Dzień dobry Aniu Pantero!
Dziękuje Tobie, że mogę u Ciebie grzecznościowo
podzielić się swoim bólem po utracie Luny[husky] i radością bo mam Lunę
w innym futerku. Luna odeszła od nas 22 listopada 2017 roku.W ciągu niecałych dwóch dni zabrało mi psa.Wydawało się, że zdrowego. Chorowała na
padaczkę. Brała leki. Dwa miesiące przed śmiercią miała robione wszystkie
wyniki. U neurologa była przebadana od czubka nosa do ogona. Wyniki miała
jak dwuletni pies. A kiedy zmarła miała siedem lat. W poniedziałek zaczęła
zwracać. Poszliśmy do weta. Dostała antybiotyk i leki przeciwwymiotne. W
nocy dalej zwracała, więc pojechaliśmy do innego weterynarza. Zrobili jej
wyniki i prześwietlenie, które niczego nie wykazało. Dostała znów leki i
kroplówkę. Do domu dostałam dwie strzykawki kontrastu. Ucieszyłam się, ze
nie zwróciła. Rano miała dostać kroplówkę. O 14 miały być wyniki i
mieliśmy jechać z tym podanym kontrastem na prześwietlenie. Luna nie
dożyła. Rano odeszła przy mnie. Serce mi pękło. Zrobiliśmy
sekcję. Musieliśmy wiedzieć, co w niecałe dwa dni zabrało nam Lunę. Wyniki
mnie zszokowały. Ostre zapalenie trzustki na skutek pękniętej przepony w
dwóch miejscach. Zebraliśmy się w domu. Kiedy to się mogło stać. Dwa
miesiące przed śmiercią Luna zapolowała lub goniła naszą kotkę Pusie, z
którą żyła prawie siedem lat. Wskoczyła na blat kuchenny, który pękł. Nie
od kotki, która waży trzy kilo. Poślizgnęła się o kuchenkę [była na niej
sierść Luny], zwaliła szklanki, talerze i czajnik. I na niego musiała
spaść. Ważyła prawie trzydzieści kilogramów. I wtedy musiała jej ta
przepona pęknąć. Luna nie pokazała nic, że jej coś
jest. Jadła, piła, biegała, bawiła się z ulubionym psem. Kupy miała
normalne [zbieram]. Patolog potwierdził, że tak było. Na pocieszenie
powiedział mi, że była szczęśliwym pieskiem. Nawet moja weterynarz
płakała. Luna była ze schroniska. Biegała, zanim się przeprowadziliśmy, w
zaprzęgach. Syn stwierdził, mamo musisz mieć psa, bo ból ciebie
wykończy. Wiedział, co mówi. Bo przed Luną miałam dalmatyńczyka. Odszedł w
wieku dwunastu lat na niewydolność nerek. A teraz mamy Lunę. Ma dziś osiem
tygodni. Urodziła się parę dni po śmierci Luny. Mama husky, tatuś
nieznany.
Dziękuję za wysłuchanie. Gosia
To ja Ci dziekuje, ze zechcialas sie z nami podzielic swoim dramatem. Trudno uwierzyc w tak tragiczny zbieg okolicznosci. Niech to bedzie ostrzezeniem dla nas wszystkich, ktorzy mamy w rodzinie pieski, ze zwierzak moze sie zabic przy zwyklej zabawie. To straszne!
Gosia przyslala nam zdjecia Luny Pierwszej...
... i Luny Obecnej
Mala Lunka musi byc podobna do taty, oczka ma ciemne, nie huskowe. Slodki z niej bobas i ma bardzo oryginalne umaszczenie. Moze dzieki jej obecnosci choc troche mniej bedzie bolala strata Duzej Luny. Sciskam, Gosiu, i dziekuje za Twoj wpis. Mam nadzieje, ze podzielisz sie jeszcze kiedys z nami postepami swojej malej czworonoznej coreczki.














































