wtorek, 6 grudnia 2016

Noc byla mrozna...

... z +6° w dzien temperatura spadla wieczorem do -7°. Rano nie chcialo mi sie wyjsc z cieplego lozka, a potem przebrac z rownie cieplego szlafroka w cywilne ubranie. Ale slonce za oknem kusilo, oj kusilo, choc tak na dobra sprawe w ogole nie bylo go widac zza domow. Lazi toto po niebosklonie tuz nad horyzontem i udaje, ze jest na niebie. Autem to juz sie w ogole kijowo jezdzi, bo slonce, zamiast swiecic z gory, pusza swoje mordercze promienie poziomo i prosto w oczy. Nawet blenda niewiele pomaga, bo ono stoi jeszcze nizej niz ona siega. A przeciez musze choc troche widziec, co sie dzieje na drodze. A co widze? Do rymu.
Ale co ja marudze, pogoda jak marzenie, wiec zaczelo mnie palic pod stopami. Nanizalam na sie kalesony pod spodnie, poubieralam cieplo, otulilam szalami i hajda! A trzeba bylo zmobilizowac sie wczesniej, kiedy szron w calej swojej okazalosci zdobil swiat. Pozniej musialam juz szukac miejsc, ktorych nie zdazylo ogrzac marne grudniowe slonce, zeby moc zrobic kilka zblizen. Ale udalo sie.














Powloczylam sie tak ponad 7 kilometrow i zadowolona wrocilam do cieplego domu.

Dzisiaj Mikolaja!






38 komentarzy:

  1. Weź i odwróć tego Mikołaja:)
    Kurnik ma moc!!!
    Dobrej nocy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram- odwróć Mikołaja:))
      Dobrej nocy

      Usuń
    2. Dorosly jest i nie mam na niego wplywu. Same go poproscie. :)))

      Usuń
    3. Mały Psychopato! Jesteś, dawno Cię nie widziałam:) Iza I.

      Usuń
    4. No wlasnie, przemknal jak meteor i znow zniknal. :)))

      Usuń
  2. Fajne te makro :). Mikolaja odpuszczam :). W moim grajdolku Mikolajki to zwyczaj raczej nieznany :S. Tutaj to jakos tak dziwnie, bo wprawdzie jakies swiateczne dekoracje sa, ale szalenstwa raczej nie ma i tylko 25 wolny od pracy :(. (Leciwa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to macie fatalnie, jak w Ameryce, tam tez swieta trwaja krotko. My mamy dwa dni na pewno, a trzy jak sie zdarzy albo wezmie wolne. :)))

      Usuń
  3. Po takich kilometrach to jesteś szprycha.Ja też lubię oglądać takie cudeńka na krzakach.Gdzie mi do Twoich 7 kilometrów.Ja robię 4 lub 5 z Luną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Kira robilam po 10, a samej mi sie nie chce. :(

      Usuń
  4. Powrót po takim spacerze w zimnie to jest to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W domu zawsze cieplo i przyjemnie. :)

      Usuń
    2. Ryba ma racje-po powrocie milutko, cieplutko!
      Zdjecia oszronionych roślinek jak z bajki, a Mikolaj powinien sie odwrócić i juz:)

      Usuń
    3. No to powiedz dziadydze jednej, tez chetnie popatrze. :)))

      Usuń
  5. Wyłazić z łóżka, kiedy się nie musi?
    Zdzierać się na siłę tylko po to, żeby zapieprzać 7 km po nic?!
    O, zaiste, jeszcze jeden to powód, aby umrzeć i nigdy więcej nie żyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak to nie musi, kiedy slonko tak pieknie swieci, wzywa i kusi?
      Jak to po nic? Po zdrowie, piekne widoki i zdjecia dla Was. :))

      Usuń
  6. no zazdroszczę, bo gdybym mogła wrócić do ciepłego domu i w nim pozostać, to chętnie bym zapylała po polach po lasach z psem oczywiście i w ogóle ....
    ale dla takich zdjęć warto i dla zdrowia oczywiście )))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjecia, dla ktorych warto bylo sie poswiecic, beda dopiero jutro. Juz zapraszam. :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Znaczy Mikolajek-ekshibicjonista? :)))

      Usuń
  8. I dla zdjęć i dla zdrowia latać warto i to wcale nie na miotle. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem by sie taka miotla przydala, kiedy juz nogi bola, a do domu daleko. :)))

      Usuń
  9. Cudowne zdjęcia, Aniu :) zima jest taka piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alucha, no dzie ona piekna? Paskudztwo! :)))

      Usuń
  10. Tego samego Mikolaja widzialysmy?
    :-)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To u Was tez takie zboki grasujo? :)))

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. A dziekuje, ale jutro beda znacznie lepsze, zapraszam.
      N i witam na blogu nowego goscia :))

      Usuń
  12. E tam wolałbym mikołakową 😂

    OdpowiedzUsuń
  13. E tam wolałbym mikołakową 😂

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak się ma nogi zdrowe, to se można latać 7 km, też tak kiedyś miałam.
    Dziś przeleciałam ok. 10 pięter schodami, byłam 5 godz. na nogach, bo miałam różne załatwienia na różnych końcach miasta. Trochę jechałam, resztę piechotą i nikt nie chciałby mieć takich opuchniętych, bolących kostek jakie mam i nie wiem gdzie te nogi położyć.
    Anusia biegaj i rób foty, a my będziem się zachwycać.
    Bezowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poki nogi beda mnie niosly, bede latala. Kiedys tez pewnie odmowia mi posluszenstwa.

      Usuń
    2. "zadowolona wrocilam do cieplego domu" i to jest to...zadna pora roku nie pozwala byc tak szczesliwym wracajac do cieplego domu jak zima wlasnie. Ja tez wychodze mimo, ze temperatury sa odstraszjajace...i wracam szczesliwa, ze wyszlam i ze wrocilam. I robie goraca herbate i sie napawam cieplem.

      Usuń
    3. To chyba jedyny plus, jaki dostrzegam w zimie, ze mozna wracac do ciepla. Poza tym widze same minusy. Nie lubie! :))

      Usuń
  15. Był spacer, było oddychanie mroźnym powietrzem i są zdjęcia ozdobione szronem. * Ja mam dwie wnuczki, jedna ma 20 lat, druga 5. Ich Tatą jest mój syn, ale Mamy są dwie. Szybo się postarał o pierwszą córkę, bo miał 20 lat. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie, syn postaral sie o wlasne ojcostwo blyskawicznie. Ale nie ma tego zlego, teraz masz towarzyszke wypraw. ;)

      Usuń

Chcesz pogadac? Zamieniam sie w sluch.