piątek, 29 lipca 2016

Park zwierzecy Sababurg.

Wymieniony w tytule park, polozony w Hesji, zalozony zostal w 1571 roku i zalicza sie do najstarszych i najwiekszych placowek tego typu w Europie. Na powierzchni ok. 130 hektarow trzymanych  jest 900 zwierzat sposrod 80 gatunkow, w tym hodowle gatunkow zagrozonych wyginieciem. Zalozyl go Wilhelm I, landgraf (niemiecki tytul ksiazecy) u stop gory, na ktorej wybudowal imponujacy zamek mysliwski. 
Park zostal przystosowany dla zwiedzajacych dopiero w latach 70-tych ubieglego wieku i stal sie wielka atrakcja, szczegolnie dla dzieci, z racji umozliwienia im kontaktow z niektorymi zwierzakami na zywo, mozliwoscia karmienia ich (wylacznie kupiona na miejscu karma)  oraz wielu placow zabaw i atrakcji. Rocznie park notuje ponad 300 tysiacy odwiedzajacych. Sezonowo organizowane sa rozne imprezy, jarmarki, nocne wedrowki, pokazy, kiermasze, interaktywne zabawy itp.
Najwiecej jest w parku zwierzat kopytnych, od roznego rodzaju jeleniowatych, koni, kucow, zubrow, losi, po kozy, owce, krowy i osiolki. Nie tylko jednak, bo w Sababurg hodowane sa rowniez wilki, rysie, wydry i rosomaki. Dosc znana jest tamtejsza placowka ptakow drapieznych, z pokazami sztuki sokolniczej, jest wielka woliera papuzek falistych, basen dla pingwinow i cale masy przeroznego drobiu.
Dawno chcialam tam pojechac, ale zawsze cos stawalo na przeszkodzie, w koncu jednak zdecydowalismy: teraz albo nigdy. Kiedy wybieramy sie na dalsze wycieczki, a pogoda stoi pod znakiem zapytania, zawsze dokladnie informujemy sie w internetach, czego spodziewac sie na miejscu, co zabrac, jak sie ubrac itp. Tak bylo i tym razem. Do wyboru byla sobota albo niedziela, sprawdzilismy wiec oba dni, w sobote mialo byc w Sababurg 29° i 1% ryzyka deszczu, w niedziele podobnie, z tym ze ryzyka 15%. Wybor padl na sobote. Poubieralismy sie w szorty, cienkie koszulki, zabralim duzo wody mineralnej, zeby nie wyschnac oraz... tak na wszelki wypadek parasolke.
Taaa... wierz tu czlowieku internetom i ich synoptykom! Moj tak zmarzl, ze mial sine palce, mnie tam tluszczyk troche ogrzewal i regularne uderzenia goraca, wiec spoko, az tak bardzo nie zmarzlam, za to parasolka jak najbardziej sie przydala, bo nie padalo tylko chyba przez godzine. Wrrrr....!!! 
Planowalismy calodniowy pobyt, nabralismy ze soba jedzenia, zeby nie przeplacac po knajpach, ale juz o 14.00 bylismy w domu, zmarznieci, zmoknieci i niezadowoleni z wycieczki. Jeszcze na domiar zlego nawigacja zeswirowala do reszty i musialam korzystac z tej w telefonie, a dojazd tam jest wyjatkowo skomplikowany, bo park lezy na totalnym uboczu i jedzie sie do niego jakimis wsiowymi drogami 50-tej kategorii, majac po drodze serpentyny jak w gorach, zakrety po 180° i inne takie dziwaczne atrakcje, powodujace u mnie mocne mdlosci. 
Dzisiaj wkleje kilka zdjec z drogi i parku, jutro zdjecia zwierzat.

Im dalej od domu, tym mniej slonca

Przejezdzamy nad Wezera

Przy wejsciu do parku gosci witaja dwa zubry z brazu

Informacja turystyczna (za autobusem) i lokalne muzeum (z prawej)

Przejazdzki po parku takim wehikulem z napedem eko-gazowym, co godzine

W calym parku stoi mnostwo zwierzecych rzezb, z metalu, brazu lub drewna

Rzezba przedstawicielki pra-plemienia Semi

Drewniany wilk

Metalowa wydra

Kilkusetletni dab

Nad parkiem goruje tzw. zamek spiacej krolewny

To czesciowo odrestaurowane ruiny, z bajkowym swiatem, restauracja, warsztatami rzemieslniczymi itp

Element krajobrazu - staw








34 komentarze:

  1. Szkoda, ze tal Was prognozy w pole wyprowadzily, bo mogla byc piekna wycieczka. Na takie "nowoczesnosci", jak prognozy, juz nie daje sie nabrac i zawsze przynajmniej porzadna kurtke targam ze soba, zwlaszcza jesli to samochód robi za mnie :). A w razie co, moge podeslac nieco ciepelka ;P. Mam nadzieje, ze przynajmniej sporo zywiolków nafocilas. (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leciwo, jak kto glupi, to juz tak zostanie do smierci. Przeciez samochod by nie ucierpial od dwoch dodatkowych kurtek. Juz raz marzlam w Kassel i nic mnie to nie nauczylo.
      Ciepelka mamy w nadmiarze, no moze inaczej, nie temperaturowo, ale dusznosciowo i przedburzowo, bo nawet przy 20° nie ma czym oddychac. :(

      Usuń
  2. Wielka szkoda,ze pogoda nie dopisała.Aniu-od czasu awarii Twojego komputera u mnie Twoje posty wyświetlają się z wielkim opóźnieniem,na fb jest a na blogerze nie ma do tej pory,dlaczego tak się dzieje ?.Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy to jest ode mnie zalezne, a nie od bloggera. Moze dlatego, ze zmienilam przegladarke na chrome, bo mozilla calkowicie odmowila mi wspolpracy. Chyba nie pozostaje Ci nic innego, jak wchodzic do mnie przez fb. :))

      Usuń
  3. do takich miejsc mi się teraz wyrywa dusza i ciałoooo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie mozesz przyjezdzac juz jutro, oprowadze Cie. Tylko czy Twoj remont na tym nie ucierpi? :))

      Usuń
  4. Jakoś ostatnio nie miałam problemów ze sprawdzeniem się prognozy pogody, a jeśli już, to w drugą stronę, to znaczy: miało padać, a nie padało. U nas tak jest często, ze pada wszędzie dookoła, a tutaj nie. Nawet przedwczoraj - na południu i południowym wschodzie miasta lało potwornie, w miejscu pracy męża było wielkie rozlewisko i woda wybijała ze studzienek, a koło naszego domu tylko trochę popadało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ninka, to Ty mieszkasz w szczesliwym miejscu! Przeprowadzam sie w Twoje okolice. :)))

      Usuń
  5. Ojej, to szkoda, że wycieczka niezbyt się udała.W tym sezonie pogoda jest z gatunku tych męczących- większość dni przypomina wizytę w szklarni, w której nie ma czym oddychać.U nas cały dzień okna pootwierane "na przestrzał" i powietrze stoi.Nawet bez słońca było wczoraj 28 w cieniu. Jest ogromnie dużo wilgoci w powietrzu, pranie schnie mi już 2 dni i wciąż wilgotne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, jak jest u Was, bo tato strasznie narzeka i wspomaga sie aparatem tlenowym. Tu jest zreszta podobnie, nawet dosc duzy spadek temperatury nie sprawil, ze oddycha sie lzej. Duchota jest straszliwa i oprzydalaby sie jakas porzadna burza, zeby naozonowac powietrze. Dzisiaj ma byc podobno lepiej.

      Usuń
  6. Ale cudnie i malowniczo.Szkoda,że pogoda nawaliła.Jest ci podziwiać.Taki trochę zoo.Jak bym tam weszła rano to bym wyszła wieczorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tez mielismy taki zamiar, tylko pogoda pokrzyzowala nam plany. Jest co robic, tyle zwierzakow do wymiziania, tyle karmien i pokazow do ogladania. No ale na deszczu i zimnie sie nie da, a co najmniej nie sprawia to zadnej przyjemnosci.

      Usuń
  7. Ach, ach, jaki jebutny koziorożec!!!
    A skąd tam się wziął mój zamek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty se nie uzurpuj, bo to moj zamek i w dodatku nazywa sie zamkiem spiacej krolewny. :)))

      Usuń
    2. A nie wiedziałaś, że Śpiąca Królewna to ja?! Nie widziałaś w "Shreku", jak wypadam z karety twarzą na pysk?!

      Usuń
    3. Mozesz sobie wypadac, ale zamek jest moj.

      Usuń
    4. Frau, no normalnie nie wypada sie o ten zamek szczepic. Przeciez to sen, bo Ty spisz.
      Ladna zielen w okolicach tego zamku, na podzamczu ktorego Frau wypada na ... trawnik.

      Usuń
    5. A tam, w sumie ciul z zamkiem. Macie rację!
      Co prawda, to prawda - ja śpię, to mi wszystko jedno. Niech tam sobie Pantera, chi, chi, chi, w moim zamku postraszy...

      Usuń
    6. Ty, Frau, wygladasz jak pierwsza dama wystraszona. :))) Poznaje to po wielkich oczach ...

      Usuń
    7. Mam czyli za zjawe robic?

      Usuń
    8. Echo, moje niebieskie bywają wielkie, gdy przypadkiem jestem wyspana. Na co dzień mam prawie sklejone powieki. Nie, żeby takie kaprawe :))) ale z niewyspania :)

      Usuń
    9. Pantero, możesz nawet klekotać kośćcem! :)

      Usuń
    10. Nie mam kosci, wszystkie sa skrzetnie ukryte za warstwa tluszczu. Nie klekotajom...

      Usuń
    11. Kłamstwo! Widziałam Twoje zdjęcia! Jesteś suchotniczym kościotrupem!

      Usuń
    12. Aktualnych nie widzialas!

      Usuń
    13. Ale i tak Ci nie wierzę!

      Usuń
    14. A poza tym co to za wykręty? Ukradłaś mi zamek, to przynajmniej teraz się nie opierdzielaj, tylko bierz łańcuchy i zapierdzielaj z pobrzękiwaniem, kośćmi klekocz i wrzeszcz "Uuuuuuu!" na tle zamglonego księżyca! Ewentualnie "Przeeebaaaacz miiii, Brunhildoooo!"... Nie, nie tak. "Przeeebaaaacz miiii, Faru Beee!"

      Usuń
    15. W zyciu niczego nie ukradlam! To Ty robilas zakusy na MOJ zamek.
      I to Ty powinnas prosic o przebaczenie i klekotac, bo pozwole Ci postraszyc okazyjnie w MOIM zamku.

      Usuń
    16. Ale to JA jestem Śpiącą Królewną!!!

      Usuń
  8. U mnie też pogoda słaba była, mieliśmy się nad Bałtykiem opalać, spędziliśmy ponad godzinę w aucie jadąc na wybrzeże, a tam deszcz jak sto pięćdziesiąt. Masakra normalnie, w pewnej chwili jak w lesie stanęliśmy śmiałem się jak głupi z takich okoliczności przyrody.

    Park wydaje się być ciekawym miejscem do odwiedzenia, lubię właśnie takie miejsca, gdzie zwierzęta nie są powsadzane do klatek, przynajmniej nie wszystkie.

    Ten ołtarz jest z wizyty Jana Pawła II w Polsce w 1999 roku. Z daleka nie przypomina miejsca kultu, raczej rzeźbę sporych rozmiarów, sam ołtarz widać lepiej z bliższej odległości.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mi ulzylo, ze nie jestem sama ze swoim pechem pogodowym. ;)
      W Sababurg zwierzaki maja bardzo wypasione wybiegi, na tyle duze, ze mozna ich w ogole nie zobaczyc, kiedy sa akurat po ich drugiej stronie.

      Usuń
  9. A u nas wiosna, ciekawe jakie będzie lato. :( Burza deszcz jakby oberwanie chmury, słońce, burza deszcz albo deszcz bez burzy, po czym znowu słońce.
    Aniu pięknie tam aż by się chciało zobaczyć. Wypasione wybiegi mają zwierzaki w Szkocji, napatrzeć się nie mogłam i nawet przez dokarmianiem zabezpieczone. Tylko tam ZOO pod górkę trochę z górki i znów pod górkę jak to w Edim. :)
    Ale mają strasznie fajne tam zwierzaczki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam zatem na jutro na ogladanie zwierzakow, ktore udalo mi sie, mniej lub bardziej dobrze sfocic. :))

      Usuń
  10. Mam nadzieje, że pokażesz więcej. Byłam w czerwcu w parku dzikich zwierząt na Mazurach. Dzieciaki były przeszczęśliwe, mogąc pogłaskać i nakarmić sarny, kozy i osiołki.
    Park nie tak wielki jak ten w Hesji, ale zawsze to coś:)

    OdpowiedzUsuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.