenitu i oczywiscie nie wyostrzylam odpowiednio obiektywu.





Szkoda, ze tylko jeden sie pokazal, ale lepszy jeden od zadnego.






I tak oto skonczyla sie wycieczka autobusowa, ale deszcz niestety nie przestal padac. Maz poszedl na kawe, zeby sie rozgrzac, a ja w tym czasie zajrzalam do muzeum, ale o tym bedzie w innym poscie. Pozniej wreszcie przestalo padac, wiec troche pospacerowalismy.

Mielismy nadzieje zobaczyc wydry, ale niestety, pochowaly sie wszystkie, a karmienie mialo byc dopiero o 14.30

Pomizialismy osiolki


Baranka

I owiecki-curecki

Poprzygladalismy sie kucom


Az doszlismy to tzw. gospodarstwa z typowo domowymi zwierzetami gospodarskimi.







I wtedy znow zaczelo padac. Bylo ok. 12 w poludnie, czyli dwie godziny do kolejnego pokazu, tym razem sokolnikow i ich ptakow drapieznych. Bardzo chcialam to zobaczyc, naprawde mi zalezalo, ale deszcz padal coraz mocniejszy, a maz sinial coraz bardziej z przechlodzenia. Obiecalismy wiec sobie odwiedzic ten przybytek jeszcze raz kiedys, kiedy pogoda na pewno bedzie dobra i pojechalismy do domu, bo juz i mnie sie odechcialo stac pod buda i marznac bez sensu.
Jeszcze mala scenka, ktora rozegrala sie nad tym tzw. gospodarstwem. Duzy myszolow byl bezlitosnie przeganiany przez malenka pustulke. Jakosc zdjec jest katastrofalna, ale w tym przypadku chodzi o rozgrywajaca sie akcje.








Troche Was skatowalam tymi zdjeciami, a to jeszcze nie wszystko. To do jutra. :)





32 komentarze:

  1. Nie skatowalas, to Was pogoda zalatwila ;P. Zywiolki w kazdej ilosci zawsze sie dobrze oglada :). Losia kiedys widzialam z bliska, jak go lesniczy z dolu w torfowisku wyciagal. Ktos nie dosc, ze kradl torf, to nie zostawil wyjscia :(. Los wcale nie byl zachwycony ta pomoca i po wyciagnieciu usilowal sie "odwdzieczyc" swojemu wybawcy. W zyciu tak szybko nie wialam, jak wtedy :))) (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale chyba jeszcze w Polsce? Czy tam, gdzie teraz jestes, nie jest dla losi troche za goraco? :))

      Usuń
    2. W Polsce oczywiscie :))). (Leciwa)

      Usuń
    3. Tak myslalam, ale wolalam sie upewnic.

      Usuń
  2. O matko, ale padało, skoro było wody do połowy okna autobusu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani nie czyta ze zrozumieniam, Frau be. Do odjazdu autobusu byla godzinka, wiec poszlim na per pedesach do pingwinow. :)))

      Usuń
    2. Pani wybaczy, to nie jest pora na uruchamianie mózgu przez Śpiącą Królewnę. Już rozumiem - tej wody było do połowy wejścia do parku :))))

      Usuń
    3. Wybaczam. A tej wody bylo tyle w basenie pingwinow.

      Usuń
    4. Tu nie ma nic do smiania. Powazna sprawa. ;)

      Usuń
  3. Zwierza nigdy nie nudzą. Wiedziałam, że Wałek coś ukrywa! Jest surykatką, nie Wałkiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, na surykatke to ma chyba za malo spiczasty nosek. :)))

      Usuń
  4. Zwierzaczki są zadowolone mają co jeść i kogo kochać a ludzie uczą się lubić zwierzaczki i dlatego takich parków powinno być mnóstwo. :)Super wycieczka ilustrowana i nie musiałam się spacerować by wszystko obejrzeć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a ja wlasnie bym sobie chetnie pospacerowala, ale deszcz mi to zupelnie uniemozliwil. :)))

      Usuń
  5. Szkoda, że się Wam tak pogoda zle sprawiła. Zwierzakom to na ogół wszystko jedno, poza tym były u siebie i te, co mniej lubią deszcz miały się gdzie schować.Ale moim zdaniem i tak te zdjęcia są fajne. Pingwiny to bardzo zabawne stworzonka, choć w wodzie wyglądają o wiele lepiej, zupełnie jakby latały.
    No to czekam na dalsze zdjęcia.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie za bardzo wszystko jedno, bo wiekszosc z nich byla pochowana, te wieksze pod zadaszeniem pasnikow, mniejsze we wlasnych domkach. Pingwinki sa naprawde bardzo zabawnymi stworzonkami, mozna patrzec na nie godzinami i czlowiek sie nie znudzi.

      Usuń
  6. Takie katowanie zdjeciami to sama przyjemnosc! Co tam pogoda, fotki piekne, jak zwykle. Chcialam wybrac najfajniejsza, ale nie umim, niestety... Wszystkie super:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znasz mnie, Iza, i moje fotki. Te sa niektore jakosciowo... hmmm... takie sobie, przez deszcz i z poruszajacego sie autobusu, gdzie nie ma czasu na dostrajanie ostrosci.
      Moze kiedys znow sie tam wybierzemy, to zrobie porzadniejsze (jak pogoda dopisze ;))

      Usuń
  7. Zdecydowanie pierwsze miejsce zajmują osiołki. Bardzo lubię te zwierzaki. Za co? Za konsekwentne odmawianie dawania się wykorzystywać przez leniwego człowieka. No i mają niepowtarzalny klang:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne sa, zwlaszcza osle dzieci. Wszystkie oswojone i miziaste jak koty. :))

      Usuń
  8. Faktycznie po zdjęciach widać, że te wybiegi dla zwierzaków są duże. A to jednak w podobnych miejscach nie jest spotykane często. Dlatego szacunek dla dyrekcji, bo faktycznie czasem można przegapić zwierzaka jakiegoś.

    Oslo to nic, do Nowego Jorku na przykład dopiero kawał jest. :) A stąd gdzie jestem samolot żaden nie lata. :)

    Wydaje mi się, że to coś między Shrekiem/Fioną a ludźmi pierwotnymi jeśli o rzeźby chodzi.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak bys sie uparl, to do Oslo bys dotarl, troche pieszo, potem wplaw przez Baltyk, co to w koncu dla Ciebie? :))) Ale Atlantyku to bys chyba nie dal rady przeplynac, co? :)))

      Usuń
  9. Hmmm, czyli los (uos') cie zauroczyl? :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co sie tak dziwisz, Echo? Ja losia w zyciu nie widzialam na zywo. Nie to, co Ty, widzisz je pewnie codziennie w ogrodku. :)))

      Usuń
  10. Wcale nas nie zamęczyłaś wprost przeciwnie oglądałam rano i teraz.Pięknie tam i te wszystkie zwierzątka i ptaki.A czy można sobie tam chodzić czy tylko oglądać z autobusu.Szkoda że było tak zimno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mozna chodzic, a na niektore oznaczone wybiegi nawet wchodzic i bawic sie ze zwierzetami, o ile tylko one maja ochote. Pieski tez maja wstep do parku, choc tylko na smyczy, za to na wybiegi nie wolno im wchodzic.

      Usuń
  11. Tego łosia i wilka to Ci zazdroszczę. Łosia jeszcze na żywca nie widziałam. A i żubrów też od dawna nie.
    Buziaki i czekam na kolejne zdjęcia, bo ja akurat je uwielbiam, zresztą na pewno jest nas więcej. :)
    Buziaki i dobranoc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wilk stal dosc daleko, za to los tylko kilka metrow ode mnie, wprawdzie oddzieleni od siebie bylismy plotem, ale wrazenie jego wielkosci i dostojnosci bylo ogromne.

      Usuń
  12. O! To taki Safari Park :) Fajne! Ten wilk taki trochę niedożywiony ale może właśnie im sie czerwone kapturki skończyły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki safari, ale ze zwierzakami w wiekszosci autochtonskimi. ;)

      Usuń
  13. Na urlopie byliśmy w zagrodzie żubrów w Białowieży i pierwszy raz widziałam wilka, ale ten nasz to taki wilczek był w porównaniu z Twoim. Łoś cudny! My z bliska widzieliśmy jelenia, choć z takiego samego bliska widzieliśmy kiedyś przy drodze. Ale on był piekny, przystojny!
    Szykuję post z urlopu, więc popaczysz sobie ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz nie moge sie doczekac!
      Lelenie to ja widuje prawie na codzien, pelno tego w okolicy, ale taki los to rarytas, w Niemczych chyba toto nie zyje na wolnosci. A moze gdzies zyje...

      Usuń

Dziekuje za Twoj komentarz.
Lubie wiedziec, z kim rozmawiam, moge dyskutowac, ale nie toleruje chamstwa i atakow ad personam. Anonimowe komentarze i tak wpadna do spamu, wiec mozecie sobie oszczedzic pisania, a obrazliwe beda usuwane.